...a jak to ja jestem swoim pracodawcą?

08.06.06, 12:39
Elo, przewertowałam wiele na ten temat...

Jeśli ja mam firmę to NIC ani NIKT nie "chroni" mnie ani mojego dziecka, jak
to sie ładnie mówi/pisze o pracownicy w ciąży....
Rozumiem "zasuwanie" w ciąży /tylko na ZUS i oplaty, bo trzeba się komfortowo
i bezstresowo prowadzić - wiec siedzenie po nocach odpada / ... ale jak będzie
już maleństwo na świecie.... to jak ja dam rade? Buuu

Jak Wy sobie radzicie?
    • korlewna Re: ...a jak to ja jestem swoim pracodawcą? 08.06.06, 13:17
      Po macierzynkim wroce do pracy na tyle, na ile dam rade. Częściowo moja mama
      zajmie sie moim dzieckiem (bardzo chce, mieszka na przeciwko)... tylko, ze ja
      mam do moje mamy zaufanie i mogę powierzyc jej maluszka, no i przede wszystkim
      mma taka mozliwość. Ale nie wiem, co ma zrobić ktos, kto ma wlasna dzialalność,
      ale nie ma szans na pomoc...
      Tak to u nas jest... zero możliwości.
      Jeśli znajadziesz jakies rozsądne rozwiązanie to chętnie sie dowiem, jakie ono
      jest.
      Pozdrawiam
    • agattka5 Re: ...a jak to ja jestem swoim pracodawcą? 08.06.06, 13:31
      Ja prowadze swoją firmę doradczą i niestety zasuwam jak zawsze (praca przed
      komputerem nie po godziny, ale po 14 godz/dzień + konferencje, wyjazdy, itp.).
      Mam nadzieję, ze mi dziecko wybaczy.Staram się dbac o siebie, a lekarz
      powiedział, ze dziecku to nie przeszkadza jak jeżdzę, tylko co najwyżej mi.I to
      prawda, bo już teraz musze się ograniczać-po portsu fizycznie nie daję rady (27
      tydzień), ale kto za mnie poprowadzi firmę? Po urodzeniu dziecka będę
      korzystała z pomocy teściowej (sporadycznie), ale ja pracuję w domu więc
      optymistycznie myslę, ze sobie poradzę.Poza tym wdrażam męża (on ma swoją
      firmę), że będzie musiał mi pomagac, np. za mnie jeździć na spotkania, itp. Ale
      straszny mam stres z tym wszystkim, tym większy im gorzej się czuję, bo wtedy
      mi sie wydaje, że nie dam rady i w ogóle... Napiszcie jak sobie radzicie.Agata
      • agattka5 Re: ...a jak to ja jestem swoim pracodawcą? 08.06.06, 13:40
        A poza tym uważam, ze powinnyśmy wierzyć, ze wszystko się uda.Dziecko to
        ogromny skarb i łaska (pomyslcie jak niektórym trudno mieć dzieci), więc
        powinnyśmy być nastawione optymistycznie i, co chyba najwazniejsze, pewne
        siebie!!!
    • azzure1 Re: ...a jak to ja jestem swoim pracodawcą? 08.06.06, 14:15
      No niestety w państwie "prorodzinnym" nikt nie dba o biznesmamy. Po pierwsyzm
      porodzie wróciłam do pracy już po miesiącu, bo nie stać mnie było dłużej opłacać
      pracownika na zastępstwo, na szczęście mama mieszka piętro niżej i zajęła się
      moim dzieckiem. Teraz od początku ciąży jestem z premedytacją na zwolnieniu, a
      pracuję głównie w domu - dzięki temu przynajmniej opłacam zastępstwo za siebie.
      Ale już się martwię, jak to będzie po porodzie, bo mama opiekuje się jeszcze
      synkiem siostry, z trójka juz nie da sobie rady: każdy w innym wieku, każdy
      kiedy indziej je, śpi i ma ochotę na zabawę. Zresztą już nie miałabym śmiałości
      prosić. Ale co robić, trzeba będzie sobie jakoś poradzić...
    • anrenata Re: ...a jak to ja jestem swoim pracodawcą? 08.06.06, 14:30
      Też jestem w nieciekawej sytuacji,zanim zaszłam w ciąże zaczęłam rozkręcać swój
      biznes,potem nie mogłam przerwać podjętych działan bo składałam wniski o
      dofinansowanie,musiałam założyć działalność.Płacę Zus od kwietnia a nie wolno
      mi pracować,w zasadzie mąż płaci ZUS.Mój biznes mam w domu w którym
      mieszkam,ale nie bardzo wiem jak dam radę.Liczyłam trochę na mamę,ale tato
      uległ wypadkowi i można powiedzieć,że nie ma rąk,więc ona musi się nim
      zajmować.Ale jak sobie pomyślę,ile czekałam na tego brzdąca to wierzę,że jakoś
      się to poukłada.Pozdrawiam.Kuba urodzi się wlipcu.
    • viwka Re: ...a jak to ja jestem swoim pracodawcą? 08.06.06, 15:09
      ech... troche nas tu "biznesmam" jest...
      Ja prowadzę salon dekoracji wnętrz... właściwie to dekoruję ludziom okna. Musze
      mieć otwarty punkt, zeby babeczki sobie przychodziły i wybierały firanki,
      zasłonki, karnisze.... Wiec musze wyjść z domu zeby iść do pracy. Pewnie
      niedługo przestanę dekoracje upinać sama bo będę się bała latać po drabinie uncertain
      Mam dziewczynę na umowę o dzieło, puki co na kilka godzin, ale wiedziała ze musi
      sie wdrożyć zawczasu...
      W lutym byłaby dzidzia i we wrześniu do żłobka, nie widze inaczej... Puki co
      tyram... na ZUS ... łoj
Pełna wersja