Gość edziecko: 888
IP: *.*
28.03.02, 08:33
Zwracam się do was z prośbą o uspokojenie mnie w kwestii "mojego" mieszkania!

Po krótce postaram się opisać mój problem.Od 10 lat mój mąż jest zameldowany i mieszka w mieszkaniu komunalnym, którego głównym najemcą była jego babka.Wraz z nimi od 8 lat mieszkam ja, a od prawie 6 moja córka. Zameldowane tam jednak jesteśmy od trzech lat(ja i moja córka, bo mój mąz od 10 lat!).W październiku ubiegłego roku zmarła babka mojego męża i kiedy chcieliśmy dokonać formalności w sprawie mieszkania okazało się ( co zjeżyło mi włosy na głowie!), że nie mamy prawa do tego mieszkania, gdyż nie znajdujemy się w kręgu osób, które to prawo nabywają!Po prostu wnukom nie należy się mieszkanie po dziadkach! Otrzymaliśmy pismo odmowne z Urzędu Miasta, a od zarządcy budynku pismo z treścią, iż mamy wynieść w ciągu 8 dni( !!!!????!!!!).Doznaliśmy szoku, bo nie zdawaliśmy sobie, że ustawa dumnie zwana "o ochronie lokatorów"(???)tak chroni nas lokatorów, że wywala nas na bruk!Dodam jeszcze, że nie mamy gdzie pójść ( chyba, że do kartonu przy śmietniku-już taki znależliśmy w piwnicy po Panasoniku na tą ewentualność

)!Złożyliśmy pozew do sądu o wstąpienie w stosunek najmu i czekamy, aż coś się będzie dziać.Proszę o odpowiedź osoby, które borykały się już z takim problemem lub wiedzą coś na ten temat, bo już sama nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim!Czy możemy zostać wyrzuceni? Gdzie jeszcze powinniśmy się udać? Jestem taka niespokojna, ten problem spędza mi sen z powiek!

Bardzo was proszę o odpowiedzi tutaj na forum lub na priv. Z góry dziękuję!Selina