zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę?

23.11.08, 22:23
Dobry wieczór

Postaram się w miarę krótko przedstawić sytuację. Mój narzeczony
jest człowiekiem rozwiedzionym od 4 lat. Przy orzeczeniu rozwodu
zostały orzeczone alimenty, po 800 zł na dziecko czyli 1600 zł na
dwójkę dzieci, z zaznaczeniem, że osoba pozostająca z dziećmi, czyli
była żona, płaci na dzieci drugie tyle. Obecnie owa była żona
założyła sprawę o zwiększenie alimentów. Dzieci mają 17 i 19 lat.
STarsza córka chodzi do szkoły policealnej (nie zdała matury ani
poprawki, narzeczony płacił za korepetycje przez 2 lata!!!), szkoła
opłacana jest przez narzeczonego (oprócz alimentów oczywiście).
Młodsza córka chodzi do szkoły plastycznej z internatem 100 km od
miejsca zamieszkania. Oprócz alimentów płaconych regularnie
(największe spóźnienie przez te lata to chyba kilka dni) narzeczony
opłaca wakacje, prezenty, urodziny, często nowe ubrania, lekarzy i
szkoda gadać co jeszcze. Część z tych dodatkowych wydatków była
wysyłana bezpośrednio na konto dzieci, część niestety "z ręki do
ręki".
Po rozwodzie narzeczony przepisał aktem notarialnym mieszkanie na
byłą żonę nie wymagając jakiejkolwiek spłaty swojej części. Zostawił
jej wszystko, oczywiście także wyposażenie, mieszkanie było
wyremontowane.
A my? Narzeczony ma wolny zawód, zarabia sporo pieniędzy. Niestety
wolny zawód oznacza, że niekiedy nie ma pracy nawet przez kilka
miesięcy. Jego sytuacja od czasu orzeczenia rozwodu zmieniła się
diametralnie. Wziął kredyt na mieszkanie, kredyt na samochód
(niezbędny w jego pracy), dodatkowo mamy roczne dziecko, więc
przybyła dodatkowo osoba w gospodarstwie "do wykarmienia".
Proszę o odpowiedź, czy w takiej sytuacji była żona ma szansę na
przychylną decyzję sądu? GDy orzekano rozwód dzieci uczyły się. W
jaki sposób teraz mogły się zwiększyć ich realne potrzeby? Czy sąd
bierze pod uwagę zobowiązania finansowe (kredyty) ojca? Jak się
zachować???Dodatkowo powiem, że o rozprawie dowiedzielismy się od
tej pani telefonicznie, gdyż narzeczony przebywał za granicą a ja u
rodziców i mieszkanie było zamknięte. Dopiero dzisiaj wieczorem pani
zadzwoniła i spytała, czy narzeczony wie, co go jutro czeka

proszę, doradźcie coś. Ja jestem na wychowawczym, wracam do pracy w
marcu sad
    • chalsia Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 23.11.08, 23:30
      > jaki sposób teraz mogły się zwiększyć ich realne potrzeby? Czy
      sąd
      > bierze pod uwagę zobowiązania finansowe (kredyty) ojca?

      nie.

      Jego stać na wyższe alimenty, co matka dzieci łatwo udowodni, skoro
      do tej pory oprócz alimentów sporo jeszcze sam opłacał/kupował,
      czylki w sumie na dzieci wydawał sporo więcej niż zasądzone 1600 zł.

      Argumentem na niepodwyższanie alimentów jest Wasze roczne dziecko.
    • emigrantka34 Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 23.11.08, 23:50
      Witam. W tej kwestii miarodajne sa m.inn. przepis art 133 i 135
      KRi0. Zgodnie z art 133 rodzice Twoj partner jest zobowiazany do
      swiadczen alimentacyjnych wzgledem dzieci, ktore nie sa jeszcze w
      stanie utrzymac sie samodzielnie. Zgodnie natomiast z art 135,
      zakres swiadczen alimantacyjnych zalezy od usprawiedliwionych
      potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majatkowych MOZLIWOSCI
      zobowiazanego. Orzecznictwo na ten temat jest gigantyczne.
      Alimenty, ktore placi Twoj partner, sa jak na warunki polskie
      wysokie, ale duzo zalezy od srodowiska, i dotychczasowej stopy
      zyciowej dzieci. Wiadomo, ze inne sa koszty utrzymania na wsi czy w
      malym miescie, a inne w wielkich miastach.
      Z tego, co napisalas wynika, ze obie corki sie nadal ucza, chociaz
      jedna nie zdala matury. Ciezko jest tak abstrakcyjnie zadecydowac,
      czy ta starsza jest w stanie samododzielnie utrzymac sie. Moim
      zdaniem nie (bo jednak uczy sie) i obie maja prawo do alimentow
      (zazwyczaj cezura jest ukonczenie studiow).
      Piszesz, ze Twoj partner regularnie wspiera finansowo corki z
      wlasnej woli. otoz moim zdaniem ta okolicznosc winna byc wzieta pod
      uwage na rozprawie. nawet jezeli on nie ma potwierdzen na te kwoty,
      moze przeciez powolac swiadkow na powyzsze okolicznosci.
      Moim zdaniem jest duza szansa, ze w tych okolicznosciach sad nie
      podwyzszy alimentow.
      Przy rozpatrywaniu sprawy, sad powinien wziac pod uwage wszystkie
      okolicznosci, ale to pârtner powinien je podniesc (nie czas i
      miejsce na kwestie procesowe).

      Wyczuwam pewne Twoje niezadowolenie z tej sytuacji. Na Twoim miejscu
      jednak cieszylabym sie, ze masz partnera, ktory tak dba
      (przynajmniej finansowo) o dzieci z pierwszego malzenstwa.
      Chcialabys, zeby oszczedzal na Waszym dziecku w przypadku rozstania?
      • p.o.v Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 24.11.08, 08:09
        Dziękuję za treściwą odpowiedź.
        A co do ostatniego pytania, to wydaje mi się dziwne. W obecnej
        sytuacji tak, to prawda, nie jestem zachwycona, przez te lata
        nawiązałyśmy bardzo dobre stosunki z dziewczynami, przychodzą do nas
        w miarę często, na ile praca narzeczonego pozwala (pracuje 6 dni w
        tygodniu po 12 godzin), uwielbiają swoją malutką siostrę, ja nigdy
        przenigdy nie miałam nic naprzeciwko wsparciu finansowemu i
        cieszyłam się, że mają takie dobre stosunki z tatą - lepsze, niż ja
        mam z własnym ojcem ("nierozwiedzionym" smile ). Jednak w obecnej
        sytuacji, gdy słyszy się przez telefon jakimi to gnojami jesteśmy, w
        jakim chlewie zostawił byłą żonę z dziećmi (hm, plasmy, bicze wodne
        w kabinie i inne elementy chlewu) i że ma zacząć płacić "godziwie" a
        nie takie "gó..." to tak, mam dość, nie jestem zachwycona, ręce mi
        opadają a w moim tekście można czuć gorycz
        • annajustyna Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 24.11.08, 12:54
          P.o.v., jestes w bardzo trudnej sytuacji (partner po przejsciach), a ja moge
          tylko pogratulowac Twojej lojalnosci w stosunku do corek z poprzedniego zwiazku.
          Rozumiem tez Twoje rozzalenie i lek o zabezpieczenie finansowe Twojej coreczki.
          Mozna miec tylko nadzieje, ze eks Twojego partnera okaze w sadzie swoje
          prawdziwe oblicze (a propos "chlewu") i tym samym popelni strategiczny blad.
          Pzdr serdecznie - A.
        • emigrantka34 Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 24.11.08, 17:39
          no, rzeczywiscie eks rzeczywiscie przesadza.
    • e_r_i_n Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 24.11.08, 00:35
      Ma.
      Warto jednak użyć argumentu, że ojciec pokrywa różne dodatkowe
      wydatki i nadal chce to robic w takiej formie, a nie w postaci
      wyzszych alimentów.
      • natka979 Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 24.11.08, 19:54
        Ja miałam sprawe alimentacyjną(300złto i tak za dużo dla ojca) ,mój
        eks sie bronił w ten sposób że oprócz alimentów kupuje synowi coś od
        siebie ze daje jeszcze dodatkowe pieniadze.Sąd nie interesuje to
        jest to dobra wola ojca.Interesuje jednak ile zarabia faktycznie
        (zaswiadczenie z pracy) na podstawie tego rozpatruje wysokość
        alimentów.Ogólnie 800 zł na dziecko to duża kwota moim zdaniem
        powinno wystarczyc.Jezeli ona dobrze udokumentuje ze potrzeby dzieci
        sie zwiekszyly to sędzina może podniesc alimenty.Jezeli zarobki
        twojego partnera nie zwiekszyły sie to być moze ze nic ona nie
        wskóra.
    • ataner30 Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 24.11.08, 20:04
      nikt ci tutaj na to pytanie nie odpowie, bo w polsce niestety nie ma jasnych
      przepisow dotyczacych wysokosci alimentow i ich wielkosc jest zasadzana bardzo
      czesto w zaleznosci od widzimisie sedziego. Dodatkowo nie ma zadnej
      odpowiedzialnosci za prawdziwosc zeznan podczas spraw alimentacyjnych. Nierzadko
      matki klamia jak z nut na tych sprawach i nawet jezeli ojcu uda sie udowodnic ze
      matka zlozyla falszywe zeznania nie grozi jej za to zadna odpowiedzialnosc.
      Najczesciej nie udaje sie tego udowodnic i alimenty sa podwyzszane wlasnie na
      podstawie tych nieprawdziwych zeznan.
      Na wasza "korzysc" przemawia to ze sytuacja twojego narzeczonego sie zmienila ma
      dzieko ktorego nie mial gdy alimenty byly zasadzane. Dodatkowo jezeli ty nie
      pracujesz i prowadzicie wspolne gospodarstwo domowe to sad moze (moze nie musi
      bo tego tez zaden przepis nie reguluje) uwzglednic ze jestes na utrzymaniu
      narzeczonego.
      Kredyt? Tu tez nie ma jasnosci jeden sad to wezmie pod uwage, drugi nie. Po
      prostu brak przepisow, wolna amerykanka i tyle.
      Ogolnie powiem tak: wezcie dobrego adwokata, bo sami niewiele wskoracie. Takie
      sprawy to loteria naprawde i im bardziej czlowiek jest uczciwy tym bardziej stoi
      na przegranej pozycji.
      • madziulec Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 24.11.08, 20:28
        Co do kredytu to nie masz racji.

        Jest bowiem orzeczenie SN, gdzie wyraznie jest napisane:

        "zadłużenie bankowe pozwanego nie może powodować ograniczenia należnych
        małoletniemu powodowi środków utrzymania i wychowania. Osoba bowiem, na której
        ciąży obowiązek alimentacyjny, musi się z tym liczyć przy podejmowaniu wydatków
        na zakup mebli, telewizora, lodówki itp., i ich wysokość planować stosownie do
        posiadanych możliwości z uwzględnieniem wspomnianego obowiązku alimentacyjnego
        (orz. SN z dnia 12 listopada 1976 r., III CRN 236/76, nie publ.)."
        • emigrantka34 Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 24.11.08, 22:57
          nie sugerowalabym sie jednym orzeczniem SN. W Polsce nie ma systemu
          precedensowego i takie wyroki nie maja mocy obowiazujacej. Postaram
          sie znalezc jakies inne orzeczenia jak tylko znajde komentarz do
          krio.
        • emigrantka34 Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 24.11.08, 22:59
          acha, dodam jeszcze, ze cytowane przez Ciebie orzeczenie SN jest
          bardzo stare.
    • p.o.v bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 24.11.08, 23:29
      dzisiaj przyszedł pozew. Aktualnie jestem w trakcie pisania
      odpowiedzi, którą na język prawniczy przeredaguje mój szwagier
      prawnik.

      Pozew, no cóż, pół strony. Główny argument to zwiększenie się
      realnych potrzeb dzieci, napisane dosyć chaotycznie, że dziecko
      chodzi do policealnej płatnej szkoły (nie nadmieniła, że szkoła jest
      weekendowa, a resztę czasu 19 letnia córka spędza w domu), poza tym
      zwiększyły się wydatki na zakup specjalistycznych usług medycznych
      typu okulista czy stomatolog (a publiczna służba zdrowia?).
      większość argumentów jest - jak mówi mój szwagier - gołosłowna i
      nieudokumentowana.
      Przykro mi strasznie, a mój narzeczony jest załamany, zwłaszcza, że
      to dzieci występują przeciw niemu. Starsza córka po tym, jak nie
      zdała matury, chciała rzucić edukację i iść do pracy. To narzeczony
      namówił ją do tego, żeby nie rezygnowała i poszła do policealnej.
      Teraz ten argument jest wysuwany przeciwko niemu. GDyby poszła do
      pracy moglibyśmy wnioskować nawet o zmniejszenie alimentów
      (oczywiście sami byśmy na to nie wpadli, tylko jako odpowiedź na
      powyższy pozew). Aha, jednym z argumentów za podwyższeniem alimentów
      jest chęć kontynuowania przez córkę nauki W PRZYSZŁOŚCI w jednej z
      najdroższych szkół prywatnych w Warszawie (oczywiście jak zda
      maturę), gdzie czesne wynosi 800 zł/ miesiąc. Dziwny argument,
      dlaczrgo nie napisała, że córka w przyszłości chce na Harvard????

      Przepraszam za moje długie wynurzenia i jeszcze raz dzięki za pomoc :
      (
      • chalsia Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 24.11.08, 23:44
        p.o.v napisała:

        > dzisiaj przyszedł pozew. Aktualnie jestem w trakcie pisania
        > odpowiedzi, którą na język prawniczy przeredaguje mój szwagier
        > prawnik.

        ja tylko jednego nie rozumiem - czemu TY piszesz odpowiedź. To
        narzeczonego sprawa, Ty mu możesz kibicowac czy doradzać, ale nie
        odwalać za niego robotę.
        • annajustyna Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 07:51
          Widocznie p.o.v. jest lepsza w te klocki. Ja tez w moim malzenstwie jestem od
          spraw urzedowych, a moj maz od spraw technicznych. W koncu zwiazek polega na
          dzieleniu trosk i wzajemnym wspieraniu sie (poza tym P.o.V. ma w tym jak
          najbardziej interes, by obalic pozew).
        • madziulec Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 10:15
          chalsia napisała:

          > p.o.v napisała:
          >
          > > dzisiaj przyszedł pozew. Aktualnie jestem w trakcie pisania
          > > odpowiedzi, którą na język prawniczy przeredaguje mój szwagier
          > > prawnik.
          >
          > ja tylko jednego nie rozumiem - czemu TY piszesz odpowiedź. To
          > narzeczonego sprawa, Ty mu możesz kibicowac czy doradzać, ale nie
          > odwalać za niego robotę.

          Chalsiu wink))

          Przepraszam, ale to sa pieniadze dzieki ktorym ta dziewczyna zyje. Ona trzyma je
          pazurami. Rozumiesz teraz dlaczego ona o nie tak walczy??
          jej sie rodzi male dziecko, wiec te stare dzieci do roboty, bo dlacezgo maja
          zerowac na ojcu? Niewazne, ze orzeczenia sadu najwyzszego jednak sa dla sadow
          rejonowych wytycznymi w orzekaniu.. To malo istotne dla niektorych wink
          • e_r_i_n Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 10:35
            Tia, faktycznie, po prostu głodowe alimenty i zero wydatków na
            dzieci postuluje.
            Madziulcu, OBIEKTYWIZM.
            • madziulec Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 10:45
              Powiedz mi tak na serio: czy wg Ciebie 1600 zl miesiecznie na dziecko to duzo
              czy malo???

              Ja mam dziecko w przedszkolu.
              420 zl samo przedszkole.
              Czynsz w mieszkaniu (mieszkamy oboje) 430 zl(wzrosl od roku o 10 zl, wiec
              praktycznie nic).
              Prad obecnie 30 zl, ale ostatnio byla niedoplata bo zmienilismy taryfe 800 zl.
              Co miesiac splacam kredyt (mieszkanie jest dziecka, nie moje) - 1000 PLN.

              Czyli tylko dodamy:
              420+ 210 (zaokraglam) +500 (kredyt) + 50 (bo tak wyjdzie z tego pradu, normalnie
              placilismy za prad 149)
              czyli razem 1180
              Nie ma tu NIC jedzenia, nic ubrania, nic rozrywek i nic wyjazdow.

              Na jedzenie wydajemy okolo 1000 miesiecznie na osobe, dziecko jest przewlekle
              chore, wiec osattnio wyszlo, ze chorowalo 2 tygodnei w miesiacu...

              Co chcesz jeszcze wiedziec?
              A moze chcesz wydatki na lekarzy???
              Musze zrobic operacje, na ktora oficjalnie musze czekac prawei rok, niestety nie
              moge, bo dziecko nie slyszy.. na szczescie nie zaplace, ale gdybym musiala, to
              operacja kosztowalaby od 3000 w gore.

              Aha - za buty zimowe zaplacil ojciec. Bo ja musialam naptrawic samochod, ktorym
              jedziemy z malym na zimowe wakacje.
              • e_r_i_n Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 11:09
                Ale nie mówimy o Twoich wydatkach, tak?
                Uważam, ze 1600 zł na dziecko to jest spora kwota. Nie wiem, ile
                wydaję na swoje, ale taka kwota ŚREDNIO to jest spokojnie na
                dostatnie życie bez oszczędzania. Wiec juz proszę nie przesadzaj.
                Ok, biorę poprawkę na choroby przewlekłe - nie znam się, nie wiem,
                ile kosztują.
                Tutaj jednak mowa o nastolatkach nieprzedszkolnych itd. I kwoty,
                które podawane są w tym wątku, nie są głodowe - tym bardziej, że
                poza alimentami jest coś wiecej od ojca. Dlatego też proszę o
                obiektywizm.
              • maja45 Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 12:17
                Hmmm!1000 złotych miesięcznie na osobę na jedzenie?Czyli w sumie
                2000?
                Są rodziny,moja też się do tego grona zalicza,które spokojnie na
                dobrej jakości żywność wydają połowę tej kwoty i to na dwie ,trzy
                osoby.
                CZy codzienni jakacie w restauracji?Pytam bez ironi?
                • chalsia Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 12:55
                  > CZy codzienni jakacie w restauracji?

                  nie trzeba, wystarczy, że zamiast pasztetowej jada się szynkę
                  parmeńską a zamiast szpinaku szparagi.
                  To, że Ty wydajesz mniej bo masz niższą stopę życiową nie oznacza,
                  że inni muszą równać w dół (czyli do Twojego poziomu).
                  • annajustyna Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 12:57
                    Ja tak wlasnie jem i wiecej niz 300 € na dwie osoby nie wydajemy.
                • annajustyna Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 12:56
                  Moze kawior jedza...Ja z mezem w Monachium (najdrozsze miasto Niemiec) tyle w
                  meisiacu nie wydaje, a bywamy tez w restauracjach...
                • madziulec Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 17:59
                  Mowie utrzymanie.
                  Chemia gospodarcza typu proszek tez kocztuje. Rozumiem, ze inni tego nie kupuja???

                  Czasem jadac autobusem mam takie wrazenie.
                  • maja45 Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 26.11.08, 08:53
                    Na jedzenie wydajemy okolo 1000 miesiecznie na osobe, dziecko jest
                    przewlekle
                    chore, wiec osattnio wyszlo, ze chorowalo 2 tygodnei w miesiacu...


                    No to może wyrażaj się precyzyjniejsmile
        • iberka Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 26.11.08, 14:54
          Koniecznie wyraźnie zaznaczcie,że córka uczy sie tylko weekendowo,
          jest pełnoletnia więc prez pozostałe 5 dniw tyggodniu MOŻE
          pracować. To,że tata namawiał aby uczyła się dalej to plus gdyż jak
          widac nie liczył na to,że szybko zacznie sama się utrzymywac. ALE
          skoro jest jak jest to jednak może na siebie pracowac i się uczyć.
          Taką sytuacje mielismyw rodzinie (Kraków) i całe alimenty zostały
          cofnięte.

          Iza
      • babe007 Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 11:27
        p.o.v napisała:

        > zwiększyły się wydatki na zakup specjalistycznych usług medycznych
        > typu okulista czy stomatolog (a publiczna służba zdrowia?).

        Abstrahując od reszty pozwolę sie zapytać, czy Ty korzystasz z
        państwowego dentysty? Albo czy masz świadomość ile sie czeka na
        wizytę do okulisty w publicznej słuzbie zdrowia?
        • annajustyna Re: bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi 25.11.08, 12:58
          Okulista okulista, ale dentysta w ramach NFZ?! Chyba ze wszystkie zeby zdrowe?!
    • emigrantka34 Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 25.11.08, 10:03
      Przy odpowiedzi na pozew trzeba wykorzystac argument, ze ojciec
      regularnie wspiera z wlasnej woli obie corki, a wiec ze spelnia
      obowiazek alilmentacyjny w zakresie przekraczajacym ten ustalony
      przez sad.

      Jezeli chodzi o starsza corke, to m.zd. sprawa jest dosc latwa.
      Corka sie uczy, ale nie zdala matury. Jezeli wyraza chec dalszej
      nauki, to sad nie uchyli obowiazku alimentacyjnego, ale nie powinien
      tez ich podwyzszyc, poniewaz corka uczy sie w systemie weekendowym i
      moze sobie dorobic w tygodniu.
      Jezeli chodzi o mlodsza corke, to musi partner wskazac, jakie
      dodatkowe koszty ponosil. Trzeba to dokladnie opisac i wypunktowac.
      Nawet jezeli nie ma pokwitowan (trudno, zeby bral je od wlasnej
      corki). Na te okolicznosc mozna powolac swiadkow.

      Ponizej pare tez z komentarza:
      1. Czas trwania obowiazku nie jest ograniczony terminem i nie
      pozostaje w zaleznosci od osiagniecia przez uprawnionego
      okrteslonego stopnia wyksztalcenia. Jedyna okolicznoscia, od ktorej
      zalezy trwanie badz ustanie obowiazku jest to, czy dziecko moze sie
      utrzymac samodzielnie, przy czym doswaidczenie zyciowe uczy, ze nie
      mozna tego oczekiwac od dziecka maaloletniego. Dziecko, ktore
      osiagnelo pelnoletnosc ale i zdobylo wyksztalcenie umozliwiajace
      podjecie pracy zawowowej, pozwalajacej na samodzielne utrzymanie nie
      traci uprawnien do alimentow, jezeli np chce kontynuowac nauke i
      zamiar ten znajduje usprawiedliwienie w dotychczas osiaganych
      wynikach w nauce.
      2. Przy orzekaniu o obowiazku alementacyjnym rodzicow wobec dzieci,
      ktore osiagnely pelnoletnosc brac nalezy takze pod uwage, czy
      wykazuja one chec dalszej nauki oraz czy ich osobiste zdolnosci i
      cechy charakteru pozwalaja na rzeczywiste kontynuowanie przez nie
      nauki (OSN z dnia 14 listopada 1997 r, III CKN 257/97);
      3 Obowiazek alimentacyjny ustaje, gdy dziecko osiagnie samodzielnosc
      zyciowa, co z reguly wiaze sie z mozliwoscia podjecia pracy
      zarobkowej; jednak ta mozliwosc nie moze byc rozwazana w oderwaniu
      od osbistej i zyciowej sytuacji uprawnionego. Jezeli kontynuuje on
      nauke, uczy sie zawodu, uczeszcza na kurs doskonalenia zawodowego,
      to za usprawiedliwione uznac nalezy dalsze alimentowanie (SN I CKN
      499/97);

      Do art 135
      1. Wysokosc alementow na rzecz dziecka powinna byc ustalona w
      stosunku do obecnych potrzeb dziecka, nie moga byc uwzglednione
      przewidywane dopiero w przyszlosci koszty nauki, wydatki szkolne .
    • burza4 Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 25.11.08, 20:04
      Sorry, mam alergię na pisanie w liczbie mnogiej, to jest po prostu
      jakaś żenująco-śmieszna maniera. Tylko bliźniaki syjamskie wszystko
      robią razem, ale nawet one mają indywidualny tryb myślenia. Gość
      nawet ślubu z dziewczyną nie wziął, czy trzeba w każdym zdaniu
      podkreślać że są ciałem zbiorowym? kompleksy jakieś?

      "GDyby poszła do pracy moglibyśmy wnioskować nawet o zmniejszenie
      alimentów..."

      Nie MOGLIBYŚCIE. Narzeczony MÓGŁBY. Nie jesteś jego przedłużeniem.

      narzeczony sporo zarabia. 1600 zł to kwota na dwoje dzieci, więc na
      nastolatki jest tego raptem po 800 zł. Cóż - przy SPORYCH zarobkach
      nie jest to powalająca kwota. Opłacanie wakacji, prezentów, urodzin
      to chyba nie jest kurna coś dziwnego w wykonaniu rodzica?

      a co do tego czy zostawił mieszkanie byłej żonie - sorry, ale to nie
      twoja kasa, nie twoje dzieci, nie twoje wydatki, nie twój mąż
      nawet...
      • chalsia Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 25.11.08, 22:13
        > a co do tego czy zostawił mieszkanie byłej żonie - sorry, ale to
        nie
        > twoja kasa, nie twoje dzieci, nie twoje wydatki, nie twój mąż
        > nawet...

        i na dodatek prawnie nie ma absolutnie jakiegokolwiek znaczenia w
        kwestii ustalania wysokości alimentów
        • madziulec Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 26.11.08, 00:26
          chalsia napisała:

          > > a co do tego czy zostawił mieszkanie byłej żonie - sorry, ale to
          > nie
          > > twoja kasa, nie twoje dzieci, nie twoje wydatki, nie twój mąż
          > > nawet...
          >
          > i na dodatek prawnie nie ma absolutnie jakiegokolwiek znaczenia w
          > kwestii ustalania wysokości alimentów
          Ale jak ta byla zona sie nachapala.... wink
          • maja45 Re: zwiększenie alimentów - czy ona ma szansę? 26.11.08, 08:57
            Wszędzie gdzie pojawią się aktywistki "Samotnej mamy" atmosfera robi
            się cokolwiek nieprzyjemna.
            Kończą się życzliwe rady a zaczyna udawadnianie jaka to next jest be
            i jak to nie ma prawa do niczego.
            Dziewczyny co z Wami jest?
    • p.o.v Dziękuję za konkretne odpowiedzi 26.11.08, 11:43
      Hm, cóż, zawsze jest tak, że z jednej strony Cię pogłaszczą a z
      drugiej ugryzą.
      Niektóre z Was dosyc niemiło się wypowiadają, pomaga Wam ta gryząca
      ironia?
      Skoro uważacie że 1600 zł plus dodatki to mało, to odpowiedzcie mi
      na jedno pytanie...czy tylko ojciec utrzymuje dziecko? czy za te
      1600 zł matka ma utrzymać dzieci czy ma też dołożyć troszkę
      pieniędzy od siebie? Jaka jest zasada? Ta kobieta pracuje i też
      dosyć sporo zarabia.

      A propos tego, że piszę w liczbie mnogiej, no cóż, tak piszę bo tak
      czuję smile koniec. Aha, równo za miesiąc o 14:15 bierzemy ślub, czy
      wtedy będę mogła tak pisać?

      Tak, trzymam się tych pieniędzy pazurami, bo póki co nie mogę wrócić
      do pracy. Gdybym wróciła, zarabiałabym ok. 3000 zł (umowa o dzieło).
      Szukam opiekunki do dziecka już od dwoch miesięcy, ale wszystkie
      panie śpiewają conajmniej 10 zł za godzinę. A ja pracuję 10 godzin
      dziennie, 6 dni w tygodniu. Czy mam wszystko oddać opiekunce? W
      żłobku powiedzieli: adios, nie ma miejsc. Wiem, zaraz usłyszę, że
      mogłam (nie MOGLIŚMY, tylko MOGŁAM) pomyśleć o tym, jak robiłam to
      dziecko. Ech.

      wracając do meritum. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi na temat,
      zwłaszcza pani o nicku emigrantka. Mam nadzieję, że uda NAM się
      utrzymać alimenty na dotychczasowym poziomie. Pozdrawiam i Wesołych
      Świąt życzę smile
      • burza4 Re: Dziękuję za konkretne odpowiedzi 27.11.08, 18:22
        p.o.v napisała:

        > Skoro uważacie że 1600 zł plus dodatki to mało, to odpowiedzcie mi
        > na jedno pytanie...czy tylko ojciec utrzymuje dziecko? czy za te
        > 1600 zł matka ma utrzymać dzieci czy ma też dołożyć troszkę
        > pieniędzy od siebie? Jaka jest zasada? Ta kobieta pracuje i też
        > dosyć sporo zarabia.

        Krzewiąc ideę sprawiedlowiści społecznej warto zwrócić uwagę na
        fakt, że jakoś nie razi cię fakt, że "narzeczony" obecnie utrzymuje
        sam wasze dziecko i ciebie?

        dziewczyno, przy WYSOKICH zarobkach 1600 czy nawet 2000 zł na
        dorastające dziecko to nie jest porażająca wysokością kwota. Lekkim
        twistem wydaję więcej - choć nie uważam się za krezusa.
        Dla mnie oczywiste jest, że matka wydaje znacznie więcej niż drugie
        800 zł.

        PS. Gratuluję ślubu, ale nawet po - mówienie o sobie w liczbie
        mnogiej jest tak samo śmieszne
    • p.o.v a propos służby zdrowia 26.11.08, 11:47
      Tak, macie rację, ja też nie korzystam z "publicznego" dentysty.
      Dziewczyny były w tym roku dwa razy u dentysty, na szczęscie zębiska
      mają dosyć zdrowe.
      Młodsza była leczyć dwa zęby w Enel Medzie. Dwie wizyty - 600 zł.
      Narzeczony zapłacił połowę.
      Jeśli chodzi o okulistę to była jedna wizyta. W ciągu roku. Czy to
      może być argumentem za podwyższeniem alimentów?
      Powtarzam, narzeczony JAK MA to stara się dużo im dać, ale pracuje
      podobnie jak ja na umowę o dzieło . eraz nadchodzą martwe miesiące w
      naszej branży. 4 miesiące życia z oszczędności. Nie da się
      zagwarantować, że będzie mógł płacić więcej na dzieci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja