sueellen
23.02.10, 22:20
Pozyteczne, praktyczne wskazówki:
W nowoczesnym położnictwie personel robi wszystko, by chronić krocze. Dla
położnych w krajach zachodnich jest to oczywisty element ich zawodu. W
niektórych ośrodkach nawet podczas porodu z użyciem próżniociągu krocza nie
nacina się, jeśli samo ładnie się napina. Dobra położna może zrobić bardzo
wiele. Najważniejsze jest cierpliwe prowadzenie II okresu porodu –
należy bez pośpiechu pozwolić na rozwój wypadków. Bardzo ważna jest też
pionowa pozycja ciała rodzącej. Wówczas główka wpasowuje się centralnie,
równomiernie uciskając tkanki wokół ujścia pochwy, podczas gdy w pozycji
leżącej lub półsiedzącej główka napiera na tkanki krocza (czyli miejsce między
ujściem pochwy a odbytem). W większości takich porodów nie trzeba robić nic
poza obserwowaniem wypadków.
Pomocne wskazówki
Przede wszystkim nie trzeba wtedy przeć – siła skurczu i siła grawitacji
sprawiają, że główka spokojnie, powoli wysuwa się na zewnątrz, masując i
rozciągając krocze. Parcie w tym momencie może nawet zaszkodzić, bo
prowadzi do nadmiernego przekrwienia tkanek, co skutkuje ich pękaniem lub
koniecznością nacięcia. Jeśli poród przebiega zbyt szybko, położna powinna
położyć dłoń na krocze i srom, wywierając przeciwwagę dla napierającej
główki. Między skurczami podczas II okresu porodu położna może robić
ciepłe okłady (np. z naparu lawendy, rumianku lub... kawy), które rozluźniają
krocze, a także zalecić specjalny sposób oddychania. Takie położne są również
w Polsce. Niestety, na razie stanowią mniejszość i nie zawsze łatwo do nich
dotrzeć. Ale dopóki nacinanie jest rutynowe, to chyba najpewniejszy sposób na
ochronę krocza – wynajęcie dobrej położnej, która potrafi i chce się tym
zająć. Większe szanse na to, by uniknąć nacięcia, mają też panie, które
zdecydowały się na szpital prywatny, bo zwykle jest tam mniej porodów, a poza
tym lekarze częściej liczą się z oczekiwaniami rodzącej.
Uwaga: nie oczekuj jednak stuprocentowej gwarancji, że nacięcia nie będzie,
bo tego nikt ci nie może z góry obiecać. Być może, mimo dobrej woli personelu,
okaże się to konieczne. Nie stawiaj więc sprawy w ten sposób, że kategorycznie
się na to nie zgadzasz, tylko że chciałabyś spróbować urodzić bez nacięcia.
Co jeszcze można zrobić?
Krocze możesz przygotować, stosując masaże z użyciem olejku (np. z
oliwek, awokado lub słodkich migdałów), który ułatwia masowanie i uelastycznia
tkanki. Masaż można zacząć już od połowy ciąży, a przez ostatnie dwa miesiące
warto go robić codziennie (jak go wykonywać – patrz ramka obok).
Nieocenione są też ćwiczenia Kegla. Dzięki nim mięśnie dna miednicy i
krocza będą bardziej elastyczne, co ułatwi poród. Poza tym ćwiczenia Kegla
nauczą cię kontroli nad tymi partiami mięśni, a kiedy opanujesz sztukę ich
napinania i rozluźniania, będziesz mogła skuteczniej powstrzymać się od
parcia, co jest bardzo wskazane przy porodzie z ochroną krocza. Rozmawiaj
z lekarzem. Jeśli boisz się nacięcia i wolałabyś go uniknąć – rozmawiaj o tym
ze swoim lekarzem, położną, przypominaj, że to dla ciebie ważne. Im więcej
takiego „lobbowania”, tym większa szansa, że kiedyś i w naszym kraju
nienacinanie stanie się normą, podobnie jak normą jest dziś poród rodzinny czy
rooming-in.
Apelujemy też do profesjonalistów: postarajcie się zrozumieć lęki kobiet i nie
lekceważcie ich wysiłku. Jeśli pacjentka przez kilka miesięcy masowała krocze,
ćwiczyła – doceńcie to i spróbujcie jej pomóc. Rodząca ma prawo nie chcieć
niepotrzebnej ingerencji chirurgicznej w swoje ciało, bo przykre konsekwencje
tego ponosi tylko ona. A gdy zabieg jest konieczny – powiedzcie o tym
pacjentce, nie wykonujcie go bez słowa wyjaśnienia.
www.ebrzuszek.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=254&Itemid=65