annastyr
13.02.04, 08:43
Witajcie przyszle mamusie. Mam maly problem. Jestem w 24 tyg.c., od dwoch
tygodni odczuwam skurcze, po kilka razy na dzien (czasem kilka razy w ciagu
dnia, a czasem raz czy dwa). To sa skurcze Braxtona-Hicksa (na pewno w
nazwisku tego pana popelnilam jakis blad), pamietam je dokladnie z
poprzedniej ciazy (wtedy mialam je czesciej i intensywniejsze) - brzuch na
kilkanascie sekund twardnieje, wyraznie czuc jak macica zwiera sie w sobie i
za moment "odpuszcza". Pani doktor wysyla mnie z tego powodu na kilka dni do
szpitala (przy poprzedniej ciazy pan doktor nie przejmowal sie tym
specjalnie), dala mi tez nospe. No wlasnie, czuje, ze ta nospa pomogla (albo
to zbieg okolicznosci), skurcze zniknely a dzis mam jechac do szpitala. Wyjde
na hipochondryczke. A moze jednak nie nalezy tego bagatelizowac? Co o tym
sadzicie? Moja pani doktor twierdzi, ze to za wczesnie i za czesto. Poza tym
czuje sie swietnie, dzieciatko sie rusza, tetno OK, w srodku "wszystko jest
wysoko". Czy ktoras z Was trafila z powodu tych skurczow na obserwacje?
Pozdrawiam serdecznie i czekam na odzew.
Ania, mama 5-letniego Jozia i Marysi/Olka