Czy ktoś rodził NIE na leżąco?

20.10.09, 11:27
Chciałabym się dowiedzieć czy w którymś szpitalu państwowym jest taka
możliwość żeby rodzić np. w pozycji kucznej albo na krześle porodowym.

Ja najprawdopodobniej będę rodzić w Warszawie, na Inflanckiej. Pierwszy poród
miałam poza Wawą, tam usłyszałam (już w szkole rodzenia), że rodzić trzeba w
pozycji leżącej, bo cyt. "nikt nie będzie się za panią czołgał po podłodze". A
mnie podczas skurczów przynosiła ulgę pozycja pionowa... Pierwszy poród
skończył się cesarką, więc nie wiem, czy miałabym siłę przy parciu być w kucki
czy na czworakach, ale chciałabym mieć taką możliwość.
    • matysiaczek.0 Re: Czy ktoś rodził NIE na leżąco? 20.10.09, 12:06
      poszukaj tu:

      www.rodzicpoludzku.pl/szukaj.php
      ja na swoich "kresach" znalazłam szpital, gdzie mozna rodzic "nie na leżąco", sposród dostepnych mi 6, łącznie z prywatnymi, znalazłam jeden szpital, w którym mogłam wszystko i w ramach funduszu. Domyslam się, że w Warszawie masz większy wybór, więc na pewno znajdziesz cos odpowiedniego dla siebie smile
    • prochottka1 Re: Czy ktoś rodził NIE na leżąco? 20.10.09, 13:12
      ja rodzilam w wodzie, w pozycji kleczacej
      lekarz odbieral poröd od tylu

      "nikt nie będzie się za panią czołgał po podłodze".dobre

      mi polozna powiedziala ze jak mam ochote to moge stac na glowie w wannie a ona
      tez stanie na glowie zeby poröd odebrac.
      no ale ja rodzilam nie w polsce

      Was mich freut, freut meine Mitmenschen noch lange nicht.
      Das weiß jeder, der in der Nase bohrt.
    • iwoniaw Ja 20.10.09, 13:27
      Normalnie pól-siedziałam pól-kucałam na łóżku porodowym. Położne mi oparcie
      ustawiły w pionie, żeby wygodnie było. Nikt się po podłodze nie czołgał, dziecko
      się wysunęło na ręcej spokojnie stojącej położnej, a sam poród był tak szybki i
      sprawny, że każdej życzę. Mam porównanie z leżeniem (w tym samym szpitalu 3 lata
      wcześniej) i powiem, że... nie ma porównania.
      Szpital jak najbardziej państwowy, na NFZ, duży w sporym mieście, ale nie jest
      to niestety (z Twojego punktu widzenia) Warszawa.

      Zresztą jak w momencie parcia przykucniesz (co jest zresztą naturalnym odruchem)
      to co Ci zrobią? Nie przywiążą chyba na płask do łóżka?
    • figa33 Re: Czy ktoś rodził NIE na leżąco? 20.10.09, 13:29
      Rodziłam na stojąco (przy drabinkach) z samą końcówką na krzesełku. Nie wyobrażam sobie w inny sposób. Było to na Żelaznej, gdzie każda pozycja wertykalna jest priorytetem.
      Nie znam realiów Inflanckiej, ale 2 tygodnie po mnie rodziła tam koleżanka i niestety ona właśnie została położona na łóżko. Była też nacinana i zszywana. Nie chcę wnioskować, czy wynikało to z takiej pozycji, ale jest to wielce prawdopodobne..
    • dziub_dziubasek Re: Czy ktoś rodził NIE na leżąco? 20.10.09, 20:01
      Ja urodziłam na siedząco na Inflanckiej w warszawie własnie- ale z tego co się
      orientuję to na tamten moment byłam ewenementem w tym szpitalu- zwykle każą
      przejść na fotel do sali obok, a ja zostałam w salce "rodzinnej" i rodziłam na
      przerobionym łóżku porodowym- super wygodnie było.
      Drugi poród był na leżąco na boku (na słynnej Żelaznej) ale tu nie było czasu na
      szukanie innych pozycji bo córka pchała się strasznie na ten świat (urodziłam za
      drugim parciem- urodziłabym za pierwszym ale położna kazała mi w pewnej chwili
      przestać przeć i poczekać do kolejnego skurczu).
    • martha-s Re: Czy ktoś rodził NIE na leżąco? 20.10.09, 21:54
      szpital panstwowy, pozycja siedzaca na lozku porodowym, polozna
      ustawila oparcie w pozycji pionowej. Gdyby to ode mnie zalezalo to
      pewnie lezalabym jak placek bo nie bylam w stanie sama wykonac
      zadnego ruchu.
    • mejmejs Ja też - Żelazna 21.10.09, 12:30
      Tam chyba standardowo w każdej sali są drabinki przy których ( jeśli masz siłę
      ustać ) Cię postawią. Ja przy 1wszym porodzie miałam opłaconą w szpitalu
      położną, ale z tego co dowiedziałam się na sali poporodowej to normalne.
      Urodziłam szybciutko, a położna dosłownie się pode mnie wczołgała i razem z
      dyżurującym ginekologiem łapała dziecko.. Lekko pękłam ale nie byłam w stanie
      zapanować nad parciem, tak czy inaczej wszystko się ładnie zagoiło (choć
      pierwszych tygodni z szwami nie wspominam najlepiej).
Pełna wersja