Kto NIE chodził do szkoły rodzenia?

06.10.09, 09:13
Witajcie,
czy któraś z Was nie chodziła do szkoły rodzenia? Czy szkoła jest
niezbędna czy jedynie pomocna? Czy większość rzeczy można się
dowiedzieć od zaprzyjaźnionego lekarza/położnej, z książek bądź też
internetowej szkoły rodzenia? Czy tym z Was, które chodziły, szkoła
rzeczywiście pomogła w czasie porodu?
Będę wdzięczna za rzeczowe odpowiedzi bez wnikania w przyczyny braku
mozliwości lub chęci chodzenia do szkoły.
pozdrawiam,
    • 1margot1 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 09:21
      Ja nie chodziłam w pierwszej ciazy i w drugiej też nie chodzę. W
      pierwszej uniemożliwiała mi to praca moja i męża oraz jego dodatkowe
      zajęcia -a sama nie chcialam chodzić. Nie rozmawiałam przed porodem
      z położną, wszelkie wątpliwości rozwiewała moja lekarka. Nie
      czytałam mądrych książek smile Fakt, że dużo rozmawiaąłm z
      przyjaciółkami, które urodziły wcześniej. Urodziłam szybko, bez
      problemów. Położne obecne przy porodzie bardzo mi pomogły, dużo
      tlumaczyły -przyznam, że to odwracało moją uwage od bólu smile
      Nie neguję jednak uczestniczenia w zajeciach w szkole rodzenia -
      jeśli ktos ma taką potrzebę, to dlaczego nie?
    • 18_lipcowa1 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 09:32
      ja nie chodzilam
      uznalam, ze wiem teoretycznie tyle na temat swojego ciala,
      fizjologi, porodu, pologu, opieki nad noworodkiem ze nie potrzebna
      mi ta szkola
      praktyki i tak sie tam nie naucze, bo nikt nigdy nie wie co go spotka
    • efidorek Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 09:47
      nie chodziłam w pierwszej ciąży, jakoś nie chciało mi się, a w
      drugiej już mi to nawet nie przyszło do głowy. Podczas porodu moja
      położna pytała czy chodziłam, bo podobno wyglądało na to, ze uczyłam
      się oddychać itp, a wcale się nie uczyłam smile Moim zdaniem podstawa
      to dobra, sprawdzona położna, zaufanie do niej i ...
      posłuszeństwo smile, tzn. słuchanie jej i w miarę możliwości
      wykonywanie poleceń. Podczas dugiego porodu rodziłam na dwuosobowej
      sali i miałam okazję usłyszeć, jak za parawane rodziła dziewczyna:
      położne wręcz darły się do niej, żeby nie podnosiła bioder do góry,
      bo zadusi dziecko, a ona dalej swoje - naprawdę przykro było
      słuchać, jak krzyczą do niej: "przestań, pośladki w dół, bo udusisz
      dzieciaka". Wiem, że słuchanie położnej naprawdę bywa trudne,
      szczególnie jak rodzisz kilkanaście godzin pod oksytocyną z
      nieustannym bólem (rodziłam tak dwa razy), ale czasem tylko to
      naprawdę pomaga: ja słuchałam mojej, dzięki temu za pierwszym razem
      udało się uniknąć cc, choć było blisko, a za drugim uniknęłam
      pęknięcia szyjki macicy (ostre parcie przy 8 cm rozwarcia, cudem nie
      pękła, ale ile mnie kosztowało wysiłku powstrzymywanie się przed
      parciem na polecenie położnej)
      • pulenka Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 09:53
        To ja niestety poszlam i wyszlam na tym najgorzej, bo szukalam
        szkoly weekendowej blizko piaseczna i do teo niedrogiej. Znalazlam,
        ale to byl koszmar. Prowadzily ja kobity, ktore w trakcie zajec
        przyznaly sie, za sa jedynie po kursach dla poloznych, ale nie
        skonczyly szkol.Cwiczen nie zrobily wcale.Glownie straszyly.Na
        ostatnie zajecia nie poszlam.W rezultacie i tak mialam cc, ale teraz
        znowu planuje rodzic sn i zapisalam sie do szkoly darmowej na
        madalinskiego(Warszawa),z ktorej moja przyjaciolka byla zadowolona.
    • classicvoice Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 10:00
      Teraz jestem drugi raz w ciąży i nie chodzę, nie chodziłam też będąc
      w ciaży po raz pierwszy i nie miałam żadnych problemów ani z
      porodem, ani z opieką nad dzieckiem. Podczas porodu po prostu
      słuchaj położnej czy lekarza i wszystko będzie dobrze.
    • zabulin Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 10:06
      Nie chodziłam, bo samej mi się nie chciało, a wszpitalu w którym
      rodziłam zajęcia były w godzinach, w których mój mąż był w środku
      pracy smile
      Nie mam nic przeciwko takiej szkole, ale nie żałuję że nie
      chodziłam, bo opinie słyszałam najróżniejsze. Jedne dziewczyny
      twierdzą, że super, drugie że to jak spotkania towarzyskie (pytałam
      tylko te koleżanki, które chodziły na zajecia do szkoły, która mnie
      interesowała- tak, ze widać wrażenia z jednego miejsca skrajnie
      różne).

      Rodziłam w państwowym szpitalu, bez opłaconej położnej, nikomu nic
      nie dałam. Położna która odbierała moje dziecko miała 25 lat i
      uważam ją za jedną z najfajniejszych ludzi jakich w życiu spotkałam.
      Była kiedy trzeba, wspierała, doradzała, była dyskretna i na dodatek
      instruowała męża co ma robić, żeby mi ulżyć.
      Mówiła jak oddychać, żeby było lżej- w3 ogóle cudo.
      Szokiem było dla mnie to, że kiedy akurat wyszła po coś do dyżurki a
      mnie złapał potworny skurcz, weszła przypadkiem inna położna i choć
      nie odbierała mojego dziecka, natychmiast do mnie podbiegła, pomogła
      znaleźć lepszą pozycję i wyszła dopiero jak skurcz minął.

      Bardzo mi pomogły- obie i dodziś je z sentymentem wspominam.

      CO do szkoły rodzenia z doświadczenia koleżanek powtarzam, ze nie
      warto chodzić za wcześnie, żeby nie zapomnieć smile co mówią i nie
      przywiązywać się kurczowo do tego co mówią, bo rzeczywistość bywa
      inna.
    • yuska Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 11:27
      jeśli ktoś nie chodził, to nie wie, czy jest pomocna, czy nie.
      ja chodziłam, ale jeszcze nie rodziłam, więc nie wiem, na ile się
      przyda w kluczowym momencie.
      spotkałam się z lekarzami i położnymi ze szpitala, w którym planuję
      rodzić, widziałam oddział, dowiedziałam się, kiedy przyjchać, dokąd
      się udać (np w nocy, kiedy główne drzwi zamknięte). jak ćwiczyć w
      IIItrym, co będzie się działo z maluchem tuż po porodzie i w kolejne
      dni (badania, też te nieobowiązkowe).
      mój partner chodził ze mną i to on miał 100 pytań do prowadzących.
      czujemy się przygotowani psychicznie smile
      na pewno nie żałujemy tego czasu (5 tyg - 20 godz). wizyta u mojej
      lekarzycy trwa średnio 20 min., z badaniem i papierkami.
      • classicvoice Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 13:19
        yuska napisała:

        > jeśli ktoś nie chodził, to nie wie, czy jest pomocna, czy nie.

        ..i jeśli ktoś chodził, to też nie wie, czy bez szkoły by się nie
        obeszło, prawda..?smile))
        • yuska Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 13:27
          nieprawda.
          jeśli wiem po niej więcej - to warto było chodzić. ale to wiem
          dopiero PO.
          • classicvoice Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 07.10.09, 09:44
            ...nie to miałam na myśli-bo nie wiesz jak poradziłabyś sobie,
            gdybyś do szkoły rodzenia nie chodziła, prawda?
            W każdym razie mnie nie była ona zupełnie potrzebna, wystarczyła mi
            wiedza, którą posiadam.Ale jeśli ktoś czuje potrzebę-jego
            indywidualna sprawasmile
            • monnap Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 10.10.09, 15:11
              No pewnie, ze mozna sobie poradzic bez szkoly rodzenia, ale czasem
              wiedza z zajec przydaje sie przy porodzie np. techniki odychania
              czy tez relaksacyjne - ty pewnie nie mialas o nich pojecia. Fajnie
              tez wiedziec jakie sa etapy porodu, gdzie juz sie znajdujesz, jakie
              znieczulenie moze byc dla ciebie najlepsze no i oczywiscie ze nie
              trzeba byc nacinanym by urodzaic dziecko. Czasem warto,
              przynajmniej bedziesz miala jaka taka swiadomosc co sie z toba
              dzieje.
    • paul_ina Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 12:03
      ja chodziłam i wyniosłam stamtąd jedynie cenne przekonanie, że

      posiadanie dziecka jest normalną sprawą - nie wymaga od nas postawienia
      wszystkiego na głowie;

      że mały ssak jest niekomunikatywny jedynie przez bardzo krótki okres i jedynie
      przez bardzo krótki okres polega zupełnie na nas - ale kochający rodzice nie są
      w stanie zrobić dziecku krzywdy, jeśli się troszczą, mają trochę oleju w głowie
      i starają się gromadzić podstawy wiedzy o pielęgnacji;

      trzeba kierować się intuicją, miłością i rozsądkiem, a wszystko będzie dobrze.

      Przyjemność refundowało nam m.st.Warszawa - jeśli ktoś wolny czas i możliwość
      skorzystania z refundacji, a w dodatku to jego pierwsze dziecko - warto skorzystać.

      Wystarczy wpisać w google 'bezpłatna szkoła rodzenia' + miasto.
    • icarium2009 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 12:19
      Chodziłam do bezpłatnej szkoły przyszpitalnej i bardzo tego żałuję. Panie
      położne po prostu odarły mnie ze wszelkich złudzeń dotyczących porodu, tak
      naprawdę to dopiero wtedy zaczęłam się bać i porodu i tego jak zostanę
      potraktowana w szpitalu. Ćwiczenia też były słabe - trochę oddechów a później
      leżenie na materacu i słuchanie opowieści porodowych, które niby to miały
      pocieszać... Przydatne były tylko zajęcia z kąpieli noworodka i możliwość
      zwiedzenia szpitala, tzn. oddziału położniczego.
    • klementyna321 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 06.10.09, 16:03
      Ja również nie chodziłam. W pierwszej ciąży pracowałam do końca 8. miesiąca i
      wydawało mi się , że za zajęcia płaci się duże pieniądze. W drugiej nawet
      chciałam pójść z ciekawości, ale stwierdziłam, że to trochę bez sensu, gdy mam
      już jeden poród za sobą. Opiekowałam się młodszym o 18 lat bratem, było to 13
      lat temu. Dużo też czytałam i nie czułam się taką zagubioną laiczką. Poza tym
      uważam, że dużo daje naturalny instynkt kobiety.
    • amy_85 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 08.10.09, 15:23
      nie chodziła do szkoły rodzenia, ale wydaje mi sie że nie jest to konieczne, jeżeli ktoś ma ochote to prosze bardzo, przed porodem sporo czytałam. A teraz wydaje mi sie że grunt to dobra położna, trzeba jej słuchać i wszystko będzie dobrze, przynajmniej w moim przypadku tak było, pomagała oddychać, szukać najlepszej pozycji (na zajęciach tego raczej nie da sie zrobić bo nie wiesz w jakim ułożeniu będzie najmniej czuć bóle), po porodzie położna stwierdziła że dobrze poszło i jedyne co mogłam zrobić przed porodem i poleca przed następnymi to masowanie szyjki w celu jej uelastycznienia. A co do opieki nad dzieckiem to nigdy nie byłam "zielona" bo mam dużo młodszego brata i często zostawałam i róznymi dziećmi wiec z tym nie miałam problemu - wydaje mi sie że wystarczy zdrowy rozsądek
    • mloda0242 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 08.10.09, 16:11
      nie chodziłam, czasami sobie myślę że może pomogłyby mi techniki oddychania
      których uczą w szkole ale w sumie i bez nich dało się przeżyć więc uznaję że nie
      była mi potrzebna;
      • antyka Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 08.10.09, 16:48
        Ja nie chodzilam.
        Poszlam na pierwsze spotkanie, dowiedzialam sie, ze naciecie w wiekszosci
        przypadkow jest konieczne, poza tym pani smedzila cos w stylu: mezczyzni tez sa
        w ciazy.

        No to wyszlam bezczelnie w trakcie zajec.
        Mialam w koncu cc.
    • gabi683 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 08.10.09, 19:03
      Ja urodziłam bez szkoły rodzenia smile
      Zje to naturalna sprawa tego sie nie trzeba uczyc wink
      • miska_malcova Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 08.10.09, 19:45
        nie chodzę, ucze się oddychać na jodze, dużo czytam i oglądam filmy
        przygotowujace do porodu
        • red-truskawa Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 08.10.09, 20:51
          Tez nie chodze, myśle ze jezeli tyle moich koleżanek urodziło bez i mówiły zeby
          tylko słuchac połoznej- mnie też się uda. Poza tym, spotkałam sie z połozna,
          która miała byc przy moim porodzie; w trakcie rozmowy okazało się ze uczy Ona
          tez w szkole rodzenia,; no i wtedy przekonałam sie ze dobrze ze nie poszłam.
          Połozna odpowieadajac na moje pytania np co do pozycji rodzenia powiedziała, "ze
          wie ze na leżaco na plecach to najmniej fizjologicznie i najczesciej trzeba
          wtedy naciac krocze i ona tez tak uczy w szkole rodzenia, ale co innego szkoła
          rodzenia a co innego poród". Rozwiało to moje wątpliwości.
    • joannaeasy Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 08.10.09, 21:24
      hej. wedlug mnie to jest jedynie przyjemnosc spotkania z kobietami takimi jak
      ty. bo tak naprawde w chwili rodzenia te rzeczy ktorych uczysz sie tam robisz
      instynktownie.wiec jesli nie chcesz chodzic to nie chodz.
      • gabi683 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 09.10.09, 08:32
        joannaeasy napisała:

        > hej. wedlug mnie to jest jedynie przyjemnosc spotkania z kobietami
        takimi jak
        > ty. bo tak naprawde w chwili rodzenia te rzeczy ktorych uczysz
        sie tam robisz
        > instynktownie.wiec jesli nie chcesz chodzic to nie chodz.


        Wiesz dziwne podejscie aby chodzic do szkoly rodzenia tylko po to
        aby popatrzec na kobiety w ciazy i pogadac sobie z nimi .
    • stokrotka_2406 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 09.10.09, 08:13
      Ja w 1 ciąży nie chodziłam do szkoły rodzenia, rodziłam sama w zwykłym rejonowym
      szpitalu, to że nieświadoma tego co mnie czeka (bo każda książka opisywała co
      innego) - przeżyłam horror, nie miałam pojęcia o co walczyć, co mogą zrobić bez
      mojej zgody a co nie, teraz chodzimy z mężem do super fajnej szkoły rodzenia,
      wybraliśmy świetny szpital do porodu rodzinnego i przesympatyczną położną która
      będzie nam towarzyszyć. teraz wiem że warto się skusić na szkołę rodzenia.
    • basiulka78 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 09.10.09, 08:35
      Ja nie chodziłam i uwazam to za zbedne. MOj gin powiedzial, ze
      szkoly rodzenia nie zawsze zatrudniają ludzi kompetentnych i ze
      słyszał rozne bzdury od pacjentek. Odradzal tez z racji nakrecania
      sie wzajemnego strachem przez dziewczyny. Za to przeczytalam cala
      ksiazke "W oczekiwaniu na dziecko" i ogladalismy z mężem internetową
      szkole rodzenia. NIc wiecej moim zdaniem nie trzeba. Polozna przy
      porodzie stwierdzila ze i tak za duzo wiem i poteguje stres, bo
      czekam na kryzys 7cm, he he (a faktycznie to najgorsza chwila).

      Mysle, ze to zbedna bieganina i wydane pieniadze.
    • aklojkajolka Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 09.10.09, 09:03
      Ja chodziłam do szkoły rodzenia ale właściwie tylko dla aerobiku w wodzie i
      gimnastykismile bo samej mi się nie chciało ćwiczyćsmilePo jednym wykładzie
      teoretycznym doszłam do wniosku, że tyle mi wystarczy. Był to wykład " kiedy
      należy jechać do szpitala - jak rozpoznać, że to już". Podczas porodu
      wykorzystałam tylko wiedzę o skurczach partych - jak to się powinno robić i
      tyle. Do reszty tak na prawdę to chyba nikt nie jest w stanie Cię dobrze
      przygotować. Wszystko zależy od osoby i charakteru. Jedne kobiety wolą wiedzieć
      wszystko i być przygotowanymi na każdą ewentualność, tak żeby nic nie mogło
      zaskoczyć, inne nie potrzebują tego. Wiedzę teoretyczną typu : po czym poznać,
      że zaczyna się poród, co zabrać do szpitala dla siebie i dziecka, co przygotować
      w domu dla malucha, jak dbać o siebie po porodzie....itd, można wyczytać lub
      zapytać obecnych mam. Chyba najtrudniej jest z karmieniem piersią, ale tego też
      nie bardzo da się nauczyć teoretycznie. Wiele kobiet w szkołach rodzenia ceni
      też to, że spotyka inne kobiety w tym samym stanie i może z nimi pogadać na żywo
      a nie na forum - co kto wolismile

      Ale to moje zdaniesmile
    • qu_esse Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 09.10.09, 11:42
      Ja w pierwszej ciąży byłam ze dwa razy na zajęciach, cwiczylam oddychanie, potem
      przy porodzie o tym nie pamiętałam, ale położna mnie świetnie przeprowadziła
      zajęcia z laką noworodkiem też nie bardzo odzwierciedlały opieke nad dzieckiem,
      bo wiadomo, lalka sie nie rusza i wiesz, ze nie zrobisz jej krzywdy
      tak naprawdę nikt nie jest się w stanie przygotować na to, co się dzieje podczas
      porodu, teorię znałam z książek i nijak się miała do rzeczywistości i tego, co
      się ze mną działo
      kryzys 7 cm znałam i co, podczas porodu nie nazywałam tego, co sie ze mna
      dzieje, tylko odczuwałam, wtedy sie nie myśli i nie analizuje na zasadzie: o
      teraz jest kryzys 7cm, tylko boli i czujesz, ze nie dasz rady, ale to jest
      samonapędzajaca sie maszynatongue_out
      reasumując można pójść do szkoły rodzenia, ale co sie wyniesie zależy od
      personelu, a jak sie to przejdzie poród to kwestia uwarunkowań genetycznychm
      trybu życia, przebiegu porodu, odporności psychicznej, wiec ile kobiet tyle opinii
    • semi-dolce Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 10.10.09, 00:52
      Ja nie chodziłam. Z wyboru. Nie żałuję, nie mam poczucia, że coś straciłam,
      czegos nie wiedziałam.
      • murbanella Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 10.10.09, 04:40
        Ja nie chodziłam i już raczej chodzić nie będę smile Z wyboru jakby
        ktoś pytał czemusmile
        • stefcia31 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 10.10.09, 09:56
          ja nie chodziłam bo ciągle jakieś problemy. Szkoda mi bo nie wiem czy warto. A
          jak nauczyłyście się objawów porodu, oddychania i opieki nad maluszkiem?
          • semi-dolce Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 10.10.09, 11:29
            No poród to trudno przegapić. Po prostu wiedziałam, że rodzę. Jak oddychac w 2
            slowach wyjasniła mi położna. Opieka nad dzieckiem wyszła mi naturalnie.
    • lucy_cu Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 10.10.09, 13:08
      Ja. Wyszłam z założenia, że to będzie strata czasu. Po czterech
      porodach mogę powiedzieć, że połowa sukcesu to dobra położna-
      poprowadzi pacjentkę, odstresuje, powie, co, kiedy i jak trzeba
      robić, zaproponuje pozycje. Oczywiście bardzo dużo czytałam- ale ta
      książkowa wiedza nie przydała mi się zbytnio. Każdy poród jest inny,
      każdy jest zagadką- myślę, że tak na serio nie da się do tego
      przygotować. Można mieć tylko ogólnie zarysowane pojęcie na ten
      temat. wink
      A "obsługi technicznej dziecka" każda matka, nawet taka o średnim
      poziomie inteligencji i sprawności manualnej, uczy się w parę dni-
      nie jest to żadna filozofia i nie potrzeba do tego zabaw lalką w
      szkole rodzenia. wink))
      Reasumując- nie sądzę, żeby szkoła rodzenia była niezbędnym
      czynnikiem umożliwiającym fajne przeżycie porodu i okresu po nim.
      • ako17 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 10.10.09, 22:18
        nie chodzilam, moj gin byl przeciwny i facet tez. ja niezdecydowana wiec ich posluchalam. troche zaluje teraz po porodzie bo by mi sie przydalo wiecej info na temat pielegnacji malucha w szpitalu nie o wszystko dopytalam.
    • pryczkowa26 Re: Kto NIE chodził do szkoły rodzenia? 11.10.09, 17:10
      Witajcie !!!
      Jestem obecnie w 40 tygodniu ciazy jest to moja druga już ciąża i ani w pierwszej ani w drugiej nie chodziłam do szkoły rodzenia i nie żałuję, według mnie to strata czasu i pieniędzy. Pozdrawiam smile
Pełna wersja