Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pytanie

22.01.04, 11:35
Mamusie!

Pewnie moje pytanie wyda wam się dosyć głupie, ale... właśnie na jednym z
wątków przeczytałam, że zdarzają się "śmieszne" sytuacje, w których z jakichś
powodów mama dostaje innego maluszka (link poniżej)

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=9657066&a=10307681
Nigdy się głośno nie przyznawałam, że sama mam takie obawy, ale teraz
postanowiłam się "przyznać" i zapytać: Czy komuś się to przytafiło? Jak wtedy
przekonuje się położną, że to pomyłka i czy z tego jest tylko "dużo śmiechu"
czy raczej nieprzyjemności....???

Troszkę się obawiam, czy jestem w stanie już tak po pierwszym "widzeniu"
zapamiętać moje maleństwo i poznać je potem w razie jakiejś "gafy".

Pozdrawiam,


PS. Oczywiście wiem o procedurach, opaskach na rączki, itp... ale życie
czasem płata przecież figle...
    • werata Re: Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pyt 22.01.04, 11:51
      śmieszne, ale wczoraj rozmawiałam o tym z mężem, tochę żartobliwie, ale...
      poprosiłam Go, żeby pilnował naszego maluszka wink i nie spuszczał go z oczu...

      Wyczytałam gdzieś, że dzieciom robi się odcisk stópki, a matce palca ręki,ale
      to mogło być na jakimś zagranicznym serwerze, bo w Polce to chyba nie ma takiej
      procedury ?
      pa
    • katarzyna.br Re: to wcale nie głupie pytanie 22.01.04, 12:08
    • katarzyna.br Re: to wcale nie głupie pytanie 22.01.04, 12:15
      Nie wiem co się stało, że poszło bez tekstu.
      Wracając do tematu: ja też się strasznie bałam, że nie daj Boże zamienią mi
      dzidzię, dlatego powiedziałam mężowi, który był ze mną przy porodzie żeby
      dobrze się przyjrzał naszemu maleństwu bo ja sama mogę nie być w stanie. Na
      szczęście nie było żadnych wątpliwości bo dzidzia strasznie do mnie podobna.

      Pozdrawiam
      Katarzyna i Nina (30.09.03)
    • emka79 Re: Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pyt 23.01.04, 01:05
      Witajcie!
      Podobno moja babcia, kiedy odbierala moja mame ze szpitala, pomylila dzieci!
      Jak glosi rodzinna historia, podobno dopiero 11-letnia kuzynka mojej mamy
      zauwazyla, ze nastapila pomylka- zorientowala sie, ze becik tego dziecka,
      ktore zabraly ze szpitala jest inny niz ten, ktory wybieraly razem z babcia!
      Dodam, ze to bylo drugie dziecko mojej babci, wiec byla juz doswiadczona
      matka smile

      • hanna26 Re: Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pyt 23.01.04, 01:43
        Nie martw się, jak zobaczysz swoje dziecko, to przekonasz się od razu, że nie
        jesteś w stanie pomylic swojego malucha z milionem innych. Ja w każdym razie
        tak miałam z moją córką. Każde dziecko jest zupełnie inne.
        • silije.amj Re: Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pyt 23.01.04, 08:46
          Zanim urodziłam córeczkę myślałam, że wszystkie noworodki są do siebie
          podobne, a w ogóle nie miałam nigdy daru szybkiej identyfikacji twarzy. Jednak
          kiedy tylko zobaczyłam moje dziecko, od razy rozpoznałam rysy męża - z nikim
          nie mogłam pomylić tej bródki z łuczkiem i małych usteczek!!!
        • jola.wie Re: Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pyt 23.01.04, 09:01
          ach, jak mi miło, że ten wątek opiera się na moim poście smile)

          Teraz tą zamianę dzieci można wspominać jako anegdotę i jeszcze się przy tym
          uśmiechnąć, ale wcale śmieszne to nie jest.
          Moja córka była strasznie podobna do swojego brata kiedy się urodził, więc
          miałam już niejakie pojęcie, jak wygląda "moje" dziecko, ale nie wiem, czy
          byłabym tego taka pewna przy pierwszym dziecku!
          Zdarzają się przecież incydenty zamiany dzieci, a ludzie się orientują po
          latach! (o ile w ogóle) brr...
          Moja teściowa np, była tak przerażona perspektywą mozliwości podmiany dzieci,
          że rodząc moją szwagierkę UPARŁA SIĘ że nie pojedzie do szpitala (dało się, a
          było to ponad 40 lat temu!! brawo, babcia!) i urodziła w domu.

          Teraz jest łatwiej, bo:
          1. rodzi się mniej dzieci (więc jest mniej więcej "przejrzystość")
          2. dziecko po urodzeniu jest dawane matce na brzuch, więc może się przyjrzeć, a
          nie tak jak kiedyś pokazywano matce wypiętą pupę, żeby widziała, co za płeć, a
          potem dostawała dziecko po 12 godzinach do pierwszego karmienia i wio na
          noworodki!
          3. dziecko jest cały czas z matką na sali, więc go może dobrze zapamiętać.

          W moim przypadku pomylono beciki dzieci (stało się to po kąpieli na
          noworodkach), na rączkach i nóżkach były już prawidłowe identyfikatory, no ale
          normalnie nie można ich było zobaczyć, bo dzieci były pakowane w beciki "na
          baczność" w ciasny naleśnik.
          Jakoś tak w momencie zdarzenia miałam wewnętrzne PRZEKONANIE że dziecko NIE
          MOGŁO zaginąć, a przeciez równie dobrze mogło znaleźć się poza szpitalem!
          Pilnujcie swoich dzieci! (o, można to pięknie dopisać do listy obowiązków
          małżonka uczestniczącego w porodzie, choć z drugiej strony mówi się, że faceci
          tacy mało spostrzegawczy....smile)
          Dziewczyny, myslę, że nie ma się czym przejmować na zapas, nic złego się nie
          stanie! Będzie ok, zobaczycie!
          pozdrawiam
    • zorza28 Re: Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pyt 23.01.04, 09:17
      Twoje pytanie nie jest wcale dla mnie głupie. Ja strasznie sie tego bałam a to
      dlatego, że osobiście znam zamienione dzieci. Dwie dziewczynki teraz już dorosłe
      kobiety. Co więcej mieszkały niedaleko i chodziły do tej samej szkoły. I wszyscy
      wiedzieli one także, że zostały zamienione po porodzie. Teraz mam nadzieję, że
      takie rzeczy sie nie zdarzają ale nie zaszkodzi "pilnować" dziecka.
    • mamadwojga Re: Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pyt 23.01.04, 10:44
      Dobrze że moje dzieci takie do nas podobne, bo też bym się zastanawiała. Ja
      tam myślę że zawsze istnieje możliwość pomyłki - przy kąpieli, przy badaniach,
      podczas naświetlania na żółtaczkę... Ale nie dajmy się zwariować. Takie
      przypadki to z pewnością wielka rzadkość. Poza tym identyfikatory są podwójne
      i raczej nie spadają na raz z obu rączek. Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich
      dzieciaczki (na pewno niepodmienione).
    • reszka2 Re: Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pyt 23.01.04, 12:27
      Moim dzieciom załozono opaski na rączki i nóżki jeszcze przed przecięciem
      pępowiny - maja one takie zatrzaski, że nie mozna ich odpiąć, tylko przeciąć,
      jedną opaskę zdjęto w szpitalu, i tam zostala (wraz z moim podpisem że odbieram
      noworodka "Iksińska, córka Małgorzaty, urodzona itd), drugą zdjęliśmy w domu -
      została na pamiątkę.
    • burza4 Re: Zamiana dzieci w szpitalu - pewnie głupie pyt 23.01.04, 14:27
      Nawet chwila wystarczy, zeby zapamiętać ktore nasze... Na karmienie
      pielęgniarka przyniosła 2 berbecie - mnie i sasiadce. I podała nam dzieci
      odwrotnie - w zaszdzie nawet nie zdążyła bo jednocześnie wrzasęłysmy "to nie
      moje!"

      Dzieci się różnią znacznie. I to swoje zawsze się pozna. Nawet jeśli się je
      widziało tylko chwilkę na sali porodowej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja