siostra_grimm
09.01.08, 12:55
Buuuu jestem na siebie wściekła. Upatrzyłam na Allegro sofę,
zadzwoniłam czy mogę obejrzeć i okazało się, że facet mieszka
właściwie naprzeciwko. Cena nie była super okazyjna ale sofa w
stanie dobrym, pasowała mi idealnie kolorem i wielkością no i na
czymś muszę spać a chwilowo na nic lepszego nie mam pwerspektyw. No
i kupiłam "na gębę" bo na all już mu ktoś cenę minimalną
zaproponował (coprawda licytacja do tej kwoty jeszcze nie doszła a,
chcąc ją kupić na allegro musiałabym zaproponować więcej). No teraz
wiem, że to był błąd

Po przytaszczeniu jej do domu już wiedziałam, że więcej się na takie
zakupy nie piszę bo nagle rozległ się bardzo
charakterystyczny "obcy" zapach (nie smród ale jednak), a po
morderczym wciąganiu jej na górę i bliskich oględzinach tzw. flaków
okazało się, że prowadnica wyłamana, do rozłożenia potrzeba
nadludzkiej siły (i to dziwne bo u niego chodziła jak złoto), i
wogóle była już kombinowana a to znaczy, że były z nią kłopoty i
ktoś próbował nieudolnie ratować sytuację odkręcając i przykręcając
co się da, niekoniecznie w te same miejsca. Na swoje
usprawiedliwienie dodam, że te defekty wypłynęły po trzygodzinnym
oglądaniu przez trzy osoby więc kamuflaż miały pierwsza klasa.
No i nie wiem co robić. Chcę się do niego udać na pogawędkę ale nie
bardzo wiem w jaki deseń uderzyć, czy lecieć odrazu z papą czy po
dobroci prosić o wyjaśnienia. I co ja mu właściwie powiem, żem
głupia? Tak czy owak chcę tę sprawę próbować wyjaśnić bo zepsuty
mebel i nauczka na przyszłość mi nie wystarczają.
Jakieś rady?