Nowa praca a ciąża

28.05.05, 10:21
Bardzo proszę Was o poradę. Jestem w tzw. nie najlepszej kondycji finansowej,
udało mi się znaleźć w końcu niezła prace. Przed pracą przechodzę szkolenie,
od 1 czerwca przez 3 m-ce mam pracować na umowę zlecenie (okres próbny), a po
tym czasie jak się sprawdze mam dostać umowę o pracę . No i wczoraj Zonk
okazało się, żę jestem w 5 tygodniu ciąży. Proszę doradzcie coś, czy jak
podpisze umowe o prace za 3 m-ce i dopiero przyznam że jestem w ciąży to
dostane jakieś świadczenia? Jestem troche podłamana i będę wdzięczna za każdą
wskazówkę.
Aha, w tej pracy bez względu na umowe jest system wynagrodzenia prowizyjny,
jak to się ma do wysokości świadczeń? No i czy jest sens żeby na okresie
próbnym informować pracodawce o ciąży?
    • monjik Re: Nowa praca a ciąża 28.05.05, 10:29
      Jeszcze jedna sprawa mnie nurtuje. Czy pracodawca może mi "podziękować " po 3
      m-cach pracy? Czy będę już miała jakieś prawa (3-4 miesiąc ciązy)?
      Z góry dziękuję.
      Monika
    • alicja513 Re: Nowa praca a ciąża 28.05.05, 21:38
      Chyba lepiej nie mówić, bo chyba jak jesteś na umowie na okres próbny (tym
      bardziej umowa zlecenie), to chyba nie ma obowiązku Ci przedłużyć umowy do dnia
      porodu. Chyba lepiej przetrwać ten okres "po cichu", nie mówiąc o ciąży, a
      powiedzieć dopiero jak dostaniesz umowę na czas określony, po okresie próbnym.
      Jak już będziesz na umowę na czas określony (tak jest z umową o pracę, nie
      wiem, jak z umową zleceniem), to możesz mówić o ciąży, bo pracodawca będzie
      musiał i tak przedłużyć Ci umowę do czasu porodu. Potem dostaniesz chyba
      macierzyński z ZUS-u. Tak chyba to wygląda.
    • lesia27 Re: Nowa praca a ciąża 30.05.05, 19:44
      umowa zlecenie nie gwarantuje ci żadnych praw, osoba zatrudniająca Cie w ten
      sposób nie ma obowiązku przedłużyć ci tej umowy, ani tym bardziej zawrzeć z tobą
      umowę o pracę; dlatego skoro jesteś w ciąży nie masz faktycznie żadnego
      zabezpieczenia trwa łości zatrudnienia, co innego jak już będziesz miała umowę o
      prace wtedy pracodawca nie może cię zwolnić; dlatego staraj się uzyskać umowę o
      pracę, myślę że jeżeli będziesz mogła to ukryj ciążę, myślę że twój pracodawca
      nie koniecznie będzie skłonny podpisać z tobą umowę o pracę (nie ma takiego
      obowiązku) bo już powiniem cię zatrudnić nie na umowę zlecenie tylko na umowę o
      pracę na okres próbny (taka umowa jeżeli jest powyżej miesiąca daje ci wszelkie
      prawa). Inną rzeczą jest to że jakbyć była w krytycznej sytuacji możesz go podać
      do sądu pracy i starać się udowodnić że ta umowa zlecenie miała faktycznie cechy
      umowy o pracę jeżeli sąd uwzględniłby twoje roszczenie to masz już wszystkie
      prawa i pracodawca będzie musiał cię trzymać w pracy (ale nie wiem jak to
      praktycznie wygląda); polecam jeszcze stronę
      www.bajbus.pl/index.phtml?ids=prawa&kat=wpracy&tmt=pzakwyp ; pozdrawiam
      • marianka_pod_choinke Re: Nowa praca a ciąża 02.06.05, 09:50
        Mogę Ci napisac o swoim doświadczeniu. Wczoraj zamieściłam tez post na podobny
        temat- poszukaj po moim nicku. Akurat teraz usiadłam do napisania pozwu do
        sądu pracy, ale wczesniej chciałam zobaczyć czy ktoś odpisał na mojego smutasa
        na tym forum.

        W moim przypadku pracodawca ustalił na poczatku trzy miesiace na okres próbny
        na um-zlec, a potem jak wszystko będzie ok to umowę o prace na czas określony.
        Po jakimś czasie zorientowałam się że jestem w ciąży. Mogę napisać że zaszłam w
        ciążę w dniu drugiej rozmowy kwalifikacyjnej, na cztery dni przed rozpoczeciem
        pracy. Na pewno mozna ukryć brzuszek przez te trzy miesiące- nie masz
        obowiązku informowania pracodawcy o swojej ciąży.

        Ja nie chciałam ryzykować zwolnienia. Zatem podczas pierwszych dwóch miesięcy
        pracy (no i ciąży)wręcz harowałam- wiesz jak to jest w nowej pracy. Martwiłam
        się, czy nie zdradzą mnie objawy, czy nie zasłabnę, czy nie usnę przy
        komputerze. Musiałam stawić czoła różnym nietypowym sytuacjom- proszono mnie,
        abym przeniosła coś ciężkiego, pracowała do 21.00, siedziała w nieogrzewanym
        biurze (lub skrajnie nasłonecznionym, w duchocie) przy komputerze po 10 h
        dziennie itp itd. Pani sprzataczka przychodziła w ciągu dnia i używała środków
        od których robiło mi się niedobrze. To są uroki ciąży. Normalnie nie
        przeszkadza, mozna wytrwać. Tu zaczynasz martwic się o dzidzię- pamietaj- to
        jest pierwszy trymestr!Naprawdę trudno przewidzieć co się może danego dnia
        wydarzyć.

        W moim przypadku znajomi i rodzina pukali się w czoło, a ja mówiłam- juz tak
        dużo przeszłam, jeszcze chwilka a potem umowa o pracę, będę mogła powiedzieć o
        dzidzi, troszkę się pooszczędzać. Oczywiscie cały czas miałam przed oczami
        rozmowe z pracodawcą (kolejny stres). Wiesz, nie wiem dlaczego przestalam
        mysleć racjonalnie (najwazniejsze- zarabiać -na wózek, na przyszłe wydatki,
        wesprzec męża. ).Podobno to typowe w 2-3 mies ciąży. Pamiętam dzień skrajnego
        wyczerpania- siedziałam nałóżku i płakałam ze zmęczenia. Bolał mnie brzuch i
        balam się, że strace fasolkę. Ale nie rezygnowalam.

        Wczoraj zacząłby sie trzeci miesiąc mojej pracy. Ale juz nie pracuję. Może i
        dobrze. Bo za kilka dni czekał mnie wyjazd służbowy samochodem (2,5 h)do innego
        miasta, stanie ok. 10 godzin na nogach i powrót do domu (2,5 h).

        Straciłam pracę bo zaczelam sie upominac o swoje-po prawie dwóch miesiącach
        pracy nie miałam jeszcze umowy, pierwszą wypłate z opóźnieniem. Oczywiście
        mogłam zagryźc zęby i poczekac ten jeden miesiąc i zobaczyc co dalej. Pewnie
        szef cieszyłby się że ma taka pracownicę, co słowa nie powie, nie upomni się.
        Ryzykowałam prosząc o zalegle umowy, ale wiesz- trudno mówic o spokoju ducha w
        takim stanie, zmeczeniu, rozczarowaniu. Nie miałam też gwarancji, że pracodawca
        zatrudni mnie po tych trzech miesiacach na stałe. Skoro próbował mi podsunac po
        moich interwencjach jakąś umowę o dzieło i um zlec na klila dni wszystkiego
        mogłam się po nim spodziewać. Panicznie bałam sie akcji brzuszki 9 akcja ZUS).
        Inaczej wygląda jak pracujesz dwa miesiące dłużej niz wynika to z papierów. A
        mnie pracodawca chciał ich pozbawić.

        Inna sprawa sama forma zatrudnienia - posłuchaj, po czasie wiem że nie ma
        czegos takiego jak okres próbny na umowę- zlecenie. To co Ci proponuje
        pracodawca jest czesto praktykowane (podobno- ale ja nigdy sie z tym nie
        spotkałam wcześniej). Prawde mówiąc nie za bardzo orientowalam się do czym się
        różni umowa zlecenie od zwykłej umowy o pracę (charakter pracy). Jeśli
        przychodzisz do pracy na osiem godzin, pracujesz codziennie, wykonujesz
        polecenia przełożonego, masz jakiś zakres obowiązków to jest to typowa praca na
        etat. Umowa zlecenie jest wtedy gdy ktoś zleca ci zrobienie czegos co zostało
        zawarte w umowie w określonym czasie. A umowa o dzieło jak wykonujesz konkretne
        dzieło. Mnie kolezanka z HR ze starej firmy uprzedzała, że jak pracodawca
        stosuje taka forme, to juz cos jest nie tak. Oczywiście nie wierzyłam, skoro
        twierdził, że to takie powszechne.

        Moim zdaniem jest szansa na to, że u Ciebie potoczy sie wszystko to inaczej.
        Warunek- nie upominaj się o nic, bo na moim przykładzie widzisz, jak to się
        może skończyć ( pracodawca nie miał zastrzeżeń co do Twojej pracy).
        Oczywiście zawsze istnieje ryzyko, że nie zaproponuje Ci etatu.

        Życzę Ci aby wszystko było ok. Tylko pamiętaj- dzidzia najważniejsza. Ja
        zawiodłam ją strasznie już na samym poczatku, przedkładając nad pracą,
        aplikując sporą dawkę adrenaliny, narażając. Mam wielki dług wdzięczności że
        wytrzymała, że nadal jest.

        Jakbyś potrzebowała rady zawsze możesz skrobnąć na mojego e-maila. Zacytuję Ci
        tez moich bliskich, których olewałam:
        - "zastanów się, czy pieniadze które zarobisz warte są stresu, zmeczenia.
        Bedziesz musiała dać z siebie w nowej pracy więcej niz jakbys pracowała tam od
        zawze. A sytuacja jest inna. Nosisz dziecko."
        -"masz mozliwość pobyć z fasolka w najpiekniejszym momencie swojego życia. Co
        by było, jakbyś nie dostała tej pracy?, swiat by się zawalił?"
        -"czy darujesz sobie, jak starcisz dzidzię na skutek przemęczenia?".



Pełna wersja