przywłaszczenie dziecka

28.09.05, 00:19
Jestem mężczyzną (nick jest mylący - niechcący)
Szukam porady prawnej w sprawie szybkiej interwencji:
Jedno z rodziców udaje się z dzieckiem do swoich znajomych, potem drugi
rodzic dowiaduje się telefonicznie, że "chwilowo tam się z dzieckiem
przeprowadził", po paru dniach (telefony interwencyjne nie są odbierane)
dowiaduje się że :"ma być w domu w takim-a-takim terminie, bo tamten
przyjedzie z ekipą po swoje rzeczy, bo wynajął mieszkanie dla siebie i
dziecka". Odłożenie słuchawki. Sprawa pewnie trafi do Sądu Rodzinnego, ale to
trochę trwa.
Jakimi prawami i możliwością interwencji dysponuje do tego czasu (wyroku
sądowego) pozostawiony rodzic, dysponujący tylko wpisem dziecka do dowodu
osob.
Sprawa jest pilna
pozdrawiam
    • kammik Re: przywłaszczenie dziecka 28.09.05, 07:56
      A to matka ma cos poza "wpisem do dowodu"? Nie, prawda? Oboje rodzice maja
      rowne prawa i obowiazki wobec dziecka. Jesli dziecko nie jest oseskiem, to
      rownie dobrze ty je mozesz "przywlaszczyc" i wystapic do sadu o ustalenie
      miejsca pobytu dziecka przy tobie.
      • 2julka Re: przywłaszczenie dziecka 28.09.05, 09:51
        Dzięki
        Teoretycznie oboje mamy te same prawa, ale wszyscy wiedzą jak to się w Polsce
        odbywa. Policja powiedziała mi, że nie pomoże dopóki nie będzie mieć
        jakiegokolwiek papieru sądowego. Od mojego nocnego postu rozmawiałem już z
        sędzią rodzinnym i innymi instytucjami. Wszystko wskazuje na to, że w tej
        sytuacji nie pozostaje nic innego, jak natychmiast złożyć wniosek o przyznanie
        szeroko rozumianej opieki nad dzieckiem, z zabezpieczeniem klauzuli
        wykonalności itd., itd., bo inaczej można się tylko bawić w sherlocka holmsa z
        mizernym skutkiem.
        pozdrawiam
        • kammik Re: przywłaszczenie dziecka 28.09.05, 19:03
          Policja chwilowo nie ma nic do tego, bo oboje sprawujecie opieke nad dzieckiem.
          W takiej sytuacji "wygrywa" ten, kto pierwszy czmychnie z dzieckiem. Zeby teraz
          to wlasnie przy tobie przyznano miejsce pobytu dziecka, bedziesz musial
          udowodnic, ze matka w jakis sposob dziala na jego szkode.
          • 2julka Re: przywłaszczenie dziecka 28.09.05, 23:16
            Dziękuję że Jesteś
            Matka nie działa na jego szkodę - tego jestem pewien, pomijając to, że mu
            ogranicza dostęp do mnie - więc przyjąłem taką "strategię".
            Sprawę do Sądu Rodzinnego wniosę w ostateczności. Teraz moi Przyjaciele dzwonią
            do Niej ( moje telefony nie są odbierane) i proponują jej zarówno spotkanie
            mediacyjne (w ich obecności), jak i komunikat ode mnie :"dopóki nie będzie
            córka miała możliwości spotkania się ze mną, dopóty nie ma mowy o jakichkolwiek
            innych działaniach (a'propos - telefonu od niej, "że mam być w sobotę rano
            tutaj, bo ona przyjedzie z ekipą po swoje i dziecka rzeczy").
            Tylko to mi pozostało i "po moim trupie"
            Pozdrawiam serdecznie
            • kammik Re: przywłaszczenie dziecka 29.09.05, 07:08
              Wiesz, dzialania typu "jak Kuba Bogu, tak Bog Kubie" (nie widujesz dziecka/nie
              oddasz rzeczy)nie sa chyba najlepszym pomyslem.
              Sprawy w sadzie nie sa takie straszne a kawalek papieru okreslajacy zasady
              twojego spotkania z corka moze byc bardzo cenny. No i przede wszystkim - pod
              grozba roznorakich kar naklada na matke dziecka obowiazek umozliwienia ci
              spotkan z corka.
              • 2julka Re: przywłaszczenie dziecka 29.09.05, 11:01
                Sprawy w sadzie juz raz przerabialem (z dobrym skutkiem - przyznano mnie (!), a
                nie matce opieke nad dzieckiem), nie chodzi o ich straszność, tylko o czas.
                Tam jest 3 letnie dziecko co za bardzo nie rozumie sytuacji + Weż pod uwagę, że
                przez ostatnie 2 lata opiekowałem się tym dzieckiem od 7-20 i potem też...
                W tej chwili tuzin moich Przyjaciol (jej znanych) probuje sie do niej dodzwonic
                i namowic ja na rozmowe mediacyjna.
                Dlaczego miałbym się godzić na sprawy dotyczące jej, jeśli ona nie godzi się na
                sprawy dotyczące dziecka ?! Chyba większym "przestępstwem" jest ograniczanie
                praw dziecka niż chwilowe przetrzymanie jakichś rzeczy ?
                Wiesz czego ja się obawiam (dodam tu że matka dziecka jest wyjątkową "niezdarą"
                jeśli chodzi o instynkt macierzyński - trzeba było wciąż stymulować ją do
                działania pytaniami - czy dziecko było już na spacerze, czy sprawdzałaś czy ma
                siusiu w pieluszce, czy umyło zęby itd, x 100 dziennie...), że jak zaakceptuje
                jej działania, to ona uzna za stosowne co najwyżej wysłać mi maila raz na
                tydzień z informacją, jak czuje się dziecko.
                Nie mam za bardzo czasu, by tu pisać. Jeśli Możesz i Chcesz mieć (bo ja chcę)
                ze mną kontakt to Odezwij się na "priva" - podam Ci mój telefon.
                pozdrawiam
                • kammik Re: przywłaszczenie dziecka 29.09.05, 20:43
                  2julka napisał:

                  > Sprawy w sadzie juz raz przerabialem (z dobrym skutkiem - przyznano mnie (!),
                  a
                  >
                  > nie matce opieke nad dzieckiem).

                  Czy chodzi o to samo dziecko? Bo jesli tak, jesli masz wyrok przyznajacy tobie
                  opieke, z klauzula wykonalnosci, to przeciez nie powinno byc problemow z
                  odebraniem dziecka, nawet przy pomocy policji?

                  > W tej chwili tuzin moich Przyjaciol (jej znanych) probuje sie do niej
                  >dodzwonic i namowic ja na rozmowe mediacyjna.

                  Wiesz co, jesli ona jest niepewna swojej decyzji, nie do konca przekonana o jej
                  slusznosci, to tym bardziej bedzie sie upierac. Moim zdaniem nalezaloby
                  wyciszyc teraz te naciskowe dzialania.

                  > Dlaczego miałbym się godzić na sprawy dotyczące jej, jeśli ona nie godzi się
                  na sprawy dotyczące dziecka ?! Chyba większym "przestępstwem" jest ograniczanie
                  > praw dziecka niż chwilowe przetrzymanie jakichś rzeczy ?

                  Juz tlumacze. Oczywiscie, ze ograniczanie praw dziecka jest po stokroc gorsze
                  od niewydania rzeczy. Ale w ten sposob pozwalasz na rozkrecenie sie spirali
                  dzialan na zasadzie "skoro ty tak, to ja za kare tak". To nie zadziala. Jasne,
                  ze nie oddasz jej rzeczy w zamian za mozliwosc spotkan z dzieckiem. Natomiast w
                  tym momencie dajesz jej do reki mocny argument dzialajacy na twoja niekorzysc -
                  w jej opinii jestes zlodziejem i juz.
                  > Wiesz czego ja się obawiam (dodam tu że matka dziecka jest
                  wyjątkową "niezdarą"

                  > o ona uzna za stosowne co najwyżej wysłać mi maila raz na
                  > tydzień z informacją, jak czuje się dziecko.

                  Twoj komunikat w stosunku do matki dziecka jest jasny - "nie podoba mi sie
                  twoje zachowanie". Oddanie jej rzeczy byloby sygnalem: "chce byc ok w stosunku
                  do ciebie".

                  Wydaje mi sie, ze sprawa w sadzie jest najlepszym i kto wie, czy mimo wszystko
                  nie najszybszym dzialaniem. Jesli sie wczesniej z matka dziecka dogadasz -
                  swietnie, sprawe wycofasz. Tak czy siak, z tego, co tu opisujesz wynika, ze
                  nawet jesli matka dziecka na jakies kontakty sie zgodzi, to w kazdej chwili
                  moze sie z tego wycofac.

                  > Nie mam za bardzo czasu, by tu pisać. Jeśli Możesz i Chcesz mieć (bo ja chcę)
                  > ze mną kontakt to Odezwij się na "priva" - podam Ci mój telefon.
                  > pozdrawiam

                  Jak bedzie cos pilnego, to wyslij mi maila na gazetowy adres, ok?
                  • 2julka Re: przywłaszczenie dziecka 29.09.05, 21:25
                    Witam
                    Wszystko racja, zgadzam się z Twoim zdaniem. Dzisiaj na spokojnie wszystko
                    przemyślałem. Muszę co najwyżej "przełknąć" mój strach o dziecko i go sobie
                    odpuścić. Zero nacisków, bo zdałem sobie sprawę, że jeśli ta kobieta nie
                    reaguje na normalne, zdroworozsądkowe sygnały to jest z nią jeszcze gorzej niż
                    myślałem i mogę sobie wyobrazić. Chodzi przecież o dziecko, a nie mój interes.
                    Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie obecnością i mądre rady.
                    Nie wiem kiedy znowu się odezwę, bo komputer w sobotę zostanie mi zabrany.
                    Jak się wszystko uspokoi, pewnie jeszcze tu zajrzę.
                    Dzięki raz jeszcze
Pełna wersja