nini6
20.12.07, 15:06
Moja siostra urodziła miesiąc temu córeczkę. Ponieważ w ciąży siostra zaraziła
się toksoplazmozą mała jest objęta dodatkową opieką lekarską. Siostra była na
pierwszej wizycie u specjalisty, gdzie pobrano małej krew do kilku badań, za
które kazano siostrze zapłacić, bo pieniądze na badania z NFZ-u się skończyły.
To kwota ok 300 zł. Ma za nie zapłacić przy odbiorze.
No wk@%*&*% łam się nieziemsko!! Dla mojej siostry jest normalne, że sie płaci
ale dla mnie nie! Nosz kr$&^%a płaci ZUS cały czas, teraz jest na zasiłku
macierzyńskim od 19 listopada (mała urodziła się 19 11 siostra w sobotę 17.11
była ostatni dzień w pracy), kasę zasiłkową zobaczy pewnie w przyszłym roku.
Nie chodzi o to, ze nie ma tragicznie pieniędzy, ale w końcu płaci swoje
ubezpieczenie!! A najbardziej mnie wkurza, że ona prawie nie korzysta z porad
lekarskich, nie leczy się, nie chodzi na zwolnienia, itp. A jak już korzysta
to ma dodatkowo za to becalować.
Co można zrobić? Czy jeśli uzależnią wydanie wyników od wpłaty to coś mi się
po głowie kołacze, że ma wziąć rachunek za te badania i żądać zrotu wydanej
kasy od NFZ-tu?
Dodam, że badania robione w państwowym szpitalu i skierowanie wydał państwowy
lekarz.
Co robić? Co robić? Jak mnie ta polska rzeczywistość wpienia to nie do
opisania!!!!!!!
Podpowiedzcie coś pliz!