Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price

03.02.09, 16:50
Drogi panie Pawle.Chciałabym poznać pana zdanie na temat zabawek Fisher-Price.Czy poza tym ,że są ładne, kolorowe i wydają fajne dźwięki mają jakąś wartość dydaktyczną i faktycznie wpływają korzystnie na rozwój dziecka?Przymierzam się do kupienia mojej 17miesięcznej córeczce krzesełka-uczydełka,jednak to zabawka dość kosztowna i zastanawiam się czy warta swojej ceny.A może jest jakieś forum,na którym doświadczeni rodzice oceniają zabawki?Jeśli znalazłby pan chwilkę, to proszę o odpowiedź.Będę też wdzięczna za posty innych rodziców.Pozdrawiam.
    • blaszany_dzwoneczek Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 03.02.09, 18:23
      Moim zdaniem to zabawki jak każde inne - jednemu dziecku/rodzicowi
      się spodobają, innemu nie. Moja córa w ogóle nie przepada za
      zabawkami wydającymi dźwięki, taki np. garnuszek na klocuszek, za
      którym przepada synek koleżanki, kompletnie jej nie interesuje, jak
      ich odwiedzamy, i całe szczęście, bo mnie te "fajne dźwięki"
      doprowadziłyby niechybnie do rozstroju nerwowego.
      A jeśli chodzi o krzesełko-uczydełko - ja bym nie kupiła, bo widzi
      mi się, że jak dziecko usiądzie na moich własnych kolanach, weźmiemy
      książeczkę jedną albo drugą i będziemy czytać, opowiadać,
      pokazywać... - to będzie to dużo bardziej korzystne dla rozwoju
      intelektualnego i emocjonalnego mojego dziecka, niż samotne
      naciskanie guziczków, czy czego tam, na fiszerowskim krzesełku.
      Ale jeśli się komuś podoba taka zabawka i sądzi, że spodoba się
      dziecku, i nie żal mu kasy, to czemu nie. Na moim forum rówieśniczym
      było kiedyś o krzesełku i sporo mam pisało, że dzieci lubią.
      • kobylczusia Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 03.02.09, 18:45
        Też jestem ciekawa opini Pana Pawła,
        sama się zastanawiałam nad matą edukacyjną Fisher price'a ale moja mama
        zasugerowała mi żeby nie przesadzać z ilością bodźców które doświadcza dziecko
        bo będzie poźniej ciągle potrzebowało w zabawie mocniejszych wrażeń.
        Coś w tym jest...
    • zaisa Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 05.02.09, 04:54
      Na naszym forum rówieśniczym były mamy zachwycone krzesełkiem i dzieci, które je
      lubiły. Pamiętam też, że jedno z dzieci miało kłopoty z używaniem, bo... spadało
      z krzesełka, gdy się przekręcało w stronę stoliczka, który jest nieco z boku. My
      się na to cudo nie skusiliśmy. I chyba nie mamy czego żałować.
      Na szczeniaczka-uczniaczka skusił się mąż. No i synek jakiś czas go lubił. Ale
      teraz (ma 2l 3m) jak chce się pobawić pluszakiem, to nie jest to piesek. Z
      rzadka naciska nos lub którąś łapkę. Choć ogólnie psiak jest sympatyczny.
      Sorter w kształcie kubełka z przykrywką z otworami na trzy kształty odradzam.
      Głónie ze względu na kształt bryły do wrzucania w otwór o kształcie kwadratu -
      jest to prostopadłościan bardzo mało różniący się od sześcianu. Tyle tylko,
      żeby nie dało się go bokiem zmieścić do kwadratowego otworu. Optycznie różnica
      jest niewielka i wydaje się nie mieć znaczenia...
      Nie przypadła mi do gustu "uczona słuchaweczka" (oj, jak ja nie lubię tej
      nazwy). Synek dostał ją na pierwsze urodziny. Główną cechą słuchaweczki było to,
      że uaktywniała się pod wpływem drgań czy czegoś i gdy dziecko
      raczkowalło/przechodziło obok zmierzając do czegoś innego, ona zagadywała. No i
      dziecko zapominało dokąd zmierzało... Pożyczyliśmy ją pięciolatkowi i na razie
      mamy z nią spokój;p
      Spodobał się zielony krokodyl z klockami. Głównie krokodyl. Został rozpakowany
      wieczorem i synek z upodobaniem klepał go po grzbiecie i słuchał dźwięków. Lubił
      też wtykać do środka i wyciągać różne przedmioty - raczej niekoniecznie klocki z
      zestawuwink Krokodyl wciąż funkcjonuje jako skarbczyk. Klocki służyły do
      oglądania, porząsania i budowania wieży.
      • gmart2 Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 05.02.09, 07:45
        Oczywiście, że jedna firma nie będzie idealna dla każdego dziecka.
        Ja drogiej maty edukacyjnej bym nie kupiła.Mój miał zwykłą, tanią, na której
        wieszałam różne grzechotki, zabawki.I tak jak zaczął siedzieć, zabawkę
        przestałam mu dawać, bo ją co chwilę wywracał.
        • epb3 Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 05.02.09, 14:45
          jak dla mnie nie roznią sie niczym od innych zabawek. i tak bawimy sie razem.
          garnuszek na klocuszek jest lubiany, ale dlatego, ze Filip uwielbia otwierac -
          wkladac/wyjmowac przedmioty z pudelek - zamykac. Inne sortery tak samo mu sie
          podobaja. I tak ja mu mowie ze to jest niebieski kwadrat, albo zolte kółko -
          muzyka mu sie podoba, ale nie wiem czy zwraca uwagę na treść.
          mamy jeszcze szczeniaczka - lubi sie nim bawic, pokazuje poszczegolne części
          ciala, ale tez ja mu mowię, co to jest(bo pyta co to), tak samo sie bawimy z
          innymi misiami.
          a wiec zabawki jak kazde inne, mają wielka albo mala wartość edukacyjną w
          zależności od tego jak sie nimi z dzieckiem bawisz
    • krztyna Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 05.02.09, 21:26
      wg mnie krzesełko-uczydełko jest OK, ale dla młodszego dziecka. Mój
      syn dostał je na roczek. Bawił się do dwoch latek. Teraz ma 2l i 3m-
      ce, nadal czasem się bawi, ale juz nie tak intensywnie. Nie uważam,
      ze ma jakieś szczególne wartości edukacyjne. Dziecko nie nauczy się
      liczyć ani liter alfabetu.
      Moim zdaniem główną przewagą tzw "markowych" zabawek jest jakość.
      mogę kupić np. w internecie bez obawy, ze przyjdzie jakiś badziew,
      którym dziecko się pokaleczy.

      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
    • pati1707 Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 05.02.09, 21:58
      Moje dziecko ma większość zabawek tej firmy i jak dla mnie
      sprawdziły się w 100%.Garnuszkiem bawi się najdłużej, bo dostał go
      gdy miał 7 m-cy,potem była piłeczkowa żyrafa i krzesełko
      uczydełko,które używa teraz jako małą drabinkę(przysuwa sobie do
      komody i szpera po szafkach).Dostał też pelikana z piłeczkami do
      ciągnięcia,ale polecam dla małego dziecka.Natomiast u nas najlepiej
      sprawdził się gadający jezdzik,mały na nim kursuje po całym
      mieszkaniu,ogląda z niego bajki,a nawet tańczy jak załączy
      muzyczkę.A podobnie jak inne mamy mogę mieć pewność,że zamawiając je
      przez internet otrzymam to czego się spodziewam i mój mały jest
      zadowolony!
    • katrio_na Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 05.02.09, 22:07
      A wedlug mnie takie ocenianie nie ma sensu.
      Te zabawki sa dobrze wykonane i tyle, nie lamia sie gdy dziecko na
      nie nadepnie, nie sa niebezpieczne, nie przerywaja itd itp.

      Ale to, ze dziecko X lubi szczeniaczka uczniaczka nie znaczy, iz
      dziecko Y rownie chetnie bedzie sie nim bawic. Jedne dzieci lubia
      swiatla, inne dzwiek, inne placza na dzwiek/widok jednego i
      drugiego...
      I jak tu uogolniac. Nie da sie.

      Zabawki Fisher price maja dla mnie wartosc ale nie tak wysoka jak
      cenia sobie je sklepy w Polsce. Tutaj uwazam, ze sporo sie przeplaca.
      Dla mnie OK sa ceny w Stanach - takie w sam raz. Nie za tanio nie za
      drogo.



      • majatusia Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 06.02.09, 01:22
        Jakosć zabawek Fisher jest super, "nie gniotsa, nie łamiotsa - jak się to mówiło w czasach mojego dzieciństwa". Ale walorów edukacyjnych większości bym nie przypisała żadnych. No i ... jak dla mnie nudne one- wszystkie na jedno kopyto- coś naciśniesz to zabwka coś ci powie. Nuda
        Ja jestem natomiast zachwycona zabawkami Playskool - one sa tak wymyślne, mają takie bajerki. Bardzo żałuję iż u nas taki mały wybór tych zabawek - przede wszytkim gadające odkurzacze i autka tonka, a te zabawki jak dla mnie akurat takie sobie jak dla mnie
    • zaba133 Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 06.02.09, 11:03
      jakościowo raczej na plus, minus- dośc drogie
      i to jak wartościowe to raczej zależy od dziecka
      u nas hitem była mata rainforest, ale to był prezent, sama chyba bym
      nie kupiła, mieliśmy tez druga "zwykłą" matę, ale ta fisher pricea
      interesowała małą najbardziej
      teraz dostała garnuszek na klocuszek- średnio sie nim interesuje,
      może jeszcze ma czas, zobaczymy
    • beata77_77 Re: Faktyczna wartość zabawek Fisher-Price 06.02.09, 22:28
      Zgadzam się z poprzedniczkami, co do wartości poznawczych... jak wiele innych
      zabawek, coś tam "gadają" ale czy nauczą tak wiele?
      Mam wątpliwość.... myślę że to takie zabawki jak inne
      mój synek dostał na roczek krzesełko-uczydełko i było u nas dobry rok-półtora
      hitem! każdy dzień zaczynał zabawą na krzesełku chociaż siadać na nim nie lubił
      (nie poręcznie), po prostu siadał na podłodze przed krzesełkiem... faktem jest
      że mój synek od niemowlęcia lubił każdą grającą-dźwiękową zabawkę i tak jest
      nadal, chociaż ma już 3,5 roku (teraz hitem są mówiące książeczki i
      komputerki)....uczoną słuchaweczkę kupiłam mu sama na gwiazdkę jak miał prawie
      półtora roku i bardzo mu przypadła do gustu, bawi się nią bardzo często, a teraz
      nawet częściej niż kiedyś.
      Na 3 urodzinki dostał w prezencie zegar fisher price i też go baaaardzo lubi,
      ale to dlatego że on gada i gra a tak jak napisałam moje dziecko to bardzo lubi
      i bardzo je to interesuje. Syn koleżanki (też trzylatek) na zegar ten nawet nie
      spojrzał.... gwarancji zainteresowania dziecka niestety mieć nie można.
      Wydaje mi się że każdy rodzic ma jakieś ogólne pojęcie, jakie zabawki preferuje
      jego dziecko.
      Więcej zabawek fishera nie mamy.
      Największym plusem tych zabawek jest ich TRWAŁOŚĆ. To naprawdę sprawdzone, bo
      nasze zabawki wielokrotnie lądowały na podłodze, synek często zrzucał (przez
      nieuwagę) i żadnej nigdy nic się nie stało.
      A może lepiej skłonić się ku drewnianym zabawkom?
      Chociaż ich ceny są równie "porażające" jak fishera...
Pełna wersja