Gość edziecko: Agnieszka.Z
IP: *.*
12.02.03, 20:33
Ja wiem ,ż to już było ale dzisiaj dołączyłam do tych mam , które mają problem ze swoim szefostwem gdy wychodzą na "prawem przypisaną " godzinkę krócej do domciu na cycuszka. Ja łączyłam te przerwy i wychodziłam o 14.00 ale czasami zdażało się ,że musiałam prosić koleżanki ,które już wcześniej skończyły ,żeby mnie zastąpiły bo godzina "0" dochodzi...i tak też było wczoraj. Dziś przychodzę sobie do pracy i szefowa od prawie progu mnie informuje ,że od jutra koniec bo mam dziecko już duże( ma 12.5 mies.)a jak mi się coś nie podoba to mogę zmienić stanowisko pracy .Stwierdziła ,żebym już nie przesadzała i jeśli już tak bardzo chcę to mam przychodzić na 8-15. Na nic moje prożby ,że po 14 moje maleństwo czeka na mnie i na cycusia bo idzie w tym samym czasie spać.Ale udało mi się wybłagać ,że będę od 7.30-14.30 a jeśli trzeba będzie zostać to nikt mnie nie zastąpi tylko będę musiała zostać ja.

dodam ,że tą rozmowę w 100% zawdzięczam koleżankom z pracy ,które to nie mogą przezyć ,że ktoś wychodzi wcześniej od nich i ,że czasami muszą dłużej popracować. dodam też że przez 5 mies. od mojego powrotu prosiłam może ze 6 razy o zamianę Piszę ,to nie po to abyście mi doradzały bo i tak nic nie wskóracie ale szlag mnie dzisiaj trafił .no bo po co są te przepisy i dla kogo??? jeśli w pracy zostajemy podstawione pod faktem dokonanym .Pytam dla kogo te przepisy jesli nie możemy z nich korzystać!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Sorki ale musiałam się wygadać .......