aurinko
31.03.09, 08:56
Pojechałam wczoraj do jednego ze sklepów ze stanikami, sklep polecany na lobby
jako dobrze zaopatrzony, z fachowym i pomocnym personelem. Mam kilka dobrze
dobranych staników, wiem, jakie fasony najlepiej na mnie leżą, doskonale znam
swój rozmiar. Po wejściu do sklepu poprosiłam jedną z pracownic o pomoc w
doborze stanika, powiedziałam, ile mam pod biustem mierzone na ścisk, ale nie
wiem jaka miseczka. Pani uprzejmie mnie zmierzyła na stanik, koszulkę i bluzę,
po czym wydała werdykt - 75B (wg polskiej rozmiarówki). Posłusznie zmierzyłam,
wiedząc, że to nie jest mój rozmiar. Oczywiście obwód był za duży a miseczka
za mała. Pani obejrzała i przyniosła jeszcze kilka innych... w tym samym
rozmiarze. Po przymiarce wszystkich pokazała mi, który wg niej najlepiej leżał
i że właśnie ten powinnam kupić i zanieść do gorseciarki żeby mi zmniejszyła
obwód. Innego nie była w stanie mi zaproponować, bo nie ma niczego innego w
"moim" rozmiarze. Myślałam, że padnę ze śmiechu. Zrezygnowałam z zakupu
proponowanego stanika i wyszłam z przymierzalni. Wybrałam z wieszaka
brytyjskie 60FF (pani uprzedzała mnie, że nie będzie dobry na mnie),
zapłaciłam, w domu założyłam i leży idealnie.
I jak tu wierzyć polecanym sklepom? Na forum wielka nagonka na dobieranie
stanika, polecanie firm, sklepów a w rzeczywistości zonk.
Ach, pewnie zaraz się dowiem, że panie miały rację a ja źle się zmierzyłam i
na pewno staniki noszę na karku

)))