madzia.mm
04.02.10, 13:20
Witam,
Od 8 do 31 stycznia przebywalam na zwolnieniu lekarskim. 25 stycznia kierownik zadzwonil do mnie z informacja, ze 1 lutego musze stawic sie w pracy poniewaz chcialby omowic ze wszystkimi pracownikami pewne wazne sprawy i obecnosc jest obowiazkowa. Uslyszalam, iz niezaleznie od tego czy mam zamiar juz wrocic czy tez nie powinnam stawic sie w pracy. Poinformowalam kierownika, ze do 31 stycznia mam zwolnienie lekarskie i ze bedzie jeszcze przedluzone i ze pozniej bede chciala wziac urlop. Kierownik przyjal to do wiadomosci. 1 lutego stawilam sie u niego ale zamiast obiecanego ustalenia daty urlopu wreczono mi wypowiedzenie. Kiedy odmowilam jego przyjecia powiedziano mi, ze nie wyjde z biura dopoki tego nie podpisze. Podpisalam odmowe przyjecia wypowiedzenia ale nie podalam powodu odmowy. Czy wypowiedzenie, ktore zostalo mi przedstawione ma moc? Czy zwolnienie lekarskie je uniewaznia? Jesli tak to czy automatycznie czy powinnam odwolac sie do Sadu Pracy? Czy ma znaczenie, że kierownik wiedzial o zwolnieniu ale nie dostal go przed pokazaniem mi wypowiedzenia? Faktem jest, ze stawilam sie w pracy mimo zwolnienia bo wiedzialam, ze jesli nie przyjde to nie wyrazi zgody na moj urlop pod koniec lutego. Mam poczucie, ze zostalam oszukana bo zostalam w pewnym sensie zwabiona do pracy pod pretekstem waznego spotkania, ktore w rzeczywistosci okazalo sie spotkaniem pt "spotkalismy sie tu po to by wreczyc ci wypowiedzenie".