stokrotkams
27.12.05, 16:52
Cześć,
trafiłam na to forum dopiero dziś. Tak sobie dziś czytałam przechodząc od
jednego wątku do drugiego. Nie powiem, że robiłam to z nudów. Po prostu
chciałam znaleść rozwiązanie dla dręczącej mnie kwestii. Niestety nie
trafiłam na odpowiedni wątek, ale jestem przekonana, że wiele z Was borykało
się z podobnym kłopotem i wąrpliwościami.
Otóż, mając 19 lat przyjecjałam do dużego miasta na studia, które skońcyłam w
zeszłym roku. Zaznaczę że przyjechałam z o wiele mniejszego miasta, w którym
perspektywy znalezienia pracy są w zasadzie żadne (choć wiele osób sobie
doskonale radzi). No cóż ja wybrałam inaczej. Przyjechałam do Wawy,
skończyłam studia, znalazłam pracę. W między czasie wyszłam za mąż (mąż
pochodzi z tej samej miejscowości co ja-więc całe rodziny mamy w jednym
miejsu)- dotychczas razem pracowaliśmy w stolicy. Zdążyliśmy się wspólnie
dorobić niewielkiego mieszkanka w rodzinnym mieście, fajnego autka i troszkę
oszczędności. Jesteśmy szczęśliwi itd, Większość pomyśli, że jesteśmy
szczęściarzami. Mamy kase, mieszkanie w rodzinnym mieście (w stolicy
wynajmujemy pokój w mieszkaniu studenckim) cóż więcej chcieć. Nie mamy prawa
marudzić - tak twierdzą nasi znajomi - i teraz powinniśmyy się postarać tylko
o potomka. Ale niestety nie jest tak kolorowo. Od jakiegoś czasu mam doła na
punkcie powrotu do rodzinnego miasta, powiększenia rodziny, itd. Niestety nie
wiem co zrobić. Jestem zawieszona pomiędzy tymi dwoma miastami. Mam w Wawie
pracę (mąż chwilowo nie) ale nie mam tu mieszkania, a nie stać nas na kreskę
na lokum w Wawie. Chcę mieć dziecko, ale nie utrzymamy go żyjąc tutaj.
Czasami mam ochotę spakowac torby i wracać do siebie - do mojego miasta,
domu, rodziny. Problemem jest jak zawsze kasa. Z czego wtedy będzimy żyli?
I tu pojawiła się opcja:
1. wrócić do rodzinnego miasta, zamieszkać w swoim mieszkaniu, a do pracy
codziennie dojeżdżać 100 km w każdą stronę, w tym czasie dziecko podrzucać
rodzicom.
2. sprzedać mieszkanie w rodzinnym mieście i zaryzykować i kupić w Wawie na
kreskę.
Mam jeden wielki mętlik w głowie i nie potrafię się zdecydować. Co wtedy z
dzieckiem. Nie zarabiam kokosów aby móc wynająć do niego opiekunkę. Sama nie
wiem co począć. Chyba nie potrafię (nie potrafimy) podjąć ostatecznej
decyzji.
Czy wy, którzy pochodzicie z innych miast też borykacie się z takimi
kopotami? Jakie decuzje podjęliście? Wracać czy zostać? Jak zorganizowac
sobie życie?
Mam wrażenie, że zostałam z tym sama - a nie chcę do końca życia ponosić
konsekwencji źle podjętej decyzji.
Opiszcie mi proszę swoje wątpliwości w kwestii zostać samemu tu czy wrócić do
rodziny tam.
Dzięki.
Pozdrawiam wszystkich przyjezdnych.