mz75
24.10.07, 08:35
Dzien dobry.
Do tej pory (prawie) wszystkie buty dla 2,5 letniego dzis Franka
kupowalismy wlasnie od nich. W tym sezonie jesiennym nie mielismy
szczescia - mokasyny kupione w ostatnich dniach wrzesnia zaczely sie
rozpruwac juz po niecalych dwoch tygodniach noszenia.
Nie moglismy od razu oddac ich do sklepu, bo ostatnie 2 tygodnie
spedzilismy na urlopie, poza cywilizacja miejska. Z butami poszlismy
do sklepu wczoraj.
Razem z ekspedientka wypelnilismy dlugi, standardowy formularz, a na
koniec uslyszelismy pytanie o nasze oczekiwania co do sposobu
rozpatrzenia reklamacji. Okazalo sie, ze w zasadzie jedyna realna
mozliwoscia zalatwienia sprawy jest oczekiwanie przez 3 tygodnie (!)
na opinie eksperta, a nastepnie naprawa uszkodzonego bucika. Ta
ostatnia czynnosc przedluza czas oczekiwania o dodatkowy tydzien.
Opcja zwrot gotowki lub wymiana na nowa pare nie funkcjonuje w
firmie Bartek.
Probowalismy tlumaczyc w sklepie, ze za miesiac bedzie juz zima i
potrzebne sa buty zimowe, a do tego czasu dziecko nie bardzo ma w
czym wyjsc na spacer. Szybko jednak zrozumielismy, ze istotnie,
najlepszy sort sprzedawcow jest juz od dawna w UK, co czyni polemike
raczej bezsensowna.
Podsumowujac. Niezaleznie od tego, jak zostanie rozpatrzona
reklamacja, do Bydgoszczy bedziemy jezdzic, a w Bartku nie kupimy. I
cala nasza rodzina i znajomi tez. I mam nadzieje, ze czytelnicy tej
grupy tez

A jakby bylo malo, powtorze ten post na innych, znanych
mi forach dzieciowych. To sie chyba nazywa "czarny PR", ale mam
zamiar powalczyc chwile z producentem badziewia rodem z Minska Maz.
Troche mi lepiej

Pozdrawiam,
MZ