987ania
21.04.08, 16:08
Jestem osobą wyjętą z systemu. Całe szczęście (z jednej strony, że jestem w
ciąży) a z drugiej na cholere mi to. W weekend byłam w IP szpitala, z powodu
problemu ciążowego. No i pani zażądała dokument ubezpieczenia. Ja na to, że
nie mam.
Skończyłam 26 lat, więc nie obejmuje mnie ubezpieczenie mamy. Męża nie mam,
więc nie mam też drugiej opcji ubezpieczenia. Moje składki przejęła więc
uczelnia (studia dzienne), no ale oni nie dają żadnej kartki o ubezpieczeniu,
dla nich dokument to legitymacja studencka. Termin porodu na lipiec, obrona
mgr też na lipiec. Ale nie mogę się obronić, bo jak się obronię, to stracę
ubezpieczenie. W urzędzie pracy nie mogę się zarejestrować, bo w ciąży i 3
miesiące po porodzie nie jestem wg nich zdolna do pracy. A UP to nie
instytucja charytatywna. Pani w UP poradziła, żebym się prywatnie
ubezpieczyła. Ciekawe za co??!! No i nikogo nie obchodzi, że przez kila lat
sumiennie składki z moich zarobków opłacałam.
Czy powinnam skłamać, że nie studiuję dziennie? Czy może schować też brzuch
ciążowy, żeby mnie uznali za zdolną do pracy a następnego dnia przynieść
zwolnienie od lekarza?