froobek
01.01.13, 18:49
To tak a propos wątku, gdzie pytam o rowerek dla młodszego.
Czytałam na tym forum, że najlepiej, jak dzieci najpierw jeżdżą na laufradzie, bo uczą się od razu utrzymywać równowagę, jak przechodzą na rower, to mogą nawet nie potrzebować bocznych kółek... Bardzo to do mnie przemówiło i choć w piwnicy stoi rower, to mój synek dobiegający 4 lat jeszcze go nie oglądał (zresztą jest drobny i dotąd był po prostu za niski). Ale jak dotąd nie nauczył się jeździć na laufradzie. Boi się, nie lubi, nie umie. Tej wiosny bardzo aktualna stanie się już kwestia tego, czy wyciągnąć rower

Co sądzicie? Ma jeszcze szansę załapać laufrad i czy warto się przy tym upierać? Dodam, że on w ogóle nie lubi pojazdów. Na hulajnodze tez nie umie (mini micro)

, na jeździku po domu prawie wcale, a na dworze przejeżdża 50 metrów i ma dość. To chyba po prostu nie jego bajka. Piłki też nie kopie, nie rzuca - d... wołowa do takich rzeczy

Ma inne mocne strony, jest gibki i zwinny, wspina się na każdym placu zabaw na najtrudniejsze drabinki etc. Teraz jeszcze liczę tylko na to, że razem z młodszym zacznie różne rzeczy robić, bo ten się zdaje bardziej wszechstronnie usportowiony

To wyciągać rower, czy uczyć laufradu? I jak uczyć?

Oczywiście liczę się z tym, że roweru tez nie zechce