Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nacinani

21.02.10, 12:26
Witam
Powoli szykuje sie aby pierwszy raz zostac mama. Czytam sporo i
coraz czesciej widze iz sporo rodzacych nie chce podawania
oksytocyny oraz nacinania krocza. Wiem, ze kroplowka i naciecie to
raczej standard przy pierwszym porodzie i zawsze wydawalo mi sie, ze
musi tak byc.
Dlatego tez moje pytanie; Dlaczego nie chcecie tego typu zabiegow?
Jakie skutki wystpeuja np po oksytocynie ( nacinanie cjhyba jest dla
mnie jasne)? Wydawalo mi, ze podanie tego leku przyspieszy cala
akcje i porod bedzie krotszy.
Z gowy wielkie dzieki.
Obserwuj wątek
    • bweiher Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 13:32
      Nie miałam wywoływanego żadnego porodu a wiec w tej kwestii się nie
      wypowiadam,ale nacinana byłam za pierwszym razem i nie czuję z tego
      powodu żadnej traumy.Owszem na początku był dyskomfort ale minął.
      Dla mnie nacinanie to nic takiego,nie bolało mnie gdy położna mnie
      nacinała bo było to w momencie skurczu.Poczułam
      lekkie "uszczypnięcie".Gorsze było szycie,bo czułam każde wbicie
      igły ale też nie był to żaden koszmar.
      Możliwe że kobiety odczuwają to inaczej,możliwe że położne się nie
      zawsze starają.Możliwe że jestem odporniejsze psychicznie i
      fizycznie od niektórych kobiet.Możliwe też że ja miałam jakieś
      wyjątkowe szczeście,nie wiem.Nie wiem od czego to zależy.


      • atram-encik Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 14:00
        Dlatego ze jest podawana wszystkim jak leci chyba że akcja już jest bardzo
        zaawansowana i zaraz nastąpi II faza. W niektórych przypadkach na pewno oxy jest
        pomocna i wtedy powinna być zastosowana(poród wywoływany ze wskazań medycznych
        itp..), ale w niektórych przypadkach nie jest potrzebna, a nawet może być
        szkodliwa. Skurcze po oxy są bardzo bolesne,czasem ciągłe, organizm nie zdąży
        się przygotowac na wzmożony wysiłek,stres, ból i często dochodzi do
        niedotlenienia, spadków tętna dziecka itp...Kończy sie to czasem niepotrzebną
        cesarką.
        To tak jakby komuś, kto idzie w swoim tempie na Kasprowy nagle kazano biec bez
        odpoczynku. Spacerkiem udało mi się zdobyć najwyższe szczyty Tatr, ale biegiem
        bez odpoczynku to mam problem nawet z najmniejszym szczytem.
        W moim przypadku przy pierwszym porodzie było jakieś wskazanie do podania. Byłam
        po terminie i akcja skurczowa nieregularna aczkolwiek bardzo skuteczna gdyż bez
        bólu i stesu doszłam do 5 cm rozwarcia. Schody zaczęły się dopiero po oxy.
        Prawopodobnie doszło u mnie prawie do skurczu tężcowego, który grozi pęknięciem
        macicy. Na szczęście mąż był ze mną i kiedy zauwazył co się dzieje pognał po
        położną zeby odłączyła tę nieszczęsną oksy. Od tych 5 cm do dziesieciu doszłam w
        1 i 45 minut. Gdyby miało to trwac nawet trzy czy pięć razy tyle, ale w takim
        komforcie jak do 5cm to mój wybór byłby jednoznaczny. Nigdy więcej oxy!! Chyba
        żeby dla dziecka to się poświęcę, ale założę się ze ono tez w jakis tam sposób
        cierpi razem ze mną.
        • aniadmowska Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.03.10, 10:48
          Ja małam podana oxy i bylo wszystko ok.lekarz poprostu spytal sie mnie czy chce
          sie meczyc cala noc czy nie,wiec powiedzialam ze niesmilei porod trwal 3 godzinki
          tylko i bylo supersmilemialam tez male naciecie bo dziecie mialo klopot z
          wypchaniem głowki ale wszystko szybko sie goismilenajbardziej bolalo szycie ale
          przezylamsmile
          wiec mamy jesli niechcecie sie meczyc i zeby dzidzia tez sie nie meczyla warto
          sie zgodzic.
          ale to juz kazda musi przemyslecsmile
          pozdrawiam przyszle mamysmile
          https://www.suwaczki.com/tickers/qb3ci09kmetcbf44.png
          • sroka75 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 26.03.10, 16:45
            > wiec mamy jesli niechcecie sie meczyc i zeby dzidzia tez sie nie meczyla warto
            > sie zgodzic.
            > ale to juz kazda musi przemyslecsmile
            podanie oxytocyny to nie wybór koloru lakieru do paznokci...ale niektórym jak
            widać trudno myśleć w innych kategoriach...(i jeszcze te banialuki o "męczącej
            się dzidzi")
    • eps Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 13:41
      dużo sie dowiesz na stronie findacji Rodzić po ludzku, tam jest temat wyczerpany.
      Ja tylko po krótce napisze ze oksytocyna niby skraca poród ale sprawia że staje
      sie on niebezpieczniejszy dla dziecka i sprawia że wzrasta ryzyko innych
      interwencji medycznych.
      Przy nacięciu nie chodzi o to że jest on traumatyczny albo nie ale jest po
      prostu w 99% NIEPOTRZENBY, ot co.
      a skoro coś jest niepotrzebne to po co to robić.
      Oczywiście nasza kochana służba zdrowia tak potrafi zamanipulować sytuacją
      podaczas porodu że i na nacięcie sie zgodzisz i na oksy i na Bóg wie co jeszcze
      jak użyją koronnego argumentu którego wszystkie rodzące sie boją " to dla dobra
      dziecka bo chyba nie chce Pani dziecku zaszkodzić, albo sobie".
    • blaszany_dzwoneczek Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 13:45
      Sztuczna oksytocyna to ingerencja w naturalny proces porodu. Najlepiej i dla
      matki i dla dziecka jest jeśli kobieta rodzi całkowicie naturalnie w swoim
      tempie, nikt porodu nie pogania (o ile oczywiście wszystko jest ok i nie ma
      wskazań do przyspiezania porodu). Podanie oksytocyny może skutkować też pewnymi
      komplikacjami. Polecam na youtubie film "Porodowy biznes" - długi, w bodaj 8
      kawałkach po ok. 10 min. Warto obejrzeć żeby zrozumieć czym jest naturalny poród
      i jaki wpływ w ten naturalny proces mają rozmaite ingerencje medyczne, które
      często są niestety stosowane w szpitalach bez uzasadnienia.
    • zabulin Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 13:48
      Zaraz, zarusieńko rozpęta się tu burza wink Tak, przypuszczamwink

      Dobrze, ze się nad tym zastanawiasz i dopytujesz. Proponuję ci
      pogadać o tym z lekarzem, czy położna.
      Bo założeni i plany to jedno, życie drugie.

      Trafiłam na porodówkę, bez bóli, za to z podsączającymi się wodami.
      Zielonymi. Nie muszę ci tłumaczyć, ze zielone wody to raczej gorzej
      niż lepiej.
      W skrócie dziecko powinno było przyjść na świat jak najszybciej.

      W związku z tym, zgodziłam się na podanie oxy- zadziałało- po 4,5 h
      od podania oxy, urodzilam.
      (Wiedziałam, ze jeśli nie urodzę szybko, bo nie na każdą oxy działa,
      będzie cc).

      Dłatego również nie zdecydowalam się na znieczulenie. Istnieje
      odsetek kobiet, u których podanie znieczulenia spowalnia akcję
      porodową. Z powodów jak wyżej wolalam nie ryzykować, że może tak być
      i u mnie.
      Czasem oxy jest zasadna. Warto wiedzieć, kiedy.

      Nancięcie- cóż, ja poprosiłam o nie. Parłam długo, coraz słabiej z
      każdym partym słabiej, traciłam siły.
      U mnie zagoiło się raz dwa, Wstałam raz dwa.

      To moje dośw. Każdy ma inne. Niektóre dziewczyny boją się, że
      naciecie je uszkodzi, będzie się źle goić, spowoduje problemy. U
      niektórych tak zapewne jest.
    • boo-boo Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 14:08
      Nie u każdej oxy działa, może spowodować spadki tętna u dziecka, a u rodzącej
      powoduje silniejsze-boleśniejsze skurcze- zmniejszony zostaje odstęp między
      skurczami- po co podawać coś jeśli nie ma uzasadnienia- bo położnej/lekarzowi
      się śpieszy? Owszem oxy może i przyśpieszy poród ale duże prawdopodobieństwo,że
      będziesz tak zmęczona jako koń po westernie.

      Nacięcie rutynowe już dawno przez WHO zostało uznane za zabieg zbędny, jaką masz
      pewność,że pięknie ci się zagoi i nie będzie powodowało w przyszłości przykrych
      dolegliwości? Poczytaj sobie wypowiedzi dziewczyn które rok po porodzie nadal
      mają trudności ze współżyciem.
      Nacięcie powinno być wykonywane tylko w uzasadnionych przypadkach- kleszcze,
      próżnociąg,duże dziecko- nie wierzę w bzdurne odpowiedzi położnych,że w
      większości przypadków trzeba nacinać - w większości w Polsce. Dziwne,że odsetek
      nacięcia np. w UK jest duuuuuużo niższy.
      Nacięcie porównywalne jest do pęknięcia 2-go stopnia i gorzej się goi niż
      pęknięcie- dobra położna wie jak chronić krocze, a nie nacina bo jej się
      śpieszy na kawkę w dyżurce.

      Duuużo jeszcze musisz poczytać.
      • kotkowa Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 14:17
        W szkole rodzenia mowili nam, ze oksytocyna zbyt mocno podkrecona moze
        spowodowac problemy z tetnem u dziecka, bywa to bardzo niebezpieczne, zwlaszcza,
        jesli zostawia cie z ktg w pokoju i wychodza i nikt tego nie kontroluje. Niby
        jest jakis monitor centralny, ale wiadomo jak jest - ktos przysnie, zajmie sie
        czyms innym, nie zauwazy i moze byc tragedia.
      • paulinkaa23 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 14.03.10, 15:34
        Hmm. mnie też podali ten lek na sam lek nie narzekam, ale nie miałam wtedy
        pojęcia, że mogę się na niego nie zgodzić..jeśli chodzi o nacięcie krocza
        również byłam jemu poddana iiii....nie jestem za tym, nie jestem zadowolona
        (niestety też nie wiedziałam, że nie muszę się na tę czynność godzić), po
        pierwsze czytałam artykuł, że samoistne pęknięcie a nacięcie nie robi różnicy a
        zawsze pęknięcie nie koniecznie musi się przydarzyć, druga sprawa naprawdę
        bolało mnie po całym tym zabiegu a o ściąganiu szwów nie wspomnę!!Miałam tak
        masakrycznie mocno ściśnięte, że myślałam, że się zes.....am;]. ale to już mam
        za sobą i doszła do tego wiedza, którą teraz mam i wykorzystam w sierpniu przy
        kolejnym porodzie;]
    • sueellen Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 14:14
      Pomyslmy... bo polskie porodowki mozna porownac do fast foodow. Szybko, tanio,
      byle jak - produkcja tasmowa.

      Oksytocyna wzmaga skurcze przez co porod moze i szybszy ale duzo bolesniejszy.
      Bol porodowy jest specyficzny. Narasta stopniowo, skurcze przychodza i odchodza
      jak fale. Bez oksytocyny to moze jest po prostu wzburzone, a z oksytocyna mamy
      prawdziwy sztorm. Kobieta nie ma czasu sie do bolu przyzwyczaic, opanowac go.
      Jedna fala bolu goni druga. Naciecie krocza jest nastepstwem podania osytocyny
      przez co znakomita wiekszosc kobiet w Polsce po porodzie zamiast szczescia i
      radosci dochodzi do siebie kilka dni walczac z bolem poporodowym. Porod
      "wspomagany" odbija sie czkawka tak jak niezdrowe zarcie z fast foodu czasem
      przez dlugie lata.
    • memphis90 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 14:16
      Oksytocyna- boli...
      Nacinanie- ja akurat jestem zdania, że jak ma pęknąć nie wiadomo
      gdzie, to lepiej naciąć. I podczas mojego porodu z ulgą się na
      nacięcie zgodziłam, bo napięcie było już niesamowite, a ochrona
      krocza wręcz mnie bolała. Po nacięciu mała od razu się urodziła-
      było bez bólu, za to z wielkim "ufffff" big_grin
      • boo-boo Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 14:30
        "bo napięcie było już niesamowite, a ochrona krocza wręcz mnie bolała."
        Bo tak wygląda naturalne rozciąganie się tkanek- ważne jest też w jakiej pozycji
        się rodzi bo jak na leżąco to wiadomo,że poboli bardziej bo dolna część ujścia
        pochwy naciąga się bardziej i dlatego najczęściej pęka.
        Koleżanka pierwszy poród na leżąco plackiem- bo tak kazali no i cięcie- przez
        tydzień z płaczem chodziła z bólu- dziecko miało 2700 czyli nie jakiś kolos.
        Teraz drugi poród w pozycji prawie pionowej dziecko tych samych rozmiarów i jej
        nie nacięli- pękła z deczka w środku- 1 szew założony i po 4 godzinach od porodu
        sama poszła się wykąpać, podczas sikania zero pieczenia, a po dwóch dniach to
        wprost powiedziała,że nawet nie wie,że ma jakiś szew założony.
        Położnej się musi chcieć krocze ochronić i zachęcić rodzącą do normalniejszej
        pozycji niż leżąca.

        Dziwne,że jak pytam znajome tu gdzie mieszkam to rzadko która była nacinana
        nawet przy pierwszym dziecku- częściej mówią o lekkich otarciach lub
        pęknięciach- żadna też nie wspomniała o problemach ze współżyciem z powodu
        zagojonej blizny.
        • franczii Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 12:46
          To rozciaganie tkanek rzeczywiscie boli. Ja czulam okropnie nieprzyjemne
          pieczenie i czulam moment pekania. Ale mimo wszystko nie poprosilabym o
          naciecie. To byla trudna chwila do pokonania bo instynkt samozachowawczy
          podpowiadal mi zeby sie wycofac i dziecko wciagnac z powrotem do srodka za
          pomoca keglibig_grin co oczywiscie bylo niemozliwe. Jednak znalazlam sile i
          determinacje, zeby sie poddac skurczom a nie walczyc, i dobrze. Na pewno
          trudniej jest tym rodzacym, ktore musza przec na sile i same sobie bol zadawac.
          Ja tego dylematu nie mialam bo wcale nie parlam, skurcze byly megasilne a to na
          pewno zasluga pozycji.
          • memphis90 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 20:23
            To byla trudna chwila do pokonania bo instynkt samozachowawczy
            > podpowiadal mi zeby sie wycofac i dziecko wciagnac z powrotem do
            srodka za
            > pomoca keglibig_grin
            Mój instynkt wrzeszczał mi do ucha "wypchnąć, wypchnąć, niech toto
            wreszcie wyjdzie!" big_grin

            Jednak znalazlam sile i
            > determinacje, zeby sie poddac skurczom a nie walczyc, i dobrze. Na
            pewno
            > trudniej jest tym rodzacym, ktore musza przec na sile i same sobie
            bol zadawac.
            Pewnie tak... Ja jednak nie parłam na siłę i wbrew sobie, tylko
            rzeczywiście poczułam tę "siłę natury". Ja tam nie miałam nic do
            gadania, samo się rodziło smile Mimo, że na leżąco. Choć przy tym
            porodzie chętnie spróbowałabym w innej pozycji, może też solidnie
            przyłożę się do tego masowania krocza przed...
        • memphis90 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 20:19
          No, niestety, w Poznaniu chyba nigdzie nie można rodzić w dowolnej
          pozycji sad Szpital miałam najlepszy pod kątem zaplecza
          neonatologicznego, ale w kwestii aktywnych pozycji porodowych są
          zdecydowanie za Murzynami (co tu jest być pojęciem jak najbardziej
          pozytywnym, bo w Afryce równikowej żadnej kobiecie do głowy nie
          przyjdzie, żeby rodzić tak, jak w "cywilizowanej" Europie- na
          plecach). Natomiast samo nacięcie zupełnie nie bolało (wiedziałam,
          kiedy będzie robione), a b. miła, młoda położna starała się krocze
          ponaciągać na głowę tego mojego pulpeta- i to był jedyny moment
          porodu, kiedy miałam autentyczną ochotę kogoś kopnąć i w ogóle
          bronić się wink Nie wiem- może źle to robiła? Nie mam porównania, póki
          co. Natomiast zszyta zostalam mistrzowsko, blizny nie widać, nie
          czuć, w seksie nic nie przeszkadza. Więc, szczęśliwie, moje
          doświadczenia nie są traumatyczne.
      • falka32 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 14:43
        Kobiety nie zgadzają się na te zabiegi ze względu na bezpieczeństwo swoje i
        dziecka podczas porodu.

        Dokładnie tak, jak radzą poprzedniczki - poczytaj sobie na stronach Fundacji
        Rodzić Po Ludzku - to jest temat zbadany, udowodniony od lat, że są to zabiegi
        zaburzające przebieg porodu i mogące prowadzić same w sobie do komplikacji.
        Powinny być stosowane tylko wtedy, kiedy korzyści z nich przewyższają ryzyko
        komplikacji - u nas zaś są stosowane jako rutynowe zabiegi przy fizjologicznych,
        niepowikłanych porodach. Bo jest szybciej i bardziej naukowo smile - dzięki czemu
        polskie położnictwo specjalizuje się w stosowaniu zabiegów usuwających skutki
        komplikacji spowodowanych przez stosowane zabiegi smile - to się potem nazywa
        "miałam ciężki poród, ale lekarze zrobili co w ich mocy"
        Np. nacięcie ma chronić przed głębokimi pęknięciami - które z kolei są
        spowodowane tym, że ustawowa pozycja do porodu to pozycja leżąca, najbardziej
        kontuzjogenna z możliwych i wymuszająca na pacjentce konieczność parcia na siłę.
        A czemu taka pozycja? Bo jak pacjentka leży, to lepiej widać, położna się nie
        musi schylać i jakby wystąpiły jakieś komplikacje, (spowodowane wcześniejszym
        podaniem oxy, przebijaniem pęcherza, przywiązywaniem na godziny do KTG, brakiem
        sił do parcia pod górę) - to pacjentka jest już w gotowości operacyjnej.

        Dlatego coraz więcej kobiet woli po prostu urodzić dziecko, zamiast zostać
        poddana zabiegowi porodu wykonanego przez lekarzy, który jest zabiegiem
        wysokiego ryzyka powikłań - przyjemniej i przede wszystkim bezpieczniej smile Nasi
        położnicy jeszcze nie bardzo odróżniają patologię od fizjologii, dla nich każdy
        poród jest potencjalną patologią i to działa jak samosprawdzająca sie
        przepowiednia - tak ci namajstrują i naulepszają, że ostatecznie masz poród
        mocno powikłany.
    • asik57 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 21:17
      Po oxy dostałam bardzo bolesnych bóli - wcześniejsze były znośne. Rozwarcie nie
      postępowało, mała zaczęła się "stawiać" - waliła nogami po moich żebrach i sama
      nie wiem czy bardziej bolało na dole, czy te żebra. Potem dostałam drgawek. A
      poród zakończył się cc, a w konsekwencji obecny prawdopodobnie też będzie cc.
    • gibikrudawy Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 22:05
      Na sali porodowej wyladowalam w piatek okolo 21. Pełnego rozwarcia
      jeszcze nie było, dostałam jakies czopki na rozwarcie i przez
      godzine uprzykrzałam sie personelowi drac sie niemiłosiernie przy
      kazdym skurczu. Po 22 lekarz chcial podac oksytocyne,bo " akcja za
      wolno postepuje". Nie chcialam. Byłam okrutnie zmeczona, chcialam
      zeby juz było po, ale nie wyobrazałam sobie jeszcze gwałtowniejszych
      i bardziej bolesnych skórczy. I prawie godzine lezalam na tym łózku
      porodowym, przysypiajac, regenerujac siły miedzy skurczami. A potem,
      gdy po prostu przyszła wlasciwa pora urodziłam po trzech parciach.
      Ciesze sie, ze nie pozwolilam na oksytocyne.

      Naciecia nie uniknełam, choc nie mam o to wiekiego zalu, nie
      odczuwam tez, jak na razie, zadnego dyskomfortu z tym zwiazanego.


      A tak na marginesie, to wszystko dzialo sie w szpitalu wyróżnionym
      przez fundacje "rodzic po ludzku" - worki sako, wanny, gumowe piłki.

      https://www.suwaczki.com/tickers/uch5k6nlyd473h2y.png
    • malbuj74 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 21.02.10, 23:55
      Ja miałam lewatywe, oxy i nacięcie. I nie moge złego słowa
      powiedzieć o tych zabiegach.
      Lewatywa oczyściła mi jelita. Zabieg nieprzyjemny ale to pozwoliło
      mi pójść do ubikacji dopiero w domu gdy wyszłam w 3 dobie po
      porodzie. Nie wyobrażam sobie gdybym musiał lecieć do ubikacji na
      drugi dzień jeszcze z zatwardzeniem.
      Oxy podano mi bo byłam 10 dni po terminie. Kroplówke podłączono o
      9.00 córka urodziła się o 13.30. Przed podaniem oxy przez 4 dni
      podawano mi jakieś śodki na zmiękczenie macicy. Bóle miałam brzuszne.
      Nacinacie na skurczu nie bolało. Miałam kila szwów. 4 godziny po
      porodzie brałam prysznic. W czerwcu mam drugi poród. Mam nadzieje,
      że bedzie podbny.
      • sueellen Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 11:43
        > Ja miałam lewatywe, oxy i nacięcie. I nie moge złego słowa
        > powiedzieć o tych zabiegach.

        Hmmm...

        > Lewatywa oczyściła mi jelita. Zabieg nieprzyjemny ale to pozwoliło
        > mi pójść do ubikacji dopiero w domu gdy wyszłam w 3 dobie po
        > porodzie. Nie wyobrażam sobie gdybym musiał lecieć do ubikacji na
        > drugi dzień jeszcze z zatwardzeniem.

        No widzisz, a ja nie mialam nieprzyjemnego zabiegu lewatywy i nie musialam
        czekać z pójsciem do ubikacji, bo nic mnie nie bolało gdyż nie bylam nacinana.
        Mimo, że byly pęknięcia i kilka szwow, mogłam normalnie siedzieć i chodzić w
        spodniach od razu. Nie musialam się bawić w polewanie wodą krocza podczas
        siusiania, bać się wyprożnienia. Te dolegliwości są mi obce dzięki dobrej
        polożnej ktora chroniła krocze.
        • gabi683 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 11:52
          sueel
          > No widzisz, a ja nie mialam nieprzyjemnego zabiegu lewatywy i nie musialam
          > czekać z pójsciem do ubikacji, bo nic mnie nie bolało gdyż nie bylam nacinana.
          > Mimo, że byly pęknięcia i kilka szwow, mogłam normalnie siedzieć i chodzić w
          > spodniach od razu. Nie musialam się bawić w polewanie wodą krocza podczas
          > siusiania, bać się wyprożnienia. Te dolegliwości są mi obce dzięki dobrej
          > polożnej ktora chroniła krocze.
          >



          A w takim razie skąd wiesz że lewatywa jest nie przyjemna?

          Co ma lewatywa do nacięcia krocza?
          Jakie polewnie krocza?
          • sueellen Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 13:01
            A Ty naiwnie myslisz, ze lewatywe tylko przy porodzie sie robi?
            Poza tym, przed porodem i bez lewatywy dostaje sie z reguły biegunki.

            Oj, ty chyba nie rodziłaś...
            Babki z nacietym kroczem nie mogą się normalnie wysikać tak szczypie i polewają
            je sobie wodą bądź siusiają pod prysznicem.
            Wymieniaja sie radami jakie kolko kupic by po porodzie móc usiąść. po porodzie
            lataja z podpaskami między nogami bez majtek, wietrza krocze uważając by nikt z
            odwiedzających nie zauważyl i inne tego typu atrakcje. A tak naprawdę te
            wszystkie "przyjemności" można sobie zaoszczedzić naprawdę niewielkim wysilkiem
            i przy dobrej woli połoznej...
            • gabi683 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 13:16
              sueellen napisała:

              > A Ty naiwnie myslisz, ze lewatywe tylko przy porodzie sie robi?
              > Poza tym, przed porodem i bez lewatywy dostaje sie z reguły biegunki.
              >
              > Oj, ty chyba nie rodziłaś...
              > Babki z nacietym kroczem nie mogą się normalnie wysikać tak szczypie i polewają
              > je sobie wodą bądź siusiają pod prysznicem.
              > Wymieniaja sie radami jakie kolko kupic by po porodzie móc usiąść. po porodzie
              > lataja z podpaskami między nogami bez majtek, wietrza krocze uważając by nikt z
              > odwiedzających nie zauważyl i inne tego typu atrakcje. A tak naprawdę te
              > wszystkie "przyjemności" można sobie zaoszczedzić naprawdę niewielkim wysilkiem
              > i przy dobrej woli połoznej...




              Matko o czym Ty mówisz rodziłam czworo dzieci,pierwsze dziecko dzięki cudownej
              położnej ratującej krocze .Dziecko mnie dołownie rozerwał 27 szwów ,drugie moje
              dziecko z nacięciem krocza mogłam normalnie w stać częste podmywanie szarym
              mydłem rana cudownie się goiła trzecie dziecko nacięte krocze to samo,nawet nie
              czułam że zostałam nacięta.Najgorsze jest to że nie wiesz jak to jest a się
              wypowiadsz.Czwarte dziecko bez nacięcia i takie same miałam uczucie jak bym była
              nacięta bo pękłam .
              Co do lewatywy to robiłam sobie ja sama do każdego porodu zero biegunek .
              • sueellen Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 14:17
                pierwsze dziecko dzięki cudownej
                > położnej ratującej krocze .Dziecko mnie dołownie rozerwał

                No wlasnie nie chroniła... Dobra polozna by wiedziala kiedy sytuacja wymaga
                siegania po nizyczki. Albo jestes wyjatkiem (tak, około 15% faktycznie wymaga
                naciecia) albo mialas kiepskie połozne. Probem polega na tym ze w Polsce zamiast
                tych 15% naprawde wymagajacych naciecia, nacina sie 90% zupełnie niepotrzebie. I
                kobiety cierpia zupelnie niepotrzebnie.
                • gabi683 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 15:45
                  sueellen napisała:

                  > pierwsze dziecko dzięki cudownej
                  > > położnej ratującej krocze .Dziecko mnie dołownie rozerwał
                  >
                  > No wlasnie nie chroniła... Dobra polozna by wiedziala kiedy sytuacja wymaga
                  > siegania po nizyczki. Albo jestes wyjatkiem (tak, około 15% faktycznie wymaga
                  > naciecia) albo mialas kiepskie połozne. Probem polega na tym ze w Polsce zamias
                  > t
                  > tych 15% naprawde wymagajacych naciecia, nacina sie 90% zupełnie niepotrzebie.
                  > I
                  > kobiety cierpia zupelnie niepotrzebnie.




                  To była najlepsze położna ,rutyna zjada nie slyszłaś o tym.
                  • sueellen Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 16:11
                    > To była najlepsze położna ,rutyna zjada nie slyszłaś o tym.

                    Rany, niechcący wkladasz mi argumenty pod palce.

                    A o czym my tu gadamy? O rutynie wlaśnie! i jej negatywnych skutkach.
                    Rutynowe nacinanie krocza, rutynowa oksytocyna, rutyowe rodzenie na leżąco,
                    rutynowa lewatywa, rutynowy masaż szyjki macicy, rutynowe KTG, przedmiotowe
                    traktowanie rodzących... Rutyna, rutyna, rutyna.

                    Nie, polożna ktorą zjada rutyna nie jest dobrą połozną!
              • franczii Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 17:14
                Gabi, pisalas gdzies, ze wszystkie dzieci urodzilas na oksytocynie. To moze byc
                wyjasnieniem tego rozerwania. Po oksytocynie wzrasta prawdopodobienstwo urazow
                krocza bo porod przebiega szybciej a szybszy porod nie jest korzystny dla
                krocza. W dodatku rodzilas spore dziecko. Nic dziwnego ze po oksy cie rozerwalo.
                • gabi683 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 18:46
                  franczii napisała:

                  > Gabi, pisalas gdzies, ze wszystkie dzieci urodzilas na oksytocynie. To moze byc
                  > wyjasnieniem tego rozerwania. Po oksytocynie wzrasta prawdopodobienstwo urazow
                  > krocza bo porod przebiega szybciej a szybszy porod nie jest korzystny dla
                  > krocza. W dodatku rodzilas spore dziecko. Nic dziwnego ze po oksy cie rozerwalo
                  > .



                  Pierwsze dziecko mnie tak rozerwał,potem byłam nacięta dwa razy to pisałam a a
                  przy ostatnim porodzie pękłam trzy szwy.Przy mojej pierwszej ciąży ,mógł
                  organizm być przyzwyczjony do oxy? Jest to nie realne nie stety.
                  Rutyna położnej i chęć ratowani krocz doprowadziło to do tego że mnie dziecko
                  rozerwało,że oceniona sytułacja a potem panika efektem nieszczęsny spirytus.
            • memphis90 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 20:30
              > Babki z nacietym kroczem nie mogą się normalnie wysikać tak
              szczypie i polewają
              > je sobie wodą bądź siusiają pod prysznicem. itd, itd
              Sueellen, Ty przecież nie byłaś nacięta, więc dlaczego opowiadasz o
              samopoczuciu kobiet po epi? I to opowiadasz bajki...

              po porodzie
              > lataja z podpaskami między nogami bez majtek, wietrza krocze
              uważając by nikt z
              > odwiedzających nie zauważyl i inne tego typu atrakcje.
              A to jak nie ma nacięcia, to odchody połogowe nie lecą i wkładek nie
              potrzeba? No, popacz, pani, popacz...
              • sueellen Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 20:42
                > Sueellen, Ty przecież nie byłaś nacięta, więc dlaczego opowiadasz o
                > samopoczuciu kobiet po epi? I to opowiadasz bajki...

                Naprawdę? To wyjaśnij mi proszę skad te wątki? Z której bajki?

                forum.gazeta.pl/forum/w,585,18030065,18064761,Re_Jak_dlugo_boli_rana_krocza_.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,585,27690205,27690205,jak_sie_siada_po_porodzie_.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,585,14140917,14140917,Tantum_Rosa_sposob_uzycia_pomozcie_.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,585,48747608,48747608,kolko_porodowe.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,585,14153304,14153304,Ile_kosztuje_kolko_do_siedzenia_po_porodzie_.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,585,35566520,35566520,gdzie_kupic_kolko_do_siadania_po_porodzie_.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,585,88502372,88532780,Re_Co_zabieracie_do_szpitala_.html
              • sueellen Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 21:22
                > po porodzie
                > > lataja z podpaskami między nogami bez majtek, wietrza krocze
                > uważając by nikt z
                > > odwiedzających nie zauważyl i inne tego typu atrakcje.
                > A to jak nie ma nacięcia, to odchody połogowe nie lecą i wkładek nie
                > potrzeba? No, popacz, pani, popacz...

                Różnica jest taka, że po porodzie bez nacięcia nie trzeba wietrzyć krocza i
                chodzić bez majtek ściskajac podpaskę między nogami udając gejszę. Po porodzie
                bez nacięcia zaklada się w normalne majtki normalną podpaskę (tylko bardziej
                chlonna) i mozna śmiało wkladac dżinsy na tylek. Taka subtelna różnica...
        • falka32 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 18:26
          > No widzisz, a ja nie mialam nieprzyjemnego zabiegu lewatywy i nie musialam
          > czekać z pójsciem do ubikacji, bo nic mnie nie bolało gdyż nie bylam nacinana.
          > Mimo, że byly pęknięcia i kilka szwow, mogłam normalnie siedzieć i chodzić w
          > spodniach od razu. Nie musialam się bawić w polewanie wodą krocza podczas
          > siusiania, bać się wyprożnienia. Te dolegliwości są mi obce dzięki dobrej
          > polożnej ktora chroniła krocze.

          Ja bym się podpisała pod tym, ale u mnie jeszcze w ogóle przy dwóch ostatnich
          porodach nie było ani pęknięcia, ani szwów, jedynie otarcia i to takie, że za
          młodych lat po dobrym weekendzie z narzeczonym miewałam gorsze tongue_out - temat
          problemu pójścia do toalety, pielęgnowania ran, sikania pod prysznicem,
          wietrzenia krocza, siadania na kółku w ogóle mnie nie dotyczył. Nie było powodu
          trzymać mnie trzy doby w szpitalu, w zasadzie od razu mogłabym iść do domu.

          Za to wiem o czym mowa, bo po pierwszym porodzie zakończonym cięciem prawie do
          tyłka, bałam się pójść do kibla przez tydzień, żeby mi się cięcie nie rozeszło i
          wszystkie opisane powyżej konsekwencje "ochrony krocza przed pęknięciem"
          zaliczyłam.
        • memphis90 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 20:26
          Ale z drugiej strony- nie przesadzajmy. Ja byłam nacięta i też nie
          miałam problemu z sikaniem, nie musiałam się niczym polewać,
          chodziłam, siadałam, prowadziłam samochód w 4 dobie po porodzie...
          To chyba nie do końca kwestia nacięcie/pęknięcie, tylko sprawa
          osobnicza. Bo w końcu rana i szwy są i przy nacięciu i przy
          pęknięciu. Nie jestem tu, rzecz jasna, orędowniczką cięcia kogo
          popadnie, ale nie róbmy też z tego nie wiadomo jakiej traumy.
    • zabulin Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 08:12
      Dokladnie, tak jak piszą dziewczyny.
      Oxy powinna byc podana gdy korzyść z jej podania jest wyższa niż
      ryzyko powiklań z tym związane.
      ja uważam, ze taki był mój przypadek. Urodziłam w 4,5 godziny, ale
      było to 4,5 godz nieprzerwanego bólu. ja nie doświadczyłam przerw
      między skurczami, ale syn przyszedł na świat szybko, co w tym
      przypadku było niezwykle istotne.


      Co do nacięcia raz jeszcze- niech każdy zdecyduje sam, wiele jest
      opinii. Najlepiej nie pęknąć i nie być naciętą.
      Bo zarówno wsród pękniętych jak i naciętych znajdziesz takie, ktorym
      goiło se pieknie jak i te, którym goiło sie paskudnie.
      I ja bym sie nie pokusia o ferowanie wyroków, ze zawsze nacięcie goi
      sie gorzej, ale wiadomo- rację każdy ma swoją smile

      A tobie życzę lekkiego porodu bez oxy i bez nacięcia/pęknięcia smile
    • mama-008 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 08:20
      oksytocyna boli, ale może dzięki niej ur w 3 h (pierwsze dziecko).
      nacięto mnie w ostatniej fazie nawet nie wiedziałam kiedy. i dobrze
      bo ładnie sie wszystko zrosło a nie wiem jak by to wygladało jak
      mnie rozerwało...
      niestety, ja czuję spory dyskomfort po nacięciu do tej porysad
      a mineły 2 lata już.
      • boo-boo Pytanie 22.02.10, 11:08
        "oksytocyna boli, ale może dzięki niej ur w 3 h (pierwsze dziecko)"
        A od kiedy to w porodzie zależy na szybkości?

        "a nie wiem jak by to wygladało jak mnie rozerwało..."
        Skąd wiesz,że doszło by do rozerwania?- tak nacięcie najczęściej tłumaczą
        położne lub lekarz żeby nie było,że zabieg przeprowadzony bezpodstawnie.
        Może doszłoby do otarcia tylko i nie miałabyś problemów dzisiaj.
        • eliza_dm Re: Pytanie 22.02.10, 11:11
          mam jedna kolezanke, ktora pekla. Strasznie narzeka na wyglad i
          wogole mowi, ze to juz nie to Pozlozna myslala, ze przejdzie ale
          dziecko mialo jedna raczke u gory i przeszlo owszem tylko matka dwa
          tyg chodzic nie mogla.
        • gabi683 Re: Pytanie 22.02.10, 11:31



          boo-boo napisała:

          > "oksytocyna boli, ale może dzięki niej ur w 3 h (pierwsze dziecko)"
          > A od kiedy to w porodzie zależy na szybkości?
          >
          > "a nie wiem jak by to wygladało jak mnie rozerwało..."
          > Skąd wiesz,że doszło by do rozerwania?- tak nacięcie najczęściej tłumaczą
          > położne lub lekarz żeby nie było,że zabieg przeprowadzony bezpodstawnie.
          > Może doszłoby do otarcia tylko i nie miałabyś problemów dzisiaj.



          Moja droga po oxy rodzi się zdecydowanie szybciej zmiast 8 godzin można urodzić
          w 4 godziny (nie widzisz różnicy Ja widze,ból jest ale się go zapomina .

          Ja byłam rozerwan przez dziecko 4500 kg 27 szwów nie każda rodząca nadaje się na
          rodzenie bez nacięcia .
          • boo-boo Re: Pytanie 22.02.10, 11:38
            "o oxy rodzi się zdecydowanie szybciej zmiast 8 godzin można urodzić
            > w 4 godziny (nie widzisz różnicy Ja widze,ból jest ale się go zpomina ."

            No to teraz dowiedz się dlaczego oksy może spowodować spadek tętna u dziecka-
            oprócz tego szybsze i częstsze skurcze macicy powodują stres u dziecka- jasne
            dla ciebie ważniejsze jest twoje samopoczucie i ekspresowy poród- dla mnie
            jednak komfort dziecka- ja mam świadomość bólu i dlaczego boli- rodzące się
            dziecko jednak nie wie. Skoro ból się zapomina to dla rodzącej żadna różnica czy
            rodzi 4 czy 8 godzin.


            Co do nacięcia- chyba wyraźnie piszę,że tak ma uzasadnienie- ale tylko w
            określonych przypadkach.
            • gabi683 Re: Pytanie 22.02.10, 11:46
              Tak się składa że wszystkie moje dzieci a mam ich czworo ,przyszły na świat za
              pomocą oxy.Super waga kżde po 10pkt,nie strasz przyszłych matek oxy bo nie masz
              pojęcia oczym mówisz.Tak to lepiej sie meczyć 12 godzin i ból będzie taki sam
              jak bez oxy.
              • boo-boo Re: Pytanie 22.02.10, 11:52
                Jak na razie to ty nie masz pojęcia o czym mówisz skoro wywnioskowałaś z moich
                wypowiedzi,że straszę oksy.
                Oszczędź sobie więc czasu i nie klep w klawiaturę bez sensu skoro nie potrafisz
                czytać ze zrozumieniem,.
                • gabi683 Re: Pytanie 22.02.10, 11:59
                  boo-boo napisała:

                  > Jak na razie to ty nie masz pojęcia o czym mówisz skoro wywnioskowałaś z moich
                  > wypowiedzi,że straszę oksy.
                  > Oszczędź sobie więc czasu i nie klep w klawiaturę bez sensu skoro nie potrafisz
                  > czytać ze zrozumieniem,.



                  Co to jest oksy.więc jak widać nie masz pojęcia oczym mówiszsmile
                  • boo-boo Re: Pytanie 22.02.10, 12:07
                    Oksy- skrót od słowa OKSYTOCYNA-zajrzyj do słownika języka polskiego.

                    Faktycznie wykazałaś się polotem jak diabli- to tak jak byś napisała na,że nie
                    wiesz co to jest "seks" ale znasz słowo "sex".
                    • gabi683 Re: Pytanie 22.02.10, 12:45
                      boo-boo napisała:

                      > Oksy- skrót od słowa OKSYTOCYNA-zajrzyj do słownika języka polskiego.
                      >
                      > Faktycznie wykazałaś się polotem jak diabli- to tak jak byś napisała na,że nie
                      > wiesz co to jest "seks" ale znasz słowo "sex".


                      OXYTOCYNAna chyba że w Twoim słowniku jest OKSYTOCYNA
                        • gabi683 Re: Pytanie 22.02.10, 13:19
                          boo-boo napisała:

                          > Czyli słownika w domu nie posiadasz-duuuuży błąd- zwłaszcza przy czwórce dzieci
                          > .


                          Ty a co maja moje dzieci do tematu,nie rozumiem Ekspertko od siedmiu boleścismile
                          • boo-boo Re: Pytanie 22.02.10, 13:26
                            No właśnie- ty mało co rozumiesz więc pogawędka z tobą z mojej strony jest
                            zakończona. Zacznij klepać w klawiaturę jak choć trochę będziesz rozumieć.
                            Ciao.
                            • gabi683 Re: Pytanie 22.02.10, 13:31

                              boo-boo napisała:

                              > No właśnie- ty mało co rozumiesz więc pogawędka z tobą z mojej strony jest
                              > zakończona. Zacznij klepać w klawiaturę jak choć trochę będziesz rozumieć.
                              > Ciao.


                              Boże normalnie mów do słupa a slup jak d....,nie masz ani pojęcia ani zroumienia
                              dla innych.To się raczej wynosi z domu a Ty to chba raczej słome w butach
                              wyniosłaś....bez odbioru
          • boo-boo I jeszcze jedno 22.02.10, 11:41
            Poród wywoływany kroplówką z oksytocyną może być dłuższy i bardziej męczący,
            zwłaszcza jeśli szyjka macicy jest jeszcze twarda, zamknięta i nieprzygotowana.
            • gabi683 Re: I jeszcze jedno 22.02.10, 11:49
              boo-boo napisała:

              > Poród wywoływany kroplówką z oksytocyną może być dłuższy i bardziej męczący,
              > zwłaszcza jeśli szyjka macicy jest jeszcze twarda, zamknięta i nieprzygotowana.


              Pani doktor czemu nie świecisz się jako EKSPERT.
            • iwonagos Re: I jeszcze jedno 22.02.10, 11:52
              Przeżyłam i to i to.
              Pierwszy poród w 42 tc, przyspieszany oxy, która na mnie kompletnie nie działała, ból niesamowity, nigdy więcej!!! Nie wiem, czy była potrzeban ta oxytocyna czy nie, nikt się mnie nie pytał, podali i tyle. W każdym bądź razie, poród zakończony po 16 gogzinach cesarskim cięciem.
              Drugi poród błyskawiczny, w 36 tc, dziecko malutkie, bo 2400, nie wiem po jakiego grzyba to nacięcie, też mnie się nikt nie pytał. Położna ciachnęła w nieodpowiednim momencie, bo takiego bólu to jeszcze nie przeżyłam. Sam poród pestka, w 10 min było po wszystkim, ale to nacięcie..... Cały czas się zastanawiam, czy było konieczne... Ile szwów też nie wiem, szycie wydawało się trwać wieki, ale to złudzenie na pewno. Po sześciu miesiącach po porodzie nawet nie mam żadnego śladu po cięciu.
    • boo-boo Oksytocyna 22.02.10, 12:17
      "W 2002 roku w Australii wywoływano poród u około 26% kobiet, a u kolejnych 19%
      przyspieszano go przez przebicie pęcherza płodowego lub podanie syntetycznej
      oksytocyny (Oxytocin, Syntocin). W USA w 2004 roku 53% kobiet miało podaną
      oksytocynę, aby wzmocnić lub przyspieszyć skurcze (36). W Polsce aż 62% kobiet
      miało wywołany lub przyspieszany poród oksytocyną i/lub przebiciem błon
      płodowych (przyp.red.) (36a).

      Syntetyczna oksytocyna podana w trakcie porodu nie działa tak jak oksytocyna
      wydzielana przez kobiece ciało. Po pierwsze, sztucznie wywołane skurcze różnią
      się od naturalnych, a te różnice mogą znacząco wpłynąć na dziecko. Na przykład,
      gdy podana dawka syntetycznej oksytocyny jest zbyt duża, fale skurczów mogą
      następować bezpośrednio jedna po drugiej, co podnosi napięcie spoczynkowe macicy
      (37).

      Taka nadmierna stymulacja (hiperstymulacja) może pozbawić dziecko koniecznych
      zapasów krwi i tlenu i wywołać zaburzenia czynności serca płodu, zagrożenie dla
      płodu (co prowadzi do cesarskiego cięcia), a nawet pęknięcia macicy (38).

      Działaczka na rzecz godnego porodu, Boris Haire tak opisuje wpływ syntetycznej
      oksytocyny na dziecko: „To tak, jakby przytrzymywać dziecko tuż pod powierzchnią
      wody - może się wynurzyć, aby złapać powietrza, ale nie może swobodnie oddychać"
      (39).

      Te objawy wywołane są wysokim poziomem oksytocyny we krwi, spowodowanym podaniem
      syntetycznej oksytocyny kobiecie rodzącej. Theobald oszacował, że przeciętne
      dawki oksytocyny stosowanej do wywołania lub przyspieszenia postępu porodu
      sprawiają, że poziom oksytocyny u kobiety będzie 130 do 570 razy wyższy niż ten,
      który jej ciało wyprodukowałoby naturalnie (40). Bezpośrednie pomiary tego nie
      potwierdzają, gdyż poziomy oksytocyny są bardzo trudne do mierzenia (41). Inni
      badacze sugerują, że podawanie ciągłe tego hormonu przez kroplówkę bardzo różni
      się od jego naturalnej pulsacyjnej sekrecji i może być odpowiedzialne za
      niektóre z tych problemów (42).

      Po drugie, syntetyczna oksytocyna nie może pokonać bariery krew - mózg, wobec
      czego nie może być przetransportowana z ciała do mózgu. To oznacza, że nie ma
      właściwości „hormonu miłości". Może jednak interferować z działaniem naturalnej
      oksytocyny. Na przykład wiemy już, że kobiety, którym podano syntetyczną
      oksytocynę są narażone na ryzyko znacznego krwawienia po porodzie (43,44) gdyż
      macica właściwie traci receptory oksytocyny i przez to nie reaguje na jej
      naturalny szczytowy poziom występujący po porodzie i zapobiegający krwawieniom
      (45). Nie znamy natomiast jeszcze psychologicznych skutków interferencji z
      naturalną oksytocyną, którą natura obdarzyła wszystkie gatunki ssaków."

      Ze strony fundacji Rodzić po ludzku.
      • gabi683 Re: Oksytocyna 22.02.10, 13:07
        Lekarz lub położna mogą zdiagnozować brak postępu porodu, gdy:

        * Tempo rozwierania szyjki jest mniejsze niż 0,5 cm na godzinę po 4
        godzinach porodu.
        * II okres porodu trwa ponad 2 godziny, a dziecko nie przesuwa się w kanale
        rodnym.
        * Silne, nie dające się powstrzymać parcie trwa ponad godzinę i jest
        nieefektywne.

        W takich przypadkach najczęściej podaje się kroplówkę z syntetycznym hormonem
        oksytocyną, która ma za zadanie zwiększyć częstość i siłę skurczów macicy.


        Podobnie jak w przypadku wszelkich innych zabiegów medycznych, personel szpitala
        ma obowiązek poinformować Cię o zamiarze przyspieszenia porodu przy użyciu
        kroplówki z oksytocyną lub innych metod, oraz uzyskać Twoją zgodę na te
        działania. Powinnaś otrzymać pełną i wyczerpującą informację o stanie zdrowia
        Twoim i dziecka, wskazaniach do interwencji, a także o jej korzyściach i
        możliwych negatywnych konsekwencjach.



        www.rodzicpoludzku.pl/Porod/Rytm-i-tempo-porodu.html
        • gabi683 zakończyć się w określonym czasie (np. w ciągu 12 22.02.10, 13:09
          Rytm i tempo porodu

          Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujEmail
          Każda kobieta rodzi w sobie właściwy sposób, każdy poród przebiega w innym
          tempie i rytmie. U niektórych kobiet poród zaczyna się wyraźnymi skurczami,
          postępuje równo i dynamicznie. U innych rodzących słabe, niebolesne skurcze mogą
          trwać wiele godzin, a poród ma wyraźne momenty przyspieszenia i zwolnienia.
          Każdy z tych scenariuszy jest prawidłowy. Najważniejszym wyznacznikiem jest
          dobry stan matki i dziecka. W położnictwie opartym na wynikach badan naukowych
          coraz częściej odchodzi się od przekonania, że poród musi zakończyć się w
          określonym czasie (np. w ciągu 12 godzin), niemniej orientacyjnie przyjmuje się,
          że w większości porodów rozwieranie się szyjki następuje w tempie około 0,3 -
          0,5 cm na godzinę.
        • franczii Re: Oksytocyna 22.02.10, 13:36
          No wlasnie to sa wskazania ale oksytocyne podaja czesciej niz tylko w tych
          wymienionych przypadkach. Czesto juz na wstepie po 2 godzinach pobytu w szpitalu
          ja daja. Znam szpitale, ktore daja oksytocyne standardowo a rodzace wierza, ze
          to po to, zeby sie krocej meczyly. Kiedy powiedzialam matce dobrego przyjaciela
          gdzie chce rodzic to sie za glowe zlapala i mi odradzala twierdzac, ze w tej
          wybranej przeze mnie porodowce beda sie tylko patrzec jak sie mecze (tak
          okreslila respektowanie naturalnego przebiegu porodu) i goraco polecala szpital
          twierdzac, ze tam mi dadza kroplowkje albo chociaz zel na szyjke i raz dwa
          pojdzie. Ale o tym, ze oksytocyna moze byc przyczyna niedotlenienia dziecka
          raczej rzadko ktora wie.
          Jeszcze czesciej sie zdarza, ze rodzaca przyjezdza z saczacymi sie wodami ale
          bez zadnych oznak porodu i wtedy tez dostaje oksytocyne mimo ze stan dziecka
          jest dobry. U mojej kolezanki w ten sposob porod zakonczyl sie cc.
          • gabi683 Re: Oksytocyna 22.02.10, 13:45
            Zgodze się z tym i masz racje natomiast nie moge zgodzić się z tym co niektóre
            kobiety wypisują .Każdy poród jest inny ,każda z Nas jest inna.I nie nam oceniać
            od tego są lekarze.
          • sueellen Re: Oksytocyna 22.02.10, 14:47
            > Jeszcze czesciej sie zdarza, ze rodzaca przyjezdza z saczacymi sie wodami ale
            > bez zadnych oznak porodu i wtedy tez dostaje oksytocyne mimo ze stan dziecka
            > jest dobry.

            Ja tak miałam. Przyjechałam okolo 17:00 bo odchodzily mi wody. Skorcze
            nieodczuwalne. I co zrobila moja połozna? Odesłała mne do domu na kolację
            wigilijną (24 grudnia). z resztą sama chcialam wrocić. Co mialam tam rodzić
            skoro nie czułam, że rodze?

            Kiedy powiedziałam o tym dziewczynom w PL zlapaly się za glowę. Jak to do domu?
            - no takto. W Polsce dostałabym pewnie oksytocynę i meczyłabym sie bez
            wytchnienia. W UK moglam zjeśc kolacje wigilijnąsmile
            • gabi683 Re: Oksytocyna 22.02.10, 15:50
              sueellen napisała:

              > > Jeszcze czesciej sie zdarza, ze rodzaca przyjezdza z saczacymi sie wodami
              > ale
              > > bez zadnych oznak porodu i wtedy tez dostaje oksytocyne mimo ze stan dzie
              > cka
              > > jest dobry.
              >
              > Ja tak miałam. Przyjechałam okolo 17:00 bo odchodzily mi wody. Skorcze
              > nieodczuwalne. I co zrobila moja połozna? Odesłała mne do domu na kolację
              > wigilijną (24 grudnia). z resztą sama chcialam wrocić. Co mialam tam rodzić
              > skoro nie czułam, że rodze?
              >
              > Kiedy powiedziałam o tym dziewczynom w PL zlapaly się za glowę. Jak to do domu?
              > - no takto. W Polsce dostałabym pewnie oksytocynę i meczyłabym sie bez
              > wytchnienia. W UK moglam zjeśc kolacje wigilijnąsmile



              Tak myślałam ze kolejna wpatrzona w UK Boze jak tam cudownie kolacje Ci dali
              zjeść no popatrz a u Nas w PL musiała byś urodzić nieszczęście juz mam płakać
              że mieszkam w PL.

              • sueellen Re: Oksytocyna 22.02.10, 16:37
                > Tak myślałam ze kolejna wpatrzona w UK

                Tak, wpatrzona. Bo te co wyjechaly i zobaczyły że mozna inaczej, bardziej po
                ludzku mają porównanie i jesmy zdegustowane sytuacją na Polskich porodowkach. A
                najbardziej zaskakujące jest to, że babki ktore w Polsce zostały nie chcą nas
                słuchać i zgadzają się na takie przedmiotowe traktowanie. Czasami mam wrażenie
                że gadam do jakichs babek z Iranu, ktore nie chcą zrozumieć ze przemoc mężow
                wobec nich jest zla i nie powinna mieć miejsca. Polskie porodowki to tez taki
                trzeci świat. smutne.
                  • sueellen Re: Oksytocyna 22.02.10, 17:16
                    Northiwck Park Hospital.
                    Pomimo, że w ostatnich latach ie cieszyl się dobrą sława, wybralam ten szpital
                    bo obecnie się znacznie tam poprawiło oraz maja najlepszy sprzet w razie
                    komplikacji. Z tego co wiem, zwiększona liczba zgonow o których wypisywaly
                    gazety byla spowodowana
                    - przepelnieniem w związku z likwidacją innego szpitala w okolicy
                    - zlą komunikacją (imigranci)
                    - wszystkie trudne przypadki tam trafiały z uwagi na dobre wyposażenie i sprzęt.

                    Nie zauwazylam przepełnienia.
                    Sala porodowa pojedyncza z łazienką
                    Jakieś 3 godziny po porodzie przenioslam się na poporodowa. Poprosilam o
                    jedynkę. Normalnie sa płatne, ale akurat ta nie miala łazienki, więc nic nie
                    płacilam.
                • memphis90 Re: Oksytocyna 22.02.10, 20:36
                  > Tak, wpatrzona. Bo te co wyjechaly i zobaczyły że mozna inaczej,
                  bardziej po
                  > ludzku mają porównanie i jesmy zdegustowane sytuacją na Polskich
                  porodowkach.
                  Ech, tak różowo i wspaniale to też tam nie jest...
                  • sueellen Re: Oksytocyna 22.02.10, 20:45
                    jakby się uprzeć, też bym sie mogla przyczepic. Tylko w czym to poprawia
                    sytuację przeciętnej połżnicy w polskim szpitalu? W niczym bo dalej ma dużo
                    gorsze warunki i nie mowi tu o wyposażeniu tylko samym podejściu personelu do
                    pacjenta.
                  • anettchen2306 Re: Oksytocyna 22.02.10, 21:06
                    No ja wspominam porod w niemieckich warunkach (nie chodzi bynajmniej
                    o kolor scian czy wyposazenie porodowek lub szpitala) zdecydowanie
                    lepiej niz traumatycznie zakonczony porod (tez na dzien dobry
                    oksytocyna, standardowe naciecie) w Poznaniu na Polnej. W De szpital
                    MUSI podac do powszechnej opinii publicznej jaki jest procent cc
                    oraz jaki procent naciec krocza. Jezeli odsetek episiotomii jest
                    wiekszy niz 20-25% radza omijac ten przybytek szerokim lukiem. Jak
                    wyglada statystyka na polskich oddzialach? Ktos pisal, ze w Lodzi
                    najnizszy odsetek to 40%, najnizszy. Po poznanskim cieciu, jeszcze
                    bardziej spapranym szyciu (lekarz zdejmijacy szwy otwarcie mi to
                    wyznal) i konskiej dawce oksytocyny (odeszly mi wody a skurcze nie
                    pojawily sie w ciagu 1,5 godziny) za drugim razem uniknelam tego
                    wszystkiego. Pierwszy porod od pierwszego do ostatniego skurczu
                    trwal "tylko" 4 godziny. Godziny nieprzerwanego bolu i skurczy.
                    Drugi (bez zadnych wspomagaczy) praktycznie 12 godzin, z czego
                    ostatnie 2 godziny (od 5 do 6.30 nad ranem) dopiero odczwalam jako
                    nieznosne. Wczesniej spacerowalam, polegiwalam w wannie, popijalam
                    herbate z mezem i poloznymi gadajac o doopie Maryni. Nie zostalam
                    nacieta (a cora spora), nie dostalam zadnych opiatow (zadnego
                    znieczulenia w ogole), nikt nie wyciskal ze mnie lozyska (jak za
                    pierwszym razem z prawie tragicznym skutkiem). Po lekturze na tym
                    forum jednak widac roznice w "rozowosci" polskich oddzialow a
                    tych "zachodnich". Pewnie, ze zdarzaja sie chlubne wyjatki. Sa to
                    jednak w wiekszosci przypadkow jednak wyjatki.
              • franczii Re: Oksytocyna 22.02.10, 17:28
                W niektorych szpitalach polskich tez odsylaja w takiej sytuacji, czytalam o
                takich na forum tongue_out W realu z takim sie nie spotkalam. Mnie odchodzily wody przy
                2cm rozwarcia i slabych skurczach. Dali mi 12 godzin zeby sie porod rozkrecil,
                tylko 12 bo mialam paciorkowca. Dali szanse i urodzilam zupelnie naturalnie i
                bez najmniejszej ingerencji, za co jestem niezmiernie wdzieczna. Gdybym rodzila
                w moim rodzinnym miescie lub sasiednim to dostalabym natychmiast kroplowke i
                slynne masaze i na dobra sprawe nie wiem jakby sie to skonczylo.
                Aha, rodzilam we Wloszech (dodam, ze na polnocy kraju bo na poludniu porodowki
                to podobno rzeznie gorsze niz polskie) i tu nie jest rozowo bo trzeba sie troche
                porozgladac za dobra porodowka. Sporo jest porodowek stosujacych przestarzale
                rutynowe podejscie, ktore zreszta spotyka sie z poparciem niektorych rodzacych
                myslacych wlasnie, ze im wiecej personelu przy nich sie kreci i im wiecej przy
                nich manipuluje to tym korzystniej dla nich.
              • fizula Re: Oksytocyna 22.02.10, 18:50
                Ciekawy temat i mam własne porównanie: poród krótszy po kroplówce z oksytocyną i
                dwa porody sporo dłuższe bez żadnego przyśpieszania. Które były lżejsze,
                znośniejsze, kiedy dało się zrelaksować? Oczywiście przy tych dłuższych porodach
                bez sztucznej oksytocyny, ponieważ wówczas oprócz skurczów odczuwalne były także
                przerwy między skurczami, co nie jest bez znaczenia. Natomiast przy
                najszybszym moim porodzie trwającym 4 godziny- czułam jeden przejmujący
                4-godzinny skurcz. Z kroplówki leci oksytocyna nieustannie, organizm natomiast
                dawkuje ten hormon pulsacyjnie i jest t bardzo ważne dla odczuwalności.
                Skutków ubocznych podawania tego sztucznego hormonu jest całkiem sporo i
                niestety są lekceważone przez lekarzy, którzy podają go nagminnie. Są to, m.in.:
                -niedotlenienie dziecka, a nawet uduszenie dziecka;
                -większa bolesność;
                -kaskada interwencji medycznych prowadząca do kolejnych i kolejnych interwencji
                medycznych;
                -hiperstymulacja macicy;
                -pęknięcie macicy;
                -rozległe pęknięcia krocza itd.
                Podczas, gdy podczas naturalnie przebiegającego porodu łatwiej rozładować siłę
                skurczów oddychaniem, polewaniem wodą, masażem itp, to przy sztucznej
                oksytocynie naturalne sposoby są mało skuteczne, bo po prostu skurcze zbyt silne.
                Natura często potrafi być bardzo mądra, np. gdy dziecko jest opętlone (czyli ma
                pętlę z pępowiny na np. szyjce), to skurcze przebiegają wolniej, spokojniej.
                Poród jest dłuższy, ale za to mięsień macicy nie zaciska się tak mocno na
                pępowinie. Jeśli się to uszanuje, najczęściej dziecko szczęśliwie się rodzi,
                chociaż dłużej. Gdy poda się sztuczną oksytocynę, nierzadko okazuje się, że
                pojawiają się zaburzenia tętna i np. trzeba ratować dziecko przy pomocy cesarki,
                bo zbyt mocne skurcze to też zbyt duże niedotlenienie dziecka (zaciśnięcie
                pępowiny). A więc jedna interwencja- sztuczna oksy pociąga za sobą następną:
                cesarskie cięcie.
                Znajoma instruktorka Szkoły Rodzenia rozmawiała z różnymi ordynatorami,
                ginekologami. I jeden z nich otwarcie przyznał, że właściwie kobiety "same się
                proszą" o oksytocynę przychodząc tak wcześnie do porodu, gdy poród dopiero
                zaczyna się i ma prawo trwać długo. I jest to wynik po prostu szpitalnej rutyny,
                niecierpliwości.
                W przypadku nienacinania krocza, jak już wyżej wspomniano, trzeba by i pozycja
                była odpowiednia: wertykalna, wtedy i krocze rozciąga się równomiernie. Kiedy
                kobieta leży, główka bardziej naciska w kierunku odbytu i jest większe ryzyko
                rozleglejszego pęknięcia.
                Czasami nacięcie krocza bywa potrzebne, ale zazwyczaj to ono jednak pociągnąć za
                sobą może jeszcze rozleglejsze pęknięcia. Bo czyż naciągnięty materiał, gdy się
                go natnie, tym łatwiej się nie rozpruwa. Podobnie bywa z nacinanym kroczem.
                Położna natnie, a dalej samo się "pięknie" pruje.
                A szanowna pani, która się skarży na zbyt rozległe pęknięcia rodziła w pozycji
                pionowej czy też leżącej? Bo to ma niebagatelne znaczenie.
    • kavainca Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 17:03
      Rodziłam dokładnie tydzień temu.
      Przed porodem umówiłam sie z położną na chronienie krocza. Niestety
      nie było takiej mozliwosci. Okazało się, ze moje wysportowane ciało
      jest w tej sytuacji moim wrogiem. Ze jest tak twarde i napiete, że
      nie urodzę bezpiecznie bez nacięcia. Przyszedł też taki moment, że
      sama błagałam o to.
      Oksy też dostałam. Oczywiście za moja zgodą, bo skurcze były zbyt
      słabe, mimo olbrzymiej bolesności - sama to czułamuncertain
      W całym porodzie ważne jest świadome podejmowanie decyzji i zaufanie
      do położnej. Mój szpital znany jest z nie nadużywania środków
      medycznych. Krocze nacina się jedynie 40% pierworódek i 25% kobiet w
      kolejnym porodzie. W świetle tego jestem przekonana o słusznosci
      tych decyzji.
      • sueellen Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 20:52
        Nie, nie każda, za to dużo za dużo:


        www.oska.org.pl/pl/artykuly/artykul/73,73.html
        Rutynowe nacięcie krocza to niepotrzebne cierpienie wielu tysięcy kobiet. Jeśli
        przyjąć, że uzasadnione nacięcie występuje tylko w 20% przypadków (zalecenia
        Światowej Organizacji Zdrowia), to w Polsce niepotrzebnie okaleczanych jest ok.
        160 tys kobiet rocznie. Konsekwencje nacięcia krocza odczuwalne mogą być przez
        wiele lat, i obniżają jakość życia. Są to: trudności we współżyciu seksualnym,
        bolesne i odczuwalne przez wiele lat po porodzie blizny i zgrubienia w pochwie.
        Dla wielu kobiet nacięcie krocza to poważna ingerencja w najbardziej intymną
        sferę. Ponadto, w większości przypadków, zabieg ten wykonywany jest bez
        uprzedzenia i pytania o zgodę.

        Polska z 80% porodów drogami natury z nacięciem jest w niechlubnej czołówce,
        jeśli chodzi o częstość stosowania nacięcia krocza, pomimo tego, że szkodliwość
        tej procedury została udowodniona ponad wszelką wątpliwość. W innych krajach,
        gdzie postawiono sobie za cel zmniejszenie liczby nacięć i stosowanie w praktyce
        położniczej wyników badań naukowych, odsetki porodów z nacięciem krocza są dużo
        niższe – np. w Wielkiej Brytanii 14%, Holandii – 28%, Nowej Zelandii 13%,
        Austrii – od 20 do 30%.

        Nikt nie zadaje sobie pytania, jakie koszty wynikają z tak ogromnej liczby
        niepotrzebnie wykonanych zabiegów i leczenia ich powikłań.

        Polecam też:
        www.rodzicpoludzku.pl/Przeglad-prasy/W-Polsce-80-proc.-rodzacych-kobiet-ma-niepotrzebnie-nacinane-krocze.html
        • lidek0 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 07:47
          PorÓd to akurat taka sytuacja kiedy często niE ma czasu na pytanie o
          zgodę bo trzeba szybko pomÓc dziecku wyjśĆ na świat. Poza tym dlaej
          nei wiem jakiej podtsawie twierdzi się, ze nacięć jest za dużo, skąd
          wiadomo, ze gdyby nei nacięcie kobieta by nie opękła. Poza tym
          dlaczego to kobiety przed porodem nie rozmawiaja o tym w szpitalu, w
          którym chcą rodzić?
          Mam wrażenie, ze albo nie rodziłaś albo Twój pord byl łatwy i
          przyjemny.
          • franczii Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 08:02
            Porody blyskawiczne, w ktorych nie ma czasu na nic naleza do rzadkosci. Przy
            prawidlowym porodzie jest czas na zapytanie, na zmiane pozycji a nawet na
            przejscie kilku metrow. To tylko w Polsce kobiety mysla, ze tego czasu nie ma bo
            musza urodzic na drugim lub trzecim skurczu partym big_grin Taki wyscig chyba.
        • boo-boo Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 22:01
          Dokładnie.
          Natura w większości przypadków wie co robi. Nawet długi poród jeśli idzie swoim
          rytmem służy i matce i dziecku- pozwala zrelaksować się rodzącej między
          skurczami i nie jest traumatycznym przeżyciem dla dziecka które odczuwa skurcze
          macicy w normalny, rytmiczny sposób.
          Szybki poród -owszem- ale w uzasadnionych przypadkach kiedy zaistnieje potrzeba.
          • franczii Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 08:38
            Gabi ale wczesniej wkleilas wskazania do podania oksy i tam bylo, ze porod
            trzeba przyspieszac jesli rozwarcie postepuje mniej niz 0,5 cm na godzine. Czy
            wynikaloby wg tych wyliczen, ze zbyt dlugi porod to taki powyzej 20 godzin, wiec
            skad ci sie teraz te 12 godzin wzielo?
            12 godzin to przecietna dlugosc porodu.
              • franczii Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 11:50
                W położnictwie opartym na wynikach badan naukowych coraz częściej odchodzi się
                od przekonania, że poród musi zakończyć się w określonym czasie (np. w ciągu 12
                godzin), niemniej orientacyjnie przyjmuje się, że w większości porodów
                rozwieranie się szyjki następuje w tempie około 0,3 - 0,5 cm na godzinę.


                Tak brzmi cytat ze strony FRPL. Czyli nie przyjmuje sie ze porod trwa do 12
                godzin a przyjmuje sie, ze szyjka rozwiera w tempie ok. 0,5 cm na godzine czyli
                nawet ok. 20 godzin.
              • d.o.s.i.a Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 12:00
                Gabi, ale wlasnie pomijasz dalsza czesc tego tekstu. W calosci brzmi
                on:

                "W położnictwie opartym na wynikach badan naukowych coraz częściej
                odchodzi się od przekonania, że poród musi zakończyć się w
                określonym czasie (np. w ciągu 12 godzin), niemniej orientacyjnie
                przyjmuje się, że w większości porodów rozwieranie się szyjki
                następuje w tempie około 0,3 - 0,5 cm na godzinę."

                Czyli porod trwajacy nawet wiecej niz 20 godzin wciaz moze byc
                fizjologiczny... Wszystko zalezy od stanu kobiety i dziecka.
                    • gabi683 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 14:25
                      No dobra ale po okxy nie ma skurczów na okrągło.Ale po czym teak twierdzisz?
                      Miałam podawaną oxy nie raz,i nigdy nie dostałam całej dawki ,na raz.
                      Kiedy rodziłam swojego pierworodnego 16 temu to dostałam kroplówke przy trzech
                      ostnich ,komputerowo dawkowanie oxy przez pompe.I całości nie dostałam bo nie
                      było potrzeby odłanczana mnie.Pierwszy poród 13 godzin maskra ,trzy kolejne
                      trzy cztery godzinki max
                                • franczii Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 24.02.10, 13:17
                                  Moj pierwszy porod trwal ok. 10 godzin, to niedlugo jak na pierwszy porod ale
                                  zanim sie zaczal nikt nie wiedzial, ze potrwa tylko 10godzin, w dodatku na
                                  porodowke przyjeli mnie ze slabymi skurczami, odchodzacymi wodami i
                                  paciorkowcem. Na szczescie nikt mi nie proponowal oksytocyny. Nie powiem, te 10
                                  godzin to byl nieziemski bol i nie wykluczam, ze gdyby mial trwac dluzej nie
                                  zalamalabym sie i nie blagala, zeby cos ze mna zrobiono. Ale o to chodzi, ze
                                  dostalam szanse, zeby sobie sama z tym wszystkim poradzic i te szanse udalo mi
                                  sie wykorzystac. A gdyby na samym poczatku uczynna polozna zaproponowala
                                  kroplowke sugerujac, ze to dla dobra mojego, ze dziecko sie bedzie krocej
                                  meczyc, bo porod zwlaszcza pierwszy pewnie potrwa dosc dlugo a dla dziecka to
                                  stres itp. nie wiem jak potoczylby sie moj porod. Nie wiem czy potrafilabym
                                  odmowic przy pierwszym porodzie gdyby ktos uzyl argumentu "dla dobra dziecka".
                                  Przy drugim majac juz doswiadczenie porodowe pewnie bym odmowila ale przy
                                  pierwszym watpie.
                                  • fizula Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 10.03.10, 02:14
                                    zlotarybka81 napisała:

                                    > Chyba nie wszystkie wiedza co pisza. Ja po 10 godzinach okropnego
                                    > bolu i zero postepu w rozwarciu wyblagalam oksytocyne.

                                    Ale można postawić pytanie: Dlaczego jednak nie było tego rozwarcia?
                                    Przyczyn może być wiele. I zapobieżenie tym przyczynom jest zazwyczaj bardziej
                                    humanitarnym postępowaniem.
                                    Może nie postępować rozwarcie z powodu:
                                    -braku intymności;
                                    -głośnych rozmów, hałasów;
                                    -zimna;
                                    -stresu;
                                    -bolesnego badania;
                                    -ograniczenia ruchów, ograniczenia naturalnego zachowania;
                                    -bycia obserwowaną, ocenianą, przepytywaną itd.

                                    Nie będę wyrokować, że w Twojej sytuacji zadziałało coś z powyższych, bo nie mam
                                    pojęcia. Ale powyższe przyczyny są bardzo częste. Wystarczy zobaczyć, jak często
                                    występuje "efekt izby porodowej" tzn. kobieta rodząca przyjeżdżając na izbę
                                    przyjęć przestaje rodzić. I dzieje się tak właśnie m.in. z powyższych przyczyn.
                      • franczii Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 17:58

                        > Czytam i czytam i kto Wam powiedzial ze po pierwsze porod z oksy jest szybki

                        No widzisz, znam szpitale, w ktorych rodzacym proponuje sie oksy standardowo
                        twierdzac, ze po tym beda sie krocej meczyc i one i dziecko. Kto taki przesad
                        szerzy? Niektorzy poloznicy, ktorym z jakichs powodow zalezy na wcisnieciu oksy
                        nawet przy prawidlowo dlugich porodach.
                        A tu nikt chyba nie twierdzil ze porod po oksy jest szybki ale ze moze byc
                        bolesniejszy i gorzej tolerowany przez dziecko, co jest prawda. Chodzilo o to,
                        co sugerowala Gabi i z czego sie zreszta wycofala, ze porod nie moze trwac
                        dluzej niz 12 godzin a to nie jest prawda bo porod moze trwac o wiele dluzej pod
                        warunkiem ze dziecko i matka dobrze to znosza.
    • jezanta Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 22.02.10, 22:50
      Oksytocyna, czyli kroplowka, czyli igla, czyli tak sie balam ze anastyzjolog sie
      mnie bal. Polaczona do kroplowki masz ograniczona mobilnosc, poza tym bardziej
      boli. Nacinanie w sumie nie wiem jak wyplynelo na sam porod bo bylam na takim
      emocjonalnym haju ze nawet nie wiem kiedy to sie stalo. ale po porodzie bylo
      najwiekszym problemem (siusianie-kiepsko, seks- mission impossible na dosc dlugi
      czas). Polecam wanne z woda i gaz z powietrzem.
      • kavainca Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 07:42
        Kurcze, a dla mnie nacięcie jak do tej pory nie stanowi problemu. Na
        seks jeszcze za wcześnie, wszaysko inne ok. Miałam/mam jakies 7-8
        szwów, a nastepnego dnia karmiłam dziecko na siedząco, bo wszysko
        było ok. Pierwsze wypróżnianie - strach, ale wytłumaczonoo mi, że to
        tylko moja głowa.
        Przed porodem, długo rozmawiałam z połoznymi o cięciu krocza.
        Wszystkie były za chronieniem, ale jednoczesnie tłumaczyły, że np
        pediatrzy wcale nie uważają tego za świetne rozwiazanie. Chodzi o
        główkę. Nie wiem, nie zgłębiałam tematu, ale wiem jedno. Fajnie jest
        móc znależć taki szpital, który jest przyjazny i ma dobra opinię
        opinia fundacji rodzic po ludzku.
        • franczii Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 07:53
          Juz dawno udowodniono, ze naciecie nie chroni glowki przed urazami. Z tego co
          czytalam tylko przy porodzie wczesniaka naciecie jest uzasadnione.
          Przytaczanie przez poloznikow rzekomej opinii pediatrow jakoby naciecie bylo
          lepsze dla dziecka to nic innego jak kolejna proba wplyniecia na rodzaca i
          wzbudzenia poczucia winy u matki. Tez sie z tym spotkalam.
          • kavainca Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 08:23
            Podczas mojego pobytu w szpitalu pare pierwiastek urodziło bez
            nacięcia (to malutki oddział). Myślę, że w moim przypadku każda
            interwencja była uzasadniona. Zawsze wiedziałam, że sport nie
            gwarntuje lekkiego porudu (a raczej wrecz odwrotnie, bo wszystko
            jest twarde i sztywne).
            • gabi683 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 09:19
              Bawi mnie jak ktoś kto nie ma doświadczenia nigdy nie rodził w PL mói ze Pl
              szpitale są wstrętne ,i wogóle to dno.
              Nie prawda 16 temu było dno ,porównaniu do teraz to naprawde warunki są sporo,
              sporo lepsze.I jak nie które by miały urodzić na sali 6 osobowej ,6 łóżek
              przedzielone parawanami z prześcieradeł to by zejeścia dostały.Ja tak rodziłam
              syna ,nikt mnie o nic nie pytał byłam przedmiotem.Po 5 latach urodziłam
              córke,było już inaczej położne intresowały się losem rodzącej.Po pięciu latach
              urodziłam kolejną córke.Poród rodzinny sala do dyspozycji nikt nie kazał mi
              leżeć plackiem,mogłam urodzić w dowolnej pozycji.Nie cierpiałam ,a teraz mamy
              kolejną córeczke,urodzona w małej miejscowości w super warunkach.Sala rodzinna,
              wanna ,piłeczka ,nie leżałam pod KTG plackiem tylko mogłam chodzić.Po porodzie
              sale trzy osobowe intymnie ,zero latających rodzin po salach.Była tam sala
              odwiedzin i to sprawe rozwiązywało.I tak naprawde mało istotne było to, czy
              dostane oxy ,czy mi natną krocze czy dostane zzo czy go nie dostane.Ważne było
              to jakie warunki są jak jesteś traktowana przez personel,jakie zaplecze medyczne
              jest dla noworodka.I o dziwo w tym małym szpitalu takie zaplecze jest.I mało
              tego nikt nie pobiera opłat za poród rodzinny.
                • gabi683 Re: Dlaczego nie zgadzacie sie na oxytocyne i nac 23.02.10, 10:22
                  sueellen napisała:

                  > I tak naprawde mało istotne było to, czy
                  > > dostane oxy ,czy mi natną krocze czy dostane zzo czy go nie dostane.
                  >
                  > Pewnie nieistotne jest tez to czy wyrwą zdrowego zęba albo amputują nogę?
                  > Gratuluję szacunku dla własnego ciała...


                  Moja droga każdy ma inny próg bólu,zachodząc w ciąże świadomie brałam pod uwage
                  to ze poród boli.Wyrywasz z całego kontekstu fragment w którym pisze o sobie(dla
                  mnie to nie miło znaczenia)Dla mnie miło znaczenia abym urodziła bez
                  komplikacji zdrowe donoszone dzieciątko to był dla mnie priorytet.Szanuje swoje
                  ciało i wiem co w moim przypadku jest dobre a co nie.I tak na prawde nie masz
                  prawa mnie oceniac bo kim Ty jesteś i do tego nie masz zielonego pojęcia o Pl
                  szpitalach tylko wiesz to co inni naklepią.I śmieszne jest to ze jak Ci co
                  wyjechali do UK zapominają ze są POLAKAMI i psioczą na swój kraj ,TY to masz
                  dopiero wartości i szanujesz siebie