opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem jeleń?

20.01.04, 15:57
rany!
płacę (w trojmiescie)
za poród rodzinny - 200 zł do kasy szpitala
za połozna - 500 zł- w kieszeń
za ZZO - 500 zł - w kieszeń

brr - niesmak mnie ogarnia (zwłaszcza za tą kieszeń!), ale kolezanki mówiły
ze bez połoznej ani rusz, męza chce miec ze soba a znieczulenie wszystkie
mamy na forum polecają.
Czy wy tez tyle płacicie?
    • lidek0 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 20.01.04, 16:00
      W Warszawie jest jeszcze drożej, tylko większośc idzie do oficjalnie do kasy
      szpitala
      • sanna99 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 20.01.04, 16:03
        no i to jest pocieszeniem!
    • anna223 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 20.01.04, 16:56
      JA też płaciłam w państwowym szpitalu, ale oficjalnie na rachunek. 400 pln
      znieczulenie, 350 poród rodzinny. Położna według mnie jak jest mąż jest zbędna,
      bo i tak musi przyjść. Jak nie ma męża to nie mam zdania.
      • diana5 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 20.01.04, 20:50
        Moze moje pytanie nie jest najmadrzejsze ale co tamsmilemoze ktoras z Was sie
        orientuje. Chodze do mojego gina prywatnie, wybralam go dlatego ze pracuje w
        szpitalu w ktorym chce rodzic. Czy gdy nadejdzie juz TA chwila mam prawo
        oczekiwac ze on bedzie przy porodzie? Czy nalezaloby sie z nim jakos umowic? Czy
        cos mu zaplacic "ekstra"?
        • balbinka01 do Diany!!!!!!!!!!!!! 21.01.04, 10:25
          Diano!

          ja i moja przyjaciółka, gdybyśmy się o to nie pytały u źródła, też byśmy nie
          wiedziały. Jesteśmy z Krakowa - chodzimy do prywatnej ginekilog i na pytanie -
          co trzeba zrobić, by była obecna przy porodzie (pracuje również w szpitalu
          państwowym, gdzie bedziemy rodzić) powiedziała: moje honorarium to 800 zł. )
          wot odpowiedz!!!!!!!!!! cóż.. można zastanawiać się nad tym , czy powinna brać
          za to peiniadze, ale z drugiej strony - co by to było, gdyby każda ciężarna
          wymagała od niej obecności przy porodzie? Doby by nie starczyło!
        • lidek0 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 21.01.04, 15:43
          Ja niestety nie liczyłabym na obecnośc lekarza przy porodzie. Możesz zacząć
          rodzic jak on będzie miał akurat godziny przyjęc i pacjetki przed gabinetem i
          co wtedy? Zostawi je? Nie sądzę. Zapytaj o taka sytuację, żebyś potem nie była
          rozczarowana
    • drabo2003 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 20.01.04, 21:08
      Nie wiem co to za szpitale.Jakies prywatne,czy co?Rodziłam dwukrotnie,w tym
      samym szpitalu na wrocławskim Brochowie.Przy obu porodach obecny był
      mąż,niezwykle miłe i pomocne położne,które w tym czasie miały dyżury.Nie
      płaciłam za nic ani złotówki.Dziewczyny ,moze warto poszukać innego szpitala???
    • julka_poznan Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 20.01.04, 21:12
      W Poznaniu porod rodzinny w zaleznosci od szpitala od 10-300 zl. Tam gdzie ja
      sie wybieram czyli Polna kosztuje 150 zl. Za ZZO jeszcze nie wiem ale chodze do
      szkoly rodzenia wiec mam zamiar wszystkiego sie wywiedziec. Ani poloznej ani
      lekarzowi nei musisz nic placic, chyba ze sie wczesniej z ktoryms umowisz.
      Jesli nie to i tak musza Ci dziecko odebrac, na dyzurze. Jesli polozna baaardzo
      mi przypadnie do gustu to moze kupic jakis drobiazg ale nie mam zamiaru
      dolaczac do grona nabijaczy ich kieszeni. Wszystkie moje kumpele rodzily w ten
      sam sposob i wszystkie byly bardzo zadowolone.
      • jokky Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 20.01.04, 23:23
        Ja już jestem po. Za rodzinny płaciłam 250 zł do kasy szpitala. Położnej tzw
        swojej nie miałam ale te co były na dyżurze były wspaniałe. Po wszystkim mąż
        kupił pomadki i tyle. Lekarzowi nie płaciłam. Co do obecności lekarza przy
        porodzie - ja miałam szczęście: miałam wywoływany poród po terminie i lekarz
        prowadzący (chodziłam do niego prywatnie) tak to wszystko ułożył że urodziłam
        na jego dyżurze. Ale wcześniej dał mi swój telefon komórkowy że jak zacznę
        rodzić, żebym do niego dzwoniła. Wydaje mi się że jeżeli poród przebiegałby
        bez komplikacji to mozna byłoby się obyc bez prowadzącego, nie mniej jednak
        byłoby miło z jego strony gdyby sie pofatygował do rodzącej pacjentki. No
        chyba żeby zaczęła rodzić w środku nocy smile
        A znieczulenia nie polecam od razu. Spróbujcie naturalnie, nie jest tak źle.
        Chociaż to oczywiście bardzo indywidualna sprawa. Powodzenia !
    • kaktus22 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 21.01.04, 07:45
      A w Warszawie w szpitalu na Żelaznej takie ceny:
      800 - poród rodzinny
      1000-1500 położna
      500 - znieczulenie
      oficjalnie w kasie szpitala!!!!
      Warszawa jest niestety najdroższa!
    • malika5 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 21.01.04, 14:59
      Mieszkam w małym miasteczku, w naszym szpitalu poród rodzinny nie kosztuje nic,
      zzo- 300zł. Położna czy lekarz - trzeba dać w kieszeń, nie wiem jeszcze ile.
      Ale położnej to chyba nie warto bo u tygodniowo są 2-3 porody a położna siedzi
      cały czas więc chyba nawet z nudów się rodzącą zajmie. Jest tanio, ale za to
      nie ma żadnego inkubatora ani respiratora dla dziecka gdyby się coś działosad(
    • amoran Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 21.01.04, 15:22
      Ja będę rodzić w szpitalu na Polnej w Poznaniu, ponieważ mają bardzo dobry
      sprzęt i możliwości jakby coś sie działo z dzieckiem. zresztą jak sa problemy
      i tak wszystkie maluszki są wiezione do tego szpitala. Poszukałam także
      lekarza prowadzącego, który jest ordynatorem na Polnej.

      Ostatnio rozmawiałam z dwoma lekarzami. Jedna z nich nie rodziła na Polnej,
      ale panuje opinia, że jest to szpital gdzie trzeba płacić. Mój lekarz za
      obecność przy porodzie prawdopodobnie zażyczy sobie około 1500 zł. Suma
      szokująca, więc nie wiemy czy jest sens tyle płacić. Z drugiej strony
      słyszałam, ze jeśli nie zapłacisz i nie masz lekarza opiekuna to jest się
      bardziej zdanym na siebie i szczęście, ze ktoś sie zainteresuje ze rodzisz.

      Ponoć najgorzej jest jeśli lekarzem prowadzącym jest profesor. Jak nie ma go
      przy porodzie i jest nieuchwytny pod telefonem to wszyscy w sytuacjach
      kryzysowych boją się samodzielnie podejmować decyzje.

      Ile w tych opowiaściach prawdy przekonam się już w czerwcu. Na razie
      zastanawiam się nad kwestią opłacenia lekarza.

      Pozdrawiam

      ania i 19 tygodiowy Bąbelek/Bąbelka
      • atka22 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 21.01.04, 19:38
        Też zastanawiam się nad opłatami porodowymi, tymi nie do kasy. Bo to, że
        lekarze biorą, jest oczywiste i dziwię się, że część dziewczyn nie wie o tym
        fakcie. Mnie tez nie uśmiecha się płacić, cała sprawa "śmierdzi", ale chodzi o
        zdrowie moje i dziecka, więc muszę się nad tym zastanowić. Znajoma niedawno
        rodziła nie płacąc nikomu i strasznie źle ją potraktowano, była zdana
        praktycznie na samą siebie, w doadtku źle ją zszyli, wspomina to koszmarnie...
        Obok tych, które zapłaciły - skakano. Pewnie, że jeśli nie zapłacisz, to też
        muszą przyjąć poród, ale nawet małe pomyłki wynikające z lekceważenia mogą się
        skończyć kalectwem dziecka. Osobiście znam dwa dzieciaczki z poważnym
        niedorozwojem spowodowanym powikłaniami porodowymi. Mam nadzieję, że szybko
        nadejdą uczciwsze czasy...
    • baszaj Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 21.01.04, 20:46
      Cześć! Uczciwszych czasów nie doczekamy, jeśli same będziemy wciskać lekarzom
      i pielęgniarkom pieniądze...Ja osobiscie nie zamierzam z góry nikogo opłacać
      (zapłacę tylko oficjalną opłatę za poród rodzinny do kasy szpitala), a tylko
      na wszelki wypadek (tzn. ewentualne złe traktowanie) bedziemy mieli
      przygotowaną "kopertę". Dzis byłam "bez uprzedzenia" zwiedzic porodówkę i
      pielegniarka była wyjątkowo miła, miała dla mnie czas i odpowiedziała na
      wszystkie moje pytania, po czym zaprosiła w marcu (mam wtedy termin) i nie
      było żadnych nawet zawoalowanych sugestii o nieformalne pieniądze. I nie
      uwazam za właściwe, żeby z góry uwazac, ze wszyscy biorą. No nic, zobaczymy,
      jak to będzie... Prawdą jest też, że nigdy nie wiadomo, na kogo się
      trafi...Basia
    • mery73 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 21.01.04, 21:29
      Bardzo często na forum mowa o pieniadzach w kieszeń. Mówicie o tym z
      obrzydzeniem, ale dajecie. Czy wiecie, że takie dawanie komuś to przestępstwo.
      Pomijam to, co płaci się w kasie szpitala - jest opodatkowane i legalne.
      Mój mąż jest lekarzem i niezwykle denerwuje go, gdy ktoś wpycha mu koperty.
      Czuje sie jak kelner. Jak ktoś jest naprawdę nachalny, to mąż udaje, że dzwoni
      na policję. (Żadnych bombonierek i flaszek też nie bierze - jak potrzebujemy,
      to sobie kupimy). Zastanawiam się, czy wytrwa w tym, bo to może nachalność
      pacjenta takich patologii w zachowaniach personelu medycznego. Pacjent nie
      rozumie, kiedy mu się mówi: Nie, dziękuję, proszę to zabrać. Szuka na siłę
      kieszeni, torby - miejsca, gdzie może wcisnąć kopertę lub prezent.
      Przychylam się do zdania dziewczyn, które twierdzą, że i bez dawania w kieszeń
      znajdą się na oddziale osoby z personelu, które zajmie się wami w sposób
      fachowy i solidny. Może tylko bez słodkich słów i uśmiechów, za które trzeba
      zapłacić np. 1000 zł.
      Sama też niedługo będę rodzić. Też mnie trochę ogarnął niepokój i poczucie, że
      muszę komuś coś dać. Szczególnie, jak się naczytam o tym na forum. Ogarnęła
      mnie w pewnym momencie obsesja, że muszę szukać położnej, która ze mną będzie.
      Ale to już minęło. Wybrałam szpital Św. Rodziny (w Poznaniu) dzięki opinii
      wielu z dziewczyn. Wiem, że trzeba zapłacić np. za pokój do porodów rodzinnych
      w kasie szpitala, a fachową opiekę ma się z ubezpiczenia smile)
      • katarzyna.br Re: nie zgadzam się - to nie jest przestępstwo!! 22.01.04, 11:39
        Nie zgadzam się a tym co napisała Mery 73. Płaci się przecież za usługi
        ponadstanadardowe , no bo przecież o takich usługach jest mowa - położna na
        wyłączność - to przecież nie jest to standard, znieczulenie ani poród rodzinny
        to też nie jest standard. Więc mówienie że płacenie za te usługi jest
        przestępstwem to duże nieporozumienie!
        Tak się składa że jestem urzędnikime służby cywilnej, pracuję w jednym z
        Ministerstw i wiem zo to jest etyka urzędnika. Wiele razy byłam obdarowywana za
        szybkie i miłe załatwienie sprawy - ale nigdy niczego nie przyjęłam, nawet
        narażono mnie na koszty ponieważ musiałam odsyłać pocztą kosmetyki i drogie
        wino które ktoeś ukradkiem zostawił. I tu przyjmowanie prezentów byłoby
        przestępstwem ponieważ to co robię należy do moich obowiązków i otrzymuje za to
        wynagrodzenie i przede wszystkim są to usługi standardowe - takie same dla
        wszytskich zainteresowanych a w służbie zdrowia jest przecież inaczej - płacimy
        tylko za usługi niestandardowe!

        Pozdrawiam
    • gandzia4 Re: opłaty przy porodzie - nie płaciłam nic 22.01.04, 02:22
      Ja rodziłam w Lublinie na Lubartowskiej i nie zapłaciłam ani grosza, do kasy za
      poród rodzinny też nie musiałam płacić - tam nic to nie kosztuje. Byłam dobrze
      traktowana i synkiem też zajęto się fachowo. Położna sama zaproponowała mi
      środki przeciwbólowe (ZZO u mnie nie wchodzi w grę - skrzywienie kręgosłupa).
      Nie lubię dawać w łapę i nie daję, nie miałam umówionej położnej. W szpitalu
      zakaźnym gdzie moje 1,5 roczne dziecko pozbawiono leków by na nas wymósić forsę
      składałam skargi do dyrekcji i szukałam prywatnej kliniki lub lekarza, który
      poprowadziłby leczenie w domu, bo jeśli mam płacić to oficjalnie za faktyczną
      usługę, a nie do kieszonki cichcem. Po interwencji dyrektora szpitala synek
      szybko powrócił do zdrowia, bo i powróciły leki. Podsumowując można urodzić po
      ludzku i tak być traktowanym bez łapówek, jeśli wszyscy pacjenci nie przestaną
      ich dawać to zawsze znajdzie się taki lekarz jak ten, który ryzykował zdrowiem
      mojego dziecka dla forsy. Zastanówcie się dziewczyny i może poszukajcie szpitali
      gdzie będziecie miały dobrą opiekę bez zaliczania kieszonek.
    • kj74 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 22.01.04, 08:09
      Będę rodziła w Rybniku. Poród rodzinny jest bezplatny. Ordynator jakiś czas
      temu zakazał "swoich" położnych, są tylko te z dyżuru, więc też się nic nie
      płaci. Lekarzowi nie zamierzam, bo podobno (tak mówiły położne w S.R.) nie ma
      sensu. Nie wiadomo tylko jak z ZZO. W ubiegłym roku było za darmo, teraz
      jeszcze też, ale nasz kochany NFZ nie dał kasy na ten "luksus".
      Pozdrawiam,
      Kasia i 34 maleńka
    • addria Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 22.01.04, 08:30
      Ja też nic nie płaciłam, rodziłam z mężem i miałam dobrą położną. W ogóle
      dziwią mnie te oficjalne (bo inne nieoficjalne stawki, niestety już nie, heh)
      opłaty za porody rodzinne, z tego co wiem, w żadnym ze szpitali w moim mieście
      nie pobierają opłat z tego tytułu.
    • mirka17 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 22.01.04, 09:08
      Rodziłam w Gnieźnie i we Wrześni. Razem z mężem. Mąż płacił jedynie za
      wykupienie jednorazowego fartucha obowiązkowego w szpitalu i kapcie. Położna
      była, lekarz też. A znieczulenia nie chciałam. Czyli ogólnie zero płacenia za
      poród i byłam zadowolona. Przyznaje że nie bardzo rozumiem za o tu płacić.
      Przeciez zawsze jakaś położna i lekarz maja dyżur. Maja swoje obowiązki czy im
      sie dodatkowo zapłaci czy nie. Czy Wam w pracy ktos płaci do kieszeni dodatkowo
      za to że robicie to co do Was należy w godzinach pracy. Inna sytuacja to gdy
      macie swoją wybraną położną czy lekarza i sciągniecie ich specjalnie do
      szpitala na swój poród. Wtedy należy im zapłacić.
      A płacenie do kasy za poród rodzinny to wg mnie wykorzystywanie sytuacji przez
      szpital, ale tu chyba nie da się nic poradzić. Szpital ma do tego prawo i
      chwała tym placowkom które tego nie nadużywają. Mirka17
      • diana5 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 22.01.04, 10:28
        Postanowilam ze nie bede sie pytac gina o cennniksmile W koncu szpital jest
        niewielki, na oddziale pracuje 6 poloznikow i wszyscy ciesza sie dobra opinia.
        Znajac moje szczescie i tak zaczne rodzic jak moj gin bedzie akurat pod rekasmile
        Czeka mnie tylko "cegielka" 150 zl za porod rodzinny, ale z tego co slyszalam
        pacjentki czesto sa proszone o zakup np. pampersow za ta kwote, bo cegielka to
        na caly szpital a pieluszki sie przydadza na miejscu. Jeszcze musze sie upewnic
        kiedy ordynator chce wprowadzic porody w wodzie. Bedzie dobrze!!!
    • katarzyna.br Re: to wcale nie dużo porównując ceny w Warszawie 22.01.04, 11:25
      Rodziłam we wrześniu w szpitalu na Karowej w Warszawie. Za poród rodzinny
      zapłaciłam 400 zł, za położną 800 zł (obecnie płaci się 1000 zł), za
      znieczulenie które kompletnie nie zadziałało 400 zł, za opiekę położnej, która
      w ciągu pierwszej nocy pomagała mi zajmować się dzidzią bo ja nie miałam siły
      żeby ją podnieść a co dopiero przewijać na stojąco - 200 zł.

      Pozdrawiam
      • ginger_77 Re: to wcale nie dużo porównując ceny w Warszawi 22.01.04, 14:03
        Ja rodzilam na Karowej w marcu 02 i zaplacilam za porod rodzinny 400 zl, nie
        oplacalam poloznej ani znieczulania. Polozna bedaca na dyzurze przychodzila
        kiedy trzeba i byla bardzo mila.
        Porod zakonczyl sie cesarka, atmosfera byla naprawde mila. Po porodzie na sali
        poperacyjnej gdzie lezalam po znieczuleniu podpajeczynowkowym 12 godzin, mialam
        r e w e l a c y j n a opieke bez placenia grosika. Bylam naprawde bardzo,
        bardzo mile zaskoczona, no bo o szpitalach nasluchalam sie wczesniej chyba jak
        kazdy z nas.
        Acha i jescze jak juz bylam na polozniczym z coreczka i pierwszej nocy bylam
        jescze troche slaba a mala plakala, nie chciala ssac - przyszla dyzurujaca
        polozna, kazala mi sie polozyc i spac, wziela malutka pobujala na korytarzu.
        Jak obudzilam sie za 2 godziny i poszlam do dyzurki to moja dzidzia slodko
        spala przy cichej muzyczce...
        Byla jedna polozna nie mila delikatnie mowiac, wiec po prostu jak cos chcialam
        to do niej nie podchodzilam. Innym podziekowalam potem za wspaniala opieke.
        Przychylam sie wiec do zdania, ze nie zawsze trzeba placic, choc wiem, ze
        sytuacje bywaja rozne, ale warto sprobowac bez koperty. Trzeba tylko nie bac
        sie prosic i wolac jak cos nas niepokoi.


        Pozdrawiam
    • ewetka Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 22.01.04, 13:10
      Rodziłam w listopadzie w Łodzi. Poród rodzinny nic mnie nie kosztował.
      Znieczulenie zewnątrzoponowe jest bezpłatne - w ramach świadczeń. Umówiłam się
      z położną, która w efekcie nie przyjęła pieniędzy bo poród odbył się na jej
      dyżurze, trwał, krótko więc stwierdziła, że nie przyjmie kasy.
    • lemona1 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 22.01.04, 14:10
      Cześć,
      Po cenniku rozpoznaję szpital na Kopernika???smile
      Jeżeli trafiłam, to mam informacje, które moze się przydadzą.
      Będę tam rodziła około 14.03
      Zebrałam mnóstwo opinii o tym szpitalu, bez usug ponadstandardowych, też opieka
      jest bardzo dobra - oprócz Pucka najlepsza w Trójmieście i okolicach - podobno.
      Moja siostra ma termin na 22-24 stycznia!!!!!to już. Bierze poród rodzinny do
      wody i to wszystko. Za kilka dni będę miała bratanka i info z pierwszej ręki
      jak było.
      Ja prócz porodu rodzinnego (na suchosmile) zdecyduję się chyba na ZZO, martwię się
      tylko, że ciśnienie dzidzi moze trochę spaść w zwiazku z ZZO. Myślałam o
      położnej, nawet wstępnie umówiłam się z Panią Ewą Z (podobno superowa), ale
      zaczekam co powie na opiekę moja siostra. Może będzie OK i zostanie mi na
      ekstrasy dla syncia.
      Pozdrawiam,
      lemona1 + smile33t
    • nietoperek21 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 22.01.04, 14:20
      Dziewczyny dajcie spokój po co wam to wszystko! Ja na poród męża nie zabieram,
      napatrzy sie chłop tylko niepotrzebnie i jeszcze mu nawsadzam krótkich i
      długich .Pomyślcie o kobietach które rodziły w czasie wojen albo na zesłaniu.
      Ja myślę , że tu potrzeba spokoju, a nie żeby mi ktoś skakał po sali .
      • gandzia4 Re: opłaty przy porodzie - do nietoperek 22.01.04, 22:54
        Ja miałam męża przy sobie i nigdzie nie skakał, nic mu nie nawsadzałam a wręcz
        twierdzi(oczywiście mąż), że cały czas pomiędzy skurczami mówiłam mu jak bardzo
        go kocham, a w czasie skurczów prosiłam by masował mi plecy i tym się zajmowała
        a nie skakaniem. Co do widoków to nie wiele widział bo okularki mu podejrzanie
        zaparowały, a później to już gapił się tylko na synia a na mnie nie (i tak do
        dziś mu zostałosmile)) Po wszystkim był zadowolony, że wreszcie może usiąść bo i
        ręce i nogi go rozbolały do dziś wszystkim opowiada, że ja to tylko leżałam i
        parłam a całą robotę to on odwaliłsmile)))) Każdy rodzi jak se woli, wedle woli.
    • ainer1 ja nie place 22.01.04, 22:41
      Witam,

      bede rodzic w pojedynczej sali, z mezem, nie bede miec lewatywy ani golenia
      krocza, zzo dostane za darmo, wanna do dyspozycji.
      Za nic nie place.
      Gdzie?
      Szpital Miejski Olsztyn,

      pozdrawiam,
      Renia
    • martynka30 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 23.01.04, 13:37
      Dziewczyny rozumiem dlaczego placi sie za porod rodzinny, dlaczego placi sie
      za wybrana polozna na wylacznosc, czy wybranego lekarza na wylacznosc,
      rozumiem dlaczego placi sie za osobna sale, niestety nawet rozumiem dlaczego
      znieczulenie jest w w wiekszosci szpitali platne, wszystko rozumiem poki to
      oficjalny cennik, a pieniadze formlanie i legalnie pobiera szpital, ale chyba
      jestem glupia i oswieccie mnie, dlaczego za znieczulenie ma byc w
      kieszen????????? Szykuje sie do drugiej ciazy i bardzo jestem zainteresowana
      znieczuleniem (poprzednio mialam cc), ale chce zaplacic oficjalnie. Czemu
      uwazacie, ze trzeba w kieszen sad? Pozdrawiam
      • pelka69 Ja tak nie chce-ale sie boje 23.01.04, 14:15
        No właśnie co tu zrobić?Brzydzę się dawaniem w tzw.łape za coś, co przecież
        jest obowiązkiem położnej.Myślę sobie czasami , że być może nie są one dobrze
        wynagradzane (zresztą kto w Polsce jest)ale przecież to nie jest powód aby
        dawać w kieszeń.Ja mam wybór nad którym zastanawiam się już od dłuższego czasu
        tzn. swoja opłacona położna, albo (jak radzą mi kobiety z mojej rodziny)złapać
        przed porodem położną i pytać czy akurat ona będzie się mną zajmowała i
        wtedy "dać jej do zrozumienia", aby zrobiła to dobrze.No kurcze, to przecież
        jest żenujące tak dla mnie, jak i dla kobiety, która może nie uznaje takich
        praktyk. Własna położna to też "dziwne" rozwiązanie.Będzie, ale nie usmierzy
        bólu, inne położne mogą na mnie patrzeć "kątem" oka, a do tego kto ma głowe w
        chwili kiedy już wiesz, że się zaczyna, dzwonić do kobiety, która może np spać,
        albo która odbiera w tym czasie inny poród.No i bądź tu człowieku mądry(jak to
        moja babcia powiada).W tym wszystkim pozostaje strach o siebie i o dziecko, czy
        nie skończy się na tym że będę musiała się prosić o opiekę i czy
        nie "pomagając" położnej finansowo nie przyjdzie o 5 min za późno....hmm no
        nic, poczytam co będziecie pisać jeszcze na ten temat..pozdrawiam
    • butka Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 23.01.04, 14:28
      Do wczoraj zastanawiałam się nad tym jak się wogóle do tego tematu zabrać, komu
      płacić, jak (bo to jakoś głupio) i ile, ale jak sobie Was dziś poczytałam to
      zmieniłam zdanie. macie rację, co niektóre, lekarzowi to wogóle nie rozumiem po
      co, bo przy braku komplikacji to on tak naprawdę wogóle przy porodzie nie
      bierze udziału, a położna zawsze jakaś na dyżurze jest, można zawsze się
      wcześniej przejść i w danym szpitalu je poznać i się przekonać. U mnie w
      Bydgoszczy to wiem że w Bizielu za rodzinny się nie płaci, muszę się jeszcze
      dowiedzieć jak to w Dwójce na Szpitalnej. może któraś z Was to wie?
    • malika5 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 23.01.04, 14:41
      Ja zamierzam zapłacić tylko za ZOO (do kasy szpitala), za poród rodzinny nie bo
      jest w cenie. Ale moja ciąża przebiega prawidłowo, gdybym przewidywała
      jakiekolwiek problemy na pewno zapłaciłabym mojemu lekarzowi żeby był przy
      mnie. Po prostu żeby mieć pewność, że opieka będzie solidna. Niestety prawda
      jest taka, że lekarze też ludzie i są czasem znużeni, zniechęceni itd. a extra
      pieniądze dają im dodatkową motywację do pracy. Zwłaszcza, że na państwowym
      zarabiają bardzo mało jeżeli wziąść pod uwagę ich wiedzę i odpowiedzialność
      jaka na nich ciąży. Nienawidzę łapówek,jest to poniżające (i branie i dawanie),
      ale nie dziwię się że kobiety je dają, skoro ponadstandartowych usług nie ma w
      oficjalnym cenniku.To błąd systemu! Jeżeli szpital umożliwił by obsługę przez
      wybranego lekarza, czy osobistą pielęgniarkę za dodatkową opłatą- mniej by było
      patologii. Oczywiście przy założeniu że ta pielęgniarka czy lekarz też coś z
      tego będą mieć.
      • martynka30 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 23.01.04, 15:33
        Ale mnie trudno uwierzyc, że nie można tego załatwić oficjalnie, chcę mieć
        znieczulenie, pytam ile, proszę, płacę i dobrze, tak jest ok. No chyba, że
        jakaś naiwna jestem (i tak może byćsmile. Ja bym chyba pogoniła położną czy
        lekarza, którzy sugerowali kieszeń, i nawet nie tylko z powodów etycznych...
        Tak się zastanawiam jak taki lekarz czy położna zachowają się jak będą
        komplikacje, co się stanie jak okaże się, że np. trzeba będzie zrobić
        c.cięcie? Też zasugerują kieszeń? Nie ufałabym takiemu personelowi, oj nie
        • kobitka29 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 23.01.04, 15:48
          problem z zo tkwi w funduszach szpitalnych. Szpitale zazwyczaj nie maja
          dodatkowych pieniazkow z funduszu narodowego na takie znieczulenie. Niestety
          jest ono traktowane jako LUKSUS. Wiec jesli szpitalowi uda sie dostac pieniazki
          na ten cel, to czesc tej kwoty daje szpitalowi FN a czesc my, czyli jest wtedy
          oficjalna wplata do szpitala. Natomiast jesli szpital tego nie ma to jest
          gorzej. Znieczulenie zewnatrzoponowe nie jest w prawie polskim mozliwe do
          uzyskania za darmo na zyczenie, jest to traktowane jako "dobro" dodatkowe, a i
          bez tego tez sie da urodzic....Takie jest zalozenie! Jesli chcemy zo w szpitalu
          gdzie nie ma za to refundacji, to anestezjolog musi wpisac wskazanie medyczne
          do tego zabiegu. I za to daje sie "w lape", gdzyz on tego wcale nie musi zrobic:
          ( a druga kwestia to ilosc lekarzy w takim szpitalu ktora tym sie zajmuje i to
          potrafi rozbic. Zazwyczaj sa to anestezjolodzy ktorzy maja kupe innej roboty na
          blokach operacyjnych i zeby znieczulili porod "na zyczenie" musza
          miec "motywacje". Wtedy po takiej motywacji przyjada i srodku nocy, poza
          dyzurem np za 600-1000 zl... W tym tkwi problem dawania kasy i za co... jeszcze
          nam daleko do cywilizacyjnego kraju gdzie zo ma sie na zyczenie. A to jest
          przykre...
          • martynka30 Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 23.01.04, 16:22
            Kobitko nie zrozumiałyśmy się. Z postów wynika, że większość mam doskonale
            zdaje sobie sprawę z tego, że kontrakty z NFZ są zawierane na tak śmieszne
            kwoty i na tak szczupłą liste usług, że za znieczulenie niestety trzeba
            płacić. Chodzi natomiast o płacenie do kieszeni, czyli mówiąc wprost o dawanie
            łapówki, a to już przestępstwo. Znieczulenia w większości szpitali nie
            uzyskuje się za darmo na życzenie, ale masz prawo za nie oficjalnie zapłacić.
            Podobnie jak chcesz mieć oddzielny pokój, o ile tylko jest wolny, masz prawo o
            niego poprosić i uiścić oficjalną stawkę. Przy czym nie potępiam mam, które
            decydują się na to, bo uważają, że nie mają innego wyjścia, moje oburzenie
            budzi postawa tych lekarzy, którzy zwyczajnie okradają swój szpital. Mogą
            przyjąć pieniądze oficjalnie w kasie szpitala (NFZ im tego wtedy nie
            refunduje, my płacimy calość), lub mogą wziąć w łapę i napisać, że istniało
            wskazanie medyczne do znieczulenia, wtedy dostaną refundację z funduszu. I w
            tym drugim dla własnego dobra nie powinnyśmy brać udziału, bo co będzie jak
            zażądają od nas pieniędzy za coś co należy nam się bez opłat?
    • amoran Re: opłaty przy porodzie - czy tylko ja jestem je 23.01.04, 16:23
      Przeczytałam Wasze posty i nadal nie wiem co zrobić. Nigdy nikomu nie dałam
      łapówki i wolałabym takiej sytuacji uniknąć, ale...... no właśnie. Jeśli okaże
      się, ze poród odbiera świeżo upieczony ginekolog a w czasie porodu pojawią sie
      komplikacje. NIGDY NIE WIEMY jaki przebieg będzie miał nasz poród. czy będzie
      cesarka, czy coś się nie wydarzy? W takiej sytuacji chciałabym, aby był przym
      mnie zaufany lekarz ginekolog, który jest fachowcem i prowadzi moją ciąże.
      Może się zdarzyć, ze nie będę rodzić na jego dyżurze. Jak mu zapłacę, to z
      pewnością się mną zaopiekuje. Z uwagi na to, ze jest ordynatorem powiedziano
      mi, że już i tak wszyscy będą się starać mną zaopiekować.

      Nadal jednak nie wiem co robić. Dylemat przede wszystkim moralny (także
      finansowy) trudny do zgryzienia.

      Pozdrawiam, Ania Bąbelek/Bąbelka
Pełna wersja