ivara
01.02.10, 14:31
Witam Was!
W piatek pytalam Was czy znacie dobry sposob na porod a 12h godzin pozniej
jechalam do szpitala!

Rano wysprzatalam mieszkanie, jak maz wrocil z pracy kochalismy sie, a na
obiado-kolacje bylo carry

Pozniej jeszcze raz pieszczoty.. W sumie po carry
zaczelam czuc bol w krzyzu i w kroczu jak przy miesiace. Kilka godzin pozniej
byl pierwszy skurcz, a nastepne co 5 min, wiec migiem do szpitala.

Na izbie przyjec lekarz powiedzial ze jest juz 3cm. Jak bylam na porodowej
bylo nastepne 3cm i polozna powiedziala ze za pozno na znieczulenie! A ja
panika, ze bez znieczulenia nie dam rady

Skurcze byly "prawie" bezbolesne- oddychalam gleboko, bo wiedzialam ze panika
pogarsza sprawe (tak mialam przy pierwszym)..
W ciagu nastepnej godziny urodzilam coreczke. Przy partych juz naprawde bolalo

Pare razy krzyczalam ze nie dam rady, ale w koncu zaparalam sie w sobie, ze
musze wytrzymac to parcie, tym szybciej bede miala coreczke. I udalo sie

Przy ostatnim partym musialam przeklac "o k.."- bolalo najbardziej- i jak sie
pozniej okazalo popekaly mi zyly od parcia. Cala buzia, szyja, ramiona, plecy
sine..
Corka duza- 4200, 57cm. Brzuszek mialam malutki i szuplej budowy jestem wiec
nie mam pojecia gdzie Ona sie tam zmiescila

Od doby jestesmy w domu bo w szpitalu nie da sie odpoczac, a do tego od nikogo
pomocy i zadnej rady nie mozna dostac! Katastrofa!
Dodam jeszcze ze polozna byla prawdziwa kasliwa suka! Nikt przez 12 h nie
zapytal jak sie czuje po porodzie i jak dziecko! Lezalam tam bez picia i
jedzenia bo masz nie mogl wejsc, bo byl z dzieckiem, ktorego nie mial gdzie
zostawic by mnie odiwedzic!
Pozdrawiam Was

Zycze rownie szybkiego porodu