katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej chyba

28.03.09, 20:11
jeżeli zona składa zeznania - zoatała skatowana przez męża, jest
obdukcja
istnieje taka możliwośc iż za kilka dni może te zeznania odwołac
czy mimo tego sprawa dalej toczy się z urzędu, czy jest umorzona
w związku jest 2 dzieci
    • aluc Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 28.03.09, 20:15
      niestety, nie toczy się, nawet jeśli doszło do ciezkiego uszkodzenia
      ciała
    • gku25 Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 28.03.09, 20:29
      Miało się zmienić, żeby kobieta nie mogła odwołać zeznań(bo wiele tak robi
      niestety), ale nie wiem czy to już weszło czy nadal jest w sferze zamierzeń.
    • figrut Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 28.03.09, 20:33
      Sprawa toczy się z urzędu. Ona sama może zrezygnować co najwyżej z powództwa
      cywilnego, ale jeśli ma obdukcję i dokumenty są na policji, prokurator wnosi
      sprawę do sądu.
      • sloooneczko Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 28.03.09, 20:35
        jesteś pewna na 100%??
        • figrut Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 28.03.09, 20:36
          Na 100%. Sama taką wnosiłam i jestem już po rozprawach. 9 miesięcy w zawieszeniu
          na 3 lata.
          • sloooneczko dziękuję 28.03.09, 20:38

          • sloooneczko figrut 28.03.09, 20:43
            przepraszam, że Cię tak odpytuję

            czy rodzina jest otoczona jakąś opieką psychologa czy kuratora w
            trakcie rozprawy/po złożeniu zeznań?
            • figrut Re: figrut 28.03.09, 20:51
              Muszę Cię zmartwić - nie jest. Powiem Tobie szczerze, że takie prawo niewiele
              daje, bo nie zapewni kobiecie bezpieczeństwa. Wszystko co mają do zrobienia
              załatwiają papierkiem z sądu, a koszmar może toczyć się dalej (choć u mnie się
              zmieniło, ale nie przez sąd). Jeśli są dzieci, wszczyna się też rozprawę o
              ograniczenie praw rodzicielskich po których kobieta teoretycznie ma większe pole
              manewru, bo może w każdej chwili odejść JEŚLI ma gdzie nie martwiąc się o walkę
              o dzieci. Nie wygląda to jednak tak różowo jak się wszystkim z boku wydaje.
              Policja po takim wyroku musi interweniować na każdy sygnał (telefon). To ta
              ładniejsza strona całej procedury.
              • sloooneczko Re: figrut 28.03.09, 21:01
                rozumiem, bardzo Ci dziękuję

                właśnie się dowiedziłam, ze zatrzymany na 48 h i z automatu po tym
                na 3 miesiące

                że tez ziemia takich nosi...
                • figrut Re: figrut 28.03.09, 21:06
                  Nie ma sprawy wink Jeśli uszkodzenie ciała powoduje uszczerbek na zdrowiu powyżej
                  7 dni, sąd zwykle wydaje większy wyrok. 9 miesięcy w zawieszeniu to takie
                  minimum z racji tego, że sprawca wcześniej nie karany. Jeśli np. ofiara targnie
                  się z powodu sprawcy na własne życie, wtedy kat może dostać nawet 12 lat do
                  odsiadki.
          • aluc Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 29.03.09, 09:53
            figrut, chyba jednak twój przypadek był nieco inny

            cytuję przepis:

            Art. 157. § 1. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub
            rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1,

            podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

            § 2. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój
            zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni,

            podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
            wolności do lat 2.

            § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa
            nieumyślnie,

            podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
            wolności do roku.

            § 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 2 lub 3, jeżeli
            naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia nie trwał
            dłużej niż 7 dni, odbywa się z oskarżenia prywatnego.

            § 5. Jeżeli naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia
            trwał dłużej niż 7 dni, a pokrzywdzonym jest osoba najbliższa,
            ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na jej wniosek.

            znaczy, że przy ciężkim uszkodzeniu ciała sprawa toczy się z urzędu,
            ale na wniosek pokrzywdzonego, zatem jeśli tego wniosku nie ma, to
            sprawę się umarza

            przy lekkim zaś jest wyłącznie z oskarżenia prywatnego
            • figrut Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 29.03.09, 10:04
              Sprawa toczy znęcanie toczy się z urzędu artykuł 207 i tu ważna jest również
              obdukcja jako dowód znęcania. O uszkodzenie ciała może toczyć się sprawa z
              powództwa cywilnego i tą sprawę może wycofać poszkodowana. Nie zmienia to jednak
              faktu, że w jednej i w drugiej sprawie ważnym dowodem jest obdukcja lekarska.
              • aluc Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 29.03.09, 23:44
                figrut, twoja się toczyła z 207
                z czego się będzie toczyć ta konkretna, to nie wiadomo, bo nie znamy
                szczegółów - ale może toczyć się z uszkodzenia ciała
    • krysiastach Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 29.03.09, 23:37
      Oj mieszacie kobiety, mieszacie. Pokrzywdzona może odmówic złożenia
      zeznań i z samego tego faktu nie można wyciągnąć żadnego wniosku, co
      do dalszego prowadzenia postępowania. To prawda, że przestępstwo z
      art. 207 ścigane jest z urzędu, ale jeżeli dowodem tego przestępstwa
      miałaby być tylko obdukcja lekarska - to przypuszczam, że żaden
      prokurator nie wniesie aktu oskarżenia opartego tylko na czymś
      takim - przy braku zeznań pokrzywdzonej, taka obdukcja jest tylko
      dowodwem tego, że doszło do uszkodzenia ciała nie mówi natomiast nic
      na temat okoliczności w jakich te obrażenia powstały. Ponieważ w
      poslkim prawie obowiązuje zasada rozstrzygania wątpliwości na
      korzyśc oskarzonego, to w przypadku braku zeznań pokrzywdzonej (lub
      innych dowodów, które wskazywałyby na fakt iż w tej rodzinie
      dochodzi do znęcania) obawiam się, że postaępowanie może zostać
      umorzone. Jeżeli natomiast istnieją inne dowody (np. zeznania
      sąsiadów, członków rodziny, tzw. niebieska karta, a nawet
      wyjasnienia samego podejrzanego) - to wniesienie aktu oskarżenia o
      czyn z art. 207 jest możliwe. To zalezy od oceny prokuratora. A
      jeżeli byłoby to wyłącznie uszkodzenie ciała - to przy obrażeniach
      poniżej 7 dni, czyn ten ścigany jest z oskarzenia prywtnego i
      przypuszczam, że jeżeli pokrzywdzona odmówi składania zeznań, to
      prokurator sam tego czynu ściganiem nie obejmie. Jeżeli obrażenia
      byłyby powyżej 7 dni - to powtarza się sytuacja opisana przez mnie
      przy art. 207 - jeżeli nie będzie innych dowodów wskazujących w jaki
      sposób do obrażeń doszło, to sprawa prawdopodobnie zostanie umorzona.
      • figrut Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 30.03.09, 01:59
        Cytuję "jeżeli zona składa zeznania - zoatała skatowana przez męża, jest
        obdukcja"

        Żona składa zeznania i jest obdukcja - to jest tutaj najważniejsze. Po złożeniu
        zeznań na policji i podpisaniu tych zeznań przez poszkodowaną, machina idzie w
        ruch. Poszkodowana może odmówić dalszego składania zeznań, ale prokurator i tak
        zrobi swoje. Złożone zeznania niezależnie od tego, czy pokrzywdzona je wycofała,
        czy też nie idą do prokuratora i on tu podejmuje decyzję o tym, czy składa
        wniosek do sądu czy też nie. Jeśli żona została skatowana, to przypuszczam, że
        uszczerbek na zdrowiu trwa dłużej niż 7 dni. Prokuratorzy nie odpuszczają już
        takich spraw ze względu na duży nacisk z góry - rodzina w której dzieje się źle
        i SĄ DZIECI brana jest wręcz pod lupę, a coś takiego umożliwia kurator
        przydzielony z sądu. Gdyby prokurator że tak powiem brzydko olał zeznania i
        doszłoby do tragedii (pamiętajmy, że są dzieci) mógłby stracić nie tylko
        stanowisko ale i pracę.
        Aluc, u mnie powinny toczyć się trzy sprawy, toczyły dwie - karna z urzędu za
        znęcanie się nad rodziną i rodzinna z urzędu. Mogła toczyć się jeszcze trzecia
        cywilna ze względu na uszczerbek na zdrowiu. Cywilna została wycofana po tym,
        jak podpisałam, że chcę wycofać sprawę. Wiedziałam doskonale, że cywilna nie da
        mi nic, ale z urzędu będą musieli działać. U mnie to było takie pokazanie
        "widzisz, wycofałam, nie chciałam ci zaszkodzić, ale nic więcej nie dało się
        zrobić, bo sami to popchnęli mimo mojego wycofania sprawy". Wiedziałam jak toczą
        się takie sprawy i wiedziałam, że potoczy się dalej mimo mojego wycofania .
        Miałam pewność, gdyż mam kontakt z prokuratorem który takie sprawy prowadził.
        Znajomi policjanci nie mieli nawet pojęcia o tym, że coś takiego mimo wycofania
        idzie jednak dalej.
        Jeśli kobieta została skatowana, nie zrobiła tego sama i w takiej sytuacji drąży
        się temat w sądzie choćby nawet sama kobieta zaczęła mówić, że spadła ze
        schodów, wpadła do sieczkarni czy samochód ją przygniótł. Wzywa się oczywiście
        świadków i ci świadkowie nie musieli widzieć samego zdarzenia. Wystarczy, że
        słyszeli jakieś krzyki, kobieta wcześniej żaliła się koleżance czy rodzinie.
        Rodzina zauważyła niepokojące sygnały, jakieś ślady na ciele, rozbicie
        psychiczne, płacz. Sąsiedzi opisują jakim oskarżony jest sąsiadem, czy często
        krzyczy, czy ma napady złości, czy widząc żonę sąsiada nie odnieśli wrażenia, że
        jest w jakimś stopniu zastraszona itp.
        Skończyło się już zostawianie takich spraw, bo kobieta wycofała zeznania i
        wycofuje się z sprawy. Zakłada się, że kobieta wycofuje zeznania gdyż jest
        zastraszona.
        • krysiastach Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 30.03.09, 19:04
          Wieszcoś Ci napiszę - jest coś takiego w kodeksie postępowania
          karnego jak art. 186 par. 1 : "Osoba uprawniona do odmowy złożenia
          zeznań albo zwolnienia na podstawie art. 185 może oświadczyć, że
          chce z tego prawa skorzystać, nie później jednak niż przed
          rozpoczęciem pierwszego zeznania w postępowaniu sądowym; poprzednio
          złożone zeznanie tej osoby NIE MOŻE WÓWCZAS SŁUŻYĆ ZA DOWÓD ANI BYĆ
          ODTWORZONE" - co oznacza w praktyce, że WSZYSTKO to, co zeznała do
          tej pory - pod względem prawnym po prostu nie istnieje. To jest
          właśnie pułapka wielu maltretowanych kobiet, że sa przekonane, iż
          pomimo tego, że odmówią zeznań, to to co istnieje do tej pory jest
          przez prokuratora i sąd brane pod uwagę. Tak nie jest!!! Jeżeli ktoś
          się zdecydyje odmówić złożenia zeznań to winien miec tego
          świadomość. Nie mąć dziewczynie, bo może zrobić dla siebie bardzo
          źle. Jeżeli dochodzi w jej małżeństwie do przemocy - to niech
          zeznaje, by chronic siebie i dzieci. W obdukcji są opisane wyłącznie
          obrażenia, a nie przyczyny ich powstania. Widocznie w Twojej sprawie
          istaniały również inne dowody, które potwierdzały to, iz Twój mąż
          dopuścił się przestępstwa, z czego nawet możesz nie zdawać sobie
          sprawy. Gdybyś dobrze przeczytała mój post, to nie napisałam niczego
          innego - tylko własnie tyle, że MUSZĄ ISTNIEĆ INNE DOWODY, które
          jednak nie zawsze da się uzyskać, jeżeli przemoc toczy się wyłącznie
          w czterech ścianach. Poza tym nie rozumiem postawy: postraszę go i
          to pomoże. Z doświadczenia powiem Ci, że zwykle nie pomaga.
          Wycofanie zeznań przez pokrzywdzoną utwierdza sprawcę przemocy w
          sowjej przewadze. Nie radź komuś źle, bo to jej życie i sprawa jest
          zbyt poważna, by dawać komuś błędne rady. To tyle.
          • figrut Krysiu 30.03.09, 22:08
            Ja jestem właśnie z "takiej sprawy". Nikt z świadków nie mógł nic konkretnego
            powiedzieć, bo wszystko toczyło się w czterech ścianach. Ciotka mieszkająca w
            tym samym domu nic nie słyszała, sąsiedzi nic konkretnego nie wiedzieli, w domu
            rodzinnym się nie zwierzałam. Składając zeznanie wraz z obdukcją lekarską i
            PODPISUJĄC że żądam ścigania puściłam wszystko w ruch. Na nic zdało się to, że
            później poszłam tą sprawę wycofać. Podpisałam papierek o wycofaniu, a jednak
            ostateczną decyzję podjął prokurator który popchnął sprawę do sądu. Na nic zdało
            się moje wycofanie, na nic zdało się oświadczenie, że do uszkodzenia ciała
            doszło w zupełnie innej sytuacji, a zgłosiłam bo odebrałam to jako atak na
            siebie. Sprawę teoretycznie wycofałam ZANIM doszła do prokuratora, a co dopiero
            do sądu. W ogłoszeniu wyroku wyraźnie było powiedziane "mimo iż świadkowie nie
            dostarczyli żadnych dowodów przeciwko sprawcy, a pokrzywdzona zmieniła zeznania
            na korzyść sprawcy, sąd uznał, że pokrzywdzona jest zastraszona i jej zupełnie
            odmienne zeznania są skutkiem zastraszenia.". Nie masz racji, że jeśli kobieta
            po złożeniu zeznań, podpisaniu ich, że poszkodowana żąda ścigania sprawcy (taka
            jest procedura, policjantom nie chce się pisać na darmo bo to nie spowiedź u
            psychologa). Policja za wyniki ma premie i popchnie każdą sprawę która jest
            godna uwagi. Moja sprawa została przeze mnie wycofana jeszcze przed dotarciem na
            biurko prokuratora, jednak nawet wycofana musiała być przez prokuratora
            oceniona, a ten mimo wszystko skierował ją do sądu.
            • krysiastach Re: Krysiu 30.03.09, 22:45
              Figrut, ja juz nie rozumiem o czym ty piszesz. O tym, że zmieniłaś
              zeznania czy o tym, że skorzystałaś z prawa do ich odmowy. To są
              dwie RÓŻNE sprawy. Jeżeli zmieniłaś zeznania - ta Sąd dysponuje i
              tymi zmienionymi i tymi poprzednimi i to on ocenia, którym daje
              wiarę (z tym, że Ty wtedy narażasz się na sprawę o złożenie
              fałszywych zeznań). Jeżeli natomiast odmówiłaś w ogóle złożenia
              zeznań to sąd nie ma się do czego odnieść, bo tych zeznań formalnie
              po prostu nie ma. Z tego postu wynika, że Ty ZMIENIŁAŚ swoje
              zeznania a nie skorzystałaś z prawa do odmowy ich złożenia. Stąd
              wszystkie dalsze konsekwencje.
              • figrut Re: Krysiu 30.03.09, 23:33
                Piszę o tym, że skorzystałam z prawa do ich odmowy już na policji i jednocześnie
                kiedy w sądzie miałam zeznawać, zeznawałam zupełnie coś innego niż pierwotnie na
                policji, czyli "to był wypadek" itp. bzdury. Kiedy trafiłam na policję, szukałam
                też pomocy psychologa. Trafiłam na spotkania kobiet z takich związków
                organizowane przez zrzeszenie przy domu dziecka. To co tam usłyszałam przekonało
                mnie, że jeśli kat nie zamorduje, to w 90% przypadków nic wielkiego mu nie
                grozi, za to kobieta wciąż czuje się zagrożona. Na spotkaniach się o tym nie
                mówi, aby przypadkiem kobiety nie rezygnowały. Mówi się o tym PO spotkaniach.
                Kobiety opisują swoje życie po rozprawach, ale nie przy psychologu który
                prowadzi grupę. Psycholog gada jak nakręcony, że przemocy trzeba powiedzieć
                stop. Na pytanie co w takim razie zrobić, kiedy ojciec ma ograniczone, ale nie
                odebrane prawa rodzicielskie i ma prawo spotykać się z dziećmi, a później na
                złość te dzieci przetrzymywać u siebie, wyjechać gdzieś z nimi psycholog
                odpowiada "nie musicie się na to godzić, są różne sposoby, nie ma prawa zabrać
                dzieci" itp. bzdury. Zmieniło się prawo, ale tak po prawdzie nie zmieniło się
                zupełnie nic.
    • emigrantka34 Re: katowanie rodziny- pytanie od strony prawnej 30.03.09, 22:09
      osoba bliska zawsze moze odmowic zlozenia zeznan
Pełna wersja