julka1977
27.05.13, 12:16
Oświećcie mnie, bo nie wiem.
Mąż nadał na poczcie przesyłkę /buty w kopercie bąbelkowej/ -list polecony priorytetowy /w czwartek/.
Pani na poczcie przyjęła, okleiła kodami paskowymi, na potwierdzeniu nadania też, piknęła kod, pieczątkę , podpis.
Mąż zapłacił. Wszystko OK, tak jak zawsze.
W sobotę chciałam sprawdzić, czy przesyłka już dotarła do odbiorcy. Bierzemy potwierdzenie, na stronie poczty można sprawdzić.
Wpisujemy kod, a tu... nie ma takiej wysyłki.
Raz ,drugi , trzeci. Następnego dnia też wpisujemy, nie ma. Nawet przed chwilą wpisałam i wychodzi komunikat " Brak przesyłki o podanym identyfikatorze".
To co się stało z przesyłką . Ukradła to ta co przyjęła w okienku??
Mogła cofnąć wysyłkę w komputerze?? Połasiła się na buty.
Może ktoś miał podobnie ?? Co w tej sytuacji robić dalej. Jak domagać się zwrotu kasy za wszystko??
Zła jestem...