sarling
05.10.09, 21:11
Heh, no właśnie. Ja Wasze doświadczenia w tej kwestii?
Nie jestem wypacykowaną lalą, co kładzie się w pełnym makijażu do
łóżka, bo inaczej mąż by jej nie poznał, ale krem+podkład+rzęsy to
moje codzienne minimum. No, lubię siebie taką i koniec. Podobnie jak
lubię siebie wykąpaną i pachnącą.
Zdziwiło mnie po poprzednim porodzie (spędziłam 8 dni w szpitalu)
kiedy widziałam zgorszenie lub słyszałam wręcz oburzone komentarze -
głównie położnych lub pielęgniarek od dzieci, że już TU mogłabym
sobie darować.
A mi było przyjemnie wziąć prysznic, przebrać się z posklejanej
mlekiem koszuli i wymalować rzęsy.
Kurczę, rodząca nie jest tylko dziurą, z której wychodzi dziecko i
cycem, z którego leje się mleko - przecież jest też kobietą.
Przesadzam?