pia_
03.01.11, 09:58
Wczorajszy dzień przeznaczyliśmy na zakup sprzętu i odzieży narciarskiej dla córki. Przerobiliśmy Go Sport, Decathlon, Ski Team, Salomon, Trespas i Intersport. Ponieważ młoda spędza w sezonie przynajmniej 3 tygodnie na nartach, to szanowny tatuś postanowił zainwestować w cały ekwipunek. O ile ze sprzętem nie było większego problemu (choć dostanie butów w rozmiarze 22-22,5 to niezłe wyzwanie), to z odzieżą jest absolutna padaka. Jeśli już było coś fajnego to w rozmiarówce od 140 w górę w tzw seriach młodzieżowych. Nie chodziło tylko o wygląd, ale także o parametry techniczne materiałów. Ogólny wniosek większości sprzedawców był jeden - u nas nikt nie kupuje lepszej odzieży narciarskiej dla dzieci. Jeśli kogoś na taką stać, to kupuje wszystko za granicą. Niestety nie jeżdżę na wyprzedaże za granicę, a aby kupować w butikach w alpejskich kurortach (nawet po obniżce) to jeszcze na głowę nie upadłam. W końcu coś tam skombinowaliśmy, ale bez rewelacji: kurtka killtec (parametry 3.000 więc raczej kiepskie) i spodnie spyder.
I tu mam takie pytanie, czy tylko we Wrocławiu jest tak kiepsko, czy to ogólna tendencja?