martynka55
15.11.05, 20:06
Urodziłam synka miesiąc temu, więc mój urlop macierzyński powinien się
skończyć na początku lutego. Jednak prawie przez cały okres ciąży byłam na L4
i to zwolnienie objęło też wakacje (czyli mój urlop). Zgodnie z przepisami
Karty Nauczyciela należy mi się dodatkowe 8 tygodni urlopu do urlopu
macierzyńskiego lub wynagrodzenie za niewykorzystany urlop. Pieniądze są
raczej nieosiągalne, bo nigdy ich nie ma, więc zgodnie z prawem powinnam
dostać te 8 tygodni wolnego.
Jednak w czasach gdy każdy boi się o utratę swojej posadki, dyrektorzy
wykorzystują to i wymuszają na pracowniku decyzję o powrocie do pracy zaraz
po macierzyńskim, bo w przeciwnym razie nie będziesz miała już do czego
wracać. Zrezygnuj więc z należnego urlopu i z pieniędzy.
Dodam jeszcze, że umowę mam podpisaną na czas nieokreślony, a w zastępstwie
za mnie jest teraz przyjęta osoba, która najprawdopodobniej ma podpisaną
umowę do końca stycznia. Czy dyrektor nie mógłby podpisać z nią umowy jeszcze
na dwa miesiące dodatkowo? Czy myślicie, że jeśli upomnę się o swój zaległy
urlop, to później nie będę miała do czego wracać? Czy któraś z Was była lub
słyszała o podobnej sytuacji?