Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porodowej

08.02.10, 16:14
Bede rodzić w szpitalu klinicznym i z tego co poczytałam strasznie
duzo tam studentów i nie patrzą czy poród rodzinny czy nie, tylko
włażą, my z mężem nie zyczymy sobie nikogo poza połozną i lekarzem,
czy moge nie zgodzić sie na ich obecność ?
Pozdrawiam
Magda
    • garbinada Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 08.02.10, 16:18
      oczywiście,że możesz, ale nie bądź zdziwiona, jeśli usłyszysz, że skoro wybrałaś
      szpital kliniczny i o wysokim stopniu referencyjności, to musisz się liczyć z
      obecnością studentów wink taki tekst można było usłyszeć w szkole rodzenia na
      Starynkiewicza....
      powodzenia!
      • 18_lipcowa1 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 08.02.10, 17:36
        garbinada napisała:

        > oczywiście,że możesz, ale nie bądź zdziwiona, jeśli usłyszysz, że
        skoro wybrała
        > ś
        > szpital kliniczny i o wysokim stopniu referencyjności, to musisz
        się liczyć z
        > obecnością studentów wink


        swoja droga gdzie oni sie maja uczyc jak jedna pani z druga ciagle
        sobie NIE ZYCZA?
        ja nie mialam nic przeciwko i mialam studentke przy porodzie
        • garbinada Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 08.02.10, 19:03
          pewnie, że uczyć się gdzieś muszą, ale jedna pani z drugą mają prawo do
          intymności i pewnie nie odmówiłyby, gdyby ktoś je po prostu o tę obecność
          zapytał... no i co innego jeden czy dwóch uczących się, a co innego cała grupa...
        • slonko1335 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 08:19
          >
          > swoja droga gdzie oni sie maja uczyc jak jedna pani z druga ciagle
          > sobie NIE ZYCZA?
          > ja nie mialam nic przeciwko i mialam studentke przy porodzie

          no jak gdzie na takich jak ty, które nie mają nic przeciwko - proste...
      • gabi683 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 09:08
        garbinada napisała:

        > oczywiście,że możesz, ale nie bądź zdziwiona, jeśli usłyszysz, że
        skoro wybrała
        > ś
        > szpital kliniczny i o wysokim stopniu referencyjności, to musisz
        się liczyć z
        > obecnością studentów wink taki tekst można było usłyszeć w szkole
        rodzenia na
        > Starynkiewicza....
        > powodzenia!



        Rodziłam dwa razy w szpitalu klinicznym ,nawet jak mnie miano badac
        studęci byli wypraszani.Poprostu z góry powiedziłam ze nie zycze
        sobie ich obecnosci i ze sie krepuje.Nie było problemu Pan profesor
        kzał wyjsc,i grzecznie wychodzili.Sa kobity ktorym nie przeszkadza
        ich obecnosc wiec niech sobie rodza i niech ich oglądają Ja na to
        nie wyraziłam zgody i zostalo to uszanowane.
    • kicia_beauty Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 08.02.10, 17:09
      Na salę porodów rodzinnych nie wchodziliśmy. Byliśmy tylko na
      ogólnej sali porodowej. Studia kończyłam w Gdańsku.
    • anik801 studenci;) 08.02.10, 17:48
      Pamiętam,że było ich pełno gdy miałam operację na nerkę(nim mnie
      uśpili zastanawiałam się po co tylu ludzi na saliwinkNa kimś muszą się
      uczyć,choć niekoniecznie chciałabym żeby na mniewink Ostatnio jak
      byłam przyjmowana na oddział z powodu krwawienia wraz z lekarzem
      przyszła stażystka(chyba tak się nazywa zaraz po
      studiach).Dziewczyna nic nie wiedziała-ja jako laik wiedziałam
      więcejwinkChciałam zapytać "czego was uczyli na tych studiach?" Lekarz
      ją pyta: "jakie wpiszemy rozpoznanie?",a ona "poronienie
      zagrażające". Lekarz "nie!W tym tygodniu ciąży musimy wpisać już cos
      innego".Laska nadal nie wie.W końcu musiał jej powiedzieć.Następnie
      nie wiedziała jak po łacinie wpisać nazwę choroby,zaczęłam się śmiać
      (choć sytuacja ogolnie nie była do śmiechu)i przeliterowałam jej tą
      nazwę.Lekarz do mnie "widzę,że jest pani obeznana." Zawsze
      uważałam,że studia przygotowują do pracy w minimalnym stopniu.Liczy
      się praktyka, a gdzieś ją trzeba zdobyć.Potem ta dziewczyna przyszła
      patrzeć na moje usg i oczywiście nic na monitorze nie widziała.Mi
      tam ona nie przeszkadzałaby jako "widz" przy porodzie.No,ale żeby
      mnie badała to już bym się nie zgodziła(ciąża zagrożona,więc bałabym
      się).
      • barbaram1 Re: studenci;) 08.02.10, 18:41
        Ja się zastanawiałam nad porodem w Orłowskim i zapytałam położną, czy mogę
        wyprosić studentów. Grzecznie mi powiedziano, ze oczywiście tak, ale ordynator
        czasami mówi: proszę nie mieć nam za złe, przecież muszą się gdzieś nauczyć. Ja
        to rozumiem, ale czy koniecznie na mojej osobie?
        Przed porodem w Anglii zapytano mnie, czy mogą uczestniczyć studenci, zgodziłam
        się na jedną osobę płci żeńskiej. I właśnie w dniu mojego porodu była grupa
        studentów i położna jeszcze raz mnie zapytała, czy podtrzymuję swoją decyzję i
        weszła jedna dziewczyna.
        To mi akurat nie przeszkadzało, ale 10-15 osób oceniających moje rozwarcie już
        by mi przeszkadzało. Byłabym skrępowana nawet 3-4 facetami zaglądającymi w moje
        krocze.
        Przecież są kobiety, którym to nie przeszkadza, więc niech się uczą na nich.
        • magdak75 Re: studenci;) 08.02.10, 18:53
          no własnie padło na Starynkiewicza a niestety musze tam rodzić ze
          względu na konflikt serologiczny , ja nie mam nic przeciwko jednej
          np osobie płci żeńskiej, ale dziewczyny piszą ze tam sa bardzo małe
          sale ze ledwo sie miesci mąż , lekarz z położna i rodzącą to jeszcze
          10 studentów potrafi wejsć sad
          • maagdaamm Re: studenci;) 08.02.10, 19:02
            Masz prawo wyprosic studentow. Wygoogluj sobie ustawe o prawach pacjenta i
            rzeczniku praw pacjenta, tam jest rozdzial o prawie pacjenta do intymnosci.
        • kicia_beauty Re: studenci;) 08.02.10, 20:57
          Decydując się na leczenie w szpitalu klinicznym trzeba brać pod
          uwagę kontakt ze studentami. Gdyby wszyscy pacjenci chcieli, żeby
          studenci uczyli się nie na nich, ale na kim innym, to w końcu nie
          mieliby się na kim uczyć. Ja bym się przenigdy nie zdecydowała na
          poród w szpitalu klinicznym.Na studiach miałam zajęcia z połżnictwa
          w grupie 5-osobowej ( czterech chłopaków i ja ). Chodziliśmy głównie
          do przychodni, bywało, że jedną pacjentkę badaliśmy wszyscy. Porody
          owszem, ale tylko na ogólnej sali porodowej, nigdy w sali porodów
          rodzinnych. I powiem Wam, ze było to równiez dla nas krępujące, tym
          bardziej, ze nikt z nas nie chciał w przyszłości być ginekologiem-
          położnikiem.
          • agnieszkaela Re: studenci;) 08.02.10, 21:43
            Ale dlaczego to od razu tlum ma byc? Jedna pacjentke 5 osob musi
            badac? Tego sie wlasnie dziewczyny boja- TLUMU- gdyby oprocz lekarza
            byl jeden student, nie byloby takiego problemu.
        • mrowka75 Re: studenci;) 08.02.10, 22:40
          no, 10-15 osoób wkładających rękę w krocze (nawet rodzącej) to
          akrawa już gwałt zbiorowy. Nawet dla mnie byłaby to przesada...
      • zebra12 Anik801, mam te same spostrzeżenia 08.02.10, 19:15
        Gdy moja 3 tygodniowa córeczka była w szpitalu na zapalenie płuc,
        licznie przychodzili studenci. To szpital uniwersytecki. No i jak
        zawsze mało przygotowani. I tak chodzili od łóżka do łóżka. Była raz
        pewna panienka, która zapytana przez lekarza, co to za schorzenie
        (chodziło o inne dzieckie, nie moje), odpowiedziała, że ZD. Nawet
        zwykły laik rozpozna ZD. Ale widocznie ta studentka tylko taki
        zespół znała... Dziecko miało porażenie mózgowe.
        Podczas połogu też przyszli studenci, mimo, że nie był to szpital
        uniwersytecki. No i stanęli nad moim łożem. Akurat karmiłam. Lekarka
        spytała, czemu podczas karmienia zwiększa się ilość odchodów
        poporodowych. A poniewaz patrzyła przy tym na mnie, to
        odpowiedziałam jej szybko, że wydziela się oksytocyna itd. Lekarka
        się śmiała, studenci też. Uświadomili mnie, że to do nich pytanie,
        ze pacjantek nie egzaminują smile
    • malgosiek2 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 08.02.10, 21:02
      No możesz odmówić,ale potem nie łaź po forach i nie płacz,że
      trafiłaś na lekarza-konowała,co to nic nie umiał i nic nie wiedział.
      A potem wróć sobie do tego wątku i wyciągnij pewne wnisoki.
      • garbinada Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 08.02.10, 21:29
        rzecz w tym, ze na starynkiewicza mało kto widział poród fizjologiczny.
        wystarczy zapytać położnych, ile porodów kończy się u nich cesarskim cięciem -
        nie bez przyczyny jest ich dużo... wymuszanie leżącej pozycji, nieustanne
        monitorowanie... tam się myśli o lekarzach, niekoniecznie o rodzących.
        • sueellen Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 00:04
          przy porodzie fizjologicznym bez komplikacji lekarz nie jest do niczego potrzebny.
      • sroka75 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 12:31
        > No możesz odmówić,ale potem nie łaź po forach i nie płacz,że
        > trafiłaś na lekarza-konowała,co to nic nie umiał i nic nie wiedział.
        no bo tej pory lekarze-konowały się nigdy nie zdarzają...a przecież kiedyś też
        się ponoć "uczyli"...(zapewne w czasach, gdy pytanie o zgodę pacjentki nikomu
        nie przechodziło przez głowę)- swoja droga czytałam wypowiedź pewnego lekarza,
        że tak naprawdę najwięcej dowiaduje się podczas specjalizacji...i te wszystkie
        zbiorowe "spędy" do krocza kobiety, gdzie jedni drugim zasłaniają i sami czują
        skrępowanie niczemu tak naprawdę nie służą, a na pewno nie wiedzy (już lepszy
        jest model gdzie jeden student "opiekuje" się rodzącą od przyjścia na salę
        porodową do rozwiązania - po pierwsze jest to mniej krępujące a po drugie ma
        okazję "zapoznać się" ze wszystkimi fazami porodu i towarzyszącą mu
        fizjologią)takie partyzanckie 10-cio osobowe wizyty prosto pod wypięte krocze
        kobiety, na samo parcie (lub badanie rozwarcia na "kolejarza") to chyba jeszcze
        relikty zbydlęcenia zwyczajów okołoporodowych w PRL. Wiem, że są kobiety, którym
        to nie przeszkadza- ale niektórym owszem i wypadałoby to uszanować(nauka relacji
        pacjent-lekarz też się przyda, bo jak do tej pory chyba dobrych wzorów nie
        mieliwink).
        Nie zauważyłam, żeby w innych krajach lekarze byli niedouczeni a podejrzewam, że
        o godność pacjenta tam się dba o niebo lepiej niż u nas. Kwestia organizacji i
        dobrych chęci...tylko tyle i aż tyle...
        • cota Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 13:03
          Masz prawo, a takie gadanie że potem lekarze niedouczeni, takie
          gadanie bez wgłebienia sie w medycynę...Mój maz jest lekarzem i:
          badanie np. na sali porodowej, obserowowanie poródow - jest
          potrzebne jak ...dopiero kończąc studia, po stażu wybiera
          specjalizację - jesli wybierze np. dermatologię to z porodami będzie
          miał mało do czynienia. Tak naprawdę obecność lekarza podczas
          porodu - po to aby mół się uczyć to dla osósb zdających, bądź
          będących na specjalizacjach: ginekologia, położnctwo, medycyna
          ratunkowa, anestzejologia (obsadzani w karetkach)
          Dla reszty - ta wiedza jest zbędna. A niepotrzbny stres dla
          rodzącej.
          Mój maż robi bypassy, musiał uczestniczyć przy porodzie na studiach
          bo miał taki prikaz. I co z tego wynikło? Ani jemu to niepotrzebne
          ani dla rodzącej nie było komfortu.
          Wszyscy lekarze to powinni znac dobrze (!) medycynę ratunkową,
          reanimację, podstawy intubacji. I tyle
          • premeda Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 10.02.10, 10:41
            Ja pamiętam jak zdębiałam, gdy bratowa robiła sobie licencjata
            fizjoterapii w jakiejś wyższej szkole tego i owego. Przyjechała z
            pierwszych zajęć i chwaliła się, że będzie miała praktyki na
            porodówce, tylko że wcześniej zrobiła przegląd studentów i się
            okazało, że połowa to uciekinierzy przed poborem do wojska. Teraz na
            szczęście pobór zlikwidowali to i panów dla których to atrakcja do
            pogapienia się i chwalenia przed kolegami jest już mniej. Jednak
            wciąż mnie przeraża, że tych studentów nikt nie ocenia, nie sprawdza
            czy są dostatecznie dojrzali, czy się nadają.
    • mrowka75 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 08.02.10, 22:37
      oczywiście, mozesz się nie zgodzić
      no ale po co rodzisz w klinicznym?
      Studenci gdzieś muszą się uczyć
    • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 14:05
      Zapytaj, czy masz prawo.
      Ja nie robiłam scen. Przy porodzie wprawdzie studentów nie było, ale
      przy obchodzie, owszem świeżaczek uczący się był. Speszony biedactwo
      jak nie wiem.

      Kiedyś zastanawiałam się nad taka sytuacją i sprawa dla mnie jest
      prosta. Nie chciałąbym być leczona przez lekarza, który tylko czytał
      podreczniki, a pacjenta zobaczył po raz pierwszy pierwszego dnia
      pracy. W zwiążku z tym nie robię cyrku, bo gdzieś sie musza nauczyć
      jak odbierac porody, przeprowadzac operacje itp.

      Dla mnie sprawa jest prosta. Srednio inteligentna kobieta wie, ze w
      szpitalach klinicznych/uniwersyteckich są studenci. Jeśli nie życzy
      sobie ich obecności , to NIECH WYBIERZE SOBIE INNY SZPITAL albo
      rodzi w domu, a nie dezorganizuje pracy szpitala. Bo wielka pani nie
      życzy sobie studentów, to szpital uniwersytecki ma przestać być
      uniwersytecki i na czas jej porodu studenci nie maja miec praktyk.
      Jeśli pacjentka przychodzi do szpitala uniwersyteckiego rodzić i
      zapowie na IP, ze nie życzy sobie obecności studenta, powinna być
      odesłana do innego szpitala.
      • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 14:11
        Ja się zastanawiałam nad porodem w Orłowskim i zapytałam położną,
        czy mogę
        wyprosić studentów. Grzecznie mi powiedziano, ze oczywiście tak, ale
        ordynator
        czasami mówi: proszę nie mieć nam za złe, przecież muszą się gdzieś
        nauczyć. [b]Ja
        to rozumiem, ale czy koniecznie na mojej osobie?
        [/b]

        Wystarczy, że co druga tak powie i student w czasie praktyk może nie
        doświadczyć praktyk.

        A poza tym studenci nie maja praktyk w grupach 15 osobowych . Skąd
        wy bierzecie takie przesądy?

        A no i pozostaje kwestia-studentka niech wejdzie ale student nie.
        Słysze to czasem od dziewczyn, które miały gina mężczyznę. I
        ciekawe, czy myślą że ich gin nie miał praktyk?? Powinny znaleźć te
        pacjentki, przy których odbywał praktyke na porodówce, zadzwonić i
        podziękować, ze nie były taki głupie jak one. Bo dzięki takim "nie
        świrującym" miały szanse prowadzić ciążę u doswiadczonego ginekologa.

        Rany, ale u nas jednak jest pojechana mentalność. Wstyd wpuścić
        studenta, ale nie wstyd mieć takie poglądy.Załosne do kwadratu.
        • barbaram1 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 21:52
          Moje dotychczasowe gin były kobietami. Raz w Anglii po komplikacjach po porodzie
          trafiłam do mężczyzny. Tam w standardzie jest, że przy badaniu zawsze
          uczestniczy kobieta, nie ma sytuacji pacjentka ginekolog sam na sam. zawsze
          pytają się, czy lekarzem może być mężczyzna.
          Skoro są kobiety, którym nie przeszkadza kilku mężczyzn przy porodzie (a takie
          są!, jak widać wyżej) to czemu zmuszać te co się krępują???
          • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 22:35
            >
            > zawsze
            > pytają się, czy lekarzem może być mężczyzna.

            No i wlasnie to jest ta wiocha i sredniowiecze, o ktorych pisala kolezankawink
            • soul_asylum Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 08:22
              Ja nie byłam przeciwna studentom - do czasu, jak w ciązy chodziłam
              do przychodni przyklinicznej na wizyty lekarskie - raz przyszedł
              lekarz z 6-osobową grupką - 1 dziewczyna + 5 chłopaków. No coż,
              myślę sobie - muszą się gdzies uczyć. I zaczął się wywiad (bo było
              zastępstwo za moją ginę i lekarz mnie nie znał, było ok. 29 tc) -
              arytmia, holter, nadcisinienie, tarczyca, anemia itd - w ogóle ich
              to nie obchodziło! panienka z chłopakiem chichotali pod noasem i co
              ś tam gadali, drugi non stop puszczał sms-y. Zero zainteresowania,
              przysłuchania się, zadania jednego głupiego pytania wskazującego, ze
              chcą się gdzieś nauczyć. Miny znudzone, opowiadają sobie cicho
              jakies żarcicki. Po wywiadzie lekarz zapytał się, czy mogą
              uczestniczyć w badaniu. Powiedziała, ze w takim kładzie nie. Ten
              jeden oderwał się od komórki i warknął "to ciekawe, gdzie mamy sie
              uczyć". "nie wiem - odpowiedziałam - może z sms-ów"..Nie mają za
              grosz kultury, wyczucia taktu, szacunku. Lekarz prowadzący też
              powinien zwrócić uwagę - nota bene. Etyka leży. ostatecznie miałam
              cc. Na salę też weszli studenci po obchodzie. i znowu - minimu
              kultury. Po prostu podchodzili po kolei bez żadnego słowa cisnęli
              brzuch - do tego nieumiejetnie - wszysteki syczałyśmy. Zero dzień
              dobry, czy mogę, przepraszam, ze zabolało - uczę się. No minimum
              zwrotów grzecznościowych. Wieś tańczy i śpiewa. Wiedza to jedno, a
              kultura, która buraki pokazały to drugie. Mój ogląd na to, iz
              studenci muszą się gdzieś uczyć zmienił się o 180 stopni
      • mruwa9 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 14:20
        szkoda tylko, ze nie doczytalas, ze ze wskazan medycznych niektore
        kobiety musza rodzic w szpitalach o wyzszym stopniu
        referencyjnosci , a czesto jest to rownoznaczne ze szpitalem
        klinicznym. I ze to nie jest dobrowolna decyzja rodzacej, jej
        fanaberia, tylko czasem kwestia zdrowia i zycia matki/dziecka. Ze
        niektore kobiety nie maja mozliwosci wyboru szpitala rejonowego czy
        powiatowego, czy porodu domowego, czy izby porodowej.
        Tak, mozna wyprosic studentow z sali porodowej, aczkolwiek zwykle
        nie budzi to entuzjazmu personelu. Porod w szpitalu klinicznym
        obecnie nie oznacza automatycznej zgody na bycie obiektem
        dydaktycznym dla studentow, choc personel czesto udaje, ze tak
        wlasnie jest, bo tak jest latwiej i wygodniej. warto to zaznaczyc
        przy przyjeciu i wymusic odpowiednia adnotacje w dokumentacji, zeby
        nie bylo niejasnosci.
      • sroka75 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 14:32
        > Jeśli pacjentka przychodzi do szpitala uniwersyteckiego rodzić i
        > zapowie na IP, ze nie życzy sobie obecności studenta, powinna być
        > odesłana do innego szpitala.
        ta..! i jeszcze dostać kopa na rozpęd...niech sobie nie myśli...

        • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 18:15
          Tak podtrzymuje, jeśli z własnej woli wybiera szpital uniwersytecki,
          to chyba wie jaki to szpital (=studenci).Po co się tam pacha???
          Szpiatle kliniczne sa w dyużych miadstach=większy wybór

          jeśli nie wybrała takiego szpitala z własnej i nieprzymuszonej woli-
          to jest nieco inny przypadek. I w takich sytuacjach, oczywiscie,
          niech sobie zażada/poprosi, że ma być sama;_) Najlepiej przy takim
          lekarzu, który za wiele nie praktykował.
          I niech sobie zażyczy, zeby ją oglądali i leczyli tez tylko lekarze,
          którzy nie ćwiczyli na pacjentach.
          Jak się trafia do klinicznego szpitala z powodu powikłań
          ciążowych/komplikacji, to dlatego kieruja tam, ze są tam ludzie
          którzy mają najlepsze uprawnienia do ratowania matki i dziecka.

          A te uprawnienia nabyli praktykując i nabywając doświedczenia dzięki
          takim kobietom, które nie miały mentalności średniowiecznej chłopki.
          Bo uczyli sie poznnawczo, empirycznie leczac i badając przypadki,
          które teraz pomagają im ratowac życie innych.

          A gdtyby wszyscy myśleli jak wy, to może nie byłoby teraz tylu
          uratowanych dzieci.

          No tak, w razie strachu i zagrożenia niech mnie leczą najlepsi, ale
          niech ci najlepsi ucza sie na innych. Brawo. Inteligencja i myślenie
          rzeczywiście godne podziwu.

          Ciekawe, co zrobiłyby te pańcie, które piszę, ze student to
          ewentualnie ale płci żeńskiej,i to nie na pewno, gdyby ich
          nienarodzone dziecko mogł uratować najlepszy specjalista, ale byłby
          mężczyzną. Tez by sie tak wzbraniały???

          Pewnie nie, ale drogie pańcie- ten mężczyzna też się na kimś musiał
          uczyć.
          • wuika Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 19:47
            A nie rozumiesz, że komuś to może po prostu przeszkadzać? To, że decyduję się na
            ciążę, poród, dziecko, etc. nie oznacza, że mam się czuć komfortowo, kiedy
            ogląda mnie kilkanaście osób. I jeśli jest taka konieczność, to ok, można się
            zmusić. Ale nie mam zamiaru udawać, że jest to przyjemne i że nie stanowi
            problemu. Nie każdy się rwie do poświęcania się (a rezygnacja z własnej wygody i
            lepszego samopoczucia to jest takie poświęcanie się). I nie wiem, skąd wzięłaś
            tę mentalność średniowiecznej chłopki.
            • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 10.02.10, 14:22

              I nie wiem, skąd wzięłaś
              > tę mentalność średniowiecznej chłopki.
              :

              To jest myslenie a'la średniowieczna chłopka, cytuję:

              [i]Ja się zastanawiałam nad porodem w Orłowskim i zapytałam położną,
              czy mogę
              wyprosić studentów. Grzecznie mi powiedziano, ze oczywiście tak, ale
              ordynator
              czasami mówi: proszę nie mieć nam za złe, przecież muszą się gdzieś
              nauczyć. [b]Ja
              to rozumiem, [u]ale czy koniecznie na mojej osobie?[/[/u]i][/b]


              Najlepiej niech się uczą na innych, a potem gdy będę potrzebować
              pomocy, niech ratują mnie. Brawo, wg ciebie to myslenie XXI
              wieku?????


              A jak ktoras z tych odczuwających (nieustannie od przekroczenia
              porodowki) dyskomfort w związku ze wszystkim będzie w sytuacji, w
              której trzeba będzie ratowac ją lub dziecko, to którego lekarza by
              wolala: tego ktory PRAKTYKOWAŁ więcej czy MNIEJ?
              I koniec kwestii dla mnie, bo myślenie pt: niech się uczą, ale czemu
              na mnie a potem wymaganie, zeby obsługiwali cię najlepsi świadczy o
              byciu aspołecznym egoista o skrajnie roszczeniowej postawie.
              • sroka75 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 10.02.10, 15:48
                > I koniec kwestii dla mnie, bo myślenie pt: niech się uczą, ale czemu
                > na mnie a potem wymaganie, zeby obsługiwali cię najlepsi świadczy o
                > byciu aspołecznym egoista o skrajnie roszczeniowej postawie.
                do tej pory tzw. "praktykowanie" bez zgody pacjentki było powszechne i jakoś to
                nie ustrzegło kobiet przed konowałami...za granicą kobiety padają jak muchy
                nieumiejętnie prowadzone przez "niedouczonych" lekarzy..? nie wiem skąd ten
                strach...? no i na szczęście z tak apodyktycznymi, o skrajnie protekcjonalnym
                podejściu do innych osobami nie trzeba się zgadzać i nie one ustalają
                organizację szpitala...
                • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 08:09
                  ...za granicą kobiety padają jak muchy
                  > nieumiejętnie prowadzone przez "niedouczonych" lekarzy


                  Ja bym tego nie pisala- generalnie sporo tu mam -emigrantek i
                  obowiazuje zasada, ze pisze się jak to za granicą jest fajnie i jaka
                  tam jest najlepsiejsza pod słoneczkiem służba zdrowia, a w Polsce
                  jak strasznie jest źle (gorzej niż źle) i jak to fajnie, że one nie
                  musza juz być w PL.
                  :-0 smile smile
              • wuika Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 10.02.10, 16:40
                Wybacz, ale jeśli ktoś ma mnie traktować instrumentalnie - bo za takie uważam
                udział kilku(nastu) osób, które się zachowują nieodpowiednie w ważnym dla mnie
                momencie, to tak, jestem skrajną egoistką, niech sobie ćwiczą na kim innym. Czy
                jest problemem badanie w obecności więcej niż jednej osoby (czy nawet przez
                więcej niż jedną osobę - ale nie przez tłum)? Nie, pod warunkiem spełnienia paru
                standardów. Jeśli ktoś się nie stosuje do mojej potrzeby poczucia godności, to
                ja mam gdzieś jego potrzebę nauki.
                • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 08:05
                  A ten tłum to widziałaś na własne oczy, czy ktos gdzieś komuś
                  powiedzial że tak jest????
                  Ja wprawdzie nie rodziłam w szpitau klinicznym ale synek niestety
                  niedługo po urodzeniu był w szpitalu- uniwrsyteckim własnie z powodu
                  zum-u. Byli tam i studenci, wyobraź sobie. Nie zachowywali się
                  nieodpowiednio, wyobraź sobie. Nie weszło ich na salę piętnastu
                  naraz, wyobraź sobie. BO PRZEPISY NA TO NIE POZWALAJĄ. Wchodził do
                  pacjenta jeden lekarz + jeden student. Zawsze 100% kultury.
                  Student badał syna, a lekarz go uczyl , nakierowywał, pokazywał. I
                  bdb, bo ten student będzie kiedyś pediatrą, który być może będzie
                  leczył twoje dziecko. I zyczę ci, zeby wtedy umiał jak najwiecej.

                  Ale tu obserwuję postawę- nie dam wejsć studentom, bo wleci ich 72
                  naraz i będą się śmiać.
                  Kobieto, większość sal porodowych w Polsce nie pozwala na obecność
                  naraz więcej niż kilku osob w sali, bo inaczej nie byłoby gdzie
                  stanąć. Przepisy nie pozwalaja na wejście naraz kilkunastu osob. Nie
                  wiecie o tym??
                  Nie wiecie, bo większość tych strasznych historii tutaj, to nie sa
                  fakty ale dywagacje, że na pewno tak będzie.
                  • sroka75 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 12:59
                    > Ale tu obserwuję postawę- nie dam wejsć studentom, bo wleci ich 72
                    > naraz i będą się śmiać.
                    > Kobieto, większość sal porodowych w Polsce nie pozwala na obecność
                    > naraz więcej niż kilku osob w sali, bo inaczej nie byłoby gdzie
                    > stanąć. Przepisy nie pozwalaja na wejście naraz kilkunastu osob. Nie
                    > wiecie o tym??
                    O rany! chyba w ogóle nie czytasz żadnych postów w tym wątku albo "zawiesiłaś
                    się" na swojej koncepcji i nic do Ciebie nie dociera...wiele dziewczyn tutaj
                    twierdzi, że 1-2 osoba/y ucząca/e się opcją do zaakceptowania i wyrażają na to
                    zgodę- sęk w tym, że trzeba ZAPYTAĆ(tak też to funkcjonuje w innych krajach-wilk
                    syty i owca sytawink)-jednak w większości szpitali w Polsce taka forma szacunku i
                    komunikacji nie istnieje. Ale widzę, że łatwiej Ci przechodzi zarzucanie innym
                    "skrajnego egoizmu", "średniowiecznego chłopstwa" ect. niż przeczytanie ze
                    zrozumieniem o co wielu osobom tak naprawdę chodzi.
                    Poza tym zapoznaj się z różnymi listami na tym forum (najbliżej masz barbaram w
                    tym wątku), że b. często wchodzi grupa studentów (np.5) a nie jeden więc nie mów
                    o przepisach które pewnie sobie wymyśliłaś (że niby powinny takie być)- przy
                    twoim porodzie też podobno studentów nie było - a może jesteś właśnie tym faktem
                    rozgoryczona? że nie mogłaś się tak szlachetnie i bohatersko przysłużyć polskiej
                    "myśli medycznej"...ummm a mogło być tak pięknie....
                    • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 14:21
                      O rany! chyba w ogóle nie czytasz żadnych postów w tym wątku
                      albo "zawiesiłaś
                      > się" na swojej koncepcji i nic do Ciebie nie dociera...wiele
                      dziewczyn tutaj
                      > twierdzi, że 1-2 osoba/y ucząca/e się opcją do zaakceptowania i
                      wyrażają na to
                      > zgodę-


                      Jak ktoś się zawiesił to chyba ty, wiesz co mnie nie obchodzi co
                      większośc napisała, bo faktycznie nie czytam wszystkich wątkow-
                      odniosłam sie do tych najbardziej głupich. I to nie ja piszę, że na
                      salę wchodzi 15 osób, tzn 15 studentów. To po pierwsze.

                      Po drugie, nie wymyśliłam sobie przeppisów- to że ty ich nie znasz,
                      nie znaczy, że nie istnieją- to po drugie.
                      Zadzwoń na którąkolwiek akademię medyczną, i zapytaj w jakich
                      wielkich grupach studenci moga odbywać praktyki na oddz. szpit.
                      Następnie zadzwoń do szpitala i zapytaj o to samo. Jak już
                      uzupełnisz braki, możesz zacząć dyskutować,


                      Poza tym zapoznaj się z różnymi listami na tym forum (najbliżej masz
                      barbaram w
                      > tym wątku), że b. często wchodzi grupa studentów (np.5)


                      A była mowa o kilkunastu studentach naraz- teraz już po pięciu
                      wchodzą???


                      a może jesteś właśnie tym fakte
                      > m
                      > rozgoryczona? że nie mogłaś się tak szlachetnie i bohatersko
                      przysłużyć polskie
                      > j
                      > "myśli medycznej"...ummm a mogło być tak pięknie....


                      Myslę, że masz jakiś problem, z którym sobie nie radzisz. Tak wiem ,
                      na tym forum jest idea, ze nalezy negowac wszystko co sie dzieje w
                      szpitalach (w PL, oczywiście) oraz sypać wiadomościami w stylu:
                      jednak w większości szpitali w Polsce taka forma szacunku i
                      > komunikacji nie istnieje.
                      - tu cytat z ciebie.

                      Popatrz, a poczytaj sobie watki , wpisy osób które tego szacunku
                      doswiadczyły. Ja doświadczyłam. W państwowoym szpitalu skakali koło
                      mnie jak koło księzniczki. Nie mam zacięcia misjonarskiego, o nie.
                      Ale nie mam też n w dsobie złości na cały świat i negatwynego
                      nastawienia. Nie zakładam z góry, że mnie poniżą, zgnoją i będa
                      chamscy, a wiele osób tak tu robi.Nie wiem dlaczego niektórych
                      szanuja a innych nie. Ale wiem, że widocznie ciebie nie szanowali i
                      stąd to rozgoryczenie.
                      • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 15:40
                        Nie zakładam z góry, że mnie poniżą, zgnoją i będa
                        > chamscy, a wiele osób tak tu robi.Nie wiem dlaczego niektórych
                        > szanuja a innych nie.

                        To nie jest kwestia ze niektorych szanuja a innych nie, to jest kwestia ze
                        niektorzy szanuja a inni nie. Nie przypisuj odpowiedzialnosci osobom, ktore
                        chamstwo spotkalo. To naprawde nie wina pacjenta, ze trafi na chamski personel,
                        tak samo jak nie jest wina lekarza jesli trafi na chamskiego pacjenta.
                        Ja niczego nie zakladam, mialam 2 razy do czynienia ze szpitalami w Polsce, raz
                        jako pacjentka a drugi jako najblizsza krewna pacjenta i dwa razy doswiadczylam
                        chamstwa. Nie neguje, ze w wielu szpitalach pracuja ludzie na poziomie, ty
                        mialas szczescie do takiego trafic to sie ciesz ale przyjmij do wiadomosci, ze
                        nie wszyscy maja takie mile doswiadczenia.
                      • sroka75 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 16:01
                        >I to nie ja piszę, że na
                        > salę wchodzi 15 osób, tzn 15 studentów. To po pierwsze.
                        wiem, wyolbrzymiłam, celowo...grupy 5 osobowe (i więcej) jak najbardziej się
                        zdarzają...nie wierzysz twoja sprawa
                        > Popatrz, a poczytaj sobie watki , wpisy osób które tego szacunku
                        > doswiadczyły.
                        tego tez nie kwestionuję ale wpisów o braku szacunku i przedmiotowym traktowaniu
                        tez nie brakuje
                        (akcja "rodzić" bądź "leczyć" po ludzku z dla żartu tez się nie wzięła)
                        >Ja doświadczyłam. W państwowoym szpitalu skakali koło
                        > mnie jak koło księzniczki. Nie mam zacięcia misjonarskiego, o nie.
                        i bardzo fajnie...ale "bo ja" "bo mi" to ocena tylko z twojej perspektywy...i
                        nie jest oczywista oczywistością
                        > Ale nie mam też n w dsobie złości na cały świat i negatwynego
                        > nastawienia.
                        Czyżby? a gdzie te skrajnie egoistyczne średniowieczne chłopki się podziały..?
                        >Ale wiem, że widocznie ciebie nie szanowali i
                        > stąd to rozgoryczenie.
                        Pudło..winkale cóż takie, jakieś poczucie sprawiedliwości i współczucie się we
                        mnie odzywa..wink
                        Mam pytanie a dlaczego cię, aż tak denerwuje, że kobiety chciałyby być pytane o
                        zgodę i gdybyś mogła "pogoniłabyś" je z kliniki (swoją droga jakie to
                        humanitarne i pełne szacunku, prawda?)
                        >Nie mam zacięcia misjonarskiego, o nie.
                        uhmm...To skąd twoja wyolbrzymiona troska o dramatyczny spadek jakości świadczeń
                        medycznych w związku ze zwykłym, kulturalnym pytaniem i pewnymi rozwiązaniami
                        organizacyjnymi...
                        • nchyb Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 17:48
                          > >I to nie ja piszę, że na
                          > > salę wchodzi 15 osób, tzn 15 studentów. To po pierwsze.
                          > wiem, wyolbrzymiłam, celowo...grupy 5 osobowe (i więcej) jak
                          najbardziej się
                          > zdarzają...nie wierzysz twoja sprawa

                          5-6 osobowe jak najbardziej się zdarzają. ilość osób to jeszcze mały
                          pikuś, gorzej gdy każda z tych 5-6 osób ma zbadać wewnętrznie jedną
                          i tę samą pacjentkę. To ie jest wyolbrzymione, znam z autopsji i z
                          opowieści kilku znajomych. U mnie tak było parę ładnych lat temu, u
                          znajomych chociażby w zeszłym roku.
                          Uczyć się trzeba, ale nie wszyscy na jednej pacjentce na raz...
                          • memphis90 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 14.02.10, 20:52
                            Kiedy ja byłam na studiach podgrupy na zajęciach były 4-6 osobowe (w mojej
                            grupie, która liczyła 25 osób; w grupach np. 12 osobowych podgrupy były
                            odpowiednio mniejsze). Niemniej jednak do rodzącej wchodziliśmy w 1-2 osoby,
                            badała (po uzyskaniu zgody rodzącej) najwyżej jedna. Poród widzieliśmy w formie
                            "biernej", stojąc i gapiąc się, nikt nie uczył nas np. ochrony krocza, co
                            wymagałoby praktyki. Reszta miała "zajęcia korytarzowe", czyli stała 2-3h na
                            korytarzu i opowiadała sobie dowcipy w oczekiwaniu na asystenta, który zajmował
                            się cieżarnymi, które nie wyraziły zgody na obecność studentów. Pożytek z takich
                            zajęć- zerowy... Wszystko, co wiem o porodach- wiem z dyżurów na stażu- na które
                            chodziłam będąc już w zaawansowanej ciąży, chcąc nauczyć się czegokolwiek. Dla
                            porównania- kolega, który pojechał na wymianę do Szwecji pracował na
                            położnictwie razem z przydzieloną mu położną, asystował przy porodach,
                            własnoręcznie je odbierał, uczył się ochrony krocza (!!!)- i nie było sytuacji,
                            że kobieta "nie wyrażała zgody". To był szpital kliniczny, a on, jako student,
                            był członkiem personelu tego szpitala. Z całego naszego roku tylko on jeden
                            umiał naprawdę odebrać poród. Co jest o tyle istotne, że rodząc w karetce
                            traficie, panie, zapewne nie na niego, tylko na jednego z moich 199 kolegów z
                            roku (nie będących na wymianie w Szwecji)- którzy uczyć porody uczyli się stojąc
                            na szpitalnym korytarzu...
                            • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 07:57
                              Dla
                              > porównania- kolega, który pojechał na wymianę do Szwecji pracował
                              na
                              > położnictwie razem z przydzieloną mu położną, asystował przy
                              porodach,
                              > własnoręcznie je odbierał, uczył się ochrony krocza (!!!)- i nie
                              było sytuacji,
                              > że kobieta "nie wyrażała zgody". To był szpital kliniczny, a on,
                              jako student,
                              > był członkiem personelu tego szpitala.


                              I tak powinno byc u nas.
                              Ale co niektore zgłupieją tutaj, bo niejednokrotnie tu czytałam, ze
                              w PL to strasznie zacofani wszyscy ( w sensie położne, lekarze,
                              szpitale, wszyscy "biali"), a tam zagranicą smile dobrze, ze hej, bo
                              tam jest superaśnosmile
                              Wniosek nasuwa mi się jeden: owszem jesteśmy zacofani w stosunku do
                              Szwedów- przede wszystkim ciężarne jak widać.


                              Co jest o tyle istotne, że rodząc w karetce
                              > traficie, panie, zapewne nie na niego, tylko na jednego z moich
                              199 kolegów z
                              > roku (nie będących na wymianie w Szwecji)- którzy uczyć porody
                              uczyli się stoją
                              > c
                              > na szpitalnym korytarzu...


                              Tak i wtedy powstanie wątek o tym, że lekarz się nie spisał i to
                              pewnie dlatego, że na studiach leser był i mu się uczyć nie chciało,
                              leniuchowi wstrętnemu.
                        • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 08:44
                          Odp. tobie i tej dziewczynie, która wpisała sie poniżej ciebie.

                          wiem, wyolbrzymiłam, celowo...grupy 5 osobowe (i więcej) jak
                          najbardziej się
                          > zdarzają...nie wierzysz twoja sprawa


                          I właśnie dzięki takiemu wyolbrzymianiu jak twoje, dziewczyny które
                          od zobaczenia dwóch kresek siedza np. na tym forum idą rodzić
                          przerażone jakby sżły na ścięcie. W dodatku od poczatku najeżone,
                          nastawione negatywnie, o strachu już pisałam.
                          Wierz mi, ja tez jestem za tym, zeby każdy umiał bronić swoich praw.
                          Kiedy w szpitalu dziecięcym źle sie do mnie odezwała pielęgniarka,
                          poszłam na skargę, ona mnie przeprosiła przy wszystkich i więcej do
                          mnie nic nie powiedziała.
                          Ale postawa- idę rodzic do szpitala klinicznego i nie dam się tknąć
                          studentowi, jest absurdalna. I nie widzisz tego. Nie
                          wszystkie "przeciwniczki studentów" boją się wejscia 5 młodych
                          ludzi. Niektóre pisały, ze zaden student albo tylko student płci
                          żeńskiej.
                          Mówimy o szpitalu klinicznym. Jesli tak kobiety będą postępować, to
                          moze w ogóle odwolać praktyki studentom plcii męskiej??? A czemu nie.
                          Jak się wybiera szpital kliniczny, to trzeba też respektować zasady
                          jego dzialania, tzn że tam praktykują studenci.
                          A nie, o łaskawie będę tu rodzić ale tylko na moich zasadch.


                          ale "bo ja" "bo mi" to ocena tylko z twojej perspektywy...i
                          > nie jest oczywista oczywistością


                          Uhm, a twoje słowa-: bo w większości polskich szpitali nie szanuje
                          się pacjenta", to oczywista oczywistość????

                          Jesteś wizytatorem szpitalnym, czy lubisz rzucić ogólnikiem???
                          Jakieś dowody??? Pamietaj także o tym, ze niektórzy kręca nosem na
                          wszystko. I zawsze wg nich personel jest chamski, i w ogóle wszystko
                          do d....


                          Ale nie mam też n w dsobie złości na cały świat i negatwynego
                          > > nastawienia.
                          > Czyżby? a gdzie te skrajnie egoistyczne średniowieczne chłopki się
                          podziały..?


                          Te słowa są wg ciebie dowodem negatywnego nastawienia i złości????
                          Nie, mnie one nie złoszczą - smieszą raczej. A postawa- którejś z
                          dziewczyn tutaj "Niech sie uczą, jak nabardziej, ale czemu na mnie?"
                          Tak ta osoba jest światła, inteligentną osobą. O czym świadczy
                          zacytowane zdanie.Piszę co mysle, tak to mentalność średniowiecznej
                          chłopki. Podtrzymuje

                          Pudło..winkale cóż takie, jakieś poczucie sprawiedliwości i
                          współczucie się we
                          > mnie odzywa..wink


                          Acha, u ciebie to poczucie sprawiedliwości, a u mnie misjonarskie
                          zacięcie. Rozumiem. Chodzi o to, żeby bezkrytycznie pisać, że tak,
                          ze tylko pacjent ma prawa, wszelkie .Jest się wtedy sprawiedliwym i
                          współczujacym
                          A jak sie napisze, że czasem pacjent nie ma racji i szpital
                          kliniczny ma swoje zasady, których pacjenci powinni przestrzegać ,
                          to się ejst misjonarzem???

                          Napisz coś jeszcze, bo coraz zabawniej sie robi. Rozumiem- "sąd
                          sądem, ale sprawiedliwość MUSI być po naszej stronie" Cytat zapewne
                          wiesz skąd. Mentalność podobna.

                          Mam pytanie a dlaczego cię, aż tak denerwuje, że kobiety
                          chciałyby być pytane o
                          > zgodę i gdybyś mogła "pogoniłabyś" je z kliniki (swoją droga jakie
                          to
                          > humanitarne i pełne szacunku, prawda?)


                          Nie, niech sobie będą pytane o zdanie. Jka najbardziej, ale nie
                          rozumiesz, że tu sporo babek oświadcza, ze nie i już.
                          Jak dla mnie, kobieta, która WYBIERA szpital kliniczny i na wstępie
                          rzuca- tak ja tu rodzić chce, ale bez stud., na moich zasadach,
                          powinna być odesłana do innego szpitala.:
                          W taki sposób: "Dziękujemy, ze nas pani wybrala, ale to szpital
                          kliniczny, w którym przyszli lekarze się uczą empirycznie, Jeśli nie
                          jest pani w stanie tego zaakceptować, proszę jechac do innego
                          szpitala"
                          Odesłanie wg ciebie znaczy za bety i kopa w t...ek???I po chamsku
                          sp...??? Tak, bo zarzucasz, ze jestem bez szacunku dla pacjenta,
                          niehumanitarna i pogonilabym????

                          A pacjentka która WYBIERA szpital klin. i nie szanuje zasad jego
                          funkcj. jest ok??
                          Tak tylko pytam, bo wiem że wg ciebie pacjentka niczego szanować nie
                          musi, za to ją wszyscy.
                          • nchyb Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 09:55
                            Zabulin, przeczytaj mój wpis ciut wyżej - odnośnie grup stażystów,
                            to po pierwsze, a po drugie - ten wybór ookreslonego poziomu
                            szpitala nie zasze jest dobrowolnym wyborem rodzacej. Czasem
                            niestety musi - i co wtedy?...
                            • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 11:15
                              odnosnie tych co muszą rodzić w szpitalach klinicznych, mogę odbić
                              piłeczkę- poczytaj wyżej bo juz pisałam.
                              Ale zresztą zrozumiałam już bardzo dużo- tak PACJENT ma prawo ŻĄDAĆ:
                              1. najlepszej opieki
                              2. poszanowania godności osobistej
                              3. najlepszych lekarzy- z najlepszym doswiadczeniem
                              itp. itd.
                              Pacjent nic nie MUSI, on może.

                              A gdybyś nie wiedziała, pacjent może być wiekszym chamem niż lekarz,
                              ale o tym tu nie piszemy, bo to nieładnie tu wygląda wink
                              Wiesz, co jak mój krewny byl w szpitalu, pilegnirka opieprzyla
                              kiedys odwiedzającego, ze nie miał ochraniaczy na buty. Slusznie go
                              opieprzyla. Jeszcze z sali nie wyszedł, a juz kwiczał, ze chamski
                              personel.

                              Ale juz ustaliłysmy, ze pacjenci i ich krewni powinni móc wszystko.

                              Tak, zmieniam zdanie. Przy przyjmowaniu do szpitala, rodzaca jesli
                              powie, ze ją to rybka, ze to szpital klin. i nie chce studentów, bo
                              nie chce., nie powinno ich być. A jak ktoś zacznie z nią
                              polemizować, niech go zwolni rodzaca. Tak.
                              I to w trybie natychmiastowym.

                              Wiesz co, ja rozumiem, ze chcą byc pytane o zgodę. A ty rozumiesz,
                              czemu nie zawsze pytaja?? Jak myślisz, ile kobiet wyraża zgode???
                              Może od razu lepeij zamknąc takie szpitale? I tak pracują tam sami
                              źli lekarze, chamskie położne (to opinie z tego forum), wszystko
                              jest be.


                              • wuika Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 11:57
                                zabulin napisała:

                                > Wiesz co, ja rozumiem, ze chcą byc pytane o zgodę. A ty rozumiesz,
                                > czemu nie zawsze pytaja?? Jak myślisz, ile kobiet wyraża zgode???
                                > Może od razu lepeij zamknąc takie szpitale? I tak pracują tam sami
                                > źli lekarze, chamskie położne (to opinie z tego forum), wszystko
                                > jest be.

                                Pewnie, skoro jest źle i pacjentka może mieć jakieś 'ale', to lepiej stworzyć
                                sytuację, w której nie ma możliwości wyrażenia swoich wątpliwości.


                                Szpital, czy kliniczny, czy zwykły, jest dla pacjentów, a nie na odwrót. Ja tam
                                wolę być podmiotem, a nie przedmiotem leczenia, jeśli to jest myślenie chłopki -
                                no cóż, przyjdzie mi żyć z tą świadomością.
                                • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 12:03
                                  Pewnie, skoro jest źle i pacjentka może mieć jakieś 'ale', to
                                  lepiej stworzyć
                                  > sytuację, w której nie ma możliwości wyrażenia swoich wątpliwości.


                                  Po co sie pchac do szpitala, w którym jest tak źle i pacjent jest
                                  gnojony???
                                  Uparcie trwasz przy swoim, ja też. Co innego wyrażać wątpliwośći, co
                                  innego maszerować : "nie dam wejść studentom, o nie,. Zadnemu, o nie"

                                  Nie widzisz różnicy, nie rozumiesz że przesadzacie. Coż, każdy umysł
                                  ma swoje ograniczenia - cóż mam tego swiadomość.

                                  A z ciekawości- co wg cienbie powinien zrobić lekarz, czy polożna
                                  kiedy pacjent/ka sa chamscy??
                                  Raczej nie odpowiesz, jak myslę smile
                                  • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 12:53
                                    > Po co sie pchac do szpitala, w którym jest tak źle i pacjent jest
                                    > gnojony???

                                    Ja bylam w szpitalu z poronieniem zagrazajacym, nie mialam wyboru bo w moim
                                    powiatowym miescie szpital jest tylko jeden. Bylam zle traktowana wlasnie ze
                                    wzgledu na incydent ze studentem, nie odpowiadano mi na pytania dotyczace mojego
                                    stanu zdrowia i ciazy, a jednoczesnie dostalam opierdziel za to, ze smialam
                                    pojsc do kibla a akurat wtedy ordynator zazyczyl sobie mnie widziec i nie bylo
                                    mnie na lozku. Zbywano moje pytania odnosnie podawanych lekow. Kiedy chcialam
                                    sie dowiedziec o wynik usg, mialam podejrzenie ciazy pozamacicznej to musialam o
                                    to wystapic niemal na pismie. Ordynator na obchodzie wysmial przy innych
                                    pacjentkach moja alergie i koniecznosc stosowania diety.
                                    Mojego meza po wypadku przewiezli do najblizszego szpitala, nikt nie pytal go
                                    czy chce do tego czy do innego bo nie bylo mozliwosci, zreszta nie mielismy
                                    wczesniej do czynienia z tym szpitalem i nie wiedzielismy co go tam czeka. Nie
                                    wszyscy byli chamscy, pielegniarki i salowe byly bardzo zyczliwe i pomocne
                                    zarowno dla niego jak i dla mnie, bylam wtedy w polowie ciazy i spedzalam caly
                                    dzien do poznego wieczora bo kolo meza trzeba bylo zrobic doslownie wszystko.
                                    ale moj maz ze wzgledu na stan zdrowia mial nieszczescie miec do czynienia z
                                    nieludzkim odrdynatorem, ktory go potrafil zwyzywac za to ze nie panowal nad
                                    bolem i nie cierpial w milczeniu. Natomiast kiedy do 5 osobowej sali weszla
                                    wycieczka szkolna na pol dnia do jednego chlopaka to nie powiedzial nic.

                                    A jesli pscjent jest chamski to lekarz czy polozna powinna go bezwzglednie
                                    upomniec i przywolac do porzadku, domagac sie szacunku dla siebie i swojej pracy.
                                    • memphis90 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 14.02.10, 20:58
                                      > Mojego meza po wypadku przewiezli do najblizszego szpitala, nikt nie pytal go
                                      > czy chce do tego czy do innego bo nie bylo mozliwosci,
                                      Wiesz, karetka to nie taksówka... A po wypadku wiezie się tam, gdzie najszybciej
                                      można udzielić pomocy.
                                      • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 00:43
                                        Mnie tego nie trzeba tlumaczyc, wytlumacz to Zabulin, bo to ona nie rozumie po
                                        co sie pchac do szpitala, w ktorym chamsko pacjentow traktuja.
                                        • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 08:05
                                          Mnie tego nie trzeba tlumaczyc, wytlumacz to Zabulin, bo to ona
                                          nie rozumie po
                                          > co sie pchac do szpitala, w ktorym chamsko pacjentow traktuja.


                                          Nie, no franczii, kompromitujesz się.

                                          Nie, rzeczywiście nie ma różnicy.
                                          Tak, nie rozumiem po co się pchać do szpitala klinicznego jak się
                                          nie chce studentów. A ty rozumiesz??? Masochistki???Czy jakieś inne
                                          zwichnięcie psychiczne.
                                          Szpitale kliniczne, kobieto, są w dużych miastach, gdzie jest kilka
                                          innych porodówek.
                                          Ale nie, lepiej tak: "Część jestem Anielka, chcę rodzić w
                                          klinicznym, ale nie chcę studentów. Co zrobic?? Pomożcie"

                                          to czemu Anielka się tam wybiera, proszę Anieliki. Niech Anielka
                                          wybierze inny szpital i Anielka nie bedzie miała dyskomfortu.
                                          To takie proste.

                                          A jak się trafia do szpitala z wypadku, dziecko i chamsko traktują
                                          ciebie lub twoich bliskich, to działaj. Skarż.

                                          Ale człowiek inteligentny ( np. rzeczona Anielka) jak pomysli dłużej
                                          niż sekundę, to nie poleci tam, gdzie już WIE, że będzie be.
                                          Prawda___

                                          Bo iść tam, gdzie WIEm, że niefajnie i mnie skrzywdzą wink to chyba
                                          śiwadczy o głupocie delikwenta, czy nie???
                                          • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 08:16
                                            Po co sie pchac do szpitala, w którym jest tak źle i pacjent jest
                                            gnojony???

                                            odpowiadalam na to pytaniewink W sprawie gnojenia, jego przejawy to nie tylko
                                            nieszanowanie woli pacjenta w sprawie obecnosci studentow.
                                          • wuika Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 11:01
                                            W moim mieście są dwa szpitale. Jeden nie ma porodówki, drugi ma - Oddział
                                            Kliniczny. Nadal jesteś pewna, że zawsze i wszędzie pacjentka ma wybór?
                                  • wuika Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 13:56
                                    zabulin napisała:


                                    > Po co sie pchac do szpitala, w którym jest tak źle i pacjent jest
                                    > gnojony???
                                    > Uparcie trwasz przy swoim, ja też. Co innego wyrażać wątpliwośći, co
                                    > innego maszerować : "nie dam wejść studentom, o nie,. Zadnemu, o nie"
                                    >

                                    Nie rozumiesz, że szpital to nie jest hotel, który sobie wybierasz - a teraz
                                    przenocuję tu, albo gdzie indziej? Idziesz do szpitala, kiedy masz taką chęć,
                                    czy kiedy musisz? Zawsze masz 50 możliwości do wyboru?

                                    >
                                    > A z ciekawości- co wg cienbie powinien zrobić lekarz, czy polożna
                                    > kiedy pacjent/ka sa chamscy??
                                    > Raczej nie odpowiesz, jak myslę smile

                                    Tak, jak normalnie walczy się z chamstwem - asertywnością, pewnością siebie. Tak
                                    jak się zachowuje w odpowiedzi na chamskie zachowania w urzędzie czy szkole. Co
                                    innego, kiedy ktoś jest agresywny - ale chyba są ochroniarze, etc.?

                                    Pacjenci to specyficzni ludzie, często cierpiący, schorowani, nie do końca
                                    myślący racjonalnie w każdej sekundzie pobytu w szpitalu. Ale lekarze chyba
                                    wiedzą, że nie leczą pudełeczek, które można przestawiać i robić co im się
                                    żywnie podoba, czy żeby im było wygodniej? Powinni wiedzieć, że jak wspomniałam
                                    - oni są dla pacjentów, nie na odwrót? Jeśli nie, nie powinni się zabierać do
                                    leczenia ludzi.
                                    • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 14:11
                                      Pacjenci to specyficzni ludzie, często cierpiący, schorowani, nie do
                                      końca
                                      > myślący racjonalnie w każdej sekundzie pobytu w szpitalu. Ale
                                      lekarze chyba
                                      > wiedzą, że nie leczą pudełeczek, które można przestawiać i robić
                                      co im się
                                      > żywnie podoba, czy żeby im było wygodniej? Powinni wiedzieć, że
                                      jak wspomniałam
                                      > - oni są dla pacjentów, nie na odwrót? Jeśli nie, nie powinni się
                                      zabierać do
                                      > leczenia ludzi.


                                      Tak, pacjenci sa rózni, a lekarze wszedzie tacy sami- wszyscy chamy
                                      i lesery. Wszyscy i dlattego od razu trzeba iść rodzic z
                                      nastawieniem- potraktują mnie jak świnię.
                                      Trzeba umieć się bronić, gdy jest powód. A nie będą ć w 7 m-cu z
                                      góry zakladać, - student nie, bo na pewno będize ich 17 i nie
                                      zapyta o zgodę.
                                      Bo to jest absudalne.

                                      A rozumiesz róznicę ???
                                      Łudzę się , ze tak
                                    • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 12.02.10, 15:04
                                      zabulin napisała:

                                      A nie będą ć w 7 m-cu z
                                      > góry zakladać, - student nie, bo na pewno będize ich 17 i nie
                                      > zapyta o zgodę.

                                      a co w tym zlego jesli sie wie juz w czasie ciazy a nawet przed ciaza, ze
                                      obecnosc kazdej dodatkowej osoby przy porodzie czy niektorych badaniach jest
                                      zbyt krepujaca? To wynika z charakteru a nie z checi dopieczenia i pokazania kto
                                      tu rzadzi.
                                      a jeszcze co do plci. Ja przed pierwszym porodem bylam przekonana na bank, ze
                                      nie chce zadnego studenta, ani studentki przy porodzie za zadne skarby swiata bo
                                      nie przelamalabym swojego skrepowania, bo taka moja natura. Zreszta pod tym
                                      katem tez szukalam porodowki, zeby nie musiec nikogo wypraszac.
                                      Tymczasem przy porodzie wytworzyla sie miedzy mna i polozna nietypowa wiez.
                                      Dlatego przed drugim porodem juz sie tak nie zapieralam i dopuszczalam mozliwosc
                                      uczestniczenia studentki poloznictwa pod warunkiem, ze nie wejdzie mi do sali na
                                      sam final i pobedzie troche wczesniej, zeby sie mogla miedzy nami wytworzyc
                                      jakas nic porozumienia a nie tylko relacja na zasadzie obserwacji.
                                      • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 13.02.10, 13:36
                                        No, franczunia, jak grochem o ścianę smile

                                        a co w tym zlego jesli sie wie juz w czasie ciazy a nawet przed
                                        ciaza, ze
                                        > obecnosc kazdej dodatkowej osoby przy porodzie czy niektorych
                                        badaniach jest
                                        > zbyt krepujaca? To wynika z charakteru a nie z checi dopieczenia i
                                        pokazania kt
                                        > o
                                        > tu rzadzi.


                                        W takim przypadku, jak się przed ciążą wie, że nasz charakter na to
                                        i owo nie pozwala, to się nie idzie do klinicznego szpitala. Chyba
                                        jasne, prawda?? Nie ma się wtedy problemów ze studentem
                                        Ale nie, niektórym charakter na obecn., studenta nie pozwala, ale
                                        pachaja sie do takiego szpitala, a ptem chcą pokazać kto tu rzadzi.

                                        A szpitale kliniczne są w miastach, w których jest wybór- z racji
                                        ich wielkości, są to zazwyczaj miasta w których jest kilka szpitali
                                        z porodówkami.

                                        Tak, wiem, niektórzy musza tam iść, ale jak muszą to się okazuje nie
                                        przed ciążą tylko w trakcie, a poza tym, opinię nt. co wtedy gdy sie
                                        musi, już pisałam, więc powtarzać nie będę>

                                        • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 13.02.10, 22:50
                                          >A nie będą ć w 7 m-cu z
                                          >góry zakladać, - student nie, bo na pewno będize ich 17 i nie
                                          >zapyta o zgodę.

                                          Do tego zdania sie odnosilam. Wyjasnilam ci, ze mozna miec poglad na obecnosc
                                          studenta juz w 7 miesiacu ciazy a nawet wczesniej i z czego taki a nie inny
                                          poglad wynika.

                                          > Tak, wiem, niektórzy musza tam iść, ale jak muszą to się okazuje nie
                                          > przed ciążą tylko w trakcie, a poza tym, opinię nt. co wtedy gdy sie
                                          > musi, już pisałam, więc powtarzać nie będę

                                          Owszem, napisalas i juz sie nie musisz powtarzac ale ja nie o tym.
                                          • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 14.02.10, 12:47
                                            Wyjasnilam ci, ze mozna miec poglad na obecnosc
                                            > studenta juz w 7 miesiacu ciazy a nawet wczesniej i z czego taki a
                                            nie inny
                                            > poglad wynika.


                                            Ja to wiem, powiedz to dziewczynom które są w ciąży i WYBIERAJĄ
                                            szpital kliniczny , a potem jęczą że tam sa studenci i jak się ich
                                            pozbyć.

                                            Nie trzeba sie pozbywać, wystarczy się tam nie pchać, jak się nie
                                            musi. A jak się musi...ale my nie o tym wink
                                            • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 08:19
                                              powiedz to dziewczynom które są w ciąży i WYBIERAJĄ
                                              > szpital kliniczny , a potem jęczą że tam sa studenci i jak się ich
                                              > pozbyć.

                                              a to sa masochistki, ktorych nie potrafie nawet ja zrozumiec.
                                • memphis90 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 14.02.10, 20:56
                                  > Szpital, czy kliniczny, czy zwykły, jest dla pacjentów, a nie na >odwrót.
                                  I tu nie masz racji... Klinika jest z definicji przede wszystkim ośrodkiem
                                  kształcenia studentów...
                            • sroka75 do nchyb 12.02.10, 11:40
                              > Zabulin, przeczytaj mój wpis ciut wyżej - odnośnie grup stażystów,
                              > to po pierwsze,...itd,
                              eee tam, odpuść sobie nchybwink)
                              • zabulin Re: do nchyb 12.02.10, 11:57
                                Popieram, odpuśćie sobie.
                                Argumenty macie żadne, ogólnikami rzucić kazdy może, poglady
                                popularne powtarzac jak papuga kazdy tez umie. W tej kwestii dajecie
                                rade.
                                A mrugnąc tez umiem smile
                                Bo tak was traktuję- z przypmrużeniem oka wink smile

                                Choc spodziewałam sie, że w końcu doczekam się z twojej strony,
                                sroka, jakiegoś mertorycznego argumentu. Troche mnie rozczarowałaś.
                                • sroka75 Re: do nchyb 12.02.10, 12:59
                                  > A mrugnąc tez umiem smile
                                  > Bo tak was traktuję- z przypmrużeniem oka wink smile
                                  za to siebie bardzo serio...
                                  > Argumenty macie żadne, ogólnikami rzucić kazdy może, poglady
                                  > popularne powtarzac jak papuga kazdy tez umie. W tej kwestii dajecie
                                  > rade.
                                  mam wrażenie, że to ty jednak powtarzasz w kółko to samo - niezależnie od tego
                                  kto i co pisze...
                                  > Choc spodziewałam sie, że w końcu doczekam się z twojej strony,
                                  > sroka, jakiegoś mertorycznego argumentu.
                                  dla ciebie wszystko co jest opozycji do twojego zdania jest (z
                                  góry)niemerytoryczne...więc po się napinać..?
                                  >Troche mnie rozczarowałaś.
                                  Jest mi z tego powodu niezmiernie wszystko jedno..smile
                                  • zabulin Re: do nchyb 12.02.10, 14:08
                                    A mrugnąc tez umiem smile
                                    > > Bo tak was traktuję- z przypmrużeniem oka wink smile
                                    > za to siebie bardzo serio...


                                    Fakt, że rozmawiam z tobą najlepiej świadczy o tym, że nie trakruję
                                    siebie serio...

                                    mam wrażenie, że to ty jednak powtarzasz w kółko to samo -
                                    niezależnie od tego
                                    > kto i co pisze...
                                    Ach, przepraszam, ze nie zmieniam zdania pod wplywem bełkotliwego
                                    gadania, z którego wynika tylko jedno- nie dość, ze nic nie
                                    rozumiecie, to jeszcze usilujecie mi wmówić że mysle cos innego niż
                                    napisąłm.
                                    Podobno tez chciałabym ordynarnie wykopać cięzarną z IP- a ja tak
                                    nie napisałam.
                                    to się nazywa nadinterpretacja, wiesz???

                                    Jest mi z tego powodu niezmiernie wszystko jedno..smile

                                    Nie jest ci wszystko jedno- inaczej olalabys to już dawno.
                                • nchyb Do Zabulin... 12.02.10, 13:02
                                  Przeczytałam WSZYSTKIE Twoje wypowiedzi w tym wątku - to ty nie masz
                                  argumentów poza jednym - jak się trafia do takiego szpitala to
                                  trzeba potulnie się godzić na to wszystko, bo studenci gdzieś uczyć
                                  się mają. Ty miałaś szczęście, jeden tylko studencik, we mnie 6 po
                                  kolei na raz łapy wkładało, aż się zezłościłam i zabronilam. Bo
                                  nauma nauką, ale wymęczona szyjka i pochwa nie wszystko jednak w
                                  imię nauki zniesie.

                                  I trafiając do określonego poziomu szpitala - nie tracę swoich praw.

                                  Co do ochraniaczy - już nie raz wyjaśniano, że więcej właśnie szkody
                                  te ochraniacze przynoszą niż ich brak.

                                  I kończę już i zgodnie z radą Sroki odpuszczam, bo to perły przed
                                  wieprze. To ty nie masz rzeczowych argumentów tylko własne
                                  przekonanie, bo nie miałaś pecha trafić źle. Ale stada studentów
                                  większe niż dwie osoby niestety ciągle się zdarzają...

                                  Ty mnie nie rozczarowałaś, po twoich wypowiedziach tego się właśne
                                  spodziewałam. Zero rzeczowych argumenrtów i tylko jak papuga
                                  powtarzasz z uwielbieniem swoje słowa. Więc odpuszczam...
                                  • zabulin Re: Do Zabulin... 12.02.10, 14:03
                                    Przeczytałam WSZYSTKIE Twoje wypowiedzi w tym wątku - to ty nie
                                    masz
                                    > argumentów poza jednym - jak się trafia do takiego szpitala to
                                    > trzeba potulnie się godzić na to wszystko, bo studenci gdzieś
                                    uczyć
                                    > się mają


                                    No i widzisz, NIE ROZUMIESZ SLOWA PISANEGO, nigdzie nie napisałam że
                                    trzeba ise potulnie godzic na wszystko.
                                    A wręcz napisalam, ze jak zostałam niegrzecznie potraktowana,
                                    poszlam na skargę (tylko dot. to szpit. dziecięcego, a le chodzi o
                                    zasadę),

                                    Możliwości sa dwie, albo nie przeczytałaś wszystkiego, albo nie
                                    rozumiesz, co pisze. Trudno, twój ból nie mój.

                                    Smieszą mnie kobiety, ktore z góry zakladaja już IDĄC do szpitala,
                                    ze nie zezwolą, nie pozwolą, nie dadzą, a nie wiedza jeszcze czy
                                    ktoś ich zapyta o zgodę (tzn wiedzą, ze ich nie zpayta, bo tu same
                                    wróżki, a pierwsz to sroka, bo ona wie cio sie dzieje w wiekszosci
                                    polskich szpitali)

                                    POJMUJESZ RÓŻNICE?? Na pewno nie
                            • memphis90 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 14.02.10, 20:55
                              > Zabulin, przeczytaj mój wpis ciut wyżej - odnośnie grup stażystów,
                              Stażyści nie chodzą grupami- to raz. Po drugie- stażysta jest lekarzem z
                              dyplomem i pracownikiem szpitala, zatrunionym na umowę o pracę, jak każdy inny
                              lekarz. Nie możesz go więc wyprosić z porodu. To tak, jakbyś chciała wyrzucić
                              lekarza, który nie ma specjalizacji II st z położnictwa...
                              • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 07:50
                                memphis90, masz rację, ale dziewczyny tutaj wiedzą lepiej, że
                                studentów na salę wchodzi kilkunastu, niektore jeszcze nie rodziły,
                                ale wiedzą, że zostana źle potraktowane, że położna będzie chamska.
                                A co do stażystów- wątpię żeby słyszały, kto zacz...i jakie ma
                                uprawnienia.
                                Potem sie okazuje, że jedna koloryzuje bo taki ma styl, a druga
                                podchwyci i jadą.

                                Po prostu jeszcze przed porodem wiedzą, jak zostana potraktowane.
                                Wiedzą i już.
                                Nie widzą, że w temacie problemu nie ma- nie chce studentów, nie
                                lecę tam, gdzie są.
                                Ale niektórym nie pasi. One by wolały iść tam, gdzie studenci i żeby
                                akurat ich nie oglądali. Sprzeczność jakś dziwna.
                                • nchyb Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 12:22
                                  > memphis90, masz rację, ale dziewczyny tutaj wiedzą lepiej, że
                                  > studentów na salę wchodzi kilkunastu, niektore jeszcze nie rodziły,

                                  ale ja dwa razy rodziłam i przez 6 studentów po kolei miałam okazję
                                  być badana...

                                  i nawet jeżeli w moim miescie były jeszcze dwa szpitale, to akurat w
                                  obu NIE BYŁO miejsc. Niestety ciągle się zdarza, nie wszędzie jest
                                  kilkanaście porodówek...
                                  • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 14:14
                                    i nawet jeżeli w moim miescie były jeszcze dwa szpitale, to
                                    akurat w
                                    > obu NIE BYŁO miejsc. Niestety ciągle się zdarza, nie wszędzie jest
                                    > kilkanaście porodówek...


                                    Powiem więcej, wszędzie nie ma kilkunastu porodówek :-0
                                    Ok, rodzilas dwa razy. itp. ale od poczatku......
                                    1. Autorka wątku zadaje pytanie, czy może wyprosić studentów ,
                                    itp...Jest w ciąży , chce rodzić w klinicznym ale bez studentów.
                                    Dla mnie niepoważna, podtrzymuję (niepowazna/eufemizm, bo mysle
                                    gorzej). Po kiego tam lezie, gdzie są studenci, skoro ich nie chce???


                                    2. Nigdy nie napisałam, ze uważam, że z pacjentką lekarze itp. mają
                                    prawo zrobić co zechcą, potraktować jak zechcą.
                                    Ale sorry, dla mnie jest rożnica, pomiedzy:
                                    - kobietą, ktora na razie nie musi iść do kliniki, ale chce ( z tym,
                                    ze na czas jej porodu klinika ma przestać być kliniką?? i nie maja
                                    tam przebwać studenci)
                                    - a kobietą, ktorej robią krzywdę (bo rozumiem, ze badanie przez 6
                                    studentow, bylo krzywdą. Nna marginesie- czekam na relację
                                    pacjentki, do której weszlo kilkunastu, bo takie historie tu krążą).
                                    Bo przepraszam, jak cię krzywdzilo 6 studentow, to czemu szanowana
                                    pani nic nie powiedziala.???
                                    Nie zabraniaja tego. Trzeba było krzyczeć "POMOCY", nie życzysz
                                    sobie, boli, itp.
                                    Nie wnikam jak sie znalazlaś w klinice, skoro denerwują cie zasady
                                    jej działania Zakladam, ze musiałaś

                                    Zrozum, że zdaję sobie sprawę, ze pacjenta krzywdzić nie wolno, ale
                                    nie moze być też task, że wybiera się szpital kliniczny i kompletnie
                                    nie respektuje zasad jego dzialania. A co jesli każda pacjentka
                                    powie, ze nie chce studenta, albo choc co druga.

                                    Rozumiem swiete oburzenie pań, do których weszlo 5 (tak??)
                                    studentow, ale gneralnie mam wrażenie że tym bardziej oburzone sa
                                    tutaj te, ktore są zbyt zahukane, zeby sie odezwać kiedy trzeba,

                                    Za to tutaj pyskują ile wlezie, wyladowując chyba wkurzenie na sąmą
                                    siebie, ze nie umialy sie odezwać jak była ku temu okazja.

                                    Poza tym ty byłaś w sytuacji, w której miałaś szansę zareagować. Ale
                                    sorry dla mnie śmieszna jest dziewczyna, ktora wpada na IP i tego
                                    sobie nie życzy, tamtego. Spokojnie- jest 50 % szans, ze ją zapytają
                                    o co trzeba, potraktują jak trzeba.ITD. A jak ktoś będzie nie w
                                    porządku, opierniczyć i już. Jeżenie się na zapas jest śmieszne.

                                    Tak,wiem, na porodówce kobiety na nic nie reagują, tak zemsty się
                                    baly, bo z zemsty polożna lub lekarz zostawi je na pewną śmierć,
                                    wyrzuci noworodka przez okno, albo wykona inną czynność karalną.
                                    Poza tym jak było tak źle, to rozumiem, ze po wszystkim poszłaś na
                                    skargę??
                                    Nie, nie poszłaś, bo nie warto, bo czasu nie ma, lepeij tu napisac
                                    jak powiinno byc dobrze, a jak jest źle.
                                    To czas to zmienić, moja droga. Z tym, ze w realu, nie tu.
                                    • mariolka55 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 14:21

                                    • nchyb Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 15:27
                                      pani powiedziała i kolejnym razem już żaden nie podszedł (w czasie
                                      porodu kilka grup było, porod trwał dłużej niż ich jedna praktyka)
                                      Przy drugim porodzie też powiedziała...

                                      co do kliniki - pisałam, musiałam, jedyny w tym czasie przyjmujący
                                      na porodówkę...

                                      > Poza tym jak było tak źle, to rozumiem, ze po wszystkim poszłaś na
                                      > skargę??
                                      > Nie, nie poszłaś, bo nie warto, bo czasu nie ma
                                      poszłam i złożyłam. Olali ja, tlumacząc procedurami. Wiedziałam, ze
                                      tam więcej rodzić nie będę. Z tego co wiem, do dziś tam są podobne
                                      standarty.
                                      Więc przy drugim porodzie (w innym mieście) z góry mówiłam, do czego
                                      nie dopuszczę. I nie było tu zakazów nacinania itp, ale właśnie
                                      badań przez stażystów.

                                      A przy pierwszym porodzie - objechałam też położną. Gdy krzyczałam z
                                      bólu - zaczęła mnie uciaszać, krzyczeć, ze ja nie mogę krzyczeć, bo
                                      tu kobiety rodzą. Wtedy ją zapytałam - a jak sądzi, co ja tu robię?
                                      Też rodzę i mnie boli...
                                      Krzyżowe to cholerstwo, na które nauka ze szkoły rodzenia nie
                                      pomaga...
                                      • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 16.02.10, 08:14
                                        No i dobrze. Jesli byłaś zmeczona po badaniu przez kilku, a tu się
                                        zjawiła nowa grupa, zareagowałaś w obronie swego ciała,bdb.
                                        To, że przy następnym porodzie zakazałaś badań przez stażystów :-
                                        )...
                                        Cóż , stażysta jest normalnym, etatowym pracownikiem szpitala. Albo
                                        chodzi ci o studenta, albo wysłuchali i może nawet nie wiedziałaś ,
                                        który stażysta smile
                                        A może nawet go nie było.
                                        Stażysta to nie student. Może o studenta ci chodzi???smile smile smile

                                        Objechałas położną, no i super. Ulzyło ci smile
                                        Tylko widze zasadniczą różnicę miedzy tobą a laską, która jest w
                                        którymś m-cu ciążu, porodówkę to widziala w filmie i to
                                        amerykańskim, ale juz cyrk robi- tego nie da, tamtego nie da.JUŻ
                                        WIE!!!(nie dopuszcza do świadomośći, tylko dokładnie WIE ), ze
                                        będzie katastrofa).
                                        No, ale cóż histerykow jest pełno, trzeba się z tym pogodzić.

                                        Tymczasem sa tu również historie, że gdyby nie cudowna studentka,
                                        bloby gorzej, że gdyby nie starania położnej, bolałoby bardziej niż
                                        źle.
                                        Polecam nie histeryzować, i zaakceptować fakt, ze tak jak lekarz nie
                                        jest pępkiem świata, tak niestety pacjent również. I jak się wybiera
                                        placówke kliniczną, to trzeba się liczyć z obecnościa narybku
                                        lekarskiego. Ma on prawo tam przebywać, musi zaliczyć praktykę, I
                                        tak jak nie powinno się akceptowac chamstwa ( lekarza, kasjerki,
                                        nauczyciela), tak bez przesady, ale nie mozna pzowolić żeby pacjent
                                        negowal i ciskał się na wszystkie obowiązujące tam reguły.
                                        A na pewno nie na wyrost.

                                        I dalej podtrzymuję- jak pacjentka wybiera sobie klinikę i
                                        już na wjeździe dyktuje, że tamtego nie , a tamto tak, to powinno
                                        się jej podziekowac i zaproponować inna placówke, w ktorej ci
                                        okropni studenci nie występuja.Zreszta po co tam lezie????

                                        • nchyb Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 16.02.10, 08:23
                                          > I dalej podtrzymuję- jak pacjentka wybiera sobie klinikę i
                                          > już na wjeździe dyktuje, że tamtego nie , a tamto tak, to powinno
                                          > się jej podziekowac i zaproponować inna placówke, w ktorej ci
                                          > okropni studenci nie występuja.Zreszta po co tam lezie????

                                          gadał dziad do obrazu, a Zabulin nie zrozumiała ani razu...
                                          zgodnie z radą Sroki, w tym temacie dyskusję z Tobą jednak
                                          odpuszczam...
                                          • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 08:02
                                            gadał dziad do obrazu, a Zabulin nie zrozumiała ani razu...
                                            > zgodnie z radą Sroki, w tym temacie dyskusję z Tobą jednak
                                            > odpuszczam...


                                            Puenta powala mocą, elokwencją oraz poczuciem humoru (mam na mysli
                                            to o obrazie. Miodek smile)

                                            zgodnie z radą Sroki,- zawsze rób wszystko zgodnie z rada sroki,
                                            popieram smile


                                            [i]w tym temacie dyskusję z Tobą jednak
                                            > odpuszczam...[/
                                            Przypuszczam, ze to najmądrzejsza rzecz, która zrobiłaś w tym roku.
                                            • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 08:07
                                              PS.

                                              Nchyb, jedanak skusze się i coś ci wyjasnie na okolicznośc tego
                                              miernego zdanka o obrazie- otóż to, ze ktoś nie przytakuje ślepo
                                              twoim i wrony, czy tam sroki poglądom, nie znaczy że czegos nie
                                              rozumie.
                                              jedyną nierozumiejącą osobą jestes chyba ty.
                                              NIE ROZUMIESZ, że nie każdy ma takie poglądy jak ty. Nie akceptujesz
                                              tego. Ale to twój problem.


                                              • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 08:08
                                                PS. 2
                                                No i wysłało mi za wczesnie.

                                                Oczywiście wiem, ze poglądy inne od twoich sa głupie i be
                                                Bo to ty masz rację. zawsze,
                                                wink
                                                smile

                                                Oj, dziewczynko- słabo wink
                                              • nchyb Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 09:44
                                                Zabulin, nie znudziło Ci się jeszcze udawadnianie, ze tylko twoje
                                                zdanie jest jedyne i słuszne? Ty nie zrozumiałaś, że to co spotkało
                                                Ciebie przy porodzie NIE JEST standartem. Inne kobiety mają inne
                                                doświadczenia. Standart to zapewne coś pośrodku. I tyle...
                                                I tu nie ma co rozumieć lub nie, ale trzeba przyjąć na wiarę, że
                                                naprawdę trafiają się spore grupy studentów przy porodzie, trafia
                                                się jeden, nie trafia się żaden. Jedna jedzie do kliniki z wyboru,
                                                inna z musu. I TYLE. Czy to zrozumiałaś? Tu nie chodzi o to, ze ty
                                                czy ja mamy jakiś pogląd na daną sprawę, tylko, że są różne
                                                możliwości, i nie wolno zakładać, że tylko jeden (Twój wink ) pogląd
                                                na sprawę jest słuszny. I stad moja parafraza znanego powiedzonka.
                                                Której to parafrazy nie nalezy rozumieć dosłownie...
                                                A co do jego mierności, hm, he he...
                                                • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 11:04
                                                  nchyb, nie znudziło ci sie jeszcze pisanie, że konczysz dyskusje i
                                                  mimo to nawijanie dalej????
                                                  smile
                                                  Niekonsekwencja jest cechą ludzi slabych wink

                                                  A ty nadal nie rozumiesz, że mam prawo uwazać, że jesli kobieta -
                                                  tak jak autorka watku - w ciąży zastanawia się nad porodem i chce
                                                  wybrać klinikę, ale na jej zasadach (tzn bez studentów) powinna być
                                                  GZRECZNIE odeslana w inne miejsce.
                                                  Bo rozumiesz, że nie wszystkie trafiaja tam z musu, a niektóre z
                                                  wyboru??? jak ma siłe sie tam pchać i planować od 7 m-ca że tam
                                                  bedzie rodzic, to niech skupi sile na szukaniu innego spzitala.
                                                  Wtedy nie bedzie miala problemu ze studentami.

                                                  Nie rozumiesz tego???
                                                  No, zaiste beton.
                                                  • joanna.marta Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 12:13
                                                    To jak nazwiesz procedurę, kiedy położne/lekarze dają papier, który
                                                    pacjentka może (lub nie) podpisać tym samym zgodzić się na obecność
                                                    studentów przy badaniu, porodzie? Jeśli dają taki papier w szpitalu
                                                    klinicznym, to MOŻLIWOŚĆ podpisania go jest ZASADĄ panującą w
                                                    SZPITALU KLINICZNYM. I te zasady obowiązują wszystkich, pacjentów i
                                                    lekarzy. Przypuszczam, że gdyby nie było takiej możliwości, że
                                                    pacjentka ma wybór, to w ogóle nie byłoby tej dyskusji, bo przybycie
                                                    do medycznej placówki uniwersyteckiej byłoby równoznaczne ze zgodą
                                                    na tych studentów. Ale taka możliwość wyboru jest. Ten ktoś, kto to
                                                    wymyslił (pewnie cała spora gruba ktosiów), wprowadził w życie już
                                                    od samego początku dał pacjentkom wybór czy chcą czy też nie
                                                    studentów przy wszelkich praktykach medycznych podczas pobytu w
                                                    szpitalu. To są zasady i tyle. I należy je szanować.
                                                  • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 12:46
                                                    No, widzisz i dochodzimy do sedna.
                                                    Przeciez to tu wyczytałam, ze nie pytają o zgodę,!!!!!!!
                                                    Wszystko dzieje się bez zgody pacjentki, ze nie mają wyboru, ze są
                                                    gwalcone ich prawaa.
                                                    No, co tu kitujecie z takim papierem , prosze pani???
                                                    na pewno nie ma takiego papiera.
                                                    przeciez dziewczyny piszą, ze nikt sie o nic w pl szpitalu nie pyta
                                                    pacjenta.

                                                    A, nie - byla tak, która dostała papiery dio podpisania-lub nie.
                                                    Ale tez byuyło źle. Nie wiedziala co podpisuje. I była to wina
                                                    szpitala, oczywista,

                                                    Proste- jakby nie było, genralnie pańciom źle.
                                                  • joanna.marta Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 13:27
                                                    Owszem, o zgodę nie pytają. Papiery dają do podpisu mówiąc: "proszę
                                                    podpisać tu, tu i tu". W ogóle nie wyjaśniaja, czego papiery
                                                    dotyczą. Ja wiem, że należy czytać to, co się podpisuje ale rany,
                                                    czasami w momencie przyjęcia do szpitala człowiek jest tak
                                                    zdenerwowany, że podpisuje wszystko, co mu przystawią pod rękę. Ja,
                                                    chociaż potrafię głośno powiedzieć, co mi na sercu leży, podpisałam
                                                    coś takiego raz. Ale jest masa ludzi nieśmiałych, którzy nie odważą
                                                    się się sprzeciwić pani doktor, bo jeszcze źle wyleczy. Albo
                                                    nieświadomych, że mogą czegoś nie podpisać. Bo szpital kliniczny to
                                                    nie tylko porodówka, to też inne oddziały, gdzie mogą trafić osoby
                                                    starsze, które nie są świadome swoich praw. Może Ty i wszystkie
                                                    osoby w Twoim otoczeniu są świetnie zorientowane w swoich prawach,
                                                    ale zapewniam Cię, że są też ludzie inni.Czy one dlatego, że są
                                                    nieśmiałe czy niezorientowane w swoich prawach mają być traktowane
                                                    inaczej, bo siedziały sicho? Obowiązkiem szpitala jest poinformowac
                                                    pacjenta, co podpisuje a ja mam wrazenie, że specjalnie robia takie
                                                    zamieszanie, żeby szyko podpisać i problem z głowy. Podsuwanie
                                                    papieru pod nos pacjentce zdenerwowanej, czasami obolałej (bo poród
                                                    juz trwa np) to NIE JEST pytanie o zgodę na obecność studentów. To
                                                    wykorzystanie sytuacji, jej niedyspozycji, żeby osięgnąć zamierzony
                                                    skutek, w tym przypadku zdobyć podpis.
                                                    Raz się dałam tak złapać. Drugi raz przyjechałam do szpitala
                                                    klinicznego na porodówkę na próbę oksy. Z moją dr uzgodnione było
                                                    to, że jak po oksy ruszy to urodzę, jak nie ruszy - to idę do domu.
                                                    Nawet torby nie miałam wziąć; w razie czego mąż by dowiózł.
                                                    Procedura przyjęcia - standardowa: mały wywiad i papiery do podpisu.
                                                    Ja nauczona doświadczeniem (przypadek opisany przy końcu wątku) i w
                                                    dużo lepszym stanie psychicznym bo zupełnie na luzie pytam, gdzie
                                                    jest zgoda na obecność studentów, bo ja takiej nie wyrażę. Na to
                                                    lekarka, że spokojnie, mogę wszystko podpisać, bo jest piątek
                                                    wieczór i studentów nie ma. Ja się uparłam, że i tak nie podpiszę a
                                                    żeby wiedzieć, czego nie podpisac, przeczytam wszystko. Pani dr
                                                    zabrała dokumenty i powiedziała, że nie ma pośpiechu, formalności
                                                    załatwimy później a teraz lepiej zacząć te próbę. Dziwne co?
                                                    Kroplówka nie zadziałała i wybierałam się do domu. Teraz dostałam
                                                    dokumenty do podpisu (te z przyjęcia) i podpisałam wszystko jak
                                                    leci. Miałam świadomość, ze podpisuję tę zgode ale była godz.21 i
                                                    chciałam szybko iść do domu.
                                                    Lekarz jest specyficznym zawodem, pracuje z ludźmi chorymi, w
                                                    trudnej sytuacji i powinien wykazać się odrobina empatii. Podtykanie
                                                    papierów z tekstem: 'proszę podpisac tu, tu i tu' bez wyjaśnienia o
                                                    co chodzi może nie jest pogwałceniem prawa pacjenta ale na pewno
                                                    jest to nieetyczne. W takim przypadku nie ma mowy o empatii. Moim
                                                    zdaniem oczywiście.
                                                  • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 14:14
                                                    Twój post przeczytałam.
                                                    Skupmy sie na porodowkach, a oddziały inne na razie zostawmy w
                                                    spokoju- bo to nie to forum.

                                                    No i co z tego postu wynika??
                                                    Że jak nie dadzą papiera- źle, że jak dadzą- to i tak źle, bo
                                                    zaszczuta pacjentka, nie wie, co czyta.Albo nie czyta.CO jak
                                                    ustaliłyśmy jest wina wszytskich. Oprócz pacjentki.
                                                    Tylko ja ci coś powiem, nie licze że zrozumiesz, bo masz ustalony
                                                    front- wszystko be.Ale powiem.

                                                    Gwarantuje ci, że te bidulki, zahukane, zasczute, w ogóle zgnębione-
                                                    tutaj nie maja zahamowań i pluja jadem, ile wlezie. Ale w razie
                                                    czego, to one sa bidulki.
                                                    Jakbyśmy tak zapytaly tych zahukanych, które podpisaly nie wiadomo
                                                    co, czy któras spytala: "Przepraszam, boli, nie mam siły czytać, nie
                                                    rozumiem, co tu pisze. Stresci mi to pani???Przeczyta??

                                                    Na 100% żadna nie spytała. Nie przeczyta sama, nie zapyta, a potem i
                                                    tak źle.

                                                    Acha, boi się że jak grzecznie zpayta, to się zemszczą. Rozprują
                                                    brzuch, albo wyrzucą przez okno.
                                                    Na 100% żadna nie spróbuję.
                                                    Lepiej byc ciućmą i za wszystko obwiniac innych.
                                                    Jakiej zemsty sie boją przy przyjmowaniu do szpitala???Zemsty za
                                                    grzeczne pytanie,
                                                    Nie mowimy na razie o odmowie podpisania, ale o spytaniu
                                                    co podpisuję>

                                                    No, sorry ale nie widzisz jakie to bezsensowne??? Sorry, ale żaden
                                                    argument.
                                                    Nie mowimy o staruszkach, które może z zalożenia maja jakis
                                                    niezdrowy respekt przed "doktórem", tylko o kobietach 20-40 lat,
                                                    które tłumaczą się, że bały się zemsty jak zapytaja co podpisują i
                                                    zlego traktowania. No, prosze cię. Nie widzisz jakie to naciągane???

                                                    O tym, że zwykle pacjentce na porodówce, ktoś towarzyszy, nie
                                                    wspominamy. Nie mógłby przeczytac w razie czego za nią.Nie,
                                                    zostawmy. Nie mógłby, nie jego biznes, on nie ma nic do tego.
                                                    Ale niechby go nie wpuscili na porodowkę, to on pokaże , bo on ma
                                                    wtedy prawa.


                                                    A mnie nurtuje zasadniczo jedno: To pytaja o te zgodę (chocby na
                                                    papierze), czy nie ??? Bo cały czas było, że nie pytaja.
                                                  • joanna.marta Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 15:56
                                                    >Gwarantuje ci, że te bidulki, zahukane, zasczute, w ogóle zgnębione-
                                                    > tutaj nie maja zahamowań i pluja jadem, ile wlezie. Ale w razie
                                                    > czego, to one sa bidulki

                                                    widzisz, ja niczego nie gwarantuję, ja napisałam o własnych
                                                    przeżyciach w szpitalu klinicznym i wnioskach, jakie z tych
                                                    doświadczeń wysunęłam. Ja nie wiem, kto tu tym jadem pluje, czy to
                                                    jakaś zahukana, czy wręcz przeciwnie. Ja staram się przedstawić
                                                    WŁASNY punkt widzenia oparty na WŁASNYCH doświadczeniach w sposób
                                                    jasny, bez obrażania, ubliżania komukolwiek. Być może ktoś po
                                                    przeczytaniu moich bazgrołów będzie wiedział troszkę więcej. Za to
                                                    Twoje wypowiedzi może nie nazwałabym ich plujące jadem ale czasami
                                                    do spokojnych, bez nutki uszczypliwości, złośliwości nie należą. Jak
                                                    to się ma do tego jadu na forum?
                                                    Nie liczysz, że ja coś zrozumiem, bo mam z góry ustalony front. Mój
                                                    front w tej kwestii został ustalony po dwóch pobytach w szpitalu
                                                    klinicznym. Doświadczyłam na własnej skórze, co i jak i wyrobiłam
                                                    sobie właśnie taki pogląd na sytuację. No ale jak nie zmienię
                                                    zdania, nie przyznam Ci racji to przecież "niczego nie zrozumiem".
                                                    Ja nie mam czego rozumieć, ja wiem, jak zostałam potraktowana w
                                                    szpitalu klinicznym i jakie tam są realia, przynajmniej w tym jednym
                                                    szpitalu.
                                                    Zdziwisz się, ale w tej Twojej wypowiedzi widzę jakiś sens. Zgadzam
                                                    się z tym, że babki powinny pytać, że często na porodówkę
                                                    przyjeżdżają z kimś. I tu masz rację, że muszą też zadbać o siebie.
                                                    Ale lekarze też mają obowiązek poinformować pacjentki o treści
                                                    dokumentów, które dają do podpisu a tego nie robią, ba, nawet im na
                                                    rękę jest taka niewiedza pacjentek. To że ktoś powinien pytać się,
                                                    dbać o swoje prawa, nie zwalnia personel szpitalny z obowiązku
                                                    informowania pacjentek o tym, co je dotyczy, m.in. o różnego rodzaju
                                                    dokumentach.
                                                    I chociaż to wątek ciążowy, to często IP jest wspólna dla
                                                    położnictwa i ginekologii, więc na ten sam personel może trafić
                                                    ciężarna i babcia 70-letnia. Procedury są te same. Poza tym do
                                                    porodu to najczęściej pacjentka przyjeżdża z kimś i ten ktoś ma też
                                                    za zadanie dbać o osobę, której towarzyszy. Mój mąż powiedział
                                                    lekarzowi w żartach, że jak przyjda studenci bez mojej zgody, to
                                                    kijem przegoni wink. Jednak jak przyjechałam na patologię ciąży, to
                                                    do dyżurki lekarskiej, gdzie podpisywałam papiery, męża nie
                                                    wpuszczono mimo że chciałam, by był. Usłyszałam, że jestem dorosła i
                                                    ja zostaję przyjmowana na oddział a nie mąż. To prawda.
                                                    I nie pisz, proszę, że naciągane jest to, że babki się wstydzą, boją
                                                    odmawiać lekarzowi, położnej. Podczas mojego pobytu na patologii
                                                    dziewczyny to potwierdziły, właśnie te, które się bały czy
                                                    wstydziły. Jeden przypadek: dziewczyna z cukrzycą ciążową leżała na
                                                    patologii, a właściwie dojrzała kobieta przed 40. Przyjechała z
                                                    jakiejś małej wsi. Podkreślam: powód przyjęcia - cukrzyca. Okazało
                                                    się, że dziecko jest ułożone pośladkowo. Dziewczynę namówiono na
                                                    obrót dziecka wewnątrz brzucha. Bała się ale wyraziła zgodę. Podobno
                                                    okropnie bolało. Ona cały czas czuła, że może lepiej nie robić tego,
                                                    że może dziecko się jeszcze obróci, po cichu coś przebąkiwała
                                                    położnym ale przyszedł pan prof i ją przekonał. Jej stanowisko: "a
                                                    co tam będę profesorowi odmawiać, ja taka prosta baba ze wsi; chyba
                                                    wie, co robi". I takie kobiety trafiają na porodówkę. I nikt jej nie
                                                    tłumaczył plusów i minusów takiego odwrócenia dziecka, nikt nie
                                                    wyjaśniał, że może bardzo boleć. To nie tak ma byc. Ja potem
                                                    rozmawiałam z położnymi na porodówce, gdzie urodziłam i babki mi
                                                    powiedziały, że teraz już nie stosuje się obrotu dziecka w brzuchu
                                                    mamy, że taka kobieta rodzi teraz przez cc. Poczytałam sobie w
                                                    internecie na ten temat i faktycznie, odchodzi się już od tego. Ale
                                                    jakoś nie w Gdańsku w szpitalu klinicznym. Dlaczego?
                                                    Coś mnie jednak zastanawia, po przeczytaniu twojego postu. Przecież
                                                    wczesniej pisałaś, że kobiety przychodząc do kliniki muszą się
                                                    zgodzić na studentów, że nie mogą marudzić a teraz piszesz, że są
                                                    same sobie winne, bo nie pytały, nie sprzeciwiały się, nie patrzyły
                                                    co podpisują?
                                                  • joanna.marta Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 16:02
                                                    I jeszcze jedno, ja naprawdę nie uważam, że wszystko jest 'be'. Są
                                                    cudowni lekarze, cudowne położne (mogę też podac przykłady z
                                                    WLASNEGO doświadczenia) ale też są tacy 'be', jak to określiłaś i
                                                    niewłaściwe traktowanie pacjentki, niewłaściwe zwyczaje i na to nie
                                                    należy się godzić, tylko dlatego że jest się w szpitalu klinicznym,
                                                    skoro jest taka możliwość (podpisana bądź nie zgoda na studentów).
                                                  • nchyb Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 12:50
                                                    > nchyb, nie znudziło ci sie jeszcze pisanie, że konczysz dyskusje i
                                                    > mimo to nawijanie dalej????

                                                    Do tej pory traktowałam cię po prostu jak równą mi poziomem, myślącą
                                                    istotę. Grzeczność nakazywala mi odpowiedzieć na zadane pytania.
                                                    Tymczasem ty dalej próbujesz udowodnić mi swoje racje i obrażasz.
                                                    Cześć pieśni...
                                                  • zabulin Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 19.02.10, 13:38
                                                    Grzeczność nakazywala mi odpowiedzieć na zadane pytania.

                                                    Nie, dziecko, to nie jest tak, ze kiedy ty przedstawiasz co myslisz,
                                                    to jest grzecznośc, a kiedy robią to inni- to próba udowowdnienia
                                                    swoich racji.
                                                    To nie tak, naprawdę, zapytaj kogoś starszego, mądrzejszego.
                                                    Każda z nas przedstawia tu swoją pinię- tylko moja opinia na dany
                                                    temat to proba udowodnienia swoich racji, a twoje klepanie w koło
                                                    tego samego- to grzecność w odpowiadaniu na zadane pytania.


                                                    Tymczasem ty dalej próbujesz udowodnić mi swoje racje i obrażasz.
                                                    > Cześć pieśni...


                                                    Obrażam??? Masz na mysli ten "beton"???

                                                    Oj tam zaraz obrazasz. jak ty możesz parafraza do mnie, to ja mogę
                                                    też- eufemizmem.



                                                    Cześć pieśni...

                                                    Już tyle razy się żegnalas, juz sie przyzwyczaiłam.
                                        • joanna.marta Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 16.02.10, 15:04
                                          Tak, pacjent idąc do szpitala klinicznego, powinien dostosować się
                                          do reguł i zasad tam panujących. Na pewno tak. Ale jeśli pacjent to
                                          i lekarz. Skoro ja podpisałam cos takiego jak zgoda na obecność
                                          studentów przy badaniu, to znaczy, że zasadą jest możliwość
                                          niewyrażenia zgody przez pacjentkę na takie praktyki, a personel
                                          powinien to respektować. Te zasady w końcu ustalał personel medyczny
                                          szpitala bądź pracownicy innych organów zajmujących się problemem
                                          służby zdrowia, w tym organizacji pracy w szpitalach klinicznych i
                                          teraz należy je przestrzegać.
                                          A co do cudownej studentki, która była bardzo pomocna przy
                                          porodzie... Jestem przekonana, że w wielu przypadkach tak właśnie
                                          było. Ale jeszcze nie spotkałam się z opinią, żeby pomocna okazała
                                          się grupa studentów. Przyszło mi do głowy, że jak studentka jest
                                          jedna to nawet nie ma pokusy, żeby sobie pogawędzić z kolegami i
                                          rzeczywiście przy porodzie czegoś się uczy, pomaga. Ale jak jest
                                          grupka kilkuosobowa, to ja w to nie wierzę.
    • ivaz Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 14:45
      Ja rodziłam na Inflanckiej, zgodziłam się na studentkę (ale jedną )
      przy porodzie i Bogu dziękuję ze podjęłam taka decyzję, dziewczyna
      anioł nie odstępowała mnie na krok, jak juz zaczeła się akcja
      porodowa to nawet nie pamiętam czy była gdzieś blisko, ale po
      porodzie znów przy mnie była, ubrała dziecko, pomogła przystawic do
      piersi wg mnie taka studentka to super pomoc,
      • magda_m Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 15:33

        ja rodzilam w ogromnym szpitalu akademickim w Belgii. juz od
        comiesiecznych wizyt u gina bylam przyzwyczajona do obecnosci
        studenta/studentki - zawsze to byla tylko jedna osoba i zawsze
        ginekolog pytal, czy wyrazam zgode na jej/jego obecnosc przy
        badaniu. wszystko spokojnie i mimo obecnosci dodatkowej osoby nie
        czulam sie skrepowana czy zazenowana. przy porodzie to samo - oprocz
        gina jeden praktykant, ktory sie mna zajmowal az do konca jego
        zmiany (mialam dlugi porod) a potem kolejna praktykantka, N.B.
        bardzo fajna dziewczyna smile.
    • picabo1 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 16:42
      Na izbie przyjęć dostaniesz wraz z innymi dokumentami do podpisu także papierek o zgodzie na obecność studentów. Możesz go po prostu nie podpisać.
      Ja rodziłam w szpitalu klinicznym. Zgodę dałam. Przy porodzie rodzinnym był jeden student, który zaglądał co jakiś czas, nie siedział nam non stop nad głową. Więcej osób zbiegło się dopiero, jak nastąpiły komplikacje, ale wtedy szczerze mówiąc było mi akurat wszystko jedno. Poród zakończył się cc i wtedy na sali było obecnych 3 studentów. Potem jeden z nich mnie zszywał. Szew wyszedł piękny, bo chłopak bardzo się starał, a lekarka mocno go pilnowałasmile Ze studentami w dużych ilościach naraz pacjentki w szpitalu, w którym rodziłam stykały się dopiero przy obchodzie.
      Plusem obecności studenta może też być to, że będzie ci pomagać osoba życzliwa, dla której porody są ciągle dużym przeżyciem, a nie tylko wypraną z uczuć rutyną.
      • mama1dawidka [...] 09.02.10, 17:37
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 17:46
      Gdyby naprawde nie bylo koniecznosci podyktowanej stanem zdrowia to do
      klinicznego by mnie wolami nikt nie zaciagnal. Nawet gdyby pracowal tam moj
      zaufany lekarz prowadzacy, kolezanka byla polozna, nie ma takiej opcji.
      Natomiast gdybym musiala rodzic w klinicznym to nie zgodzilabym sie na
      studentow, koniec i kropka. Trudno, dzialoby sie ale trzeba pamietac, ze moga
      byc nieprzyjemni ale zmusic do niczego nie moga. Rozumiem wszystkie argumenty,
      ze sie musza uczyc i moge do pewnego stopnia sie udostepnic jako eksponat np.
      ktg, usg, wenflony, pobierania krwi ale porod, badanie, ogladanie podpaski po
      porodzie w obecnosci kilku osob przerasta moje mozliwosci. Jedynie wyrazilabym
      zgode na praktykantke polozna przy porodzie.
      • kotka.zielonooka Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 18:13
        No ale drogie panie - przytaczaccie argument " ja rozumiem ale... czemu na mojej
        osobie..?"

        A na "jakej" osobie ?!
        Skoro KAZDA z Was powie " ja rozumiem (sic!) ale czemu na mnie"?
        Litosci! To nie jest tak ze wchodzi wam do sali 30 osob! - zazwyczaj jest jedna
        , dwie (no gora trzy) i zwykle sa pomocne - bo jeszcze niezmanieryzowane i
        niezrutynizowane.
        Za reke potrzymaja, wode podadza itp.

        Ale wiekszosc strzela fochy i "czemu na mnie? " a potem oczywiscie pretensje "
        czemu ci lekarze nic nie umieja i praktycznej wiedzy nie maja"
        Tiaaa, z sufitu chyba ta "praktyczna wiedza"


        Ja w ogole uwazam ze w szpitalach klinicznych powinno byc tak ze nie mozna
        wyprosic studentow
        Jak sie ktorejś nie podoba - to niech sobie wybiera inny - nie kliniczny -
        szpital i wtedy wyprasza wszystkich (łacznie z lekarzem smile jak ma taka ochotę
        • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 18:24
          ale to nie jest foch bo tak i juz, to jest skrepowanie i zbyt duzy dyskomfort.
          Sa osoby, ktorym nie przeszkadza obecnosc studentow, sa osoby ktore ich sobie
          chwala bo wlasnie licza na to, ze student jako mlody idealista przejety swoja
          rola nierutynowo je potraktuje a sa takie, ktore nawet za takie niewatpliwe
          korzysci nie przelamia skrepowania. To przeciez nie chodzi o to, zeby komus
          zycie utrudniac.

          i wtedy wyprasza wszystkich (łacznie z lekarzem smile jak ma taka ochotę
          >
          a wyobraz sobie, ze znam dziewczyne, ktora wyprosila lekarza z porodu bo miala
          uzgodnione, ze bedzie tylko polozna jesli nie bedzie komplikacjitongue_out
        • franczii Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 18:28
          zazwyczaj jest jedna
          > , dwie (no gora trzy)

          dla mnie 3 osoby przy porodzie to juz tlumtongue_out
          do pomocy tez tylu nie potrzebowalam wystarczyl maz i 1 polozna
          • joanna.marta Do wszystkich zwolenniczek 09.02.10, 19:27
            Powtarzam się, ale myślę że należy o tym mówić głośno. Prawo do
            poszanowania intymności powinno byc zachowane wszędzie, w każdym
            szpitalu. Powinno się zapytać rodzące, czy chcą obecności studentów
            czy nie bez względu na to czy jest to szpital kliniczny czy nie. A
            dlatego, że w Polsce (być może w innych krajach jest podobnie - nie
            wiem) jeszcze dużo trzeba zmienić, żeby obecność praktykantów była
            oczywista i niekrępująca. Już wyjaśniam. Moja koleżanka w ramach
            zajęć na studiach była przy porodzie. Była bo musiała. Studiowała
            stomatologię. Przyszli dentyści od samego początku uczą się swojego
            fachu, a nie jak lekarze pozostałych specjalności - najpierw ogólne
            studia medyczne a dopiero później wybór specjalizacji. Stomatolog
            wie od początku, że będzie stomatologiem a nie ginekologiem,
            okulistą... Ale na studiach były obowiązkowe praktyki na porodówce.
            Praktyki grupowe. Koleżanka mówiła, że przy porodzie byli w grupie
            liczącej ok 8 osób i nikogo raczej ten poród nie interesował za
            bardzo. A wręcz przeciwnie byli zmieszani ta sytuacją i tylko
            czekali, żeby sobie pójść. Praktyki te były na 2 albo 3 roku
            studiów, bo na późniejszych latach nie ma czasu na duperele, które
            nie są związane ze stomatologią. W życiu nie zgodziłabym się, żeby
            grupa dwudziestolatków była przy moim porodzie gdzie wiadomo, ze
            nikt nie będzie ginekologiem.
            Tak jest w polskim szpitalu klinicznym. I takim praktykom mówię NIE!
            Należałoby zmienic standardy praktyki studenckiej na porodówkach na
            bardziej ludzkie. Gdyby były gdzieś zapisy, że przy porodzie ma
            prawo być jeden praktykant, to i głosów na 'nie' nie byłoby tak
            dużo. Gdyby tak to wyglądało, to uważam, że nie musiałaby być
            potrzebna zgoda rodzącej na obecność studentów przy porodzie w
            szpitalach uniwersyteckich w myśl zasady, że w tych placówkach uczą
            się lekarze i pacjentka jest tego świadoma przychodząc na oddział.
            Ja jestem też tego zdania, że młodzi muszą się gdzieś uczyć,
            zdobywać doświadczenie ale niech ta nauka ma ręce i nogi, niech ma
            sens (a nie jak w przypadku grupy stomatologów), niech jest tak
            zorganizowana, żeby kobieta rodząca miała poczucie zachowania
            własnej intymności i godności. A u nas tego często nie ma. I dopóki
            to się nie zmieni, to taka zgoda pacjentki na studentów przy
            porodzie jest moim zdaniem konieczna.
            A tak z innej beczki. Ile kobiet-ginekologów zgodziłoby się rodzić w
            towarzystwie grupy studentów? W końcu one najbardziej wiedzą, że
            trzeba zdobyć doświadczenie.
            • franczii Re: Do wszystkich zwolenniczek 09.02.10, 20:34
              Ile kobiet-ginekologów zgodziłoby się rodzić w
              > towarzystwie grupy studentów? W końcu one najbardziej wiedzą, że
              > trzeba zdobyć doświadczenie.

              a no wlasnie, kiedys na moje pytanie o kwestie stazystow pewna polozna w pewnym
              szpitalu uspokoila mnie mowiac, ze rodzaca moze sie nie zgodzic bez narazania
              sie na szykany i dodala ze ona sama to doskonale rozumie bo sama by tez sie nie
              zgodzila.
            • sroka75 Re: Do wszystkich zwolenniczek 10.02.10, 09:18
              Masz dużo racji, w którymś z postów był opis jak ta sprawa jest rozwiązana np. w
              ośrodku akademickim w Belgii - można ? można! I chyba tam tacy biedni,
              niedouczeni lekarze nie chodząwinktylko u nas lament, że się nie będą mogli uczyć
              jak tak wszystkie będą pytać.
              • franczii Re: Do wszystkich zwolenniczek 10.02.10, 14:43
                otoz to, w innych krajach jest to najwidoczniej inaczej zorganizowane. W Pl do
                tej pory kwestia dyskomfortu i skrepowania pacjenta po prostu nie istniala, w
                szpitalu po prostu jestes przypadkiem i trzeba wstyd do kieszeni schowac i
                pozwalac zagladac w gacie przyszlemu dentyscie lub okuliscie. Ale przyszla pora
                ze to sie zaczyna zmianiac i dla dobra nauki zamiast podnosic larum to trzeba
                pomyslec jak te praktyki zorganizowac aby pacjenci nie czuli sie skrepowani i
                chetniej sie uzyczali.
            • memphis90 Re: Do wszystkich zwolenniczek 14.02.10, 21:05
              Moja koleżanka w ramach
              > zajęć na studiach była przy porodzie. Była bo musiała. Studiowała
              > stomatologię.
              Stomatologia nie ma w ogóle zajęć z ginekologii i położnictwa.

              Praktyki te były na 2 albo 3 roku
              > studiów, bo na późniejszych latach nie ma czasu na duperele, które
              > nie są związane ze stomatologią.
              Zajęcia z gin-poł odbywają się na 5-6 roku. Na 2 roku nie ma w ogóle zajęć
              klinicznych w żadnym szpitalu, na 3- różne zajęcia wprowadzające. Takie są zasady.

              > Tak jest w polskim szpitalu klinicznym.
              Nie jest. Stomatolodzy nie dyżurują na położnictwie.

              > A tak z innej beczki. Ile kobiet-ginekologów zgodziłoby się rodzić w
              > towarzystwie grupy studentów? W końcu one najbardziej wiedzą, że
              > trzeba zdobyć doświadczenie.
              Ja jestem lekarzem i nie miałam nic przeciwko studentom. Z tym, że urodziłam o 3
              nad ranem, więc studentów nie było. Ale chyba badał mnie stażysta- gęba jakaś
              znajoma była, chyba z mojego roku gość...
    • memphis90 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 19:33
      Zgodnie z prawem- nie możesz. Nie musisz zgadzać się na zabiegi/badania mające
      charakter wyłącznie pokazowy, natomiast studenci mają prawo być obecni podczas
      badań, które są częścią codziennego życia kliniki.
      • memphis90 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 19:43
        Hmm, poszukałam odpowiedniego ustępu w Ustawie- ale wziął i znikł... Przy moim
        poprzednim porodzie jeszcze takowy był. Może więc po nowelizacji zmieniono ten
        zapis i teraz można oficjalnie nie wyrazić zgody.
        • memphis90 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 19:48
          Tak było:
          "Wyjątkiem od tej zasady jest udział osób uczących się zawodów medycznych m. in.
          w klinikach i szpitalach akademii medycznych. Uzyskanie Twojej zgody na udział
          studentów i stażystów nie jest wymagane, gdy interwencja medyczna jest
          konieczna, a ich udział ograniczony jest do minimum wynikającego z celów
          dydaktycznych. Jednak osoba nadzorująca praktyki studentów ma obowiązek
          dopilnować, aby intymność i godność osobista pacjentki była uszanowana. Masz
          prawo nie zgodzić się na udział studentów i słuchaczy szkół medycznych, jeżeli
          dana czynność na charakter wyłącznie pokazowy."

          A tak jest teraz:
          Ustawa o prawach pacjenta art.22
          2. Osoby wykonujące zawód medyczny, inne niż udzielające świadczeń zdrowotnych,
          uczestniczą przy udzielaniu tych świadczeń tylko wtedy, gdy jest to niezbędne ze
          względu na rodzaj świadczenia. Uczestnictwo, a także obecność innych osób wymaga
          zgody pacjenta,
      • gabi683 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 15.02.10, 09:13
        memphis90 napisała:

        > Zgodnie z prawem- nie możesz. Nie musisz zgadzać się na
        zabiegi/badania mające
        > charakter wyłącznie pokazowy, natomiast studenci mają prawo być
        obecni podczas
        > badań, które są częścią codziennego życia kliniki.


        hehheheh dobre jasne nie mozesz a Ja odmówiłam i wyszli o dziwo.I
        malo tego dla mojego konfortu bo to Ja sie liczyłm a nie 10 buziek w
        patrzonych w moje krocze.
    • pelnia1980 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 09.02.10, 21:55
      HEJ, JA MIALAM CESARKE, NAGLE PO UNIESIENIU KOSZULI WIDZIALAM TRZY
      OSOBY SMIEJACE SIE Z JAKIEGOS KAWALU... PYTAM WIEC PRZEPRASZAM A TE
      OSOBY KIM SA? LEKARZ MI ODPOWIADA ZE STUDENCI - MOWIE WIEC, ZE NIE
      ZYCZE SOBIE ICH OBECNOSCI - LEKARZ MI ODPOWIADA ZE TO PRZYSZLI
      ANASTEZJOLODZY - MOWIE WPROST NIE CHCE NIKOGO WIECEJ POZA
      KONIECZNYMI OSOBAMI I ZE O TAKIE RZECZY NALEZALOBY PYTAC - I
      SZCZERZE WAM POWIEM GDYBY SPYTALI NA 1-2 OSOBY BYM SIE ZGODZILA
      GDYBY TEZ USZANOWALI MNIE CZYLI MIMO CESARKI CUDNY MOMENT GDY NASZE
      DZIECKO PRZYCHODZI NA SWIAT smile A ONI KAWALY OPOWIADALI - CZULAM SIE
      JAK PAPIEREK NA BIURKU... POZA TYM MAM DO TEGO PRAWO WIEC NIECH
      INFORMUJA PACJENTA I TRAKTUJA GO NALEZYCIE - I MALA DYGRESJA smile
      SKORO STUDENCI MOGA WCHODZIC TO CZEMU MAZ NIE MOZE? PRZECIEZ TEZ BY
      TYLKO PATRZYL, A PRZY OKAZJI WSPIERAL wink
      UWAZAM ZE POWINNYSMY JAKO KOBIETY BRAC TAKIE RZECZY POD UWAGE -
      SKORO POZWALAMY SOBIE NA TRAKTOWANIE SIE PRZEDMIOTOWO TO NIE DZIWMY
      SIE ZE CORAZ CZESCIEJ SIE TO POWTARZA! POZDRAWIAM smile
      • malgosiek2 Re: Pelnia wyłącz Caps Locka,bo w necie oznacza 09.02.10, 22:10
        krzyk i poza tym źle się czyta.
    • minerwamcg Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 11.02.10, 22:08
      Przy cc nawet nie wiem, kogo miałam na sali smile Był anestezjolog,
      pani doktor, która robiła cięcie, pielęgniarka anestezjologiczna,
      neonatolog i jeszcze jakieś trzy osoby, które widziałam w lustrze
      lampy bezcieniowej. Pewnie był jakiś asystujący lekarz,
      pielęgniarki, ale czy byli tam jacyś studenci/stażyści nie mam
      pojęcia. Było mi wszystko jedno, byle tylko sobie nawzajem nie
      przeszkadzali smile
      Gdybym rodziła SN, na pewno nie byłoby mi to obojętne. Dwie osoby
      pomagające przy porodzie zniosłabym zapewne, być może nawet byłyby
      dla mnie jakimś wsparciem, gdyby okazały się miłe. Grupę studentów
      opowiadających sobie dowcipy wywaliłabym z hukiem i trzaskiem.
      • jokal7 Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 13.02.10, 15:47
        Przyznam że niektóe wypowiedzi mnie zdumiały -permeda pisała o
        fizjoterapeutach-studentach na porodówce ( ale u licha chyba nie
        przy porodzie ?! )
        Muszę popytać znajomych studentek ..Chociaż coś takiego
        jak "fizjoterapia w ginekologii i położnictwie " o uszy mi się
        obiło .
        Co do pobytu studentów stomatologii to słyszałam to kiedyś od
        jednego faceta ,zbyłam myśląc że to żart ... Bo gdzie szczęka a
        gdzie @@@@.
        Ale jakiś czas temu opowiedziała mi pani z którą pracowałam jak to w
        jednym z warszawskich szpitali asystowały jej przy porodzie dwie
        studentki właśnie stomatologii . Ona skrępowana tym faktem, zgodziła
        się z dobroci serca i po długich namowach . Ale..
        Z tego co mówiła to były o.k.
        Za to nasłuchała sie wyrzekań (tych dziewczyn) na ich kolegów -
        panów którzy te praktyki potraktowali "zabawowo " .Będąc do nich
        mentalnie niedojrzałymi .. Mówiła mi że miała szczęście że na nich
        nie trafiła .Nawet koleżanki tych studentów były zniesmaczone ich
        zachowaniem. I głośno o tym rozprawiały .
        • ania_kr Re: Czy mam prawo wyprosić studentów z sali porod 13.02.10, 22:18
          Ja miałam jedną studentkę podczas porodu i uważam, że to świetne wyjście. Była z
          nami od początku do końca, nie czułam się skrępowana, ona była pomocna, choć nie
          doświadczona, czuliśmy się z mężem raźniej.
          • joanna.marta Do memphis90, zabulin i innych podobnie myślących 15.02.10, 12:54
            Memphis90 - nie wiem czy we wszystkich polskich szpitalach tak jest
            czy nie ale w Gdańsku w szptalu klinicznym przyszli stomatolodzy
            mają tam praktyki! Specjalnie poszłam sąsiadkę podpytać po tym, jak
            zasugerowałaś, że napisałam nieprawdę. Dziewczyna była na praktykach
            na porodówce razem z kolegami z roku. Była to grupka kilkuosobowa.
            Uczestniczyli w porodzie. Tzn. nie pomagali rękoma ale obserwowali.
            Bo musieli. Być może na wydziale lekarskim są inne zasady ale na
            stomatologii tak to wygląda. Spytałam po co dentyście praktyki na
            położnictwie. Koleżanka mi powiedziała, że stomatolog po studiach
            nie będzie miał tytuły "magister" ale "lekarz" i nawet jeśli będzie
            dentystą, to musi mieć trochę wiedzy z innych dziedzin lekarskich.
            Nie miała tych praktyk dużo ale one były. I generalnie nie narzeka
            na nie. Twierdzi, że z tych praktyk to poród był najgorszy ale przy
            okazji wszystkie przebadały się podczas tych praktyk i wiedzą, czy
            coś im dolega. Taki był główny plus praktyk na położnictwie dla
            przyszłych dentystów.
            A teraz przytoczę moje doświadczenia z pobytu w szpitalu klinicznym.
            Teraz to nie opowieści kogoś ale MOJE doświadczenie.
            Byłam na patologii ciąży. Na obchodzie stał pan prof. z panią
            ordynator, potem lekarze a na końcu studenci (tak studenci, nie
            stażyści i to była grupka 6-7 osobowa). Dla części nich nie
            starczyło miejsca w sali, gdzie akurat był obchód - stali na
            zewnątrz. Jak mają się czegoś nauczyć, to niech stoją bliżej
            pacjentek i słuchają.
            Po obchodzie miałam iść na USG. Poszłam z jedną studentką (fakt był
            to piąty rok studiów) i czekałyśmy pod pracownią USG jakieś 2-3
            godziny, bo lekarz gdzieś łaził. Lekarka, która była odpowiedzialna
            za mnie na oddziale nawet przyszła zobaczyć, co ja tak długo robię,
            gdzie jestem. Była ze mną studentka, więc o oszukiwaniu nie było
            mowy. Pogadałam sobie z dziewczyną i ona akurat chciała być
            anestezjologiem, więc mogła w przyszłości "obsługiwać" porody. Ale z
            całej grupki jej kolegów, którzy byli tego dnia na tych praktykach
            NIKT nie zamierzał byc ginekologiem.
            Po USG wróciłam na oddział i pani doktor z pretensją w głosie
            powiedziała mi, że szkoda, iż to USG tak długo trwało, bo studenci
            mieli mnie zbadać ale godziny ich praktyk się skończyły i poszli do
            domu. Jeśli bardzo by komuś zależało, by mnie zbadać (bo może byłam
            ciekawym przypadkiem), to by został trochę dłużej. Była godzina ok
            13 więc nie jakoś szczególnie późno. Poza tym ja zapytałam, czy
            wszyscy mieliby mnie zbada? Okazało się, że tak i zaraz położna,
            która stała obok powiedziała, że podpisałam taką zgodę więc istnieje
            coś takiego jak zgoda pacjentki. Pewnie podpisałam, ale w chwili
            przyjęcia byłam tak zdenerwowana, że bezmyślnie podpisałam wszystko,
            co mi pod nos podłożono. Wiadomo, przyjęcie na patologię ma jakąś
            przyczynę i może wiązać się ze zdenerwowaniem. Na własnej skórze
            doświadczyłam jeszcze raz później, że taka zgoda wymaga akceptacji
            ze strony pacjentki ale o tym może innym razem.
            zabulin gdzies napisała, że śmieszne są babki, które z góry
            zakładają, że nie pozwolą, że nikt ich nie zapyta o zgodę na
            obecność studentów. Owszem nikt o to nie zapyta. Jeśli personel daje
            do podpisu papiery bez wyjaśniania, czego dotyczą, to jestem prawie
            pewna, że nie zapyta, czy student może być przy porodzie.
            A skoro prawo przewiduje taką opcję (chyba tak jest, skoro ja coś
            takiego podpisałam), to personel musi to uszanować.
            A co do niedouczonych lekarzy. Może i macie rację, może rzeczywiście
            tak jest. Ale to tym bardziej należy coś w tych praktykach zmienić,
            by przyszli lekarze czegoś się na nich rzeczywiście uczyli. Może
            lekarz-stazysta po wyborze specjalizacji powinien więcej praktykować
            kosztem praktyk okulistów, laryngologów czy stomatologów. Ja jestem
            za tym, aby takie osoby były przy porodzie, przy badaniu ale nie w
            grupie kilkuosobowej, bo nadal się niczego nie nauczą. I niech taki
            ktoś aktywnie uczestniczy przy porodzie, niech naprawdę zbiera
            doświadczenie. Bo jeśli będzie stał z boku i tylko obserwował, to
            nie nauczy się niczego nawet jak będzie przy stu porodach.
            Memphis90 - skoro sama widzisz, że nasze praktyki w szpitalach
            klinicznych niewiele daja, to może coś jest tu nie tak z organizacją
            a nie jest to tylko wina kobiet, które są uparte?
            Co bym czuła, gdybym wróciła z USG wcześniej i zbadałoby mnie kilku
            studentów, z których żaden nie chce być ginekologiem? Głupioby mi
            było. Ściąganie majtek to raczej coś innego niż pokazanie gardła.
            Jest to sprawa trochę wstydliwa. A ja bym czuła, że zdjęłam te
            majtki i to nie miało żadnego sensu, że moje skrępowanie nijak się
            miało do zdobywania doświadczenia przez lekarza, który w przyszłości
            będzie odbierał porody i leczył kobiety z problemów
            ginekologicznych. Wybaczcie, ale nic mnie nie przekona, że to ma
            jakiś sens. I że muszę się na to godzić, bo jestem w szpitalu
            klinicznym.
            • joanna.marta ??? 16.02.10, 15:06
              I nikt mi nie odpisał, nie zarzucił, że zmyślam, że takie rzeczy w
              życiu się nie zdarzają? Jestem zawiedziona...
              Żartuję oczywiście, bo zaraz naskoczą na mnie, że chcę jakiejś
              polemiki na forum. Nie chcę. Po prostu mam dziś dobry humor to sobie
              zażartowałam smile
              • jokal7 To prawda..joanno.marto 18.02.10, 14:29
                To co piszesz to szczera prawda .Mi to opowiedziała nie baba z magla a
                odpowiedzialna spokojna kobieta .Ale coś dodam bo parę dni temu odbyłam ciekawą
                rozmowę.
                A żeby dopowiedzieć do końca -z tym Gdańskiem to 100 procent prawdy .
                Otóż chodzę do dentystki -młodej dziewczyny po stomatologii na tamtejszej AM
                (teraz to GUM )i ponieważ to kumpela kumpeli i trochę się znamy to poprosiłam ją
                żeby już jako lekarz stomatolog opowiedziała coś o tych studiach kuzynce męża
                która myśli o wyborze studiów .
                No więc ciekawie nam o tym kierunku opowiadając wspominała też że w programie
                mieli nawet i dyżury na porodówce .. Tej naszej licealistce mina się lekko
                wydłużyła jak to usłyszała .. Tj jak pisała joanna nic tam nie robią tylko
                asystują .Więcej o szczegóły nie pytałam ale to jest chyba dowodem na
                prawdziwość tego co pisała moja przedmówczyni ..Jest to raczej aktualne bo
                uczelnię skończyła niedawno .
Pełna wersja