lawendax
14.07.12, 11:41
Ostatnio zauważyłam, że moje chęci na modne ubieranie córki spełzają na niczym. Co drugi dzień jest dyskusja, czasem spór o to co córka ubierze, wybiera np z szafy jesienne, dzianinowe sukienki latem, do letnich sukienek (koniecznie kwiaciastych) życzy sobie grube jesienne rajstopy. Właściwie godzę się już na jej zachcianki, wiem ze kształtuje w ten sposób swój gust , ale jak widzę bawełnianą spódniczkę plażową i do tego kwiaciaste rajtuski na jesień to myślę hm...

)))
Mogę zapomnieć o eleganckich popielatych, czy granatowych , stonowanych strojach na jesień. Tak sobie przeglądam nowego nexta i nie wiem czy w ogóle jest sens coś wybierać, a jeśli już to coś pstrokatego.
Rurki, które pokupowałam zeszłej jesieni leżą odłogiem, Lila stanowczo odmawia ich zakładania... letnie sandałki leżą bo córka codziennie wybiera crocsy. Eh... też tak macie zakupowe mamy? I jak sobie radzicie?
Jeszcze tylko dodam że córeczka ma 3,5 roku.