Jak myślicie - informować?

06.01.04, 15:24
Macie zamiar informować najbliższą rodzinę (rodzice, teściowie, rodzeństwo),
że poród się zaczął i właśnie jedziecie do szpitala?
Tak się właśnie zastanawiam. Z jednej strony miła jest świadomość, że ktoś
się martwi i przeżywa; z drugiej - a co jeśli przyjdzie im do głowy
przyjechać na przykład i czekać na korytarzu??
Z jednej strony - czy towarzystwo nie będzie sie czuło urażone, jeśli się je
powiadomi po fakcie; z drugiej - może lepiej nie skazywać go na nerwy...
Jak zrobicie (albo zrobiłyście)?
Pozdrawiam,
Joanna
    • isma Re: Jak myślicie - informować? 06.01.04, 15:31
      Zaczelo sie trzy tygodnie wczesniej, o 1 w nocy, wiec nie bylo powodu, zeby
      rodzine budzic. Zadzwonilismy rano, o tej porze, kiedy rodzice mniej wiecej
      wstaja, z haslem "jak sie macie? bo my tu sobie wlasnie rodzimy". Wywolalismy
      poploch, bo ja sie jakoby rodzilam przez 24 godziny z roznymi hecami i
      komplikacjami. Ale nie zdazyli za wiele przedsiewziac, bo w dwie i pol godziny
      pozniej zadzwonilismy, ze juz po wszystkim.
    • uleczka26 Re: Jak myślicie - informować? 06.01.04, 15:43
      ja poinformowalam rodzine po wszystkim i tak jest chyba najlepiej bo nikt ci
      nie bedzie przeszkadzal i pytal jak tak tam (chodzi mi o smsy i telefony) gdy
      zwijasz sie z bolu. ja po wszystkim poprzytulam malenstwo dalam cyca a gdy
      zasnelo spytalam czy moge sie umyc (a ze czulam sie dobrze to mi pozwolono)i
      dopiero potem powiadomilam o wszystkim rodzine. dodam ze mąz byl przy porodzie
      wiec go nie musialam informowac a reszta mogla poczekac.
    • sanika Re: Jak myślicie - informować? 06.01.04, 16:01
      My poinformowaliśmy najbliższe osoby jeszcze na porodówce ale po porodziesmile) W
      ten sposób unikneliśmy z mężem niepotrzebnych (czyt. stresujących) telefonów z
      pytaniem: i jak, czy już..... No i innym zaoszczędziliśmy też stresu. Przy
      kolejnym porodzie nie będzie już tak łatwo dochowac tajemnicy, bo któreś z
      dziadków będzie musiało zostać z naszym synkiemwink)
      • tjoanna Re: Jak myślicie - informować? 07.01.04, 12:56
        I nikt się nie obraził?wink
        • burza4 Re: Jak myślicie - informować? 07.01.04, 13:10
          A kto się obrazi w takiej chwili, jak pojawia się wnuk????? to wielkie święto w
          rodzinie, a od "obraźliwych" psychopatów w ogóle należy się trzymać z daleka.

          A zresztą - jak już urodzisz - będziesz miała zupełnie inne podejście, w sensie
          takim że w pierwszym momencie zwariujesz na punkcie twojego dziecka i reakcje
          tej reszty świata będziesz miała w głębokim poważaniu.....
          • aniaop Re: Jak myślicie - informować? 07.01.04, 14:14
            Mi wody odeszly w domu moich rodzicow, wiec naturalnie ich poinformowalam. Tam
            tez czekalam na mojego meza, aby razem udac sie na porodowke. Natomiast reszta
            rodziny zostala juz poinformowana z krzyczaca Zuzia w tle. Nikt sie nie
            obrazil, wszyscy przeszczesliwi
    • tynia3 Re: Jak myślicie - informować? 07.01.04, 14:37
      U mnie termin tuż, tuż, więc też się nad tym zastanawiałam.
      Początkowo miałam pomysł, żeby dzwonić, a co, niech wiedzą(!), ale mąż mi go
      delikatnie odradził. Po pierwsze: nie ma potrzeby robić zamieszania, bo to i
      tak niczego nie przyspieszy, a po drugie..., nie umniejszajac nikomu, broń
      Boże, ale w końcu to moje i męża dziecko, a nie całej rodziny wink. Lepiej się
      skoncentrować na sobie (bo i tak będziemy nieźle przejęci) i na dziecku, rzecz
      jasna, niż brać udział w ogólnym poruszeniu.
      Kiedy już podjęlismy decyzję, powiedziałam mojej mamie, że zadzwonimy, ale
      niekoniecznie przy pierwszych skurczach wink i ku mojej ogromnej radości,
      przyjęła to jak najbardziej naturalnie!!! Powiedziała, że mamy się trzymać
      razem, mysleć pozytywnie, żeby, oczywiście możliwie prędko po wszystkim
      zadzwonić, że oni z tatą chetnie przyjadą do szpitala, ale to pewnie na drugi
      dzień, bo mieszkaja w innym mieście i niech to nie będzie na "wariackich
      papierach".
      Oczywiście wszystko zależy od tego o jakiej godzinie urodzisz, ale nic sie nie
      stanie, jak po porodzie bedziesz miała jeszcze chwilkę, żeby się ogarnąć.
    • lydka Re: Jak myślicie - informować? 07.01.04, 15:59
      Po co sobie zaprzatasz głowe takimi błahsotkami. Jak masz normalna rodzine to
      nikt nie będzie się dasał, a jak będą to jezcze lepej że nie beda wiedziec. To
      jest Wasze wydarzenie a nie rodziny daj spokój!!!!!!!!!!!!
      • silije.amj Re: Jak myślicie - informować? 07.01.04, 22:26
        Moi rodzice byli akurat u nas kiedy się zaczęło, ale dyskretnie zostawili nas
        i pojechali do siebie, teściów też poinformowaliśmy (też mieszkają daleko) ale
        oni wszyscy nie są nachalni i nie narzucali się nam z własną ciekawością (mimo
        że moi rodzice jak mówili później nie zmrużyli oka całą noc). Z pełną
        informacją zadzwoniliśmy zaraz po porodzie i było bardzo miło. Teraz też na
        pewno poinformujemy - w końcu ktoś musi się ruszyć, przyjechać i zostać z
        naszą czterolatką no nie?
        • renka14 Re: Jak myślicie - informować? 08.01.04, 08:10
          Było dość śmiesznie przy pierwszym porodzie, nie miałam komórki, więc rodzina
          dzwoniła do dyżurki, tym częściej im bardziej postępował poród. Dzwonił także
          mąż z poczekalni, bo nie wpuścili go na oddział, też nie miał komórki, więc z
          automatu. To się wszystko działo w 1997 roku.
          Ja sobie rodziłam, byłam pod kroplówką albo ktg, a z dyżurki słyszałam tylko:
          mama pyta jak się pani czuje, co odpowiedzieć, ja na to: że dobrze i tak bez
          przerwy. Najlepsze, że we troje: mąż, mama i teściowa wzajemnie blokowali sobie
          linię (dzwoniąc też nawzajem do siebie) i o tym, że ma córeczkę mąż dowiedział
          się od swojej mamy, chociaż on był w szpitalu, a mama 100 km dalej.
          Może dla ich świętego spokoju powiadomić po fakcie.
    • miska77 Re: Jak myślicie - informować? 09.01.04, 12:06
      ja nie zamierzam informowac, no chyba, ze porod zacznie sie w ich obecnosci smile
      Ale prawde mowiac, wole ten czas spedzic z mezusiem, nie chce, zeby ktos czekal
      na korytarzu bo bym sie czula jak pod presja. Powiedzialam mezusiowi, ze po
      urodzeniu dzidzi moze wyslac SMSa do najblizyszych ale zeby tego dnia nie
      przyjezdzali bo bedziemy chcieli byc sami we trojke.
      Jak sie sprawdzi moj plan ? zobaczymy smile
      Pozdrawiam,
      Ewa
    • aluc Re: Jak myślicie - informować? 09.01.04, 12:12
      klasyka wśród naszych znajomych - ona już urodziła albo rodzi wątróbkę wink,
      dziecko już zbadane, ubrane, a tatuś z bobasem w ręku dzwoni do wszystkich
      krewnych-i-znajomych Któlika, że już się zaczęło i właśnie skończyło smile))

      co ma rodzina do tego, że zaczynasz rodzić???????

      PS. mądra jestem, bo i tak by nikt nie przyjechał, najbliżsi mają 120 km do
      zrobienia wink
    • katarzyna.br Re: Jak myślicie - informować? 09.01.04, 17:49
      Ja nie informowałam - no bo po co? Rodzina nie czeka na wiadomość że poród się
      zaczął tylko na informacje że dzidzia już się urodziła. Wiem, że gdyby
      niechcący moja rodzina się dowiedziała to pewnie nikt by nie spał z przejęcia a
      tak to mieli niespodziankę. Gdy w poniedziałek o godz. 19.00 dzwoniła
      kontrolnie moja siostra żeby się dowiedzieć czy może aby już coś się zaczęło ja
      nawet z nią nie rozmawiałam bo miałam już dość tych ciągłych telefonów. O 21.00
      odeszyły mi wody i pojechaliśmy z mężem do szpitala nie informując nikogo o tym
      fakcie. Dzidzia urodziła się się we wtorek około godz. 8.00. Po godzinie mój
      mąż siędząc przy moim łóżku wykonywał telefony że dzidzia już jest na świecie -
      to było na prawdę wzruszające. Wszyscy byli mocno zaskoczeni, że to już.

      Pozdrawiam
    • teosia1 Re: Jak myślicie - informować? 09.01.04, 19:13
      ja nic nie bede mowic. Rodzicow powiadomie dopiero kidy wroce do domu. Jesli
      moja matka dowiedzialaby sie ze rodze...z pewnością mialabym ją na karku na
      porodowce w czasie akcji, i przez kolejne dni non stop, chodzilaby za mną nawet
      do kibla 'no bo przeciez jestem sierotą i nie umiem sie nawet dobrze umyć'. Nie
      widzialbym jej tylko w momentach kiedy by szla do sklepu, coby poznosic kolejne
      niepotrzebne smieci. Smutne, ale prawdziwe. Dowie sie długo po fakcie (w
      zaleznosci od tego ile zostane na oddziale)
      pozdrawiam smile
      • ju8 Re: Jak myślicie - informować? 09.01.04, 21:03
        No ja nie mam wesoło. wskazanie na cc, wiec prawdopodobnie termin bede znala
        duzo wczesniej. Nie mam zamiaru informowac jednak nikogo. Znajac rodzicow zaraz
        by przyjechali, a pierwsze chwile chce spedzic tylko we troje. Nie obchodzi
        mnie czy sie obrazą, to bedzie NASZ wielki dzień. Bardzo ich kocham
        ale......... czasami brak im wyczucia.
        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja