Porada z doświadczenia, może prawna.

10.10.08, 09:15
Witam,
Myślałam, że zakończę temat mojego mieszkania z mamą ale chyba chcą
mnie wykorzystać ile się da. Dziewczyny, może mi coś podpowiecie.
Niektóre z Was znają moją sytuację. A dla tych co nie w skrócie, po
ślubie zamieszkałam w domu rodzinnym( rodzice powtarzali, że dom
przepiszą na mnie), po smierci taty mama zmieniła zdanie.
Wyprowadziliśmy się, choć włożyliśmy kupę kasy. Nie wdając się w
szczegóły, przejdę do sedna. W zeszłym roku kupiliśmy z mężem nowy
piec CO, mam jeszcze 12 rat do spłacenia. Oczywiście Faktura, umowa
jest na nas. Do domu wprowadził sie na moje miejsce brat z żoną i z
dziećmi. Mieli mi dawać na te raty, a więc piec zostawiliśmy.
Nie jestem właścicielem domu, jestem jeszcze tam zameldowana i jak
nie będą dawać mi kasy, nie chce za niego płacić. czy mogę go
wymontować Czy mam takie prawo? Mój brat (ten co się wprowadził)
pracuje za granicą, stać ich na nowy piec a ja chciałam odzyskać
choć część kasy, bo z jakiej racji mam za nich wszystkich płacić.
No szlag mnie trafia!!! 8 lat pracy tam zostawiliśmy, włożyliśmy
tyle kasy, że mieszkanie byśmy wyremontowali i jeszcze by zostało,
ledwo pokój dla małej zrobiliśmy bo krucho z kasą, a jeszcze ta
cholerna rata!!!
Dziewczyny doradźcie coś bo zwarjuję.
    • rybalon1 Re: Porada z doświadczenia, może prawna. 10.10.08, 09:39
      wydaje mi się , ze jak najbardziej jeśli masz fakture zakupu na
      siebie za piec i potwierdzenia że to ty płaciłas raty to masz pełne
      prawo go zdemontować tym bardziej ze juz tam nie mieszkasz a
      rodzinka tych rat nie chce spłacac .............ja bym zdemontowała
      i sprzedała go ( napewno odzyskasz cześć kasy) a rodzinka niech
      sobie kupi swój piec skoro taka madra jest .... matko nie rozumiem
      jak tak wogóle mozna postapić i nie rozliczyć się za ten
      pozostawiony przez was piec wrrrrrrrrrrrrrrrrrr
      • rybalon1 Re: Porada z doświadczenia, może prawna. 10.10.08, 09:41
        a ja wiesz ze ich stac na nowy piec to nie miałabym wcale wyrzutów
        sumienia
        • rybalon1 Re: Porada z doświadczenia, może prawna. 10.10.08, 09:44
          dałabym góra tydzien na ostateczne rozwiazanie sprawy i wstepnie
          umowiła się na termin demontażu , powiadomiła rodzinkę i jesli nie
          będzie reakcji z ich strony to zdemontowała i koniec. Zostanie
          niesmak i napewno ci się oberwie jak mogłas to zrobic ale .....
          trudno sa dorosli powinni chceic sprawe jakos rozwiazac rozsądnie.
        • rossa79 Re: Porada z doświadczenia, może prawna. 10.10.08, 09:52
          No nie mam wyrzutów sumienia własnie dlatego, że brat już prawie 2
          lata jest za granicą. Wyrzuty bym miała gdyby mama została sama z
          bratem, który nie poracuje, a co tu się czarować z bratem nierobem.
          Ale w obecnej sytuacji, chce odzyskać choć część kasy.
          Wogóle ta cała sytuacja jest upokarzająca, dołująca. Mój mąż chodzi
          i mówi, że czuje się jak szmata, aż mi serce ściska jak on tak
          mówi!!! Wiem, że ludzie nie są sprawiedliwi, ale życie jest
          sprawiedliwe, ale cóż mi z tego, jak my teraz takie chwile
          przechodzimy, że trudno opisać! A jeszcze gorzej uwierzyć w to, że
          moja własna, rodzana matka, którą się opiekowałam po śmierci taty,
          której wierzyłam bez granic, tak mnie potraktowała!!! Nie mogę tego
          pojąć, naprawdę...
    • margotka28 Re: Porada z doświadczenia, może prawna. 10.10.08, 09:46
      skoro piec kupiłaś ty, na ciebie jest wystawiona faktura, ty płacisz
      raty to sprawa jest prosta. Nie ma znaczenia, że nie jesteś
      właścicielem domu. No chyba, że sporządziłaś umowę darowizny lub coś
      w tym stylu. Jeśli nie, zabieraj piec. Jest twój.
      • izazdo Re: Porada z doświadczenia, może prawna. 10.10.08, 10:43
        ja bym sie jeszcze nzastanowila, czy nie daloby sie tego remontu
        podciagnac pod bezpostawne wzbogacenie się. Poszukaj na ten temat w
        necie (i jeszcze hasla "świadczenie nienależne").

        Byc moze bedziesz mogla ubiegac sie od matki albo brata zwrotu
        kosztow remontu.
        • rossa79 Re: Porada z doświadczenia, może prawna. 10.10.08, 12:12
          Najpierw powiem, że kamień z serca mi spadł, bo za piec bratowa
          będzie mi co miesiąc oddawać kasę. Już miałam złe przeczucia, ale
          żyjemy ze sobą ok i okazała się w porządku.

          Owszem dowiadywałam sie o taki zwrot kosztów remontu. mam do tego
          pełne prawo, nawet mam świadków, którzy mnie namawiają do domagania
          się zwrotu, no ale o umowie między nami nie ma mowy, próbowałam.
          Najpierw mama się zgodziła, a później wkroczyła osoba, która mamie
          od początku misza w głowie i mama powiedziała, że nie podpisze. Wiem
          nawet, że ta osoba mogłaby być pociągnięta do odpowiedzialności, za
          nakłanianie itd. I tu też jest no ale, musiałabym iść do sądu.
          Upokorzenie, ciągnięcie mamy po sądach, to nie dla mnie. Skrzywdziła
          mnie bardzo ale jednak to moja matka.
          Nasze remonty powiekszyły wartość domu o pewną kwotę, na korzyść
          właściciela i w dobrej wierze, ja to wszystko wiem. Gdyby teraz była
          wycena zyskalibyśmy jeszcze jakieś 100% bo materiały budowlane przez
          8 lat poszły w górę, a my chcieliśmy tylko tyle ile włożyliśmy
          faktycznie pieniedzy.
          Nie wiem, zobaczę jak brat w grudniu wróci, ale on też powiedział,
          że jak mama na nich domu nie przepisze, to choc nas rozumie ale za
          drugiego brata nieroba płacił nie będzie i za jakiś czas się
          wyprowadzi, żeby nie wkładać w nie swoje. Też go rozumię.
          To jest beznadziejna sytuacja, choć do wygrania, tak powiedział
          prawnik.
          Dzieki i pozdrawiam
    • mustardseed Re: Porada z doświadczenia, może prawna. 10.10.08, 12:02
      Zabieraj ten piec, jest tak samo twoj jak twoje ciuchy czy
      kosmetyki - wyprowadzasz sie z wszystkim co twoje przeciez, fakture
      masz.
      Tylko szybko, zanim nie zaczna ci utrudniac dostepu do domu, bo na
      to pewnie sie zanosi. I nie ustalaj, nie negocjuj z nimi niczego,
      splat ani nic, bo splacac nie beda, wy z mezem osiwiejecie ze stresu.
Pełna wersja