PORÓD i obawy z nim zwiazane...

13.10.09, 01:18
Witam obecne i przyszle mamusie.Jestem w 33t ciazy i spodziewam sie
mojego pierwszego synka. jak kazda przyszla mama mam obawy zwiazane
z porodem jak i pierwszymi dniami po... Im blizej rozwiazania tym
bardziej sie boje, a zwlaszcza, ze nigdy wlasciwie nie mialam
stycznosci ze szpitalem, bo nie bylo takiej potrzeby, nigdy powaznie
nie chorowalam i rzadko kiedy ktos znajomy ladowal na szpitalnym
oddziale.
Na temat porodu, połogu i pierwszych dni z zycia dziecka
przeczytalam chyba wszystkie poradniki, ale wiadomo, ze teoria a
praktyka to dwie rozne sfery.I wlasciwie po przemysleniu to nie
wiele wiem ;/
Dlatego postanowilam rozpoczac nowy watek i prosic Was drogie panie
abyscie wypowiedzialy sie na temat porodu. Jak juz wczesniej
wspomnialam bardzo sie boje tego wydarzenia a czytajac Wasze posty
jakos nabieram wiekszej pewnosci siebie.Wiem, ze kazda kobieta
inaczej przechodzi porod, ale obawy zazwyczaj PRZED sa
identyczne.Panie, ktore przeszly juz swoj porod rowniez prosilabym o
wypowiedzenie sie w tej kwestii..Czy prawda jest, ze kobieta po
porodzie zazwyczaj przechodzi zalamanie nerwowe???
Baaaaardzo prosze o jakiekolwiek info.
POZDRAWIAM.
    • aklojkajolka Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 08:14
      Człowiek tak jest niestety zbudowany, że zwykle obawia się niewiadomegosmilei to
      powoduje u niego niepokój. Przed tobą jeszcze dużo czasu, więc nie myśl tyle o
      tym. Twój niepokój odbiera twoje dziecko - pamiętaj!!! Kobiety rodzą dzieci
      odkąd świat światemsmile i ty też urodzisz swojesmilei jakoś to będzie. Poród nie jest
      sprawą łatwą a i dni po też ale nie myśl o tym. Gwarantuje ci, że jak przytulisz
      do siebie maleństwo to wszystko inne zblaknie i nie będzie dla ciebie istotne.
      Ważne jest aby podczas porodu skupić się i słuchać poleceń położnej, bo od tego
      zależy jak będzie przebiegał twój poród. A po nim najważniejszy jest spokój,
      będzie potrzebny twojemu maleństwu po tych wszystkich stresach i twoja bliskość.
      Resztę przeżyjesz dzielnie, bo w końcu jesteś kobietąsmilea kobiety są zdolne do
      wielkich rzeczy. To czy się załamiesz po porodzie zależy od ciebie i twoich
      bliskich. Zwykle załamanie przechodzą kobiety które nie mają wsparcia bliskich a
      w pierwszym tygodniu jest ono bardzo potrzebne, bo zwykle kobiety są bardzo
      zmęczone i nie mają sił na dotychczasowe obowiązkismileale za to są niezwykle
      szczęśliwesmile. Teraz kiedy to piszę mój czteromiesięczny synek produkuje coś
      dzielnie na dzień dobrysmilei powiem szczerze, że jak się mocno skupie to pamiętam,
      że troszkę się bałam jak mi odeszły wody, że skurcze to coś czego nie byłam
      sobie w stanie wyobrazić jak to może wyglądać- zaskoczyły mniesmileresztę pamiętam
      jak przez mgłę. Za to pamiętam wyraźnie te kudłate od wód płodowych loki na
      głowie małego i to jak podniósł główkę i spojrzał mi w oczy, jak pierwszy raz
      pocyckał i spał zadowolony obok mnie, jak pierwszy raz się uśmiechnął....
      jest tego więcej.... o reszcie dawno zapomniałamsmile
    • mamasi Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 09:28
      Każdy człowiek boi się tego co nieznane. Musisz być dzielna. Ja
      urodziłam sliczną córeczkę która teraz ma 2 latka i właśnie próbuje
      wyłączyć mi komputer. Poród to poważna sprawa. Pamiętaj tylko aby
      robić to co każe położna. Uzbroj się w cierpliwość, to tylko kilka
      godzin bólu (ja dałam sobie czas na poród 12 godz.) a potem już
      maleństwo będzie cały czas z Tobą. Boli rzeczywiście, ale nie cały
      czas. Mi bardzo pomogła obecność męża przy porodzie. Wiedziałam że
      będzie dobrze i muszę to zrobić bo nie mam wyjścia.
      Po porodzie załamanie nerwowe nie każda kobieta przechodzi. Ja nie
      miałam bo był mój mąż który bardzo mi pomagał, moja mama która była
      2 tygodnie i robiła wszystko to co ja do tej pory (gotowanie,
      zakupy, sprzątanie) Kobiety przeraża świadomość że teraz takie
      maleństwo jest całkowicie od ciebie zależne. Będziesz miała momenty
      zwątpienia, paniki co zrobić - taka kolej losu. ALe każda chwila z
      maleństwem ci to wynagrodzi. A jak usłyszysz słowa: mamusiu, kocham
      cię - to będziesz wiedziała żeten ból, trud i poświęcenia mają sens.
      Trzymaj się cieplutko. Szybkiego i w miarę bezbolesnego porodu
      życzęsmile
    • agawa22 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 10:07
      Witaj

      Zdarzają się i takie porody jak moje, ekspresowe. Bóli właściwie nie czułam , po
      przyjeździe do szpitala miałam juz parte i urodziłam w w 15 min!
      Urodziłam dwoje dzieci i dwa porody były świetne
      Teraz staramy się o 3 dzieciątko i mam nadzieję na równie szybki poród czego i
      Tobie życzę
      A doradzając to nie jedz za szybko do szpitala jak tylko poczujesz jakieś bóle.
      Lepiej zawsze w domu, wykąp się pospaceruj, niech mąż pomasuje plecy itp. W
      szpitalu to zawsze jest nerwówka, podłączają leki i juz nie jest tak intymnie
    • kamelia04.08.2007 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 12:02
      tootsi30 napisała:

      > Czy prawda jest, ze kobieta po
      > porodzie zazwyczaj przechodzi zalamanie nerwowe???

      żadnego załamania nerwowwgo nie było, ani baby blusa itp.
      nastawiałam się, że z dzieckiem bedzie robota, że sie nie pośpi na
      poczatku.

      Poród, generalnie nic dobrego o tym nie myslałam, ale pod koniec
      miałam w miare dobre nastawienie, że rzecz jest do zrobienia, że mam
      dobra kondycje, że moze bede miała szczeście i pojdzie szybko i
      znosnie. Gó... prawda, skurcze tak napierdzielały, ze widziałam
      gwiazdy i chodziłam poscianach z bólu, po zzo zaczeło być
      bezboleśnie.

      Jak mysle dzisiaj o tym jak musiałam przec, jak mi sie 4 osoby
      gapiły w krocze i kazały przec, a ja nie widziałam kiedy, bo nic nie
      czułam, jak leżałam bezradna i uzalezniona od innych, jak mi nogi
      rozkładali, przycinali włosy i zaczeli grzebać łyzkami (kleszczami),
      a potem mi ja na chwile polozyli na brzuchu, a potem zabrali do
      ważenia i mycia. Obrzydliwe, wstretne i nigdy wiecej porodu siłami
      natury. Do tego ból kości ogonowej tak, że siedziec nie mogłam
      długimi tygodniami, do tego nawał pokarmu, gojace sie krocze (to
      szybko, bo nie było naciete), osłabione mięsnie kegla (teraz juz po
      rehabilitacji).

      Cała ta fizjologia porodowa, poporodowa i połogowa jest obrzydliwa.
      Ten brak kontroli nad własnym ciałem TAM, to ze inni tam majstrują,
      to własnie mnie odrzuca.


      Co do dziecka, to poczatki były takie sobie. Przeczytałam gdzieś, że
      na poczatku trzeba sie nastawic, że sie nie pospi i zeby spac wtedy
      gdy dziecko spi. jakos mi sie udało. Inna rzecz, to trzeba robic to
      co podpowiada instynkt, czy jak to nazwać. Chodzi mi tu o noszenie
      dziecka, kontakt fizyczny z nim. To całe gadanie, że nie mozna
      nosic, bo sie przyzwyczai, że ma spac we własnym łózku (a nie w
      wózku obok czy z nami w łóżku) z tego samego powodu, ze nie
      przychodzic jak tylko płaknie - tylko poczekac 5-10-20 min. To
      wszystko jest głupie, bezduszne i po prostu bezlitosne wobec
      czlowieka calkowicie od nas uzaleznionego - to tresura i hodowla, a
      nie wychowanie i opieka.
      To, ze placze, to nie znaczy, ze robi nam na złośc, tylko czegos
      chce, mowic nie potrafi, tylko płacze. Jak doszłysmy do
      porozumienia, ze młoda lubi byc ze mna blisko i to tak ma byc, to
      zaczęło byc fajniej, spokojnie i radosniej. Teraz młoda jest
      bardziej zainteresowana otoczeniem, oczywiscie nadal jej jestem
      potrzebna, ale juz na rekach nie chce byc, wystarczy, że mnie widzi.
    • 18_lipcowa1 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 13:24
      zalamania nie mialam, wstalam od razu po szyciu, od razu siedzialam,
      dzis 5 dni po porodzie nie czuje ze rodzilam

      mialam ZZO co goraco polecam- bez tego ...jest masakra. Tak moim
      skromnym zdaniem.
    • kfiatuszek80 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 13:43
      U mnie było tak:w Wigilię rano zauważyłam za bieliżnie krew,znaczyło
      więc ze plamię.Jako że to pierwsza ciąża wystraszyłam się(skurczy
      jeszcze nie czułam),obudziłam męża ,wykąpałam się i spakowana
      pojechałam na izbę przyjęć.Tam przebadała mnie pani polożna
      stwierdzając że rozwarcia jeszcze nie ma ale żebym się przebrała w
      koszulę i udała się na oddział.Tak też zrobiłam.Na oddziale zbadali
      mie po raz kolejny i kazali się położyc na swoim łożeczku i czekać
      na rozwinięcie akcji.Cały dzień nic się nie działo.Nadeszła noc i z
      nia pierwsze dość silne skurcze.Rano więc zgłosiłam polozniej która
      kazała mi się spakować i przyjść na porodowkę.Tam podłączyła mi
      kroplówkę z oksytocyną i czekałyśmy.Tak upłynęlo 6 godz.Skurcze były
      owszem ale slabe.Rozwarcie postępowało powolutku.Wkońcu nadeszły te
      silne parte i zaczęłam przec.Skurcze były dziwne bo kiedy zaczynałam
      przeć skurcz zaraz zanikał,nie było żadnego postępu porodu.Aha w
      miedzyczasie polozna przebił mi pęcherz płodowy,okazało się że wody
      są zielone.Po kilku skurczach partych polożna zdecydowała naciąć
      mnie.Miała już nozyczki w ręku kiedy wszedł pan doktor.Zbadał mnie
      (baaardzo bolało)i stwierdził ze nie nacinamy a jedziemy na blok na
      cc.Ucieszyłam się strasznie bo rodząc modliłam się ze chcę na
      cięcie.Więc dostałam szybko głupiego jasia,założono
      mi "świetny"zielony czepek i pojechaliśmy.A tam parę minut i mąż
      zobaczył naszego Kubusia.Mnie wywiezli po niedługiej chwili po
      dziecku.Zostalam odstawiona na salę pooperacyjną,póżniej przywieżli
      mi dziecko.Na nast dzień zostałam przewieziona na sale dla matek z
      noworodkami.kubuś był cały czas ze mną aczkolwiek na pierwszą noc po
      cc polożne zabrały go so siebie abym mogła się wyspać.Cięcie bolało
      owszem ale ten ból juz po milion razy lepszy do przyjęcia niż ból
      samego porodu.przy drugim dziecku również jestem nastawiona na cc.Od
      tej chwili było już tylko pięknie.Czopek w pupę i luz.Kubuś urodził
      się w same święta Bożego Narodzenia.
    • alicia26 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 14:07
      Poród boli, połóg nie jest łatwy, pierwsze chwile z nowa istotka
      piekne ale i trudne. Nie ma sie co oszukiwac, ale wszystko jest do
      przezycia. Pierwsza corcie urodzilam 5 dni po terminie i porod zaczal
      sie idealnie, bo odeszly mi rano wody. Balam sie skurczy, czy bede
      wiedziala kiedy pojechac do szpitala wiec ten problem zniknal. Wody
      odeszly o 6.20, a corcia urodzila sie po 17.00. Skurcze pojawily sie
      ok 13.00 i ostatnie (jakies 2h)bolaly okropnie, krzyczalam do meza,
      ze umre, a potem pojawila sie mala i plakalismy ze szczescia. Bol
      wrocil po kilku godzinach i przez dwa tygodnie cierpialam (szyte
      krocze). Jesli chodzi o strone psychiczna to ciezko bylo mi sie
      przestawic, dostajesz maluszka na rece i nagle od tej chwili to Twoje
      dziecko. Ogladasz ta istotke i nie wierzysz. Ciezko nagle, w jednej
      minucie, stac sie matka i ogarnac to wszystko. Mysle, ze to jest
      glowny powod zalaman. Wazne jest wsparcie bliskich i przede wszystkim
      uswiadomienie sobie samej, ze na wszystko potrzeba czasu.. Dokladnie
      w 3 urodziny corci dowiedzialam sie o drugiej ciazy. Dopiero po 2,5
      roku bylam gotowa na nastepna. Dzis mam termin i czekam na druga
      corcie smile Nie boje sie porodu, bolu bo wiem, ze minie a wersja z
      dzidzia po drugiej stronie brzucha jest znacznie przyjemniejsza. Nie
      moge sie juz doczekac!!! Moze to dzis smile

      Bedzie dobrze, zobaczysz smile
      • mamasi Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 14:41
        To ja ci zyczę aby to było dzisiajsmile pozdrawiam
      • anieska_81 nacięcie krocza 13.10.09, 15:46
        dziewczyny powiedzcie mi jak to jest z tym nacięciem krocza? Przypuszczam, że
        bardzo boli. Jedna znajoma mówiła mi, że miała nacięte w trakcie skurczu także
        zbytnio tego nie poczuła, natomiast druga mówi że nacięto jej jak skurczu nie
        miała i straszliwy ból poczuła.

        A tak w ogóle ile nacinają krocza? Ile mniej więcej szwów zakładają?
        Bardzo się boję bóli i tego nadcinania. Zwłaszcza, że moja koleżanka została źle
        zszyta i mówi, że jej krocze nie wygląda estetycznie.
        • mloda0242 Re: nacięcie krocza 13.10.09, 16:08
          w skurczu nie boli tylko słychać jak położna tnie;

          słowa położnej: "zawsze nacinam na pełną długość nożyczek"

          nie wiem ile szwów, około 10 kojarzę, podobno można źle zszyć i czuć dyskomfort,
          nie wiem bo mnie to nie dotyczy smile
    • mloda0242 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 14:52
      tootsi30 napisała:

      > Czy prawda jest, ze kobieta po
      > porodzie zazwyczaj przechodzi zalamanie nerwowe???

      ja przeszłam coś co się nazywa baby blues, były to 3 jednorazowe wybuchy płaczu:
      jeden bez przyczyny, jeden przy usypianiu małej i jeden na widok męża
      przygotowującego kolację; da się przeżyć smile
      • tootsi30 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 15:08
        Bardzo Wam dziekuje drogie mamy za odp, wsparlyscie mnie troszeczke
        i podnioslyscie na duchu ;D
    • walasia1 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 15:25
      Ciężko było. Mimo, że to tylko kilka dnie to nie pamiętam jaki to był ból. Wiem,
      że bolało straszliwie. Z bólu robiło mi się niedobrze i słabo. Podobnie jak
      jedna z dziewczyn - po ścianach chodziłam. Ale już resztę odbieram zupełnie
      inaczej. Znieczulenie to to rewelacyjna sprawa. Może i byłam uzależniona od
      otoczenia, bo jedna noga była obca big_grin, ale nie czułam bólu. Obecność i wsparcie
      kochającej osoby to też ważna sprawa. Mężczyzna który wyciera Ci pot z czoła
      podaje coś do picia, pomaga podnieść bezwładne nogi. Sama bym nie dała rady.
      Niestety ważne jest też to na jakich ludzi trafisz przy porodzie. Ja miała
      szczęście. Położna rewelacyjna. Dowcipkowałyśmy podczas porodu. Lekarka i
      anestezjolog super. Po prostu miałam szczęście. Poród w Anglii więc znajomość
      języka bardzo mi się przydała, bo nie czułam się jak w czeskim filmie.
      Kiedy pojawia się maleństwo to najpiękniejsza rzecz na świecie i moment
      zapominasz o jakiś przykrych sprawach związanych z porodem. Łzy lecą ciurkiem.
      No a potem jest nauka. Maleństwo dostajesz bez instrukcji obsługi, trzeba się
      nauczyć bycia matką. To ciężka praca. Wiedziałam, że tak będzie. Na szczęście
      mama i mój M bardzo mi pomagają. Mam nadzieję, że depresja ciążowa mnie ominie,
      choć na pewno nie będę zbyt wyspana. Bo malutka uwielbia się przytulać. Też nie
      uznaję rozpaczającego dzieciątka w łóżeczku.
      Co do powrotu do zdrowia po porodzie. Ja mimo małego nacięcia czuje się
      świetnie. Jedyny mankament to mięśnie Kegla. Trzeba ćwiczyć, bo siuśki nie chcą
      się słuchać.

      Generalnie nie przejmuj się na zapas. Ja bardzie bałam się po niż samego porodu.
      • kamelia04.08.2007 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 18:33
        walasia1 napisała:

        > Jedyny mankament to mięśnie Kegla. Trzeba ćwiczyć, bo siuśki nie
        chcą
        > się słuchać.


        a nie ma u was rehabilitacji krocza? zapytaj ginekologa jak bedziesz
        na wizycie kontrolnej, bo we FR sie robi coś takiego, wiec może w
        wielkiej Brytfanii, jako kraju cywilizowanym, też
    • julimama79 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 16:21
      Nie wspominam mojego porodu jako koszmaru,mimo że rodziłam sn
      bez znieczulenia.Faza rozwierania przebiegała ekspresowo,cały poród
      od momentu odpłynięcia wód trwał niecałe 6 godzin. Ładnie mnie
      nacięli i zszyli,mogłam siedzieć zaraz po porodzie. Nie przeżyłam
      żadnego załamania,od 8 miesięcy jestem bardzo szczęśliwą kobietą.
    • lidek0 Re: PORÓD i obawy z nim zwiazane... 13.10.09, 19:16
      Żadna z naszych opowieści nie jest w stanie opisać tego co będzie
      się działo w trakcie porodu i po nim. Poczytasz masę wypowiedzi i
      tak stwierdzisz, że to co przeżyłaś jest nie do opisanie. Tyle zmian
      zajdzie w Twoim życiu. Co do samego porodu i szpitala to przecież
      nie problem umówić się na wizytę w wybranym miejscu, obejrzeć sale.
      Poza tym są szkoły rodzenia, gdzie możesz się wiele dowiedzieć, ale
      Ty już pewnie szkołę zaliczyłaś.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja