Przyszli tatusiowie...

19.01.04, 17:20
Mam pytanie do Panów (o ile tutaj są tacy, bo w wiekszości widzę tu
kobiety). wink Jak znosiliście ciążę swojej pani? Czy byliście z nią przy
porodzie? Jakie były wasze wątpliwości? Co myśleliscie? Z czego musiliscie
zrezygnować?

Pytam bo wczoraj dostałam niemalże szoku jak mój miły oświadczyl, że gdybyśmy
teraz wygrali w totolotka i byli strasznie bogaci to już teraz mógłby mieć ze
mna dziecko. Pal licho, że to mało możliwe wygrać w totka, ale dał mi znak że
mnie bardzo kocha i chce mieć ze mną rodzinę! Jestem taka szczęsliwa! smile
Zaczęłam sie zastanawiać jak to jest byc mężczyzna i "być w ciązy". wink
Oczywiscie w naszym przypadku ciaża nie wchodzi na razie w grę, ale
spojrzałam na niego jak na tatusia trzymającego na rękach nasze maleństwo i
to mnie tak rozczuliło, że nie wypowiem. smile))))))))))))))
    • jola.wie Re: Przyszli tatusiowie... 20.01.04, 10:18
      (zanim doczekasz się na jakieś zgłoszenia od facetów proponuję, żebyś zabiła
      czas oddając się lekturze ostatniego Zwierciadła, gdzie w części dla panów jest
      o panach (znanych) - ojcach (idealnych)(ich wypowiedzi, nie partnerek!). Można
      też czasem znaleźć coś w "Dziecku". Nie chce być złośliwa, ale to znamienne, że
      ONI muszą sobie znaleźć zawsze jakiś taki niemożliwy warunek do spełnienia
      swoich obietnic - jak wygram w totka to mogę mieć dziecko! ja tez słyszę od
      MOJEGO jaka też bym była szczęśliwa, gdyby ON wygrał w totka!!! Miliardy ludzi
      mają dzieci (połowa z tego to faceci), a rzadko który wygrał w totka, lecz
      wierzę głęboko smile)) że przynajmniej połowa z tej połowy jest jako ojcowie
      szczęśliwa!) Też jestem ciekawa na posty w tym wątku, a co!
      j. kobieta. w ciąży)
      • shemreolin Re: Przyszli tatusiowie... 20.01.04, 10:32
        Hajo... no fakt, ze on często sobie marzy co by zrobił gdyby wygrał w totka,
        ale nie jest to jeszcze takie straszne. Wiesz... na tym tapie naszego życia i
        tak pozostaje nam marzenia, ponieważ nie mieszkamy razem (nie mozemy na to
        razcej liczyc w najbliższym czasie), on studiuje, ja studiuję i pracuję i
        raczej nie zdecydujemy sie na dziecko w najblizszym czasie. Wiem jednak, ze to
        co mi powiedział było wazne, bo przez to wyraził mi, ze jestem dla niego kimś
        ważnym, ze gdyby nasza sytuacja materialna była inna to mógłby już miec ze mna
        dziecko. I to jest dla mnie najważniejsze. Nie mam do niego żalu o te marzenia
        wielkiej wygranej, bo widzę że on duzo myśli o tym jak tu sie dorobić. Snujemy
        wspólne plany na biznes (mamy całkiem dobry pomysł) i wiem, z enie jest to
        tylko i wyłacznie marzyciel, że potrafi sie zabrać za siebie jesli trzeba.

        Dla mnie liczyła sie deklaracja. smile
        • jola.wie Re: Przyszli tatusiowie... 20.01.04, 10:51
          dobra, nie będę się wyzłośliwiać smile)) (choć nejedno ciśnie mi się jeszcze "pod
          pióro") tylko życzę wam powodzenia, masz rację, niektóre darmo czekają na taką
          chociażby deklarację....smile A to, że chce mieć bazę materialną świadczy wszak o
          jego odpowiedzialności!
          Oby wam ten plan biznesowy wyszedł, bo na totka nie ma co liczyć, mówię ci! smile))
          • shemreolin Re: Przyszli tatusiowie... 20.01.04, 14:07
            I mi to mówisz? wink Ja o tym dobrze wiem, ale niech on sobie marzy... Póki
            jeszcze coś przy tym konkretnego robi to nic złego. Jak mi zacznie leżeć na
            kanapie żaląc się na swój los i beznamiętnie wypełniając kupony totka to
            oberwie patelnią big_grin

            Chociaż powiem szczerze, ze i mnie czasem zdarzy sie pomarzyć, aczkolwiek
            jeszcze nigdy nie wysłałam kuponu wink
            • jola.wie Re: Przyszli tatusiowie... 20.01.04, 14:55
              no i zrobił się nam czat! smile))
              ja o kuponach nie chce nic wiedzieć, jak moje kochanie coś wykupuje, to
              potajemnie przede mną, strach pomyśleć, co by było, gdybym się ja w to jeszcze
              zaangażowała. Mój mąż mianowicie jest obciążony genetycznie: jego dziadek
              wydawał aż do śmierci (która nastąpiła ok. 90 roku życia) WSZYSTKIE pieniądze
              na totolotka. Śpieszę dodać, że oczywiście nic nie wygrał. Od ust sobie
              odejmował, a na kupony miał. Kwiatki z ogrodu wszystkie wytargał i sprzedał na
              rynku, zeby mieć kasę na kupony. Rozumiesz teraz, że muszę uważać! smile))) (swoją
              drogą taka niezłomna wiara...!!!! podziwiam dziadka)
              No, gdzie te chłopy?
              FACECI NA FORUM!!!!!
              • szczesliwyojciec Re: Przyszli tatusiowie... 20.01.04, 19:08
                Witam smile
                Mój nick powinien wiele wyjaśnic smile Jestem Tatą nienarodzonego "Bąbla"...
                Szczęśliwym Tatą smile Jak znoszę ciążę żony??? bardzo dobrze... a przynajmniej
                tak sądzę... smile Oczywiście mam zamiar być przy porodzie, bo nie wyobrażam
                sobie aby mogło być inaczej...
                Co do rezygnacji z czegokolwiek.... to nie czuję abym z czegoś rezygnował albo
                musiał zrezygnować. Jest super i wspólnie czekamy rozwiązania smile

                No i na koniec chciałbym odpowiedzieć "koleżance" Joli, że w naszym przypadku
                nikt nie wymyślał sobie niespełnionych warunków wink)))
                Pozdrawiam.
                • jola.wie Re: Przyszli tatusiowie... 21.01.04, 07:46
                  smile, no, ale żeby mnie tak zaraz w cudzysłów!!! I za co? Że mam delikatnie
                  prześmiewcze zapędy? Mój mąż jest oczywiście szczęsliwym ojcem i zostanie nim
                  po raz trzeci, nigdy nie stawiał żadnych warunków, tym bardziej dotyczących
                  faktu posiadania dzieci, o ile pamiętam, to ja nie chciałam mieć żadnego. Teraz
                  nie zamieniłabym się z żadną bezdzietną "rodziną".
                  Czymże byłoby życie bez szczypty ironii? smile))
                  też pozdrawiam
                  • shemreolin Re: Przyszli tatusiowie... 21.01.04, 10:20
                    Właśnie, właśnie... smile

                    Rany... nareszcie jakis tatuś sie odezwał. Chciałąbym żeby mój Łukaszek był
                    taki zdecydowany na poród ze mna. Na poczatku nie chciał ale przekonałam go ze
                    nie będzie mi przeciez patrzyl w krocze tylko bedzie koło mojej twarzy i będzie
                    sie mna opiekował i to go jakos przekonało. Nadal jednak nie wiem czy on
                    naprawdę by tego chciał czy to robi dla mnie.

                    Gdyby żyła moja przyjaciółka bez wachania zdecydowałabym sie na to by była
                    wtedy przy mnie, no ale niestety. Nie znam juz żadnej innej osoby, której
                    mogłabym z pełnym zaufaniem "powierzyć to stanowsiko".
    • malika5 Re: Przyszli tatusiowie... 21.01.04, 12:25
      Piszę, bo faceci chyba rzadko zaglądają na to forum. Mój mąż strasznie chciał
      mieć dzieci- wtedy jak ja nie chciałam. Potem entuzjazm mu trochę minął i
      musiałam go nieco namawiać na ciążę. Ostatnio podsłuchałam (Niechcący!!!) jak
      mówił do kolegi (o mojej ciąży), że nie jest źle, myślał że będzie gorzej i że
      jak będzie kasa to będziemy mieli więcej dziecismile))
      Faceci są wspaniali- tylko chyba boją się otwarcie wypowiadać swoje pragnieniasmile
      Przytulaj i całuj swojego faceta, bo jest kochany- wierz mi ta gadka o
      totolotku to tylko taka zasłona dymna.
      • shemreolin Re: Przyszli tatusiowie... 21.01.04, 12:45
        Oj strasznie sie cieszę z tego co powiedział i cieszę sie, ze potrafi mi mówić
        takie rzeczy.

        A na dodatek wiem, ze w tym roku najprawdopodobniej zmienie miejsce pracy i
        będę zarabiać prawie dwa razy wiecej. Wczoraj sie dowiedziałam. Zadzwoniłam do
        Łukaszka i powiedziałam mu to. Zgodnie stwierdziliśmy, że jak tak dalej pójdzie
        to za rok moze zamieszkamy razem.

        A potem... Ojoj! Jak ja bym chciała już mieć moją własną kochaną
        rodzinę. smile))))))))))

        A tak miedzy nami (i całym forum), rzeczywiście mało tu facetów. moze maja
        gdzies w odmętach internetu swoje własne forum o ojcostwie tylko sie nie
        przyznają zebysmy nie zobaczyły ich prawdziwych uczuć wink))
        • malika5 Re: Przyszli tatusiowie... 21.01.04, 14:16
          Gratulacje z nowej pracy!!! To jest właśnie w życiu wspaniałe jak wszystko się
          tak harmonijnie układa i wszystkie sfery są zrównoważnone: praca, rodzina,
          uczucia itd. Z tego co piszesz widzę, że jeszcze trochę czasu przed wami -
          wspólne mieszkanie, urządzanie się itd. Trochę się rozczuliłam, bo przypomina
          mi się jak my z mężem zaczynaliśmy wspólne życie.
          Życzę Ci dużo, dużo powodzenia i żebyś jak najczęściej bywała w takim nastroju
          szczęścia i entuzjazmu jak teraz (nie piszę że zawsze bo to jest raczej
          niemożliwe). A jak już poukładacie wszystko tak jak ma być - to życzę Wam
          ślicznego bobaska i ciąży bez problemów- to chyba najpiękniejszy czas w życiu
          kobiety- o czym przekonasz się zaglądając na to forumsmile))
          • shemreolin Re: Przyszli tatusiowie... 21.01.04, 16:19
            malika... ja właśniwe dlatego tutaj zagladam tak czesto smile Tutaj jest rodzinnie
            i ciepło. I jak to wszytsko czytam to juz nie moge sie doczekać. smile I tak
            bardzo cieszę sie, ze Łukasz jest i że ma te same marzenia co ja. Uważam, ż
            enic nie jest w stanie zastąpic prawdziwego uczucia. Jak dla mnie to wszystko
            co ważne w zyciu zaczyna sie od miłości. Bez tego "paliwa" nie miałabym siły na
            nic. A tak walcze, bo mam dla kogo. smile Od razu sprostuję, że bez faceta na
            pewno bym nie uschła ani nie rzucila sie pod pociag, ale na pewno byłoby mi
            smutniej bez miłości i brakowałoby mi tego.

            A wiecie dlacego ja lubie to forum? Dlatego że tutaj pisze sie o szczęsciu, o
            radosci życia. Ciagle tylko słyszę o jakiś tragediach, nieszcześćiach (dlatego
            też nie mam tv w domu) a tutaj wszystko tryska radoscia życia. Wspaniale sie
            Was czyta! smile
    • annastyr Re: Przyszli tatusiowie... 21.01.04, 13:40
      Witam. Opowiem Wam o facecie mojego zycia, ktory wlasnie jest przyszlym
      tatusiem. Nie jest najmlodszy, ma 47 lat (ja mam 34), oboje poznalismy sie juz
      z bagazem roznych zyciowych doswiadczen, ze wspomnieniami nieudanych zwiazkow
      (zanim go poznalam sama wychowywalam synka, Piotr ma dwoje dzieci "w swiecie"),
      spragnieni cieplego, spokojnego domu, milosci. Bardzo szybko postanowilismy
      miec dziecko, jeszcze szybciej - wziac slub. Pewnego dnia, kiedy zrozumialam,
      ze w moim zyciu zaczyna sie cos nowego, cos bardzo dojrzalego i prawdopodobnie
      na zawsze, powiedzialam, ze bede chciala miec dzieci, bo to nieodlaczna czesc
      moich marzen o milosci. Ta szczerosc zrobila na nim wielkie wrazenie. "Nigdy
      jeszcze zadna kobieta nie byla ze mna tak uczciwa" - powiedzial. Zakochalismy
      sie w sobie bez pamieci. "Zajdz wreszcie w ciaze, tak bardzo chce miec z Toba
      dziecko" - powtarzal Piotr za kazdym razem, kiedy sie kochalismy. I bedziemy
      mieli dziecko. W maju. Piotr bedzie dobrym ojcem, wiem to, bo widze, jaki jest
      dla mojego synka. Daje mu tyle milosci i wsparcia. Widzialam, jak nieco
      zazenowany, ale i wzruszony trzymal na rekach pieciomiesieczna coreczke
      znajomych... Cudowny obrazek, juz nie moge sie doczekac.
      Anna
      • jola.wie Re: Przyszli tatusiowie... 21.01.04, 22:47
        cześc,
        no to mamy forum dla facetów jak nie wiem co! smile))
        a może szczęśliwy-ojciec zajrzy tu jeszcze, może ma jakichś szczęsliwych-
        kolegów i ich do nas przyprowadzi?
        (faceci z tego co wiem, i ci, którzy się oczywiście dali na to namówić, są pod
        wielkim wrażeniem porodu; to czego kobieta dokonuje robi na nich piorunujące
        wrażenie, staje się bohaterką (i słusznie do diaska!), tylko dzisiaj
        przeczytałam w gazecie wypowiedź kolejnego ojca "pod wrażeniem", że nie jest
        całkiem pewien, czy chciałby żone powtórnie na coś takiego narażać! ale jaja!,
        ciekawe, bo może więcej dzieci chcą mieć ci tatusiowie, którzy w porodach
        jednak nie uczestniczyli?)
        • szczesliwyojciec Re: Przyszli tatusiowie... 22.01.04, 18:36
          Niestety Jolu muszę Cię zmartwić... w moim otoczeniu nie ma więcej ojców, a co
          za tym idzie szczęśliwych też nie smile Jestem osamotniony w tej kwestii wink Ale
          dobrze się z tym czuję. Mam przynajmniej czym, a raczej kim, chwalić. Powiem
          więcej... Mamy znajomych... On bardzo chce dziecka, ona wrecz przeciwnie... I
          co... teraz nie mozemy sie spotkac wszyscy razem bo ona trzyma "nasze
          szczescie" w tajemnicy przed nim smile Bo jeszcze by zaczal bardziej naciskac niz
          naciska... wink Powiem tak... dziwny jest ten swiat (wspominajac swietnego
          muzyka i tworce Czesława Niemena). Pozdrawiam wszystkich na forum...
          • jola.wie szczęśliwy o! 23.01.04, 00:51
            wiesz, my niejednych znajomych wprawiliśmy w konsternację, nasze życie
            towarzyskie raczej obumarło, poniekąd dlatego, ze mnie nie starcza czasu na
            więcej niż rodzinę, pracę, dom i ciążę (ubolewam, że ta ciąża na czwartym
            miejscu). Otóż okazało się, że panowie zapałali pragnieniem posiadania
            dziecka / drugiego dziecka (a nawet trzeciego dziecka!), a ich żony
            niekoniecznie, głupio wspominam fazę informowania znajomych o naszym odmiennym
            stanie, silili się na "gratulacje". Cóż, nie dziwię im się, to nasze trzecie
            dziecko, a w dzisiejszych czasach (i pewnych środowiskach)to nieuzasadnione
            bohaterstwo, czyt. szaleństwo. Przyjmowałam jak gąbka wodę wszystkie szczere
            oznaki entuzjazmu, a i niektóre pierwsze reakcje się zmieniły: wystraszone
            biznesłumeny przekonały się, że jako ciężarna nie leżę sparaliżowana na kanapie
            pępkiem do góry i tyję, podziałaliśmy na myślenie naszemu otoczeniu, to z
            pewnością, ale wsparcia szukam na forum, bo na żywo nie mam kontaktu z nikim w
            ciąży.
            mojego męża na to forum chyba nie zaciągnę, niestety, większość panów ma jakies
            takie opory w publicznym wyrażaniu uczuć i odczuć; zajrzałam na NOWORODKA i tam
            jest forum dla tatusiów, znalazlam (żeby nie skłamać) w sumie czterech
            rozmówców, język zupeeeeełnie inny niż ten "damski" (a przeciez czytaliśmy w
            szkole te same lektury... wink. Tym bardziej doceniam Twój udział tutaj. W
            imieniu wszystkich cię
            pozdrawiam smile
            • szczesliwyojciec Re: szczęśliwy o! 24.01.04, 21:26
              Witam ponownie smile W naszym otoczeniu pojawił się tylko jeden przypadek kiedy
              to mezczyzna chcial dziecko. Ze względu na moj wiek wink wiekszosc moich kumpli
              nie garnie się jeszcze do zakładania rodziny smile Raczej to kobiety naciskaja
              ich... tylko mi prosze nie mowic, ze pisze o jakis stereotypach smile
            • szczesliwyojciec Re: szczęśliwy o! - caly post :-) 24.01.04, 21:36
              Witam ponownie smile W naszym otoczeniu pojawił się tylko jeden przypadek kiedy
              to mezczyzna chcial dziecko. Ze względu na moj wiek wink wiekszosc moich kumpli
              nie garnie się jeszcze do zakładania rodziny smile Raczej to kobiety naciskaja
              ich... tylko mi prosze nie mowic, ze pisze o jakis stereotypach smile
              A nawiazujac do Twojej wypowiedzi Jolu, to dziwie sie czasami, dlaczego ludzie
              uwazaja ciaze i posiadanie dziecka (rodziny) jako poswiecenie czegos/siebie...
              W piatek ogladalem program "Rozmowy w toku" na temat tego jak faceci boja sie
              miec dzieci i powiem szczerze, ze momentami prawie lezalem na podlodze ze
              smiechu... smile No ale co zrobic... Wiem, ze kazdy jest inny i w innym momencie
              jest gotowy na pewne sprawy, ale niektore tlumaczenia facetow byly wg mnie
              smieszne. No ale co sie bede rozpisywal o innych... to ja
              jestem "szczesliwyojciec" smile
              Dziękuję bardzo za docenienie mojego udzialu. Prawde mowiac gdyby zona nie
              pokazala mi tego forum to by mnie tutaj nie bylo smile
              Pozdrawiam wszystkich.
              • larvva Re: szczęśliwy o! - caly post :-) 24.01.04, 21:50
                wprawdzie nie jestem ojce a matka ale sie dopisze.
                oboje z mezem pragnelismy dziecka i staralismy sie o nie 3lata. teraz oboje
                chodzimy pijani ze szczescia. niestety los splatal nam figla i teraz mezutek
                jest poza polska... codziennie dzwoni, smsuje, w poniedzialek montuje sobie GG
                zeby miec staly kontakt ze mna. rozmawialam ze znajomym - ktory na codzien
                widuje meza w pracy - ponoc tryska od niego szczescie. moj mezutek zdaje
                znajomemu relacje ile to nasz junior urosl itp. mi caly czas kaze dbac o siebie
                i juniora, glaskac brzuch i opowiadac bajki smile dopytuje sie jak sie czuje, czy
                cos boli, czy mam mdlosci. po kazdej wizycie u lekarza mamy telekonferencje.
                gdy przyjezdza do polski i dopada do brzucha to gada do mojego pepka smile
                a to dopiero 13tydz ciazy, wiec brzuszek tyci-tyci smile
                chyba moj maz to szczesliwy tatus smile
              • melka12 Re: szczęśliwy o! - caly post :-) 26.01.04, 12:11
                Tatusiu szczęśliwy cieszę się że tu piszesz.
                Mój mąż jak zapragnęłam dziecka pół roku temu mówił "ok za pół roku". A jak w
                październiku powiedziałam: zero zabezpieczeń wyliczam dni płodne i robimy
                dzidziusia to się ogromnie wystraszył i "nie starał się". Trwało to na
                szczęście tylko miesiąc a ja postanowiłam przeczekać i dzięki temu jestem w 11
                tygodniu. Wcześniej mówił szczerze, że się bardzo boi, że to wielka zmiana itp.
                A teraz płacze ze wzruszenia jak oglądamy usg i jak mówi o dzidziusiu. Chwali
                się dookoła i jest bardzo szczęśliwy.
                • szczesliwyojciec Re: szczęśliwy o! - caly post :-) 27.01.04, 08:01
                  Witam... Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się takiej reakcji Pań na
                  obecność mężczyzny na takim forum smile Ale przyznam, że to miłe smile
                  U nas tak się złożyło, że termin "posiadania" dziecka ustaliliśmy wspólnie... i
                  jak do tej pory wszystko idzie wg planu (wszystkie terminy dotrzymane) wink
                  Powiem szczerze, że niesamowite jest jak dziecko na USG macha do Ciebie
                  rączką smile Po ostatnim USG powiększyłem i wydrukowałem sobie zdjęcie dzidziusia
                  i teraz dumnie wisi między naszymi zdjęciami na ścianie w moim pokoju w pracy :-
                  ) Nie wiem dlaczego, ale większość która patrzy na to zdjęcie USG mówi, że to
                  chłopak mimo, że płci nie widać smile Zastanawiam się czy to przypadkiem nie
                  stereotyp, że jak facet to na pewno chce mieć syna smile No ale dzisiaj żona
                  miała sen, że rodzi zdrowego chłopaka wink Może coś w tym jest....

                  Pozdrawiam wszystkich, a Tobie Melka12 życzę szczęśliwego rozwiązania.
                  • jola.wie Re: szczęśliwy o! - caly post :-) 27.01.04, 08:37
                    smile) mówią,że to chłopak, bo dziewczynka raczej kojarzy się z długimi włoskami
                    (kucykami, warkoczykami) i krągłymi kształtami smile) A na usg widać łysą czaszkę
                    i prawie że umięśnioną sylwetkę, co stereotypowo pasuje do facecika smile Poza
                    tym do określenia "pierworodne" raczej pasuje syn smile (nie mówi się: "moja
                    pierworodna córka", raczej: "moja pierwsza córka", co sugeruje zamiar
                    podejmowania prób spłodzenia jednak... syna. Najlepiej najpierw urodzić syna,
                    potem nie ma tej rozpłodowej presji ze strony środowiska (zwłaszcza
                    rodzinnego); wszak "dziedzic" już jest! - tyle na temat stereotypów smile))
                    (mam osobiście duży niedosyt ładnych zdjęć z usg, ponieważ są wykonywane "ze
                    wskazań", czyli u lekarza prowadzącego na takim sprzęcie jaki ma, jakość jest,
                    jaka jest. A nie chcę męczyć dzieciątka dodatkowymi badaniami. Choć mówi się że
                    nie szkodzą, i to dziecko zachowuje się faktycznie w miarę spokojnie podczas
                    usg, to poprzenie moje dzieci SZALAŁY po przyłożeniu głowicy do mojego brzucha,
                    i nie jestem wcale pewna czy szalały z radości, raczej miałam wrażenie że z
                    niepokoju. Czy wasze dzieci też szaleją podczas usg?)
                    Zmykam stąd, bo mam też wrażenie, że każdy post od kobiety "rozrzedza" udział
                    naszego rodzynka na tym forum dla panów smile))))
                    pozdrawiam
                    jola
                    • szczesliwyojciec Re: szczęśliwy o! - caly post :-) 28.01.04, 08:09
                      W naszym przypadku poza machaniem do nas rączką dzidziuś niczym się nie
                      przejmował smile My zastanawiamy się nad USG 3D bo powiem szczerze, że efekty,
                      jakie widzieliśmy są niesamowite. No, ale nie wiem czy znajdziemy "firmę”,
                      która wykonuje takie badania w naszym mieście.

                      A co do zmykania to nie musisz tak szybko uciekać... Nie "zadepczesz" mnie
                      swoimi mailami smile))
Pełna wersja