Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pilne

06.10.03, 21:01
Przepraszam, ze jeszcze tu, ale mam coraz mniej czasu...

Po krótce... Bylismy razem, razem chcieliśmy mieć dziecko, zaszłam w
ciąże...Rozstawaliśmy sie wiele razy i wracaliśmy. Nie udało się. Pewnie i z
mojej winy i jego. Jak jeszcze byłam w ciąży, to czasem mówił że on nie ma
pewności czy jego i że chce badanie. kończyło się to zazwyczaj awanturą, gdyż
była to dla mnie potwarz. Zwłaszcza że Buba został poczęty świadomie i
bardziej na jego "chcenie" niż moje(dopiero teraz kończe studia).
Definitywnie rozstaliśmy się 1,5 miesiąca przed porodem. Po urodzeniu malucha
przyleciał do szpitala, następnego dnia z mamą. Juz myslałam, że dobra, nam
się nie udało, ale Szymek bedzie miał ojca. Ale on stwierdził (po kilku
dniach, jak szłam szkraba zarejestrować do urzędu) że go nie uzna, że badanie
krwi. Ja stwierdziłam, że nie będę się z facetem użerać, który zmienia zdanie
jak chorągiewka i że spotkamy się w sądzie. No i włąśnie ta środa to już...
jestem przerażona...
I teraz moje pytanie: czy ja jako matka mogę się nie zgodzić na badanie
krwi??? Bo dlaczego Buba ma cierpieć, z powodu widzimisie jego ojca? Ma
niecale 6 miesięcy. Krew trzeba pobierać z główki albo rączki, dosyć sporo
(pamiętam ile mi pobrali). Takiemu malcowi cięzko znaleść żyłę, ciężko się w
nią wbić. Czasem trzeba kilka razy kłóć aby trafić, i kilka razy aby zebrać
odpowiednią ilość. Czy mogę się nie zgodzić? W końcu jest dużę ryzyko skutków
ubocznych. Są badania genetyczne z wymazu śliny (coprawda 1900zl), ale
bezbolesne a to dla mnie najważniejsze. Mnie na nie niestety nie stać, czy
mogę ich zarządać w sądzie??? Bo ostatnio już mam koszmary w nocy...
Zrozumcie moje obawy i odpiszcie proszę
Przerażona Anita
    • mika_forum Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 06.10.03, 22:40
      Wybacz, wiem ze to delikatna materia, ale czy mysle, ze przesadzasz...
      W koncu pobranie krwi trudno nazwac 'badaniem inwazyjnym'. Moje dziecko mialo
      pobierana, placze, jak to dziecko, ale tylko minutke...
      mika
      • magolcia Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 07.10.03, 09:19
        Też mi się wydaje, że wyolbrzymiasz problem. Zwłaszcza w zestawieniu z
        korzyściami, jakie możesz uzyskać dla dziecka - alimenty. Myśl o Waszej
        przyszłości, a nie o chwilowym dyskomforcie dziecka. Czy przy szczepionce też
        masz takie odczucia ?
        Pozdrawiam
        Magda
        • kangureq Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 07.10.03, 10:31
          Przy szczypionce mój maluch nawet nie zapłakał. Ale to nie o to chodzi.
          Pobieranie krwi z żyły u malca niecałe 6 miesięcy to jest badanie inwazyjne.
          Zresztą pytałam was o radę, z punktu prawnego, czy muszę się zgodzić. A nie czy
          wyolbrzymiam. Nawet osoba dorosła może się nie zgodzić (pomiar alkoholu we
          krwi), i nie można tego zrobić na siłę, bo wystarczy lekkie szarpnięcie ręki a
          mogą być nieodwracalne skutki. Apropo gdzieś tu był wątek właśnie o pobieraniu
          krwi u maluchów z żyły, więc poczytajcie, a nie naskakujecie na mnie i robicie
          ze mnie matkę histeryczkę. Może jestem jakaś dziwna, ale nie chcę aby moje
          dziecko cierpiało z bralu odpowiedzialności dorosłego człowieka.
          pozdrawiam
          Anita
      • kangureq Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 07.10.03, 10:35
        Mam pytanie: z czego miało pobierane i jak to wygląda dokładnie, i ile czasu
        trwa, bo ja już mam czarne wizje I KOSZMARY... Bo jak z palca to w porządku,
        nie bedę panikować, ale z żyły...
        proszę o odpowiedź

        Anita
    • jujka1 Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 07.10.03, 09:47
      Powiem tylko tyle... Biedne Dziecko... Nie wiem, jaka jest Twoja sytuacja, ale
      ja z takim człowiekiem nie chciałabym mieć NIC do czynienia... Tym bardziej
      nie chciałabym od niego żadnych pieniędzy, a gratis słuchania epitetów w swoim
      kierunku... Okropne...
      Jujka
    • judytak Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 07.10.03, 12:19
      Ja tam nie jestem prawnikiem, powiem tylko tak na chłopski rozum.
      Czy to ty chcesz, żeby sąd ustalił ojcostwo, czy on?
      Bo jeśli ty chcesz, to musisz mieć dowody, i to takie dowody, jakie sąd uznaje.
      Na przykład wyniki badania krwi. Albo wyniki badania śliny, ale wtedy musisz za
      to zapłacić, i wnioskować o zasądzenie tych kosztów od pozwanego. Oczywiście
      jeśli przegra on proces.
      A jeśli nie chcesz, żeby sąd ustalił ojcostwa, to możesz wycofać powództwo (czy
      jak to się nazywa - po prostu oświadczyć, że jednak nie chcesz go pozwać). I
      wtedy dowody (pobieranie krwi) nie są potrzebne. I dziecko nie będzie miało
      ustalonego sądownie ojca.
      A jeśli to on chce ustalenia ojcostwa, to on musi mieć dowody, i sąd zażąda
      przeprowadzenie badań. Możesz wnioskować, żeby to było to badanie śliny (na
      jego koszt, ty zapłcisz, jak przegrasz proces), a jeśli sąd się nie zgodzi, i
      zażąda przeprowadzenie badań krwi, to jeszcze pozostaje ci przerwać proces,
      oświadczyć przed sądem, że to nie on jest ojcem dziecka, i wtedy nie ma
      badania, nie ma też ustalonego ojcostwa.
      Jak to w życiu, coś za coś.
      Judyta
      P.S. pobiera się krwi (podłącza się wenflon) dzieciom znacznie mniejszym, np.
      wcześniakom, ważącym 0,5 kg, 1 kg ... i to nie raz czy dwa, tylko np. przez
      kilka miesięcy żyją z kilkoma wenflonami, które trzeba co drugi dzień na nowo
      wkuć, bo zarastają... tak miał przykładowo mój syn.
      J.
      • kangureq Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 07.10.03, 15:04
        To ja wnoszę pozew o ustalenie ojcostwa i ustalenie alimentów.
        Jak mogę mieć dowody (prócz zeznań świadków),jeżeli badanie, czy to krwi, czy
        DNA robi się na podstawie 3 osób, więc skąd mam je wziąść jeżeli do badania
        potrzebny jest ojciec? I zazwyczaj zasądza je sąd. Zresztą na to już za późno.
        Moje pytanie brzmi: czy jeśli sąd zasądzi badania, czy mogę się upierać o
        badania ze śliny.

        Przykro mi, że Twój synek cierpiał jak był malutki, ale w jego przypadku była
        to wyższa konieczność. Mam nadzieję, że już wszystko w porządku. Mój synek
        cierpiałby z braku odpowiedzialności swojego ojca, zupełnie zresztą
        niepotrzebnie, a tego chciałabym uniknąć.
        pozdrawiam
        Anita
    • mamasita Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 07.10.03, 15:47
      Pobieranie krwi to nie jest badanie inwazyjne. A jesli chesz alimentow to
      niestety musisz zaplacic za te drozsze, jesli pozywasz kogos do sądu a nie
      odwrotnie. Uwazam ze pieniadze sie przydadza na dziecko ale czy to bedzie
      ojciec. Moze da sie z nim naprawic stosunki.
      • kangureq Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 07.10.03, 16:19
        Mimo, że ja pozywam, to jest jednak sprawa o ojcostwo i ojciec ponosi koszty
        sprawy i badań. To wiem napewno. Pod warunkiem, że jego dziecko, ale tutaj
        akureat nie mam wątpliwości. Badania zasądza sąd. To też już wiem. Wiem, że
        normalni wygląda to tak:
        1) zeznania świadków,
        2) badanie grupowe krwi,
        3) badanie genetyczne.

        I pokrywa je ojciec, chyba, ze nie jego.
        Ja chcę ominąć drugi etap

        pozdrwaiam
        Anita

        • kangureq Re: Muszę się zgodzić na badania inwazyjne??? Pil 08.10.03, 17:52
          No i już po sprawie... nie potrzebnie się martwiłam, tata uznał Bubę i jesteśmy
          na dobrej drodze do bezkonfliktowego ustalenia terminów odwiedzin
          pozdrawiam
          Anita
Pełna wersja