a.lenard
26.10.06, 16:28
weżcie mi coś poradzcie bo ja już glupieję. Mam koleżankę, może nie jest moją
przyjaciółką, znamy się krótko ( teraz to jakies ze 3 lata) ale dośc
intensywnie. Miałam do niej duże zaufanie, nawet ją kiedyś do siebie
przygarnęłam z facetem i psem na 2 tyg jaknie mieli gdzie mieszkać. dwa lata
temu wzięłam dla niej telefon w Orange , na siebie rzecz jasna, bo ona nie
miała umowy o prace. Telefon w abonamencie mix, płaci się 50 zł abonamentu a
potem trzeba doładować kartą. Przez pierwszy rok nie było kompletnie żadnych
problemów z płatnościami. w drugim roku co 3 miesiące dzwonili do mnie z
firmy ze wisze 150 zł. Po paru telefonach do koleżanki ( która zawsze
twierdziła ze wpłate uregulowała) wpłata pojawiała się na koncie Orange.
Teraz mieszkamy w innym mieście , ja się przeprowadziłam, a ona nawet teraz
wyjechała za granicę, ale często przyjezdza do Polski.
Opowiem teraz na bierząco. Sprawa wpłat, jak zwykle, zaległość za 3 miesiące.
Ona twierdzi ze wpłaciła chyba 3 tyg temu, wpłaty w Orange nie ma. Jak ja to
mogę sprawdzić gdzie ona wpłaciła, czy musze mieć koniecznie nr rachunku i
dzwonić po salonach? Czy to jest możliwe, żeby wpłata z salonu szła aż 3 tyg?
nie wiem co robić! nie chcę jej oskarżać, ale moje nerwy się juz wyczerpują

A jeszcze głupiej mi bedzie jak zapłaciła rzeczywiście.
Ja mam też drugi numer w Orange i nigdy w życiu mi się nie zdażyło, żeby
wpłata szła 3 tyg!!!!