smutna historia - z odrobina nadziei

21.01.04, 17:47
Nie sądziłam, ze kiedykolwiek będę pisac taki list.
To smutna historia i jeszcze nie wiadomo jak się skonczy. Pisze ja dla tych z
was, które przeszly przez podobne tragedie, dla których swiat się na moment
zawalil. Dla tych, które potrzebuja tak jak ja nadziei.
Gdy rok temu zaszlam w ciaze, skakalam ze szczescia. Niedlugo. W niedziele
gdy grala WOSP dostalam bolu brzucha. Pojechalismy do szpitala, gdzie lekarz
stwierdzil, ze było to poronienie – nie do uratowania. W 5 tyg. po raz
pierwszy rozstalam się z marzeniem o szczesliwym macierzynstwie. Wtedy
pomogla mi swiadomosc, ze nie ja jedna przezywam taka tragedie, bo o
poronieniu nie przeczyta się w pismach dla przyszlych mam...
Pol roku pozniej znowu bylam w ciazy. Mialam nowa nadzieje i nowego lekarza,
który natychmiast kazal mi zrobic test na poziom progesteronu. W pierwszej
ciazy nawet przez moment nie mialam mdlosci – wiec być może niedobor
progesteronu był przyczyzna tamtego poronienia.
Tym razem było ok. Pierwsze USG i cudowna niespodzianka: blizniaki! Az się
poplakalam z radosci. Przez trzy tygodnie zylismy upojeni wizja naszej
rodzinki. Kolejne USG wykazalo, ze jedno z dzieci przestalo się rozwijac.
Rozpacz i zal do losu. Ja wiem ze to się często zdarza i gdyby nie nowoczesna
aparatura, to bysmy o blizniakach nawet nie wiedzieli, ale trudno było się
nam z tym pogodzic.
Zostala jednak nasza kruszynka, dla ktorej warto było zyc.
Balam się kazdego kolejnego USG, ale Malgorzatka rosla, machala nozkami i
lapkami, a mój brzuszek nabieral tych cudownych okraglych ksztaltow. 6
grudnia pierwszy raz poczulam slodkie kopniaczki, to był 20 tydzien. Nasza
zabka lubi sok pomaranczowy (zawsze po nim fika), glaskanie po brzuszku i
kolysanki. Byliśmy tacy szczesliwi – chyba najradosniejsze Swieta w naszej
rodzinie. Wszyscy na Ciebie czekali.
8 grudnia mój lekarz na USG wykryl nieprawidolowosc w mozgu dziecka. Tego
samego dnia powtorzylismy badanie na jeszcze lepszym USG. Wstepna diagnoza:
jednostronne poszerzenie komory. Rokowania od dobrych po najgorsze. Trzeba
robic dalsze badania. Robimy kolejne USG i kolejne – najlepsi specjalisci i
najlepszy sprzet w Warszawie. Rezonans magnetyczny. Padaja rozne diagnozy –
kazda troche gorsza od poprzedniej, ubytek mozgu, niedorozwoj, brak jednej
polkoli. Można zyc bez nerki, pluca, ale bez polowy mozgu? Lekarze powoli
sugeruja, ze sytuacje w których ratowanie zycia nie ma sensu. Od ponad
tygodnia placze i usiluje mieć nadzieje. Z kazdym badaniem mam jej coraz
mniej.
Wreszcie wczoraj diagnoza jak wyrok.
Dlaczego Malgorzatko wlasnie tobie musialo się to przytrafic? Nie masz waznej
czeci mozgu, wiadomo ze nigdy nie będziesz sama oddychac. Nie będziesz wiec
mogla zyc.
Bylysmy razem przez 27 tygodni – najcudowniejszy czas w moim zyciu.
Psychicznie zegnam się z Toba już od kilku dni.
Placze i glaszcze ten okragly brzuszek, który czasem podskakuje.
Nie ma nadziei, podejmujemy decyzje, ze trzeba będzie wczesniej przerwac ta
ciaze.
Mowienie co się dzieje jest koszmarem (przy kazdej rozmowie z rodzina
placze), wiec nikt ze znajomych nie wie. Udawanie, ze wszystko w porzadku
jest ponad moje sily...
Nad Twoimi badaniami Malgorzatko biedzi się sztab lekarzy. W medycynie nie
istnieje taki przypadek. Wyniki wykluczaja się wzajemnie.
I dzis pojawia się cien nadziei. Bo choc wyniki sa zle, to podobno jest
dziecko, które ma podobne ubytki – a jednak ma dzis 5 lat, zyje i jest
absolutnie normalnym dzieckiem. I może jednak będziesz mogla oddychac, rosnac
i być z nami.
Ten cien nadziei sprawia, ze jutro mam robic kolejne badania i może jednak
zdazy się cud.
Mam nadzieje, ze lekarze nie ludza mnie tylko dlatego, by zobaczyc jak
rozwinie się niezwykly przypadek medyczny.
Mam nadzieje ze będziesz zyc, ze przytule cie i spojrze w twe sliczne oczka.
Ze będziesz z nami coreczko.
Modle się o to, choc do tej pory Bog raczej moich modlitw o dzieci nie
wysluchiwal.
Jeszcze nie wiem jak skonczy się ta historia...
Napisze wam, by się wyplakac, lub podzielic radoscia.
Dziekuje ze jestescie
Anka
    • kasia9641 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 21.01.04, 18:04
      Aniu, jest mi bardzo przykro, że musisz przez to przechodzić. Trzymaj się, mam
      naprawdę ogromną nadzieję, że jednak wszystko dobrze się ułoży, napisz
      koniecznie, pozytywnymi myślami będę z Wami.
      • foczka4 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 22.01.04, 22:26
        hej!
        chcialam Ci tylko powiedziec ze zaden sprzet diagnostyczny nie jest nieomylny.
        moj synus tez jest bardzo chory. podejzenie padlo w 32tyg ciazy. kazde kolejne
        usg wykazywalo zupelnie co innego. padla nawet diagnoza ze nie ma mozdzku ba
        nawet nosa mial nie miec. pojechalam do centrum zdrowia matki polki w lodzi.
        sprzet cudo ale diagnoza zalezala zawsze od badajacego-zawsze inna.
        chcialabym napisac ze urodzilam zdrowe dziecko ale niestety tak nie jest.
        chcialam tylko napisac ze zadne z badan nie wykazalo tego co naprawde dolega
        mojemu synusiowi!

        musisz powierzyc los swojej coreczki Bogu to chyba jedyne wyjscie! wiem ze
        jest ciezko!!!
    • amikino Re: smutna historia - z odrobina nadziei 21.01.04, 18:06
      Badz dzielna.
      Myslami jestem z Wami.
    • lsc Re: smutna historia - z odrobina nadziei 21.01.04, 19:40
      Witaj!
      Z całego serca trzymam kciuki za Małgorzatkę i jej mamę.
      Obyś Aniu niedługo mogła podzielić się z nami łzami - ale radości.
      Jesteśmy z Wami
      Lucy i 27tyg Kuleczka
    • zunia76 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 21.01.04, 19:41
      Trzymaj sie Kochana-jestesmy z Toba. Mocno trzymam kciuki zeby wszystko bylo w porzadku.
      Usciski i cieplutkie pozdrowienia
      Ania
    • agnesm1 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 21.01.04, 20:02
      Aniu pomodle sie za Ciebie i Malgosie.
      Teraz pozostaje tylko nadzieja, ze cuda sie zdarzaja...
    • kasiacs Re: smutna historia - z odrobina nadziei 21.01.04, 20:22
      Trzymam mocno kciuki za Was i za ta odrobinke nadziei ktora sie pojawila.
      Oby bylo dobrze.
      K.
      • ida92 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 21.01.04, 20:29
        Tobie i Małgorzatce, żeby wszystko ułożyło się szczęśliwie, a wyniki badań były
        wbrew losowi.
        • mada06 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 21.01.04, 22:10
          CUDA SIĘ ZDARZAJĄ!!!!!!!
          trzymam kciuki!!
          mada i 19 tyg. dzidzia
    • mstopka Re: smutna historia - z odrobina nadziei 21.01.04, 22:33
      Będę trzymać kciuki za Was. Mam nadzieję, że wszystko zakończy się dobrze. Bądź
      dzielna. Trzymaj się.
      Marta i 24 tyg. malutek
    • gandzia4 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 22.01.04, 01:24
      Trzymam kciuki z całej siły, nie poddawajcie się obie. Wierzę z całego serca, że
      się uda i będzie dobrze.
      • kags Re: smutna historia - z odrobina nadziei 22.01.04, 07:50
        Badz dzielna. Trzymam za Was wszystkie moje kciuki.
        Sciskam,
        KaGS.
    • amoran Re: smutna historia - z odrobina nadziei 22.01.04, 16:21
      Przeczytałam Twój list ze łzami w oczach. Będę się za Ciebie i Twoje
      dzieciatko modlić, bo jedyna nadzieja w Bogu. Na pewno będziesz szcześliwą
      mamą.

      Pozdrawiam, Ania
      • malwes Re: smutna historia - z odrobina nadziei 22.01.04, 16:25
        Aniu!
        Jesteśmy z Tobą - wierzę, że wszystko się ułoży!!!
        Daj proszę nam znać co z Tobą i Dzidzią...
    • omn3 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 22.01.04, 16:42
      Aniu trzymaj sie,myslami jestem z toba.Zycze ci z calego serca zeby wszystko
      sie dobrze skonczylo.Jestes bardzo dzielna kobieta.
    • matusia3 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 22.01.04, 22:01
      Kochana Aniu!

      Czytając Twój smutny post mam łzy w oczachsadWyobrażam sobie jak się czujesz,co
      musisz przeżywać.Ja jestem dobrej myśli,pomodlę się gorąco za Twoją córeńkę.
      Cieszę się,że masz nadzieję,że wszystko się może jeszcze dobrze skończyć.
      Tak warto żyć dla takiej malutkiej istotki......Twojej córeczki.
      Aniu myślami jestem z Tobą,trzymam mocno kciuki i tak jak Ty wierzę,że się
      uda...

      Pozdrawiam serdecznie,dawaj znać .....

      matusia3
    • iwonabw Re: smutna historia - z odrobina nadziei 22.01.04, 22:08
      Modlę się za was. Za Ciebie i Małgosię. Byś miała dużo siły i wiary.
    • aniao3 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 22.01.04, 22:48
      Dziekuje wam wszytkim za slowa otuchy.
      Nie opisze wam co przezywam, bo tego opisac sie nie da.
      Ale wolalabym stracic to dziecko na poczatku ciazy, niz teraz, gdy czuje jej
      ruchy, gdy nadalismy jej imie, gdy juz jest w wieku w jakim sie ratuje dzieci,
      a my musimy sie zastanawiac czy przerwac ciaze - czyli urodzic wczesniej i nie
      ratowac, czy donosic ta ciaze i probowac ratowac, nie wiedzac czy kiedykolwiek
      powie do nas choc slowo, czy bedzie w stanie samodzielnie zyc.
      I kiedy inne mamy mysla o wyprawkach, to ja zastanawiam sie jakie formalnosci
      sa potrzebne przy pogrzebie - bo zdaniem czesci lekarzy moze jednak nie byc w
      stanie oddychac sama.
      Jestem bliska zalamania nerwowego, boje sie ze bedzie mi sie snic moja
      coreczka, ze jesli ja zabije to bedzie mnie to przesladowac do konca zycia.
      A jesli zdecydujemy sie by zyla i bedzie wegetowac, to bedziemy zalowali tej
      decyzji do konca zycia. Lekarze sa bezradni. Nie wiedza co bedzie dalej.
      Nadziei jest tak malo, ze czasem brak.
      Dziekuje wam za wszystkie slowa pocieszenia.
      Anka
      • jola.wie Re: smutna historia - z odrobina nadziei 23.01.04, 00:25
        nie przerywaj
        daj jej szansę
        daj wam szansę
      • kwiatkas Re: smutna historia - z odrobina nadziei 24.01.04, 14:15
        Aniu, łączę się z Tobą w Twoich rozterkach. Wiadomo, że jest to niesamowicie
        trudna decyzja, którą musisz podjąć. A więc ze szczerego serca życzę Ci, aby
        Wasza (Twoja i męża) jakakolwiek ona będzie była najlepsza dla Was i dla
        dziecka. Wierzę, że Wasza przemyślana decyzja będzie słuszna i jak ja
        podejmiecie to musicie wierzyć, że to jest to.....
      • gosia.mama.wojtusia Re: smutna historia - z odrobina nadziei 28.01.04, 11:17
        bardzo bardzo ci wspólczuję,nie mam słów na tą tragedięsad(((trzymaj się
        Aniu,będę się za Was modlić
    • banshee74 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 23.01.04, 00:53
      Aniu - napisałam Ci maila na priva
      Pozdrawiam
    • hancik5 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 23.01.04, 09:44
      Kochana Anusiu, Twoje dzieciątko Małgorzatka jest jedynym i niepowtarzalnym
      cudem i dobrze znana Bogu od poczęcia. Głęboko w to wierzę i głęboko wierzę w
      to, że spokój uzyskasz tylko wtedy, gdy pozwolisz dzidzi urodzić się. W
      przeciwnym razie niepokój w duszy może okazać się nie do zniesienia. Wiesz,
      czytałam kiedyś w internecie o dzieciach nie mających w ogole mózgu
      (anencephalia), które były zdiagnozowane ostatecznie bez cienia nadziei w 5 czy
      6 miesiącu - to oznacza tylko wyrok śmierci. Czytałam też o miłości rodziców do
      nich i o decyzjach urodzenie ich skarbów. Wydaje mi się,że ta decyzja to hymn
      na cześć godności swojego dziecka a także ocalenie poczucia własnej godności
      rodziców. Ta strona jest po angielsku,można wyszukać Family Village - stronę
      dosyć smutną, bo poświęconą różnym wadom malutkich dzieci, ale ile tam miłości.
      Gorąco życzę Ci wiary w to, że WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE - u twojej Małgorzatki
      przecież nic niewiadomo na pewno. Bóg z Tobą, bez wzgędu na to, czy w Niego
      wierzysz, czy nie.Trzymaj się.
      • alicya Re: smutna historia - z odrobina nadziei 23.01.04, 10:44
        A ja bym chciala Ci napisac, abys nie kierowala sie glosami z boku tylko
        wsluchala sie w siebie i meza. Kazdy moze wyglaszac bardzo wzniosle i
        szlachetne komentarze o sumieniu i znaczeniu zycia, ale to TY i Twoja rodzina
        bedzie ponosic konsekwencje decyzji jaka podejmiesz.
        Mysle, ze zwlaszcza w Polsce decyzja o przerwaniu ciazy jest bardzo trudna bo
        potepiana spolecznie, ale ciagle jest to opcja, do ktorej masz prawo. Z drugiej
        strony doskaonale rozumiem, ze Twoje wlasne emocje i przekonania maja tutaj
        maja pierwszoplanowe znaczenie.
        To jedna z takich sytuacji, z ktorych nie ma latwego wyjscia. Przemysl wszystko
        bardzo doglebnie i jesli cos juz postanowisz to nie tlumacz sie przed innymi.
        To Twoje zycie!!!
        • alina1 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 23.01.04, 20:40
          Aniu popieram dokładnie to co pisze Alicya.
          To Wasze dziecko i Wasza decyzja. Wątpliwości będą zawsze, jakąkolwiek
          podejmiesz decyzję. To wy musicie zdecydować sami co dalej.
          Dla mnie każda twoja decyzja będzie dobra. Ja pochowałam dwoje dzieci, więc
          znam rozpacz straty dzieci. Znam uczucie wątpliwości.
          Jestem z tobą myślami i sercem. Życzę spokojnego wyboru.
          • joasiiik24 Re: smutna historia - z odrobina nadziei 24.01.04, 14:30
            ANIU trzymam kciuki nie potrafie wyrazic tego co czuje...plakalam czytajac
            Twoj post.Wierze ze podejmiesz razem z mezem sluszna decyzje...jestesmy z Toba
            i Twoja coreczka.



            asia i 28 tyg Kamilka i tato Mikołaj
        • bomaki Re: smutna historia - z odrobina nadziei 24.01.04, 22:23
          Jestem z Wami myślami i modlitwą.Bogusia
    • akaisha Re: smutna historia - z odrobina nadziei 24.01.04, 16:04
      twój list wzruszył mnie do łez...sama jestem mamą i wiem co teraz czujesz
      życzę tobie i Małgosi wszystkiego dobrego. cała siła w nadziei...
      • amania Re: smutna historia - z odrobina nadziei 25.01.04, 19:47
        Aniu, nie wiem co Ci napisać. Sama byłam niedawno w podobnej sytuacji. Też
        miałam wiele badań USG, na najlepszym sprzęcie, rezonans w Warszawie.
        Po nim lekarze byli pewni, że nie ma szans dla mojej córeczki. Nie rozwineły
        się płuca i wada brzuszka jaką miała Ala nie nadawała się do operacji.
        Prpoponowali wcześniejsze rozwiązanie ciąży. Nie zgodziłam się. Urodziłam w
        listopadzie, w 33 tygodniu. Ala zmarła zaraz po porodzie....
        Gdybyś miała jakieś pytania pisz na priv.
        Będę myśleć o Tobie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja