Dodaj do ulubionych

kojec lub podobne badziewie

20.04.15, 10:15
Drogie moje,

Och racje mial ten, ktory mowil, ze poki lezy to masz spokoj. Bo Ewka juz nie tylko siedzi, ale i alpinizm uprawia. Co prawda tylko pokojowy, ale kaloryfery, sofa, szafka na tv i regal zaliczone. Plus kilka siniakow. Nie mam szans siedziec w innym pokoju, co sie dalo zabezpieczyc, zrobione (chyba bym musiala gabka owinac siebie i Ewke). Bramka przestala spelniac swoja role, bo juz ten jej pokoj bez kontaktow bezpieczniejszy... i teraz moja prosba, poleccie jakis kojec, cos w rozsadnej cenie, nie rozleci sie, bezpieczne i moze za lozko turystyczne posluzy?

Nie chce mi sie zanosic malej za kazdym razem jak ide po lyzke do kuchni, do lozeczka. Samej nie zostawie. Czasem pelza za mna (raczkowanie jest passe chyba), ale cala operacja trwa z 10 minut, zanim do pokojjwrocimy. Przy okazji zaliczy jakis upadek w przedpokoju.

Na allegro jest tego pelno, ale nie mam pojecia na co zwracac uwage.
Obserwuj wątek
    • rulsanka Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 10:49
      W tym wieku to już kojec nie ma sensu, za chwilę młoda zacznie chodzić, poza tym będzie na tyle duża, że będzie w stanie wyjść z kojca górą (one mają z 64 wysokości).
      Mój starszak miał taki kojec: www.google.pl/search?q=kojec+drewniany&oq=kojec+dre&aqs=chrome.1.69i57j0l5.5730j0j7&sourceid=chrome&es_sm=93&ie=UTF-8#q=kojec%20drewniany%208%20elementowy
      Korzystał z niego między 7 a 10 miesiącem, lubił tam siedzieć, bawić się. Później już był zbyt ekspansywny i kojec zlikwidowaliśmy.
      Natomiast młodszy na kojec reagował wrzaskiem, miał organiczną nienawiść do wszystkich barier. Przeżyliśmy, choć tak naprawdę przemieszczał się od 3m, bo wtedy zaczął się turlać na wszystkie strony. Jak musiałam po coś iść, to z młodym na rękach. A tak, to pełzał, turlał się wszędzie a ja miałam po prostu na niego oko. Kontakty nie zabezpieczone. I tak trzeba pilnować. Paluszków nie włoży, za grube. A jakieś kolce, śrubokręty, gwoździe, nie powinny leżeć w zasięgu rączek.

      Jako chwilowe unieruchomienie dziecka sprawdza się fotelik do karmienia lub samochodowy.

      Co do łóżeczka turystycznego, to nie warto. My dużo wyjeżdżaliśmy, nigdy nie mieliśmy łóżeczka ze sobą. Albo spaliśmy razem z dziećmi, albo jakieś łóżeczko było. Albo układaliśmy młodemu jakieś legowisko na podłodze z kołdry i kocy. Dzieci nie muszą mieć super miękko bo są lekkie.
      • stysia1987 Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 11:05
        No to klops. Czasem ide do wc i niestety, albo ksiezniczka ze mna i bawi sie czyms albo wychodze cichaczem (wiem, nie powinnam) i licze, ze sie nie zorientuje albo zanosze do lozeczka. Mam juz opanowane zalatwianie swych potrzeb w 27 sekund ;p ale to i tak wystarczajaco by wstac przy sofie...

        • magkul99 Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 11:11
          No jakoś niestety musisz nauczyć się żyć z tym, że nadszedł czas na poznawanie świata. Upadki i siniaki są tu wliczone w cenę. Nie ma sensu bieganie za dzieckiem co chwilę, bo zaraz będziesz miała problem, że nigdzie nie możesz się ruszyć bo mały "rzep" za tobą idzie. Po prostu zabezpiecz mieszkanie i daj dziecku spokój.
        • mark-jolka Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 11:15
          a u nas wlasnie lozeczko turystyczne sie sprawdzilo.... tylko my kupilismy to lozeczko przed pierwszym "wiekszym"wyjazdem nad morze jak mlody mial 5 mies.
          i owszem, jak wyjezdzalismy ze starszakiem bylo gdzie go polozyc, ale wolalam do lozeczka bo on straszny wiercipieta byl i balam sie ze spadnie z lozka. w dzien wkladalismy go do srodka i sluzyo jako kojec.
          teraz dla corki sluzy glownie na wyjazdach jako kojec, a od niedawna stoi w domu w salonie ale jeszcze nie uzytkowane bo mloda niemobilna jeszcze wiec glownie na podlodze urzeduje
      • stysia1987 Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 21:57
        Niestety, to salon. Regaly, szafka na tv, stol. Idealny teren do wspinania i stawania. Na poczatku bramka miala zabezpieczac przed lazienka i pokojem, ktorego nie skonczylismy remontowac, ale teraz to one wydaja sie bezpieczniejsze wink
    • kjut Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 11:52
      Ale właściwie nie rozumiem. Problemem jest to, że nie możesz mieszkania wystarczająco zabezpieczyć czy że zrobi sobie krzywdę wstając? Dlaczego nie możesz jej samej w pokoju zostawić? Przejdź się po mieszkaniu na czworaka. Wywal z zasięgu raczek wszystko co niebezpieczne, w niskich szufladach zostaw tylko to co może ew wyciągnąć, kup zabezpieczenie na szafke z koszem na śmieci. Jak jakaś szafka na którą może wejść a to nie dobrze - zastaw krzesłem czy inna przeszkodę zrób. I po prostu idz do tego kibelka smile zaraz Ci mała zacznie raczkowac. Będziesz ja zamykać czy chodzić za nią krok w krok? Mieszkanie powinno b być przyjazne maluchowi - tak, żeby nawet jak pójdzie sobie do drugiego pokoju to będziesz wiedziała, że najwyżej nadrobi bałaganu, a nie szkód czy sobie guzów smile

      Aha - palce przytrzasniete szafkami, szufladami i drzwiami to norma. Nie unikniesz a i mała szybko się nauczy. Wiec nawet nie próbuj zabezpieczać smile bałagan w szufladach i wszystko na zewnątrz - możesz dziecku zabraniać i psuć mi zabawę, ale lepiej dystans złapać smile odetchnij - im więcej będzie miała miejsca do zwiedzania tym częściej się czymś zajmie a Ty złapiesz chwile na kawę smile
      • stysia1987 Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 22:05
        Szuflady i balagan zupelnie mi nie przeszkadza. Moze byc twórczy wink albo chocby inspirujacy do wywalenia za malych ubran ;p boje sie, jej upadku na parkiet/kaloryfer. Uwielbia wstawac przy drzwiach balkonowych obok ktorych jest kaloryfer. I tu niestety pomyslu na zabezpieczenie nie mam.
        • kjut Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 10:04
          Stysia, oklej krawedzie kaloryfera folią bąbelkową, serio smile A tam gdzie sie da to zastaw stolikiem, krzeslami albo pudłami z zabawkami smile

          A panelami sie nie przejmuj. One wbrew pozorom są miekkie. Widziałas jak jest taki panel zbudowany? Przejmuje energię uderzenia. Kafelki są gorsze pod tym względem smile
    • zabka141 Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 12:11
      Stysia, kojec niepotrzebny - dziecko ma poznawac swiat, a nie siedziec w kojcu. Tak jak ci kjut napisala - troszke zabezpiecz mieszkanie i spokojnie mozesz dziecko zostawiac same w pokoju. Jak dla mnie zabezpieczenie to zablokowanie tych kontaktow do ktorych nic nie jest wetkniete (tzn. lampki itd. mam normalnie podlaczone i dziecko nauczylo sie ze nie moze sie tym bawic - jak dotykalo - mowilismy NIE).
    • awesome810 nooo proszę panią 20.04.15, 12:28
      czy mówimy o tym samym dziecku, które w zeszłym tygodniu nie siadało, nie wstawało? a tu 27 sekund i uciekło?
      ha ha ha
      buduj odporność psychiczną na siniaki potomka big_grin
    • sruba_rzymska Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 12:29
      Obawiam się, że żadna wersja kojca może się nie sprawdzić. Jeśli dziecko jest już nastawione na eksplorację, to będzie protestować przeciw zamykaniu go. Podam ci przykład - staram się co kilka dni zrobić sobie mały fitness (około 40 minut), ale nie zawsze mąż jest w domu. Jak wkładałam na ten czas synka do leżaczka, to musiałam co chwilę dawać mu inną zabawkę, śpiewać, machać do niego itp. a i tak się niecierpliwił. Ostatnio puściłam go na podłogę i dałam kilka zabawek - przez 40 minut bawił się, raczkował i wywalał z półek rzeczy do których miał dostęp, a ja mogłam sobie poćwiczyć (i na koniec posprzątać).
      • kremka2014 Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 13:06
        U nas drugi syn korzysta z Lulu 2. Podobno jest tez Lulu 3. To wielkie łóżeczko turystyczne. Pięknie się sklada jakby co i siup na wczasy. Polecam w ogóle mamom jeszcze w ciąży, podwieszenie dla mniejszego można bujać we wszystkie strony. Male samo moze sie tez huśtać - nasz na czworakach rozpędza machinę. Potem częśc bujająca się likwiduje i jest glebsze lóżko albo nieduży kojec.
    • panizalewska Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 18:16
      Dla psa, taki metalowy, rozkładany. Serio mówię. Ma takie druty co w ogrodzie wbić można i huragan Katrina nie ruszy wink
      Ale do domu? My wszystko ogarnęliśmy i tylko bramka do kuchni była (1,5 pokoju było, może to ma znaczenie? wink)
    • kaja_14 Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 19:42
      A ja zamiast kojca używam po prostu łóżeczka. Tego samego, w którym Smyk powinien spać nocami, ale nie śpi. Tak ogólnie to Smyk ma mnóstwo swobody, ale czasami trzeba (muszę) go jakoś ujarzmić żeby: coś ugotować, trochę posprzątać, wyprasować, ubrać się jako tako na wyjście, umyć się. Nóżki łóżeczka są podklejone i przeciągam je w pobliże łazienki albo do kuchni. W kuchni jest najlepiej, bo łóżeczko stawiamy pod oknem i Smyk obserwuje świat. No, nie cały oczywiście, ale niebo i ptaszki widzi. Trochę do niego gadamy, opowiadamy, wygłupiamy się. Zakup kojca planowałam w ciąży, ale jak było dziecko, to już nie wytrzymałam tempa w jakim zaczęły w domu pojawiać różne akcesoria….. gondola, potem siedzisko spacerówki, bujaczek, krzesełko do karmienia, zabawki, maty, ….
      • kjut Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 20:55
        > i trzeba (muszę) go jakoś ujarzmić żeby: coś ugotować, trochę posprzątać, wypra
        > sować, ubrać się jako tako na wyjście, umyć się.

        Nie lepiej w tym czasie mlodziaka na mate polozyc? Gdybym z tych powodow ktore wymienilas wsadzala dziecia do lozeczka to strasznie duzo czasu by tam spedzal. No chyba,ze jestes taka szybka...
        • kaja_14 Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 09:47
          napisałam też : ...Tak ogólnie to Smyk ma mnóstwo swobody, ale czasami ...

          napisałam też, ze Smyk dużo/ często wisi mi cycu, rękach.... Nadal kp.

          A młody 12,5 mies, i obecnie chodzi na własnych opierając się o ściany meble plus poruszanie się na czworakach. Do tego dwie drzemki po ok 1 godz - 1,20. I włąśnie dlatego, żeby przelecieć chatę mopem muszę go włożyć do łóżeczka na parę minut. A mopem jadę codziennie, żeby nie wycierał kurz z podłogi swoimi ciuszkami. Gotowanie..... to właściwe po to, żeby zrobić jakiś posiłek dla niego. A na nasz obiad co najwyżej obrać ziemniaki. Obiad dla nas gotuje mąż po powrocie z pracy. Jadamy obiad-kolację ok. 18. Mąż gotuje, a wychodzę wtedy na 2gi spacer.
          I wiesz/ wiecie co?....... Ja wolę przetrzymać dziecko w łóżeczku przez pół godziny albo i dłużej, np. szykując mu jedzenie, niż trzymać go w krzesełku czy bujaczku. Tak na prwse robi co chce. Na stojąco, siedząco albo leżąco - na pleckach lub brzuchu. Mimo wszystko ma możliwość poruszania..... w obrębie łóżeczka oczywiście.
          • kaja_14 Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 09:56
            ..... dodam jeszcze..... Smyk ma skończone 12 mies. i porusza się wykorzystując do podparcia ściany i meble. Więc jaka mata?.....
            Dodam, ze sama zajmuję się dzieckiem. Nie mam do pomocy żadnej babci, cioci, które wzięłyby dziecko na spacer. Mąż wraca z pracy ok. 16, czasami później i bierze się za obiad dla nas.
            Kjut, szkoda, ze nie przeczytałaś jedno zdanie wcześniej......
            • kjut Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 10:01
              Przeczytalam Twoja wypowiedz. Nie zauwazylam tylko wieku dziecka, przepraszam. Ale takie duze dziecko, szczegolnie gdy zaczyna byc mobilne, powinno miec swobode ruchu! Po co wkladac je do lozeczka jesli mozna go po prostu zostawic, zeby sie bawilo. Nawet obok Ciebie w kuchni. Wierz mi, moje dziecko tez kiedys mialo rok, tez uczylo sie wstawac. I ja tez gotowalam, sprzatalam. I nie mialam nikogo do pomocy. I sie da i to nie trudne. Po prostu to przemysl, bo moze sie okazac, ze troche na wyrost to lozeczko i ze da sie obyc bez niego smile
    • lidek0 Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 21:14
      Skoro dla Ciebie to badziewie to po co chcesz kupować? Jeśli już w tym wieku to jednak takie drewniany www.google.pl/search?q=kojec+drewniany+8+elementowy&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=q081Ve70NcG7swGHm4Ew&ved=0CCAQsAQ&biw=1371&bih=766
      • stysia1987 Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 22:02
        Dla bezpieczenstwa. Mam wszedzie parkiet, poza jedny, jedynym dywanem, zrszta nie na calej powierzchni pokoju. I wlasnie na nie-dywanowej powierzchni stoi regal, sofa oraz szafka z tv przy ktorych Ewa probuje wstawac/stoi. W finale, upadek bylby prosto na parkiet. Do tegp jeszcze jest kaloryfer, ktory niezmiernie ciekawi moje dziecko. Nie mam ochoty nosic ja caly czas do wc. A boje sie, ze zrobi sobie krzywde. I wiem, nie ,usze wychodzic do drugiego pokoju, zeby cos sie stalo, ale jesli mogę zminimalizowac ryzyko, tp bardzo bym chciala.
        • rulsanka Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 09:12
          Mój młodszy syn wychowywał się bez kojca, a my na dole mamy płytki. Wbrew pozorom jak dziecko się kilka razy przewróci to bardziej uważa. Zresztą maluchy nie upadają z wysoka, i o ile jest to upadek z pozycji stojącej na podłodze a nie np. z krzesła, to poza siniakami i płaczem nic się nie stanie.
          Wystarczy uniemożliwić wspinanie się na meble, ale podciąganie się do stania przy meblach jest potrzebne i niegroźne.
          • doromka Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 09:25
            Cytat: "Zresztą maluchy nie upadają z wysoka, i o ile jest to upadek z pozycji stojącej na podłodze a nie np. z krzesła, to poza siniakami i płaczem nic się nie stanie"
            Bardzo odważne albo nawet naiwne stwierdzenie. Taki upadek moze takze skonczyc sie szpitalem. Mam takie doswiadczenia, a nie inne i NIGDY nie zostawiam samego dziecka na podłodze, chyba, że ktos ma pokoj bez stołu, krzeseł, tv, szafek, na ktore można wejść, itd. A targanie wszędzie ze soba dziecka to juz dla mnie paranoja.
            • kjut Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 10:06
              Doromka, ja rozumiem, ze mialas ciezkie doswiadczenia, ale pomysl.... przeciez dziecko zawsze bedzie sie przewracac. Teraz przy chodzeniu, potem przy wspinaniu na drabinki a na koniec na kamienie po pijaku wink Nie mozesz uchronic przed tym dziecka, a wrecz jest to niewskazane. Jak inaczej ma sie nauczyc, ze upadanie boli, ze trzeba wyciagnac raczki, asekurowac glowe? Ze kafelki sa sliskie a krzeslo wysokie? To wszystko sa niezbedne dziecku doswiadczenia. I wiem, ze sie boisz, szczegolnie jesli mielisce pecha i taki upadek skonczyl sie nieciekawie. Ale przeciez to, ze wypadki sie zdarzaja nie powinno sprawiac, ze przestaniemy przechodzic przez ulice...
      • asia_i_p Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 10:43
        Moja siostra ma takie. Plus jest taki, że taki kojec można potraktować odwrotnie (da się go ustawić w dowolną linię łamaną) i odciąć nim kawałek pokoju, gdzie są zagrożenia, resztę zostawiając dziecku do eksploracji. Synek mojej siostry miał takim płotkiem wycięty kawałek z ogromnego pokoju, w obrębie tego kawałka swoje łóżeczko i zabawki, sofę i jakieś półki - dość miejsca i sprzętu, żeby poćwiczyć, za mało, żeby zrobić sobie krzywdę.
    • aamarzena Re: kojec lub podobne badziewie 20.04.15, 23:42
      Jeśli kojec to taki duży jak wyżej dziewczyny linkowały. Albo przesuń dywan w okolice tych szafek, co do których masz obawy, że się po nich będzie wspinać. Kaloryfer zastaw czymś: skrzynią z zabawkami, lufami, stolnikiem. Upadki są wliczone w naukę wstawiania i chodzenia. Zabezpiecz mieszkanie i tyle.
      ...
        • aamarzena Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 22:28
          Ten kaloryfer to masz starego typu, taki żebrowy czy współczesny, płytowy? Jak ten drugi to wystarczy wstawić/zabezpieczyć brzegi.
          Ale jak masz się stresować to kup kojec drewniany osmioelementowy, jak dziewczyny wyżej linkowały, postaw na środku dywanu, wrzuc młodej kilka poduszek i miękkie zabawki i idź się spokojnie wysikac. Wszystko jest dla ludzi smile trzeba sobie życie ułatwiać. Takich kojcow wielkości 80x80 cm czy łóżeczek turystycznych nie polecam, bo zdecydowana większość znanych mi niemowląt, które rodzice takim wynalazkiem uszczesliwili, dostawała w nich fioła po minucie. Za mała przestrzeń do eksploracji.
    • doromka Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 08:55
      A ja mam kojec i bardzo sobie chwalę. Kupilismy dla corki 5 lat temu i teraz służy synkowi. Używam go odkad młody skonczyl 3 miesiace az do teraz (ma rok) i jeszcze dlugo posłuzy. Lubi się w nim bawic. Latem wystawiałam na taras. Ja popijalam kawkę a mlody się wietrzył. Nie zostawiam go samego na "wolności", bo wiem czym się to moze skończyc. U nas na dole zero dywanow, tylko płytki i parkiet, wiec niebezpiecznie dla jeszcze niezdarnego szkraba. A nie wyobrażam sobie go nosić ze sobą jak idę pranie rozwiesić na tarasie, na górę po costam, czy listonosz, kurier przyjdzie lub po prostu idę do kibelka na dłużej wink Wiec dla mnie to nie badziewie, a baaardzo przydana rzecz smile Mam kojec Berber. Na wyjazdy służy jako łóżeczko turystyczne.
      • asia_i_p Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 10:47
        Bo podejście zależy od wielkości mieszkania. W naszym trzypokojowym jeśli chcę dziecko opanować, zamykam łazienkę, jego pokój i pokój córki, a na trasie salon - kuchnia - przedpokój nie ma opcji, żebym go nie widziała i żeby sobie zrobił krzywdę, zwłaszcza że w przedpokoju jest bardzo korzystnie umiejscowione lustro. Inna rzecz, że mój dopiero raczkuje, kiedy zacznie chodzić, to może mi się zmieni podejście.

        Przynajmniej ja tak sobie tłumaczę, kiedy wychodzę do kuchni zostawiając go w salonie. Kot nie kupuje tego tłumaczenia, natychmiast ładuje się na biurko, parapet albo oparcie kanapy i nie spuszcza dziecka z oka, a na pysku maluje mu się wyraźne potępienie "Znowu nie pilnujesz, prawda? Ja pilnuję".
        • kremka2014 Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 10:57
          No ja z uwagi na duże łóżeczko wstawiałam i wstawiam dzieci do niego. Gdybym miała drewniane to bym wstawiała do drewnianegosmile. Mam małe mieszkanie więc kojec odpada. Zmierzam do tego, ze rzadko "unieruchamiam" dziecko, ale są takie czynności, gdzie potrzebuję maksymalnego skupienia i nie mogę się ani na chwilę oderwać żeby zobaczyć co rzeczone dziecię porabia- bo jak np grzebię w necie czy gotuję obiad mogę co chwila zajrzeć co robi, ale jak płacę przelewy czy inne takie ważne rzeczy to wolę, żeby był w bezpiecznym na 100% miejscu.
          • stysia1987 Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 11:28
            U nas 80m3. Czesc niewyremotowana, wiec mala tam nie wpuszczamy. Oczywiscie, jal ucieka tp tam, juz opatentowala otiweranie drzwi (sa stare), kleczy przy mich i je z calej sily pcha, po czy, leci na twarz... Co sie dalo, zabezpieczylam, musialabym wyniesc szafke z tv i kaloryfer, zeby bylo bezpieczniej.

            U nas parkiet z drewna, a nie panele. Panel to pol biedy... drewno ma z 20 lat i przezylo spotkanie z upadajacym zelazkiem wink twarde jak cholera...
            • jak-kania-dzdzu Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 11:46
              Jak masz łóżeczko i z niego korzystacie, to kojec bez sensu, bo to takie trochę większe łóżeczko wink
              No a skoro Ewa rehabilitowana i trudniej u niej z siadaniem/raczkowaniem, to chyba wskazane żeby jak najwięcej pełzała, wspinała się, ćwiczyła i eksplorowała mieszkanie z perspektywy podłogi. Więc imho z jednej strony rehabilitacja, a z drugiej ograniczanie naturalnej przestrzeni do ćwiczeń to tak trochę bez sensu. Jak zacznie raczkować na dobre, to jej w kojcu nie utrzymasz, a na te kilka min na siku czy zrobienie kanapki to ja po prostu dziecko do łóżeczka albo krzesełka do karmienia wstawiam i tyle.
              • stysia1987 Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 20:43
                Jak-kania-dzdzu, ja nie chcr ogranczac swobody. Po prostu chcialabym w samotnosci zrobic.. albo chociaz siu wink bez towarzystwa wink

                Albo herbaty nie robic ze stanem przedzawalowym! Na razie po prostu wolam ja, zeby za mna pelzala...
                  • kjut Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 20:58
                    Po prostu idę. Dziec najczęściej przylazi za mną niestety. Ale czasami coś tam sobie dalej robi w mieszkaniu albo na balkonie. Tylko czasem czegoś nie dopilnuje i się okazuje ze albo przed moim komputerem spędzi i "stuka" albo ciastka ze stołu sciagnie i wpiernicza big_grin a raz kawę sobie robił. Siedział na krześle przy stole, na stole stał kubek po kawie z fusami, a on łyżeczka cukier z cukiernicy do kubka wsypywał i mieszał zawzięcie smile nie musze wspominać, że cukier był wszędzie? big_grin
                  • aamarzena Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 22:37
                    U nas się szczęśliwie złożyło tak, że zazwyczaj mi się zbiera kiedy mała idzie na drzemkę. Ale czasem jest hardkorowo: młoda ciągnie mnie za skarpetki, starsza właśnie w tym momencie musi mi coś ważnego powiedzieć, kot się pcha na kolana i jeszcze kurier do drzwi się dobija (ten to też ma wyczucie chwili big_grin)
                  • zabka141 Re: kojec lub podobne badziewie 22.04.15, 12:52
                    Ja zostawiam dziecko w pokoju w ktorym jest. Zwykle jest to na gorze, bramka do zejscia po schodach zamknieta. Pokoj wychodzi do kuchni. Drzwi otwarte, moze chodzic/raczkowac gdzie chce. Nie pilnuje. Zwykle stoi przy schodach jesli jestem za dlugo i wola "mama mama mama mama mama mama" smile
                • babybump Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 21:19
                  Zostawiam dziecko w pokoju. Nie pozwalam za sobą chodzić do kibla. Jest to jedyne miejsce, gdzie córka nie ma wstępu, gdy my tam jesteśmy. Uczę cały czas. Trochę prywatności trzeba.
                  I jak Kjut pisze - czasami czegoś niedopatrzę, ale są to 'drobnostki'. Ostatnio też resztkę mojej kawy w kubku ściągnęła ze stołu (zimna) i dopijała z kubka.
                  Daj dziecku trochę swobody, bo będzie tak znerwicowane, jak Ty.
                  PS. I poczytaj artykuły Janet lansbury. Tam jest bardzo dużo o dawaiu dzieciom swobody, uczeniu samodzielnej zabawy i chodzeniu (w prywatności) do toalety.
                  • babybump Re: kojec lub podobne badziewie 21.04.15, 21:22
                    Koniecznie wydziel dziecku bezpieczne miejsce do zabawy, bo czeka Was jeszcze kilka miesięcy takiego 'eksplorowania' przez dziecko. I jak dziecko zacznie chodzić, wcale nie będzie łatwiej. A przecież nie będziesz 15-miesięczne dziecko do kojca, czy łóżeczka wkładała.
                    Tutaj masz inspiracje:
                    www.janetlansbury.com/2014/08/play-space-inspiration/

                    PS. W foteliku bym dziecka samego nie zastawiała. Moja córka z Antilopa wyleciała. Teraz mimo pasów, potrafi sama wyjść.
                      • stysia1987 Re: kojec lub podobne badziewie 22.04.15, 10:19
                        Nocniki i toaleta, temat jeszcze niezglebiony.

                        A propos, widzialyscie fotke na instagramie robiaca furore? Mama siedzi na tronie, a dziecko stoi i trzyma jej kolan.

                        Ps1 kaloryfer stary, zebrowy... ciezki do zabezpieczenia, ale wybieram soe do obi i bedziemy babelkowac wink
                        • aamarzena Re: kojec lub podobne badziewie 22.04.15, 14:30
                          A to może zabezpiecz go tak, jak się w przedszkolach takie sprzęty zabezpiecza - taką maskownicą na kaloryfer www.google.pl/search?q=maskownica+grzejnika&client=tablet-android-google&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=7ZM3VYnEAcaqsgH9loFI&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=962&bih=601
                          Przy okazji można poprawić wygląd pomieszczenia
                            • babybump Re: kojec lub podobne badziewie 22.04.15, 21:12
                              Sluchaj, pomprostu ucz dziecko, ze do grzejnika sie nie podchodzi. Powiesz, pokaEsz kilka razy i sie nauczy. To tak samo jak schodzenie z kanapy. Pokazesz kilka razy, po dniu, dwoch, dziecko potrafi. Tak samo z nie podchodzeniem do grzejnika. Przeciez ciagle nie bedziesz wszystkiego zabezpieczala. Ucz dziecko!
                              • stysia1987 Re: kojec lub podobne badziewie 22.04.15, 22:07
                                Babybump, nie bede sie rozwodzic nad tematem, ale Ewka ma problem ze skupieniem uwagi. Jak na razie nasladownictwa zero, reakcji na swoje imie i "nie". Walcze, zeby nie dotykala kontaktow, nie podchodzila do kaloryfera - efektow brak.
                                • aamarzena Re: kojec lub podobne badziewie 22.04.15, 22:26
                                  Oj tam oj tam. Możliwe, że rozumie tylko ma inne zdanie na ten temat. Siostrzeniec, wtedy około półtoraroczny, doprowadził mnie kiedyś po całym domu pokazując na wszystkie zakazane sprzęty i głośno mówiąc "nie!" przy każdym. Po czym odesłał mnie do kuchni na herbatę, a sam zajął się dłubaniem przy DVD kiedy nikt nie widział tongue_out
                                • babybump Re: kojec lub podobne badziewie 22.04.15, 22:50
                                  To tym bardziej ucz i powtarzaj. Jednemu zajmie dzień, Twojej Ewce może 4 dni.
                                  Ale jak już wspomniano wcześniej - dziwi mnie to, że zamiast właśnie córce pomagać się rozwijać, szczególnie, że ma jak na razie problemy, Ty ją jeszcze bardziej ograniczasz. Brak trochę konsekwencji z Twojej strony. Z jednej strony rehabilitacja, z drugiej 'zamknijmy ją w szczelnej klatce niech się przypadkiem nie rusza'. Ech...
                                  • helenaizuza Re: kojec lub podobne badziewie 23.04.15, 08:57
                                    Te Twoje autorytarne wypowiedzi i stwierdzenia zawierające element ocenny są doprawdy irytujące. Podobnie jak i przeinaczanie cudzych wypowiedzi, by potwierdzić swoje wyimaginowane tezy. Rzadko piszę takie komentarze (chyba nigdy w zasadzie), ale tym razem mnie zdenerwowałaś: tresuj swoje dziecko, bo masz do tego prawo, ale przyjmij do wiadomości, że większość normalnie rozwijających się dzieci wie i rozumie, że czegoś nie można, ale robi to i tak, a może nawet tym bardziej, Poza tym nie każde 9 miesięczne dziecko rozumie czego się od niego oczekuje i dodatkowo wyraża wole podążania za głosem matki czy innego opiekuna. Poza tym kojec na 1/2 h czy nawet godzinę łącznie w ciągu całego dnia nie zaburzy rozwoju dziecka, możesz mi wierzyć, bo dziecko mam starsze od Twojego geniusza. Mało tego, kojec używany rozsądnie, po 5, 10 min może nawet pomóc maluchowi w koncentracji i skupianiu uwagi. Moja córka właśnie w czasie kojcowym (w czasie mojego prysznica głównie tam przebywała, bo wtedy nie miałam nad nią żadnej kontroli) zaczęła się skupiać na oglądaniu książeczek, obrazków itp.
                                    • zabka141 Re: kojec lub podobne badziewie 23.04.15, 12:54
                                      Stysia, nie za bardzo rozumiem dlaczego mialby sie akurat o ten kaloryfer uderzyc przy chodzeniu. Tzn. bardziej bedzie upadac na ziemie. Wiem ze mozna sobie przy wybujalej wyobrazni wyobrazic jak dziecko uderza sie o wszystko co mozliwe w mieszkaniu, ale trzeba sobie powiedziec stop. Nie uchronisz od upadkow, najwazniejsze to upadki z wysokosci - czyli pilnujemy zeby sie nie wdrapywal na stoly/sofy. Jesli sie wdrapuje uczymy schodzic pupka w dol.
                                      • aamarzena Re: kojec lub podobne badziewie 23.04.15, 14:14
                                        Oj, moja córka bardzo mocno uderzyła głową (dokładnie twarzą) o szafkę rtv przy nauce wstawania. safka drewniana, na siniaku i płaczu się skończyło. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że dziecko umyśli sobie naukę wstawania właśnie przy takim kaloryferze i poleci twarzą na niego. Średnio to przyjemne. Samo podchodzenie do kaloryfera i np. uderzanie o niego klockiem to zapewne nie problem. Jak dziecko podrośnie to też w szale zabawy czasem źle wymierzy i wleci w ścianę/futrynę/stolik itp. Dlatego warto stworzyć otoczenie przyjazne i bezpieczne dla malucha, zamiast tworzyć jakieś bzdurne zakazy podchodzenia do kaloryfera - oczywiście przesada w żadną stronę nie jest wskazana, nie owijaj Stysiu wszystkiego folią bąbelkową wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka