kropkaa
19.06.12, 23:43
Kiedyś pisałam, że po chwilowym olaniu, laufrad okazał się miłością wielką. No ale miłość się kończy, a z laufrada się wyrasta, choć dziadek dorobił wyższe siodełko, młoda już była za duża. Kupiliśmy rowerek 16'' (sama nie wiem, czy dobrze, ale 20'' wydawał się taki wielki, najwyżej drugie zacznie wcześniej jeździć). Kilka razy pojeździła na 4. kółkach (w sumie to nie bardzo potrzebne były, ale nauczyła się pedałować), ale hałasowały. W końcu kazała zdjąć i jak pojechała! Co prawda wpadła raz w siatkę (płot), a raz w róże, ale ogólnie pierwszego dnia sama jeździła (dwa czy trzy razy biegłam trzymając za siodełko). Minus jest taki, że ustawili w sklepie siodełko dość wysoko - do 4. było ok, ale teraz trudno jej ruszyć, a ja nie mogę znaleźć klucza, by obniżyć, ale jakoś daje radę. Po drugim treningu na ścieżce trawiastej kazała wziąć do domu i rano pojechała chodnikiem do przedszkola.
Także jest dobrze - kolana całe, rowerek kocha, szaleje jeszcze bardziej niż na laufradzie