Mieszkanie dla dziecka...??

18.05.08, 01:08

Chcę poznać wasze opinie...
mianowicie, czy wasze pociechy mają zapewnioną przyszłość w sensie
mieszkaniowym? Czy czujecie taką potrzebę, by zapewnić im
mieszkanie, np. gdy już teraz mają 2, 3 lub 4 latka?

Czy też zostawiacie tą kwestię do rozwiązania gdy dorosną i będą
samodzielne?

czy zostawicie je same sobie, niech idą w świat i radzą sobie same...
    • slonko1335 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 18.05.08, 08:05
      Nie wiem czy akurat zapewniamy przyszłość w sensie mieszkaniowym, może
      pieniądze, które odkładamy dla Młodej w funduszach akurat na studia pójdą a może
      na mieszkanie. Po prostu za te kilkanaście do dyspozycji będzie miała jakąś sumę
      pieniędzy a na co je przeznaczy to teraz trudno stwierdzić.
      • wiktorka99 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 19.05.08, 13:44
        Z funduszami i polisami posagowymi to roznie bywa, moze byc tak jak
        dawniej ksiazeczka mieszkaniowa.Moi rodzice przez wiele lat
        wpłacali, wplacali wtedy spore pieniazki a teraz cóz dostalam chyba
        10 tys, starczy moze na 3 metry w warszawie.
        Jak masz wiekszy zapas kasy albo mozesz sobie pozwolic na kredyt to
        warto kupic mieszkanie, my kupilsmy, teraz wynajmujemy z mysla o
        naszej córce
    • mon7 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 20.05.08, 12:56
      kilka razy probowalam "przedostac" sie zeby nie zostac uznana za
      nachalna z info.nt. oszczedzania dla dzieci. Ostatnia wypowiedz
      przyrownujaca inwestycje w fundusze i polisy do dawnych ksiazeczek
      jest absurdem. Prosze nie wypowiadac sie na tematy na ktorych sie
      nie znamy. Jestem za wszelkimi formami pomocy dzieciom w przyszlosci
      ale kij ma dwa konce: po pierwsze- nie wszystkich stac dzis na zakup
      mieszkania szczegolnie jesli mamy dwoje lub troje dzieci, wypadaloby
      dla kazdego, po drugie na calym swiecie istnieja funusze na edukacje
      lub inne potrzeby. W spokojny sposob, bez ogromnych wydatkow
      skladamy pieniadze juz dzis, majac duzo lat przed soba w latwy
      sposob zgromadzimy kapital. Po trzecie w dniu kiedy zajdzie potrzeba
      uruchomienia pieniedzy mozemy dziecku opisac jak oszczedzalismy i
      nauczyc go oszczedzania. pozdrawiam
      • slonko1335 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 20.05.08, 14:17
        Zgadzam się z mon7, nasz fundusz nie ma nic wspólnego z dawnymi książeczkami
        mieszkaniowymi, nie jest to też polisa posagowa, bo nie uważam tego za dobre
        rozwiązanie. Po prostu co miesiąc odkładamy jakąś sumę pieniędzy która jest
        inwestowana tak jak my chcemy, w każdej chwili te pieniądze możemy wycofać, nie
        musimy czekać do pełnoletności dziecka jakby były potrzebne. Co do mieszkania,
        jasne jak takowe jest to warto je trzymać, ja będę mieć mieszkanie (kawalerkę)
        po mojej mamie, gdybyśmy mieli tylko jedno dziecko to może bym je zatrzymała i
        wynajmowała ale ponieważ będzie dwoje a wartość tego akurat mieszkania nie
        będzie zadowalająco rosła bardziej nam się opłaca je sprzedać a pieniądze
        zainwestować a potem podzielić na dwójkę. Oprócz pieniędzy które odkładamy dla
        dziecka, mąż jest dobrze ubezpieczony w razie czego żebyśmy mieli zapewnioną
        spokojną przyszłość jakby coś mu się stało.
      • babcia47 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 20.05.08, 14:49
        Ostatnia wypowiedz
        > przyrownujaca inwestycje w fundusze i polisy do dawnych ksiazeczek
        > jest absurdem.
        ...nie do końca, biorac pod uwagę ostatni wzrost inflacji i znaczące
        spadki na giełdzie, a takze funduszy ubezpieczeniowych..wiem o czym
        pisze, bo również zajmowałam się tego typu polisami, fakt, że jest w
        polisie wskazana gwarantowana suma ubezpieczenia nie daje pewności,
        że za 10-20 lat, jezeli bedzie trwała recesja a inflacja rosła, suma
        ta nie okaże się symboliczna..oczywiscie zawsze można dokonywać
        indeksacji i wpłat dodatkowych ..inną sprawą jest to, że zabezpiecza
        się dziecko i jego utrzymanie w przypadku śmierci osoby
        ubezpieczonej (np. rodzica)ale to sie wiąże z tym, że część składki
        jest opłatą za ubezpieczenie, czyli daje nizszy wzrost sumy
        ubezpieczenia niz wpłata tej kwoty na fundusz inwestycyjny.
        Co do zakupu mieszkania lub sprzedaży posiadanego..ja bym
        zainwestowała w mieszkanie, szczególnie, ze nieruchomosci ostatnio
        bardzo podrożały..Majac mozliwośc wynajmu takiego mieszkania, nie
        tylko lokuje się kapitał, ale również zarabia sie na jego
        utrzymanie..i na dodatkowe inwestycje dla dzieci np. w fundusze..w
        razie gdyby dziecko chciało kupić większe a nie miało
        wystarczajacych na to srodków mając mieszkanie jako dodatkowe
        zabezpieczenie łatwiej uzyskać kredyt i na dogodniejszych warunkach
        (niższe oprocentowanie i mniejsze opłaty za ubezpieczenie kredytu).
        Nawet gdyby dziecko nie miało zamiaru mieszkac w tym mieszkaniu w
        przyszłości (moje dzieci się wyprowadziły do innych miejscowości) to
        sprzedaż mieszkania nie powinien stanowic problemu, a dalszy wynajem
        moze być sposobem na utrzymanie dziecka, które będzie np. studiowało
        w innym mieście..mozna tez ewentualnie dokonać zamiany z kimś, kto
        mieszka w tamtym miescie a chce się przenieśc do naszego..
        • dlania Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 20.05.08, 16:38
          Tak z ciekawości zapytam: czy Wy od swoich rodziców tez dostaliście na "starcie
          życiowym" mieszkania, fundusze, pieniądze?
          • babcia47 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 20.05.08, 18:10
            pomogli nam przy budowie domu i przy utrzymaniu "dzieci" na
            studiach, kiedy mielismy problemy finansowe.. teraz razem
            pomagamy "dieciom"..razem raźniej i można wiecej..dzieci mimo, że
            studiują już też pracują, młodszy na cudzym, starszy syn ma firmę i
            rodzinę. Kiedys było naturalnym, ze rodzice dbali o "pozostawienie"
            jakiegoś majątku lub "hektarów" swoim dzieciom..ostatnie
            dziesieciolecia ten cykl zakłóciły i zmieniły obyczaje..chyba miałaś
            na mysli, że dzieci mają same sobie radzić? Wbrew pozorom zadbanie w
            miarę swoich możliwości o przyszłość finansową dziecka jest bardziej
            naturalne niz Ci się wydaje, kiedys były posagi i wiana teraz
            mieszkania i fundusze powiernicze lub polisy..smile
            • dlania Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 21.05.08, 21:31
              Nie, nie miałam na mysli tego, że dzieci mają sobie same radzić. Raczej
              przestraszyłam sie myśli, że nie będe w stanie zapewnić swojej dwójce dzieci (a
              mysleliśmy i o trójce...) dzieci mieszkań... Na razie nic nie odkładamy na ten
              cel, bo dopiero od niedawna przestało nam brakowac od pierwszego do pierwszego,
              a od zupełnie niedawna mamy swoje pierwsze własne, malutkie mieszkanie, więc
              teraz dużą częśc naszych dochodów będzie "pożerał" kredyt i z odkładania nadal
              nici;-(
              Ech... dobrze że dzie jeszcze przedszkolne, może zdązymy rozwinąć finansowe
              skrzydła do czasu ich pełnoletnosciwink
              • babcia47 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 21.05.08, 21:56
                pomoc dzieciom "na starcie" to nie musi byc zaraz po mieszkaniu dla
                każdego potomka..ale z drugiej strony czasem warto sie zastanowić
                czy, jak pisałam tu gdzieś, np. wywalenie setek złotych na 2-3 dni
                świąt, jak to jest u nas w zwyczaju, ma sens i czy nie lepiej tych
                pieniedzy wykorzystać sensowniej..zamiast niepotrzebnie wymieniac
                meble albo samochód zainwestować w dzieci...nie piszę tego
                oczywiście do Ciebie tylko ogólnie...
                • dlania Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 21.05.08, 21:59
                  smile
                  Będe to miała na uwadze, babciuwink Tym bardziej, że ja miałam dosyc samodzielny
                  start i wiem, jak to spowalnia "rozruch zyciowy" - mam 30 lat i do tej pory
                  jeszcze spłacam kredyt studencki, a ile kasy wydałismy przez lata z mężem na
                  wynajmowane mieszkania.... Dwupokojowe mieszkanie własne by byłowink
    • cobia Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 20.05.08, 20:26
      Od 3 miesiecy rozgladam sie za mieszkaniem dla mojej rocznej teraz
      corki. kupie je jej wlasnie dlatego, ze ja nie mialam na starcie
      nic - dokladne zero bez zaokraglen.

      do wszystkiego co mam dzisiaj dochodzilam sama, ale pamietam te
      uczucie bezpieczenstwa, kiedy juz kupilam sobie swoje pierwsze
      mieszkanie - mialam wreszcie swoje miejsce na swiecie. Rownie dobrze
      moglabym dac jej po 20 latach kase i powiedziec, ze ma sobie
      mieszkanie kupic sama, ale dosc irracjonalnie chodzi mi wlasnie o te
      poczucie bezpieczenstwa, a nie o wymiar finansowy tego gestu...

      corce chce kupic male, 20-30 metrowe mieszkanie, bede je wynajmowala
      przez dwadziescia lat do czasu, az ona sie nie usamodzielni. Kase z
      wyjamu odloze na jej koncie bankowym. Plan planem, ale jak na razie
      zadne z dotychczas ogladanych mieszkan nie miesci sie w moich
      kryteriach akceptacjiwink, wiec pewnie z rok sie zejdzie zanim cos
      znajde fajnego.

      • alin9 do cobia 22.05.08, 12:32
        Tak z czystej ciekawości a nie złośliwości mam pytanie.Czy Zamierzasz kupować
        mieszkanie w nowym budownictwie?20 lat to jakby nie patrzeć kawał czasu i z jego
        upływem kasa z wynajmu może być mniejsza.Piszę patrząc po tym jak mnie jako
        kilkunastolatce babcia zapisała notarialnie mieszkanie.Teraz jest to osiedle
        ruina i jedno ze starszych w moim mieście.Na szczęście babcia żyje i niech tak
        będzie.Mamy swoje mieszkanie.Pozdrawiam.
        • cobia Re: do cobia 22.05.08, 13:44
          Nie, na warszawskiej starowce (zeby miala blisko do rodzicowwink).

          nie ma znaczenia jaka bedzie kasa z wynajmu, nie o to tutaj chodzi.
    • mon7 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 20.05.08, 20:35
      Jeszcze kilka slow nt.funduszy. Nie mialam na mysli zadnych polis
      ubezpieczniowych!!!Sa na rynku formy inwestowania w 100% w fundusze
      bez zbednych podzialow na skladke zyciowa i inwestycyjna. Podkreslam
      wartosc spokojnego i systematycznego odkladania dzieciom drobnych
      kwot, ktore "rozejda" sie teraz na kolejna zabawke i nic nie warta
      rzecz, a gromadzone przez dlugi czas uzyskamy tzw. efekt procenta
      skladanego i kapitalizacje odsetek. Prosze nie myslec kategoriami
      WIG20 bo dostepne sa fundusze wszelakie nalezy tylko zglebic
      temat.Patrzac na wig20 i inflacje to nic nie robmy i czekajmy na
      cud. Jesli ktos ma mieszkanie to prosze z niego korzystac i
      inwestowac, ja odwoluje sie do oszczedzania klasycznego. Jesli
      chodzi o otrzymywanie za "friko" mieszkan, domow i pieniedzy ja
      wlasnie nie naleze do tej grupy i do wszystkiego doszlam sama z
      mezem.Nie kupowalam butow, torebek i oszczedzalam a teraz moge
      troche odpoczac i zmenic styl bycia dzieki oszczedzaniu. Moi rodzice
      uwazali ze nic sie dzieciom nie nalezy. Zajmuje sie sprawami
      inwestycji od dawna i mam wymierne rezultaty ale nie o mnie tu
      chodzi. Nie musimy dawac dzieciom wszystkiego tylko obserowac i
      miec "cos". Rozne sa losu koleje lepiej sie zabezpieczyc chociaz w
      ten sposob a nie zalowac ze sie nic nie zrobilo. Pozdr.
      • babcia47 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 20.05.08, 21:46
        masz racje co do funduszy ale tu też trzeba mieć troche rozeznania
        lub w miare tanią i uczciwą pomoc ze strony fachowca..w sumie zawsze
        mozna dywersyfikowac oszczędności lub w odpowiednim momencie
        dokonywać zamiany form inwestowania. Trzeba wiedzieć czy i kiedy się
        opłaci, kiedy poniesie się koszty z powodu różnic kursowych lub
        zostanie potrącony "podatek Belki" mimo, że tylko zmienia się rodzaj
        funduszu lub przenosi kapitał na obligacje, rynek surowców albo na
        lokatę..nie ma na rynku form inwestowania w 100%(czyli bezpłatnych,
        w koncu Ty tez z czegos masz kasę)..kazda inwestycja niesie za sobą
        jakiś rodzaj kosztu jednak nie każdy o tym wie(opłaty) lub potrafi
        skalkulowac na ile warto zatrudnic fachowca, który bedzie sie głowił
        za niego lub na ile "lepiej" ulokować w funduszu specjalisycznym,
        gdzie poniesie wieksze opłaty ale ktos inny bedzie za
        niego "kombinował"..jak dotychczas poza funduszami w ramach polis
        ubezpieczeniowych nie ma formy oszczędzania, która gwarantuje
        uzyskania określonego zysku + ewentualne dywidendy po okresie
        oszczędzania..jednak to równiez jest obarczone tą wadą, że trzeba
        dotrzymać terminu umowy i przeważnie nie ma mozliwości zmiany
        funduszu w który zadecydowało sie inwestowac w momencie podpisywania
        umowy..Każdy musi rozejrzeć się sam i wybrac taka forme jaka dla
        niego jest optymalna.. Ja swoim dzieciom poradziłam by srodki które
        chcą zebrac na czas odległy (kilkanascie/kilkadziesiąt lat)
        ulokowały agresywnie w fundusze akcji..po latach musza przynieść
        zysk, nawet jeżeli po drodze będą poważne spadki(sprawdzone),
        środki na "wieksze zakupy" które beda potrzebne za np. 5 lat w
        mieszane, zapasowe, na nieprzewidziane wydatki (np. lodówka padła)
        na "dobrej lokacie" a podreczne, z których nie musza korzystać ale w
        razie czego bedą ich potrzebować (np na wakacje)lokowac na bierząco
        w krótkoterminowe lub trzymac na dobrze oprocentowanym RORze, by móc
        skorzystac z nich w miarę krótkim czasie..co tam leży na RoRze z
        którego czerpia na opłaty i na zycie oprocentowanie nie ma znaczenia
        lecz koszty przeprowadzanych operacji i utrzymania konta..swoją
        drogą nalegam na zainwestowanie w ubezpieczenia (np. grupowe), bo
        choć to przez długi czas może byc tylko wydatek (choć nieduzy) to w
        chwilach kryzysowych są "jak znalazł". W Polsce oszczędzanie i
        zarządzanie swoimi pieniedzmi jeszcze jest mało popularne i kojarzy
        sie z potrzeba posiadania duuużych pieniedzy na to..no i w
        odróżnieniu od np. Niemiec dziwne i pozornie niepotrzebne..a miliony
        przeciez składaja się z grosików smile..zamiast "wywalać" ciężką kasę
        na święta może bardziej sie opłaca zainwestowac i potem pojechać z
        dzieckiem do Legolandu? albo po latach pomóc mu wejść w dorosłe życie
      • babcia47 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 20.05.08, 21:57
        Ps. ja juz w swoim życiu przezyłam inflację 50-procentową w ciągu
        MIESIĄCA!!! Fajnie było co miesiąc dostawać 50%-ową podwyzke ale
        gorzej było kiedy te pieniadze w ciagu miesiaca traciły tyle na
        swojej sile nabywczej,chciałam sobie wtedy kupic wymarzona sukienke,
        ale przez kilka miesiecy nie mogłam dogonić jej ceny.. Ostatnie
        spadki na giełdzie też dają do myślenia ale pod tym katem, że jeżeli
        juz sie bierzemy za inwestycje to albo trzeba cos wiedziec albo
        musimy znaleźć godnego zaufania fachowca..no i ze pospiech jest
        wskazany tylko przy łapaniu pcheł..a nie przy bezsensownym
        wycofywaniu pieniędzy z funduszy czy akcji..szczególnie jeżeli nie
        są nam potrzebne "na już"
    • natamaj1 Re: Mieszkanie dla dziecka...?? 22.05.08, 19:52
      moje dziecko jest jeszcze malutkie, ale juz mysle o jego przyszlosci i
      finansach. Jednak glownie zamierzam sie skupic na odkladaniu kasy na edukacje.
      Uwazam ze rodzice maja obowiazek zapewnic jak najlepsze wykszatalcenie.
      Natomiast nie zamierzam kupowac mojemu dziecku mieszkania, na mieszkanie bedzie
      musiala zarobic sama. Mowiac obrazowo: dam wedke (wyksztalcenie) i naucze lowic
      ryby, ale za dziecko tych ryb lowic nie zamierzam, moge mu co najwyzej pomoc
      dokladajac sie do mieszkania na ktore samo zarobi. Tak zrobili moi rodzice
      pomogli mi w chwili gdy kupowalam pierwsze wlasne mieszkanie, ale wczesniej
      mieszkalam w wynajetych przez pare lat (w raczej kiepskich warunkach bo na
      lepsze nie bylo mnie stac gdyz oszczedzalam na wlasne M). Teraz bardzo sobie
      cenie to do czego sama doszlam, mysle ze gdyby moi rodzice po studiach wyjeli
      kase i kupili dla mnie mieszkanie mialabym dzisiaj inny stosunek do pieniedzy,
      pracy i do finansow wogole.
      Tak samo zamierzam postapic w stosunku do mojego dziecka.
Pełna wersja