edik77
15.04.11, 21:21
Po ponad 3 latach na allegro dałam się zrobić w balona sprzedającej z 99,9% pozytywnych komentarzy. Kupowałam sztruksową kurtkę dla siebie, dość znanej, średnio drogiej firmy. Aukcja od 25zł, w opisie kurtka nowa, na zdjęciu z metką, rozmiar S. Nikt inny nie licytował, więc aukcję wygrałam. Pomijając, że została zapakowana tak, że przy otwieraniu przesyłki łatwo było ją pociąć, to, co zostało mi wysłane to jakiś bubel.
Kurtka to XS i zdecydowanie nie nowa, z plamami, rozejściami na szwach, metka doczepiona (zawiązana na supełek) od innej kurtki (ekoskóra) w innym rozmiarze. Porobiłam fotki, wysłałam mail do sprzedającej, a w odpowiedzi dowiedziałam się, że wszystko z kurtką jest w porządku, bo była sprawdzana przed wystawieniem i jest zgodna z opisem w aukcji. Co więcej, sprzedająca stwierdziła, że najwyraźniej 25zł to dla mnie za wysoka cena za markową, nową kurtkę skoro zadałam sobie tyle trudu, by porobić zdjęcia.
I nie udało mi się dogadać w kwestii pieniędzy - pani stwierdziła, że sama oceni stan kurtki i zdecyduje, czy oddać mi kasę. W takiej sytuacji myślę, że pieniędzy wcale nie zamierza mi oddać, bo przecież już kurtkę opisała w aukcji (i sugeruje, że wysłała zgodny z opisem towar).
Co byście zrobiły? Odesłały?