madzialenka119
26.11.09, 18:36
Jestem w 38 tyg. ciąży, 2 dni temu byłam w szpitalu ze skurczami, był to jednak fałszywy alarm. Zostałam tam bardzo boleśnie zbadana przez położną a później przez lekarza do tego stopnia,że mój mąż za drzwiami słyszał jęki i myślał, że zaczął się poród. Po badaniu od razu zobaczyłam krew. Lekarz powiedział, ze to normalne i że teraz każde badanie będzie tak wyglądało. Od razu po badaniu oboje z mężem byliśmy tak zniesmaczeni, że wypisałam się na własne życzenie i jestem przerażona tym badaniem boję się tam wrócić, do tej pory mam plamienia po tym badaniu, mój lekarz prowadzący nie skomentował tego widać też uznał,że to normalne (pracuje w tym samym szpitalu), ale ja mam wątpliwości (moja mama rodziła trzy razy i nigdy nie została tak brutalnie potraktowana)Czy macie podobne doświadczenia? Może to naprawdę normalne a ja panikuję?