zalotnica_niebieska
22.01.09, 14:19
Witajcie,
mamwielką rposbę, moze ktos się orientuje w temacie. Otóż chodzi o
osobę zatrudnioną w sklepie na umowe o pracę an pełen etat. Wszytsko
było dobrze do momentu złozenia wypowiedzenia.Pracodawca, owszem,
zgodził się za porozumieniem stron (inaczej byłby miesięczny okres
wypowiedzenia, ale....przy ostaniej wypłacie okazało się, zę
potrącił sobie koszty dotychczasowych inwetaryzacji. Dodam,ze przy
podpisywaniu umowy- osoba ta nie podpisywała jakiegokolwiek
zobowiązania do pokrywania strat.
Inwentaryzacje przez okres pracy odbywały się- a jakże-,ale
wszelkie braki "zerowały się". Tzn. pracownicy nie byli obciążaniu
jakimikowliek kosztami. Było tak przez 1,5 roczny okres pracy. Nikt
nigdy nei był obiążany.
Przy ostatniej wypłacie pracodawca skrupultnie podliczył wszytskie
inwentaryzacje i nie wypłącił 600 zł wynagrodzenia. Mam pytanie, czy
miał do tego prawo? Czy jest to ujęte w jakims przepisie? Tym
bardziej ze -powtórze- pracownik nie podpisywał nigdy jakiegoklwiek
zobowiązania o odpowiedzialnośc za szkody etc.. Dodam ze potracenie
to objęło wyłącznie osobę rezygnujacą z pracy..
I jeszcze: czy jest szansa udowodnienia nadgodzin jaesli w firmie
nie prowadzono jakieklowkiek ewidencji godzin pracy?
Nie było zadnych list- nie mówiąc o godzinowych listach...I
okazywało się ze w meisiacu jest 4 dni wolnego... Czy ewentualnei
wystepujac z roszczeniami do sądu pracownik musi to udawadniać? Na
pewno tak, ale jak w takim razie, skoro nei ma żadnych list?