Gość edziecko: guest
IP: *.*
24.01.02, 20:25
Boję się, że tym postem wywołam prawdziwą burze i narażę się wielu osobom, ale trudno. Uważam, że firma Johnson&Johnson postępuje nie fair w stosunku do klientów, którymi są dzieci. Otóż zastosowałam oliwkę "MIld" z rumiankiem na moim wtedy dwumiesięcznym dziecku i Bartek dostał od razu starznego uczulenia. Tak go wysypało na buzi, brzuszku ramionach itd, że wymagało to interwencji lekarskiej i dosyć długiego leczenia w postaci smarowania maściami antyuczuleniowymi. Ale pal licho - pomyślałam. MOje dziecko jest alergikiem i musze się z tym pogodzić. Potem po rozmowach z innymi mamami usłyszałam: "To nie wiesz, że oliwki Johnsona sie nie używa bo uczula? Wiele dzieci jest na nią uczulone". No dobrze wszyscy wiedzieli a ja nie. W dodatku okazuje się, że uczulonych było więcej. Ale to jeszcze nic. Otóż firma Johnson ma umowy ze szpitalami i zaopatruje oddziały noworodkowe w swoje produkty. I wszystko byłoby może O.K. gdyby nie to, co usłyszałam od znajomej położnej. Otóż uczulonych na oliwkę było tyle dzieci, że teraz położne wylewają ją, gdy tylko przyjdzie nowa partia do zlewu i do butelek Johnsona wlewają płynną parafinę. W rezultacie dzieci nic już nie uczula, a firma jest zadowolona bo jej logo nadal widnieje na butelce. Uważam, że to jest skandal. Po pierwsze, ktoś mądry podpisał jakies umowy i teraz szpitale nie moga się wycofać ze współpracy, a przeciez kosmetyki J&J dostają pewnie za darmo w zamian za reklamę. (wiem o tym od zaprzyjkaźnionej położnej ) Ale dużo gorsze jest to, że taka poważna firma nie zainteresowała się taką ilością ( bo jak się okazuje uczulonych dzieci jest bardzo dużo ) uwag i skarg. Przecież wystarczyłaby notatka na opakowaniu, że dzieci alergiczne powinny uważać, zrobić wcześniej próbę na małym skrawku skóry, itp. NIe przeczę, że J&J ma dobre kosmetyki. Szampon "No more tears" jest rewelacyjny, ale to nie zmienia faktu, że jestem bardzo rozczarowana postępowaniem firmy.