Dodaj do ulubionych

A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;))

17.02.04, 07:23
No wlasnie...
Na razie wsrod glosow za nacieciami pojawiaja sie opisy pekniec horrorow po
odbyt. Glosy tych ktorych faktycznie NIE nacieto- gina w tlumie.
Ja zaczne. Bez naciecia rodzilam 4 razy. Raz czy dwa delikatnie peklam (tak
na jeden szew). Nie mam porownania co do naciecia ale od momentu 2 godzin po
porodzie w miare normalnie chodzilam. Bol krocza nie sklanial mnie do
jakiegos specjalnego odkazania ran Tantum Rosae czy nie hamowal przed
wyproznieniami. Do szpitala zawsze zabieralam kolko do plywania zeby na nim
siedziec (jesli ktos tego patentu nie zna to polecam) i zawsze przed uplywem
doby oddawalam je jakiejs cierpiacej.
Kto nastepny?
Obserwuj wątek
    • copilot Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 17.02.04, 09:07
      No to ja będę następna. Rodziłam bez nacięcia, gdyż moja położna wychodzi z
      założenia, że jak samo pęknie, to lepiej się goi (natura wie, co robi). Mały
      przy wychodzeniu mnie lekko pokiereszował, potrzebne więc były szwy, nie wiem
      ile, na pewno więcej niż jeden (zszywano mnie przy znieczuleniu). Po trzech
      miesiącach ginekolog przy wizycie kontrolnej powiedział, że gdyby nie wiedział,
      to raczej by nie powiedział, że mam za sobą poród - wszystko się idealnie
      pozrastało, nic się nie paprało, żadnych blizn, śladów i innych pamiatek.
      Po porodzie faktycznie trochę bolało i "ciągnęło", byłam "tam na dole" mocno
      opuchnięta, ale okłady z lodu i siadanie na twardych powierzchniach (tak, tak,
      nie na podusiach czy dmuchanych kółeczkach!!!) pomogły i w ciągu kilku dni
      doszłam do siebie.
      Dodam jeszcze, że tak jak Wieczna Gosia (dobrze pamiętam? smile)) rodziłam w
      domu, w domu też mnie zeszyto.

      Pozdrawiam,
      copiot
      • 24lena ja tez sie wpisze ;)) 28.07.07, 13:23
        Rodzilam bez naciecia,bez znieczulenia.Pierwsze dziecko,parlam 6 razy.
        Niepeklam,ale zalozono mi 4 szwy rozpuszczalne w srodku bo mnie troche
        naderwalo.Po 17 godzinach od porodu bylam juz w domu.
        Wyproznilam sie tego samego dnia,naczytalam sie o tym potwornym bolu na kibelku
        i szlam jak na sciecie,tym czasem zero bolu czy jakis kolwiek problemow.
        Jestem bardzo,bardzo zadowolona z przebiegu porodu.
    • edi.k Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 17.02.04, 09:24
      To może następną będę ja....
      Rodziłam dwa razy. Za pierwszym razem byłam nacinana. Wg położnej synek był
      zbyt duży, aby urodzić go bez cięcia. Faktycznie był duży (4200), ale wydaje mi
      się , że większe znaczenie miała pozycja przy parciu.
      Parłam na leżąco, pod górę.. sad
      Rodząc drugiego synka, nie byłam nacinana i po porodzie czułam się komfortowo.
      Po kilku godzinach mogłam normalnie chodzić, po kilku dniach zapomniałam o
      porodzie.
      Niedługo będę rodzić trzeci raz i mam nadzieję, że uda mi się uniknąć cięcia.
      Wydaje mi się , że wiele zależy tu od położnej i właśnie od pozycji parcia.

      Bardzo mnie zdenerwowało, gdy ogladając ostatnio oddział w którym zamierzam
      rodzić, położna stwierdziła, że do parcia zalecają pozycję horyzontalną.
      Ciekawe czym poparte jest to zalecenie...
        • tu_berlin Re: tylko wygoda poloznej 14.01.08, 22:45
          ja tez tak zawsze myslalam ("jasne jak slonce, prawa grawitacji") -
          dopoki nie przekonalam sie na wlasnej skorze ze pozycja horyzontalna
          moze byc najskuteczniejsza - tak bylo w moim przypadku! ostatnia
          faza ciagnela sie u mnie dlugo, cos mi nie szlo to parcie,
          probowalam na "zydelku", na czworaka, na kolanach i nic - w koncu
          polozna kazala polozyc mi sie na lozko na plecach i zlapac pod
          kolanami - na poczatku wydawalo mi sie ze oczekuje ode mnie rzeczy
          niewykonalnej, ale jak juz w koncu bylam w tej pozycji to poszlo
          wszystko raz-dwa, doslownie dwa skurcze i po wszystkim! pozniej, po
          fakcie wyczytalam gdzies ze taka pozycja umozliwia silniejsze
          parcie, cos w tym jest, gdyby sytuacja sie powtorzyla to juz
          wczesniej wdrapalabym sie na lozko
    • mama5plus Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 17.02.04, 13:25

      Najpierw z nacieciem-2x
      Przy pierwszym i trzecim porodzie.
      Z koniecznosci.
      Pierwszy- uzycie vacuum (trzeba naciac
      by zrobic miejsce).
      Czy vacuum bylo konieczne to juz inna historia.
      No ale jestem o to doswiadczenie madrzejsza wink

      Trzeci-byla dystosja ramionek i moja basballistka
      nie mogla sie wydostac.

      Przy drugim, czwartym i piatym nie bylam nacinana.
      Dzieci z waga: 3.850/ 4.170/ 4.420kg
      Dwoje ostatnich rowniez mialo dystosje a najmlodsze
      dodatkowo `komplikacje` w postaci owinietej pepowiny.
      NIC absolutnie nie peklo.
      Naturalna koleja rzeczy szwy nie byly potrzebne.
      Faza parcia trwala 2-3 minuty.
      W czasie ciazy robilam cwiczenia Koegla i masaze z wiesiolkiem.
      Herbatka z lisci malin i black cohosh ponoc tez w rozwarciu pomaga.
      Nie wiem czy to sie pozytywnie przyczynilo.
      W kazdym razie ciesze sie, ze nie cieto rutynowo i ze swoje
      `giganty` urodzilam bez obrazen. wink
      • kejt Do Mama5plus! 18.02.04, 14:20
        Czesc,
        mam pytanie dotyczace masazu wiesiolkiem!
        czy bylabys tak dobra i moglabys o tym napisac cos wiecej!
        Bardzo prosze

        Dziekuej
        Kejt
        • mama5plus Re: Do Mama5plus! 18.02.04, 23:59
          kejt napisała:

          > Czesc,
          > mam pytanie dotyczace masazu wiesiolkiem!


          A to z kolei moj ulubiony temat smile
          Z wiesiolkiem w zasadzie wkracza sie w momencie
          gdy porod sie zacznie. Mozna go wtedy przyjmowac doustnie
          ale skuteczniej dziala dopochwowo.
          Tak zaaplikowany ulatwia rozwarcie szyjki i rzekomo skraca porod.
          Ja przy ostatnich ciazach mialam nad soba widmo wywolywania
          o ile nie urodze w okolicy terminu (zeby dziecko zbyt duze
          nie uroslo ze wzgledu na historie dystosji) wiec bylam szczegolnie
          zdeterminowanawink i do wiesiolka odwolalam sie zgodnie z bardziej radykalna
          szkola czyli doustnie i dopochwowo poczynajac od 38go tc.( 5 kapsulek
          dziennie ) plus jako dodatek do olejku do codziennego masazu krocza.

          I teraz ten ostatni:

          **powinno sie go rozpoczac na co najmniej 1-2 miesiace przed terminem porodu.
          Ma na celu uelastycznienie odcinka miedzy pochwa a odbytem (taka niby-skora tam
          jest-rodzaj blony jakby), ktory podczac porodu szczegolnie narazony jest na
          uszkodzenia. Z kolei jesli bedzie elastyczny wtedy prawdopodobienstwo
          samoczynnego urazu mniejsze.
          Olejek do masazu krocza
          1/4 olejku z kielkow pszenicy
          3/4 olejku migdalowego
          2 kapsulki wit E
          (plus ja w ostatnich 2 tyg dodalam do tego 2-3kapsulki wiesiolka
          Dobrze wymieszac. Masowac 1-2 razy dziennie(najlepiej po kapieli).
          W pozycji w przysiadzie, uzywajac odrobiny olejku, masujemy krocze w karkolomny
          sposob wink badz prosimy o pomoc chetnego tatusia-to-be wink
          Masaz polega na tym, ze chwyta sie te blone pomiedzy palec wskazujacy i kciuk
          i wciera w nia miksture lekko naciagajac ustrojstwo smile

          Aha, co do olejku.
          Jesli olejek z kielkow pszenicy okazalby sie trudny do zdobycia wtedy mozna
          dodac wiecej wit E (np 4-5 kapsulek)
          On (czyli kielki pszenicy) jest po prostu naturalnie bogaty w wit E i dlatego w
          tym przypadku skuteczny.
          Ma jeszcze kilka innych wlasciwosci, ale ta akurat gra najwieksza role.
          Niektorzy zalecaja tez sama wit E (wycisnieta z kapsulki) ale olejek migdalowy
          ulatwia jej wchlanianie wiec jest o tyle lepszy.
          Powodzenia !!!big_grin
          Bogusia

          PS
          Przyznaje ze skruchawink, ze ja z tym masazem tak systematyczna nie bylam
          Robilam kiedy mi sie przypomnialo i niezbyt dlugo (powinno sie masowac do
          calkowitego wchloniecia olejku - ok 3 min)
          A i tak poszlo dobrze. Mysle, ze cos jednak sie uelastycznilo wink


          • martaurb Re: Masaze, olejki itp 19.02.04, 07:44
            O wiesiolku jeszcze nie wiedzialam! Super!

            A o masazach krocza pisalysmy tez juz w watku joli.wie - tym co sie tak
            przedluzyl wink o nacieciach.
            Chcialam tylko dodac, ze firma Weleda robi specjalny olejek do masazu krocza -
            kosztuje niecale 8 euro w Niemczech, niestety nie mam pojecia, czy jest
            dostepny w Polsce - sorry!!!!

            No i jeszcze jedno - bardzo pomocna przy gojeniu sie ran (peknietych i
            cietych wink jest Arnica (stezenie C 30 ew. 30 CH) - w aptekach homeopatycznych,
            wziac pod jezyk najlepiej jeszcze na porodowce.

            I to koniec uzupelnien, bo znowu nam sie watek "rozciagnie" wink
            • mama5plus Re: Masaze, olejki itp 19.02.04, 11:19
              O tak. Arnika tez swoje robi.
              Mi doradzono by ja brac w ostatnim tygodniu ciazy(zaczynajac od 1 dawki
              dziennie), a intensywniej od momentu gdy zacznie sie porod(co 1/2h), w trakcie
              (w miare mozliwosci) i po, przez 3 dni.
              Mozna ja rowniez podac dziecku jesli ma np posiniaczona buzie.

              A jeszcze magnez i wapn brany dodatkowo w ostatnich dniach przed
              terminem ma pozytywny wplyw na miesnie i skurcze sa mniej bolesne/odczuwalne.
              Przy peknieciu krocza:
              Lek homeopat. pod nazwa Bellis perrenis 200c-lek przyspieszajacy gojenie sie
              tego rodzaju wewnetrznych urazow i/lub Callendula tincture lagodzaca
              podraznienia (powinna byc aplikowana na gabce)

              A tu jeszcze z moich uzbieranych `mondrosci`:

              umamy.homestead.com/homeoporod.html
              Sorki za niedociagniecia. Poprawie za jakies... 20 lat. Jak odchowam dzieci i
              wnuki tez troche wink

              Do statystyki moze bysmy jeszcze dodawaly wage urodzeniowa dzieci.wink
              Zeby powojowac z mitem, ze duze dziecko = rutynowe naciecie,
              `bo_inaczej_kobieta_popeka_ze_strach`.
              Ja akurat z urodzeniem najmniejszego mialam najwieksze problemy,
              choc teraz wiem ze troche zle to rozegralam.

              Aha, jeszcze dodam, ze moje porody, ktore obyly sie bez naciecia i rowniez bez
              obrazen odbywaly sie w pozycjach:
              *modlitewnej wink
              *polklasycznej/kombinowanej he he -(2 ostatnie) ze wzgledu na znieczulenie i
              ryzyko dystosji (tfu tfu!)

              • linuss1 Re: Masaze, olejki itp 30.11.04, 09:10
                Serdeczne dzieki za te informacje! Stosowalam i polecam! I co najwazniejsze
                wszystkie te wiadomosci sa skuteczne.
                A od postow wprost bije pozytywna energia, ze az milo czytac!
                linussowa
    • aluc Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 17.02.04, 14:30
      witaj mój ulubiony temacie smile

      porodów sztuk jeden, bez nacięcia, pęknięcie naskórka na dwa szwy, siedziałam
      normalnie (tj. całą pupą) po paru godzinach od porodu, na drewnianej ławce w
      korytarzu usiadłam trzeciego dnia, po dwóch tygodniach nie mogłam już nawet
      wyczuć blizny po pęknięciu, zero problemów z tzw. czynnościami fizjologicznymi,
      zdolnościami regeneracyjnymi podwozia wprawiłam w niekłamany zachwyt moją
      gin smile)) miałam wrażenie, że moje ciało bardzo szybko zaponiało, którędy Maksio
      się wydostał

      Maksio sporawy, 3730g, obwód główki 37 cm

      przez prawie całą ciążę sumiennie ćwiczyłam rozciąganie krocza, masowałam, pod
      koniec piłam te ohydne malinie liście smile

      PS. o osławionym wypadaniu macicy i popuszczaniu moczu czytałam w wielu
      miejscach, że nie są spowodowane porodami drogami natury i nienacinaniem, ale
      nadwyrężeniem mięśni w obrębie miednicy, spowodowanym samą ciążą jako taką, i
      zdarzają się również u kobiet, które wszystkie porody miały operacyjne, a
      rzeczone mięśnie można wzmacniać nieskomplikowanymi ćwiczeniami
        • aluc Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.02.04, 11:37
          "Kegle" - chilli zaciskanie i zwalnianie mięśni jak przy zatrzymywaniu
          strumienia moczu, im szybciej tym lepiej
          rozciąganie - siadanie z szeroko odwiedzonymi kolanami, stopy razem, w każdej
          możliwej sytuacji, szczególnie przy czytaniu albo oglądaniu tewe
          seksik smile)
          no i generalnie - o ile ciążą na to pozwala - utrzymywanie normalnej aktywności
          fizycznej

          chodziłam też na specjalną gimnastykę dla ciężarówek do warszawskiego
          Gymnasionu - 45 minut nieforsownych ćwiczeń aerobowych na wszystkie przydatne
          rejony, łącznie ze wzmocnieniem mięśni ramion w celu późniejszego noszenia
          dziecięcia smile))
          • kamsi Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 14.05.08, 22:26
            Podpisuję się pod ćwiczeniami wzmiacniającymi mięśnie krocza i
            normalną aktywnością fizyczną w ciążysmile Ja ćwiczyłam codziennie po
            parę minut w domu, nie chodziłam na aerobik dla ciężarnych, ale już
            te domowe ćwiczenia wystarczyły - rodziłam w lipcu ubiegłego roku
            bez nacięcia, to oczywiście mój pierwszy poród, niezywkle szybko
            doszłam do siebie, żadnej masakry z gojeniem, szybko, sprawnie i bez
            śladusmile
            Nie robiłam masażu krocza, widać nie był niezbędnysmile
      • agunia2101 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 24.01.07, 19:34
        Witam Rodziłam raz i na szczęście obyło się bez nacięcia dzięki wspaniałej
        położnej ze szpitala na Madalińskiego.Od razu po porodzi siadałam na pupie i
        nic mnie nie bolało.A tyle się naczytałam o nacięciach krocza i o strasznym
        bólu że byłam przerażona kiedy przynieśli te straszne narzędzia!!!!
        Pozdrawiam.Aga
        • imbirka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 24.01.07, 21:25
          agunia2101 napisała:

          > Witam Rodziłam raz i na szczęście obyło się bez nacięcia dzięki wspaniałej
          > położnej ze szpitala na Madalińskiego.Od razu po porodzi siadałam na pupie i
          > nic mnie nie bolało.A tyle się naczytałam o nacięciach krocza i o strasznym
          > bólu że byłam przerażona kiedy przynieśli te straszne narzędzia!!!!
          > Pozdrawiam.Aga

          Aguniu, podaj nazwisko tej położnej, bo taka położna to na wagę złota jest smile
    • gemma.v Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 17.02.04, 22:34
      To ja też, ja też. smile
      Za pierwszym razem (Zuza, 3670 g, obwód główki 35 cm) wieeelkie nacięcie, ilości
      szwów nie pamiętam, pogubiłam się w liczeniu. wink) W każdym razie cięcie okropnie dało
      mi w tyłek (dosłownie i w przenośni), siedzieć normalnie nie mogłam przez dwa
      tygodnie. Została mi po tym cięciu piękna, twarda blizna. uncertain Zresztą w drugiej ciąży owa
      blizna też mi nieźle dawała popalić - ciągnęła i bolała, zwłaszcza pod koniec.
      Za to drugim razem (Wojtuś, 4200, obwód główki 38 cm) obyło się bez cięcia. Owszem,
      coś mi tam lekko popękało, ale powierzchownie, więc już drugiego dnia karmiłam na
      siedząco. W czwartej dobie po porodzie (ach, jak ja lubię o tym opowiadać wink), już po
      powrocie do domu, wyciągałam Zuzkę (wtedy 13 kg) z wanny, zapominając zupełnie o
      tym, żem kobieta w połogu... Żadnych dolegliwości, ciągnięcia, pieczenia, kłopotów z
      wizytami w toalecie.
      No ale w sumie przy pierwszym porodzie jednak mnie cięli, więc nie wiem, czy się liczę...
      Tak w ogóle, to po drugim razie stwierdzam, że mogę rodzić jeszcze, chamonix wink
      gemma
      • aniaop Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.02.04, 09:04
        U mnie na razie jedno i to male 3150g, ale bez naciecia. Malutkie pekniecie
        sluzowki I stopnia, na ktore polozna nalozyla 2 male szwy (powiedziala, ze bez
        szwow tez by sie zagoilo i w dawnych czasach by mnie nie zszyli). Siedzialam i
        chodzilam normalnie 2godz po porodzie. Nic absoultnie nie bolalo, chociaz
        podobno na samym poczatku krocze bylo spuchniete i dostalam do przylozenia
        kostki lodu. Czynnosci fizjologiczne bez zadnych problemow. Goilo sie
        rewelacyjnie (suszylam suszarka po kazdym podmyciu), moj lekarz na kontroli po
        6 tyg powiedzial, ze w ogole nie widac pekniecia i szycia.
        Poniewaz ja nawet nie marzylam przed porodem, ze mnie nie natna (jestem bardzo
        waska w biodrach i chuda) to nie robilam zadnych cwiczen ani nic innego. Tylko
        tyle, ze mam bardzo porozciagane miesnie, bo w przeszlosci bardzo duzo
        cwiczylam, aerobic i te sprawy.
    • jola.wie Re: gosia, dzięki za ten watek... 18.02.04, 09:43
      własnie tego trzeba było w tym o nacięciach, ale tam już się tyle nazbierało,
      że te wypowiedzi fakycznie zniknęły....smile)
      pozdrawiam serdecznie
      (swoją drogą, jaki praktyczny wątek, wzystko w kupie, mozna wydrukować i zabrać
      ze soba do szpitala, dac personelowi do poczytania, jak się będa nudzić
      czekając na odpowiednie rozwarcie...smile))
    • werata Re: Dzieki za ten wątek (po raz drugi)! 18.02.04, 11:54
      Ja też dziękuję, bo jak Jola rozpoczęła swego czasu wątek o nacinaniu,
      to po kilku dniach trudno było przesiać te dobre informacje!
      Tyle emocji i zainteresowania!
      Jak spotkam się z moją położną, to zapytam ją o to, czy da się w szpitalu na
      Polnej w Poznaniu rodzic bez nacinania.
      No i będę ćwiczyć solennie ćw. Kegla i jogę.
      Pozdrawiamy z Groszkiem (23tc wg USG)
    • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.02.04, 14:06
      Ja czekam na opisy gdy bez naciecia jednak nie bylo dobrze- ale nie u kolezanki
      tylko u autorki. Bo moze wtdy uda nam sie tez okreslic dlaczego dobrze nie bylo.
      Bo na razie szczescie i radosc wyziera z postow co dziwne jako ze opisujemy
      brak rutynowego zabiegu wykonywanego ze wzgledu na dobro kobiety wink)))
    • fizula Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.02.04, 01:38
      Oba porody miałam bez nacięć, ale jakże różne. Pierwszy po oksytocynie, skurcze
      jak szalone (4 godziny, ale za to bez odczuwalnych przerw między nimi)i
      położnicy kazali mi mocno przeć(na leżąco). I...popękałam tak, że przez 3
      miesiące siedzenie było dla mnie bardzo nieprzyjemne (nie mówiąc już o tym, że
      bolesne współżycie). lekarz zszywał mnie tak długo (kilka szwów zewenętrznych i
      wewnętrznych), że znieczulenie przestało działać, a ja w przypływie dobrego
      humoru (że mam wymarzoną córeczkę)żartowałam do niego: "pan doktor to chyba tam
      haftuje". Jakże inaczej wyglądał mój drugi tym razem domowy poród, kiedy to
      mogłam rodzić w pionie. Położna martwiąc się o moje krocze kazała mi przeć w
      przerwach między skurczami (trwało dłużej i bolało okropnie), ale już dzień
      później wyszłam sobie na krótki spacer i karmiłam na siedząco. Po tym drugim
      porodzie zdałam sobie dopiero sprawę, że położnictwo jest prawdziwą sztuką.
    • olivia101 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.02.04, 13:12
      To byl moj pierwszy porod. Od pierwszego skurczu porod trwal 2 godziny. Nie
      wiem czy nie chcieli, czy nie zdazyli mnie naciac, ale peklam. Szwow
      zewnetrznych okolo 5, wewnetrznych 2. Cztery godziny po porodzie chodzilam i
      siedzialam. Kiedy po 7 dniach szwy przestaly ciagnac nie czulam zadnego bolu.
      Peklam akurat rowniutko wiec sladu nie ma. Nie mam niestety odniesienia do
      innych porodow, ale porownujac sasiadke obok, ktora przez trzy miesiace
      chodzila z poduszka przy tylku - wyszlam z tego calkiem niezlesmile

      Pozdrawiam
    • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 25.02.04, 05:06
      Wyciagam do gory, moze jeszcze ktos bez naciec sie znajdzie wink)))

      Do watku dodaje wszystkie dziewczyny ktore opisaly swoje porody w wodzie- czyz
      to przypadek ze chyba 100% pan w tamtym watku ciecia jednak nie mialo?
      Dziewczyny odezwicie sie tym razem w kwestii krocza i opiszcie jak to u was
      bylo.

      Perspektywa pekania po odbty dziwnie sie oddala wink))
      • jola.wie Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 25.02.04, 10:54
        idę zawrzeć znajomość wreszcie z jakąś położną. Wydrukuję ten wątek i biorę ze
        sobą - to będzie mój pierwszy prezent dla niej, że tak powiem: zaliczka. Reszta
        po porodzie..smile)))
        W każdym razie moja fobia stopniała jak śnieg na słońcu. I o to właściwie
        chodziło.
      • jola.wie Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 25.02.04, 10:58
        aha, jeszcze: oglądam w tym programie o rodzeniu dosyć dużo porodów w wodzie.
        Filmy nie wyglądają na montowane (choć nie jestem specjalistą), ale WSZYSTKIE
        te porody odbywają się bez udziału metalu w jakimkolwiek kształcie!
        Ach, boleję, w TYM szpitalu nie ma wanny. Ale żeby chociaż móc kucnąć albo
        klęknąć!
      • ag.at.ka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 20.04.06, 11:01
        Witam wszystkie mądre mamy, których wypowiedzi wciągnęły mnie jak literatura
        najlepszej próby!!! Aż postanowiłam się zarejestrować, żeby też móc do Was
        papunię otworzyć smile
        A więc: jestem potrójną mamą, oczekującą 4-tej latorośli (początek dopiero). Z
        moich 3 porodów bez nacięcia odbył się trzeci - właśnie "wodny" poród. To
        logiczne, no bo niby jak mieliby naciąć mnie pod wodą? - musiałby położnik
        wystąpić w stroju nurka wink Urodziłam dość łatwo i przyjemnie, pękł mi
        delikatnie naskórek - w miejscu, gdzie po poprzednim nacięciu była blizna i
        jakiś zrost (!!!). Goiło się świetnie (1 czy 2 szwy - ponoć można by się bez
        nich obyć; tak stwierdził położnik, ale jednak je załozył) i szybko byłam na
        chodzie. Jeśli chodzi o dwa poprzednie "cięciowe" porody, to pokrótce: przy
        pierwszym lekarzowi zależało na jak najszybszym wydobyciu dziecka, gdyż wody
        okazały się zielone (czyli niedotlenienie dzieciątka), było więc przebicie
        pęcherza płodowego, oksytocyna i cięcie (i stół do cesarki z oprzyrządowaniem w
        pogotowiu!). Udało się naturalnie; Mały (no nie taki znowu mały - 3920g) był
        niedotleniony, bo szczelnie oplątał wokół siebie dłuuugą pępowinę. Rana zagoiła
        się szybko, idealnie, bez śladu (było to cieplutką wiosną, więc często
        wystawiałam krocze na słoneczko smile) O ile tutaj jestem skłonna nacięcie
        usprawiedliwić, to przy drugim porodzie było typowo rutyniarskie, nikt się
        nawet nie zastanawiał nad tym czy trzeba, czy nie. To nacięcie goiło się dużo
        gorzej i dłużej, pozostawiło też zrosty i bliznę, także w sferze psychicznej,
        gdyż czułam się jakaś uszkodzona, "popsuta"...
        Gdyby położnicy przejawiali więcej dobrej woli, pewnie obeszłoby się bez tych
        nacięć, ponieważ jestem z gatunku "elastyn", po trzech porodach mam tylko kilka
        rozstępów na brzuchu, głównie w okolicy blizny po wycięciu wyrostka, tak, że
        gdy będąc po raz 3 w ciąży trafiłam do nowego lekarza gin. - myślał, że to
        moja pierwsza ciąża!!! (czy to mógł być dobry lekarz?! wink)
        Gehennę przeżyłam za to z piersiami (i te niestety nie wyglądają jak u
        pierwiastki wink...
        Dziewczyny, a co myślicie o wyduszaniu i wyciąganiu z nas łożyska? Tak 2 razy
        postąpiono ze mną; nawet nie zaczekano na skurcze pomagające urodzić łożysko.
        Skutek: konieczność łyżeczkowania macicy. Nigdy nie przeżyłam czegoś równie
        nieprzyjemnego i bolesnego - to zmora moich 2 ostatnich porodów.
        Pozdrawiam i pozostaję wierną czytelniczką i, od teraz, dyskutantką.
    • mamula_anula Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 25.02.04, 11:36
      pierwszy raz rodziłam 7 lat temu, w tym szpitalu byłam jedną z pierwszych
      pacjentek po szkole rodzenia, okrutnie bałam sie nacięcia krocza, ale cóż lekaż
      powiedziała że jak chcę naturalnie to mogę iść do lasu,(dzidzia 3750) samo
      nacięcie raczej nie bolało ale już zaszywanie i owszem, nie wiem dokładnie ile
      miałam szwów ale na zewnątrz napeno ok 5, pani doktor takmnie pocerowała, że
      potem ciężko było te szwy pozdejmować, nie muszę mówić że siadanie było
      koszmarem, dopiero po tygodni mogłam w miarę swobodnie usiąść. Niestety blizna
      była bolesna przez ok 8 miesięcy (taka twarda)przy dotyku, a i sex nie był
      rozkoszny z tego powodu.
      Teraz zamierzam rodzić w prywatnej klinice i mam nadzieję,że uda się bez
      cięcia.
      • werata Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 25.02.04, 13:01
        A ja wczoraj zaczęłam szkołę rodzenia i prowadząca położna powiedziała, że
        przygotuje nas do tego, abyśmy same wiedziały - cytuję - "jak chcemy rozegrać
        poród".
        Brzmi zachęcająco.
        Ja bym chciała "rozegrać" bez nacięcia. Za tydzień spotykam się z moją położną
        i podobnie jak Jola wręczę jej ten sam "zadatek" wink
        Ciekawe, jak zareaguje?


      • mamamaxia1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 07.08.07, 23:30
        mam nadzieje,ze nigdy nie przezyje nacinania,urodzilam rok temu
        synka i nie bylo mowy o zadnym cieciu.nie bylo pekniecia zadnych
        szwow ,mimo ze to moje pierwsze dziecko.na drugi dzien gdyby nie
        hemoroidy,ktore wyszly mi tydzien przed porodem i mialam problem z
        wyproznieniem(ale moja polozny polecila mi oklady z masci na
        hemoroidy,rewelacja-pomoglo),to naprawde pod tym wzgledem czulam sie
        super.po trzech tygodniach od porodu bylo pierwsze zblizenie i nic
        nie bolalo.dziewczyny nie dajcie sie ,ja rodzilam w niemczech i
        nuikt tu mnie do niczego nie zmuszal,wiec mozna bez..pozdrawiam
      • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 27.02.04, 12:05
        Moze zasoby kobiet bez naciecia tego forum juz sie wyczerpaly?

        No dalej dziewczyny ktora jeszcze nacinana nie byla?

        W szczegolnosci czekam na te ktore nie byly zadowolone z tego faktu moze
        wymyslimy dlaczego nie byly wink)

        Bo na razie wszystko wyglada sielankowo- kobiety nie nacinane szybko przestaja
        odczuwac bol, rodza normalnie, pekaja niewiele (przy cieciu przypominam ze 3-4
        szwy to norma na 1 czy 2 szwy nikt nie nacina) albo wcale...
    • wieczna-gosia dopisujcie sie bo inaczej ide rodzic za szafa.... 02.03.04, 14:16
      Przeraza mnie perspektywa ze byc moze to WSZYSTKIE osoby ktore rodzily bez
      ciecia.
      Przeraza bo jestem na etapie wyboru szpitala i na razie cichy kacik za szafa
      gora wink))
      Wec jesli ktos byl nienaciety- niezaleznie od tego czy bylo super czy byl
      horror- niech sie dopisze bo jak na razie statystyka jest TRAGICZNA!!!
      • martaurb Re: dopisujcie sie bo inaczej ide rodzic za szaf 02.03.04, 17:01
        Gosia, glupio mi to mowic, ale mam wrazenie podobne dpo Twojego..

        Czyli to juz koniec tych nienacinanych?????

        Ale prosze, nie chowaj sie za szafe, tam bedzie ciasno i musialabys jeszcze
        przed porodem posprzatac, bo za szafami najczesciej mieszkaja Rozne Dziwne
        Zwierzatka wink
        A moze Ci sie uda i dopiszesz sie jako kolejna nienacinana???? Ja w kazdym
        razie mysle, ze warto sprobowac, masuje sie ile sie da i cwicze miesnie i
        cwicze oddychanie do skurczy i do parcia i psie dyszenie na nienacinanie i
        jestem dobrej mysli (ciekawe jak dlugo wink
        • jola.wie Re: dopisujcie sie bo inaczej ide rodzic za szaf 19.03.04, 08:49
          dopisuję się smile))) w imieniu niejakiej Niny, która wczoraj w programie "Mein
          Baby" urodziła w pozycji klasycznej acz mocno spionizowanej córeczkę o wadze
          4100 (jak na rodzące się w tym programie dzieci to gigant!), bez nacięcia i bez
          pęknięcia, z czego wyraźnie się cieszyła.
          (wierzę w to, że za parę miesięcy będziemy się mogły tu osobiście dopisać)

          a za szafą może być właśnie dosyć przytulnie, ja osobiście preferuję małe
          ciasne i ciemne pomieszczenia do "cierpienia", tzw. "norki", porodówka z
          sufitem pięć metrów nad moją głową i ponad pięciometrowymi odstępami do każdej
          ze ścian pomieszczenia mnie przeraża!
    • mama007 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.03.04, 10:23
      No to poprawię Wam humorek, kobietki smile) Rodziłam prawie 7 mies temu (jak ten
      czas leci...) do wody bez żadnych nacięć i pęknięć. Co prawda okres parcia był
      długi (ok 1 godz), bo byłam już strasznie zmęczona i nie miałam zbyt dużo siły.
      Ale wiem, że brak szwów to zasługa: po 1 ciepłej wody (położna powiedziała mi
      potem, że gdyby nie woda to na 100% byłabym szyta), a po 2 położnej (kazała mi
      np przeczekać kilka skurczów i nie przeć w tym czasie). Po porodzie wzięłam
      prysznic i kilka godzin później śmiałam się już z położnymi, że mogę iść tak
      właściwie do domu, bo nie wiem po co tu siedzę smile)
      Rodziłam w Krakowie na Ujastku, nazwiska położnej nie pamiętam, ale mogę
      poszukać w papierach, trafiłam na nią przypadkiem, a była super-miła i w ogóle
      extra babka smile) A poród do wody polecam BARDZO, BARDZO mocno!! Następne dziecko
      (albo następne dzieci smile)) na pewno będę rodziła w wodzie, siłą mnie z wanny
      nie wyciągną!! Pozdrawiam
      • majammi Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.03.04, 11:30
        No to tez sie dolaczam.

        Rodzilam ponad 3 mce temu, do wody w Wolominie. Zadnego naciecia, jeden
        rozpuszczalny szew w srodku. Jaszko co prawda maly (3100), za to obwod glowki
        37!. Zalozyli mi ten szew, a potem poszlam sie wysikac i cos zjesc. Po dwoch
        godzinach karmilam malego po turecku, moja mama prawie zemdlala jak to
        zobaczyla. Polozna w fazie parcia tez kazala mi przeczekac chyba 2 skurcze -
        bolalo jak cholera, ale warto.
        Teraz nawet nie wiem, gdzie ten szew mogl byc zalozony smile Zadnych
        problemow "kroczowych" nie mam i nie mialam juz 3 dni po porodzie (bo wczesniej
        jednak ciutke szczypalo...). No, moze troche nadwerezone miesnie dawaly mi sie
        we znaki przez jakis miesiac, ale nie wiem, czy ma to zwiazek z brakiem
        naciecia.
        Pozdrawiam i rodzcie do wody, mi nawet pozycja niespionizowana nie
        przeszkodzilasmile

        maja
        • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 20.03.04, 01:34
          Mi tez kazala odczekac i nie przec wink)) i rozladowywac skurcz sapaniem wink)))
          Co prawda chyba nie pare skurczow tylko jeden... ale moge nie pamietac....

          A sam lepek to rodzilam na haslo "prosze zakaszlec" i na tym kaszleniu on sobie
          wypadal jakby w tym momencie zupelnie nie na parciu przechodzil ten najwiekszy
          obwod.

          Warto bylo wyciagnac wink))
      • mama5plus Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.03.04, 12:42

        mama007 napisała:
        (kazała mi
        > np przeczekać kilka skurczów i nie przeć w tym czasie)


        Bo takie jest postepowanie standardowe.
        Chodzi o to by bylo pelne rozwarcie
        i dodatkowo `ustanowione`.
        Jesli tak nie jest, zbyt wczesne parcie moze spowodowac opuchniecie szyjki i
        wtedy naciecie jest nieodzowne.

        W momencie gdy sa juz bole parte a rozwarcie niepelne czy polozna widzi, ze
        lekko odchylajac brzeg szyjki pomoze glowce `wyjsc na prosta` potrzebna jest
        wspolpraca ze strony mamy polegajaca na chwilowym powstrzymaniu sie od parcia.
        Swietnie w tym momencie pomaga oddychanie- na zmeczonego pieska smile
        Wlasnie tu tak wazne jest niedopuszczenie do opuchniecia szyjki i dobra
        wspolpraca rodzacej i poloznej.
          • mama5plus Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.03.04, 23:11
            mama007 napisała:

            > ale to było już w okresie parcia kiedy rozwarcie było na maxa smile) po prostu
            > kilka skurczów kazała mi przeczekać, jak główka dziecka była już "tuż, tuż"

            to byc moze chodzilo o ten moment gdy glowka ...
            ....o zesz, nie wiem jaki jest polski odpowiednik tego slowa.sad(`crowning)-
            wtedy gdy polozna widzi glowke i "rodzi sie" czolo.
            I trzeba na chwile przestac przec bo zbyt szybka akcja moze
            spowodowac szkody.
            To wlasnie ten moment gdy wykonuje sie (albo nie) naciecie.

            > masz rację, że oddychanie to wtedy jedyny ratunek, nie było tak strasznie smile

            Rzeczywiscie, zwlaszcza, ze przepowiadalo szybki final wink
            Asienka jest przeslodka!!. I moje ulubione imie nosi! Gratulacje smile

      • ewka17 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 28.09.04, 19:36
        Czesc, bylabym bardzo wdzieczna gdybys mogla podac nazwisko tej poloznej, za
        jakis czas czeka mnie porodsad( i mysle wlasnie o ujastku, chcialabym znalezc
        jakas sensowna polozna, ktora nie jest zwolenniczka rutynowego nacinania choc
        jest to moje pierwsze dziecko. Dzieki pa
      • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 13.07.04, 16:44
        Trzymam kciuki wink)

        Dodam ze moj 5 porod tez byl bez naciecia a ochrona krocza odbywala sie w
        czasie gdy gramolilam sie na lozko wink) i podkaldano mi pod nogi takie cosie
        zebym mogla kucac i przec wink)
        a jak juz usiadlam i bylam gotowa do pracia to przemcio wystawil glowke i nie
        bylo co przec wink))
        tak wiec kunszt poloznej docieniam postokroc wink
        • jol5.po Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 14.07.04, 23:58
          Na 5 porodów: za 1. razem - nacięcie (ale nie bolało, zszywanie też nie)
          2. - nacięcie
          3. - bez nacięcia
          4. - bez nacięcia
          5. - lekkie pęknięcie (zszyte)
          Same nacięcia nie były dla mnie dużym problemem, ale poród bez nacięcia był niesamowity, bo ja 2-3 godziny po porodzie chodziłam normalnie, jakby się nic nie stało. Po nacinaniach i szyciach to trwało trochę dłużej, ale mam wrażenie, że znieczulenie użyte do szycia robiło swoje, co operacja to operacja (nawet taka mała)
          • myelegans Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.07.04, 01:21
            Mieszkam w USA i przygotowuje sie do porodu. Bede rodzila w szpitalu, ale w
            moim birth plan zastrzeglam sobie, ze chce rodzic w pozycji dla MNIE wygodnej,
            w kucki, na czworakach, na stolku do porodu albo na sling (taka wiszaca u
            sufitu hustawka z grubej tkaniny, na ktorej mozna sie zawiesic pod pachami,
            probowalam i jest calkiem wygodna). Rowniez chce korzystac z wanny i miec
            mozliwosc urodzenia do wody jezeli tak ma mi byc wygodniej. Maz moze razem ze
            mna wejsc do wody i podtrzymywac mnie z tylu.
            Od jakiegos czasu maniakalnie ogladam cotygodniowy program na Discovery
            Channel, kobiety rodzace zupelnie naturalnie, albo w birthing centers przy
            pomocy poloznych (polozne tez prowadza ciaze i kwalifikuja do naturalnego
            porodu) albo w domu. Szkoda, ze odkrylam to tak pozno, ale teraz wiem, ze
            nastepnym razem zdecyduje sie na polozna i birth center (jezeli nie bedzie ku
            temu przeciwskazan). ZADNA z kobiet w tych programamch, a ogladnelam juz sporo
            NIGDY nie byla nacinana, rodza w pozycji wygodnej dla siebie, czesto w wodzie
            (wczoraj nawet razem z rodzaca kobieta w wannie byl jej maz i 10-letnia
            coreczka, ktora zlapala brata, zreszta asystowala w narodzinach mlodszego
            braciszka wczesniej), albo uwieszone na slingu lub na mezu, na stolku, w kucki.
            Chodza, krzycza, stekaja, polozne sa z nimi caly czas i tez zauwazylam, ze
            spowalniaja parcia przeczekujac 1 lub 2 skurcze jak zaczyna sie rodzic glowka,
            zeby nie doszlo do zbyt szybkiego porodu, bo wtedy wlasnie dochodzi do pekniec,
            przy takim spowolnionym porodzie tkanka ma sznas enaturalnie sama sie
            rozciagnac. Niektore z nich mialy wczesniejsze porody w szpitalu i po tym
            doswiadczeniu, 100% zgodnie twierdzi, ze bylo to dla nich najlepsze
            doswiadczenie. W ZADNYM wypadku rowniez nie musialo rowniez dojsc do
            interwencji lekarza, podobno porody w takiej atmosferze sprzyjaja lepszej
            koncentracji, kobieta ma lepsza pomoc poloznych niz lekarza, ktory przychodzi
            na ostatnie 10 minut.
            O i jeszcze jedno, rowniez nie przecinano pepowiny od razu, dopoki pulsowala
            znaczylo, ze dzidzius ma dostep tlenu z krwi i sam decyduje kiedy wziac
            pierwszy oddech i zawsze bierze i jest to dla niego mniej traumatyczne niz to
            natychmiastowe odciecie od zrodla tlenu. Wszystkie dzieci rodzily sie rozowe i
            zdrowe.
            Oczywiscie wszystkie kobiety sa prowadzone przez polozne przez caly okres
            ciazy, atmosfera jak w duzej rodzinie, a kazda wizyta prenatalna trwa okolo
            godziny. Wiec znajac historie kazdej, latwo mozna ocenic, czy kobieta
            kwalifikuje sie do takiego zupelnie naturalnego porodu czy nie.
            Rozpisalam sie, ale moral jest taki, ze tylko niewielki ulamek kobiet wymaga
            naciec wg mojego gina i sa bardzo specyficzne protokoly okreslajace, kiedy to
            nastepuje. Na pewno nie tnie sie rutynowo kazdej pierwiastki, to jakis nonsens.
            Ja robie cwiczenia Kegla i zaczelam masaze krocza, bede tez robila oklady z
            kawy.
    • dominikams Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.07.04, 17:38
      Ooo, dopiero teraz natknęłam się na ten wątek (nie zaglądam tu zbyt często).

      Dwa porody, bez cięcia (a też się bałam, bo jestem raczej szczupła i wąska w
      biodrach). Pierwszy poród na oksytocynie - skurcze jak szalone, nakładające się
      na siebie, parcie co prawda godzinę (chciałam już iść do domu) - bo główka nie
      chciała się obrócić. Zresztą nacinanie skraca okres parcia (ale dla mnie to
      żadna zaleta). Jakieś drobne pęknięcie śluzówki (zszyte, ale zagoiłoby sie i
      tak - tyle, że dłużej) - potem trochę problemów z seksem (tylko na
      początku "aktu", potem fajnie).

      Drugi poród w pełni naturalny (bez oksytocyny), więc mnie tak nie wykończył,
      było REWELACYJNIE, skurcze z przerwami na odpoczynek (i przemyślenia). Parcie
      15 min., pozycja na kolanach trzymając się uniesionego brzegu łóżka (czyli
      tułów pionowo).
      Ta sama super położna przy obu porodach, dokładnie mówiła kiedy przeć,kiedy
      wstrzymać (tak na zmianę).

      Pozycja przy drugim porodzie dużo lepsza (dla mnie) - pierwszy był na półleżąco
      (plecy uniesione).

      Oczywiście żadnych problemów z niczym (siedzeniem, chodzeniem, załatwianiem
      sie).

      Pozdrawiam
      • dorcia33 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 16.07.04, 10:47
        Rodziłam 2 razy - dwa nacięcia, pierwsze super się zagoiło, drugie nacięcie
        było na tym samym co pierwsze i mniejsze od pierwszego ale tak jakoś źle się
        zrosło. Jak patrzę do lusterka na sisiulkę to z jednej stron warga sromowa
        fjna , a druga taka zdeformowana - CZY Wy Kobiety bez nacięć też macie troche
        zdeformowane sisiulki?
        Teraz spodziewam się trzeciego dzidziusia i chyba nie dam sie naciąć, już
        kupiłam naturalny olej do masażu ze słodkich migdałów i witamine E, ale nigdzie
        nikt nie słyszał o olejku z kiełków pszenicy nie wiem gdzie go można dostać -
        wiem że napewno istnieje bo jest w składzie różnych kosmetyków, ale gzdzie go
        nabyć?
        Pije herbatkę malinową i kupiłam też liść maliny i wiesiołka - trochę drogi
        22,50/za 100 kapsułek.
        Tylko w Nowym Targu jak dwa lata temu rodziłam i taka kobieta prosiła o srodek
        znieczulający bo ją tak strasze bolało i tak strasznie wzdychała i jojczała -
        to położna na to " W BIBLI JEST NAPISANE, ZE W BÓLACH BĘDZIESZ RODZIŁA" - to
        nie wiem jak zareagują jak ja zaczne przybierać na łóżku porodowym różne
        pozycje np. w kucki albo na klęcząco.
      • gota Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 16.07.04, 10:50
        ja tez bez. i moge sie zalozyc, ze bym nie popekala gdyby nie ten
        idiota!-lekarz, ktory zamiast cierpliwie poczekac i dac sie dziecku urodzic,
        chwycil malego i go ze mnie wyciagnal! doslownie. i to w dodatku PO skurczu wiec
        czulam jak mnie rozrywa- bolala najbardziej z calego porodu). potem jeszcze
        tylko zszyl "na zywca"- niby czyms popsikal ale niewiele to pomoglo wiec sie
        rzucalam i lapalam go za rece (efekten czego jest sliczna "falbanka" na wargach
        sromowych).
        fakt- po 2 godzinach wstalam i poszlam. ale przez pierwszy tydzien siku robilam
        tylko pod prysznicem.
        tym razem musze z nim to wczesniej omowic (niestety lekarz nadal ten sam- nie
        mam lepszego wyjscia)
        pozdrawiam- gota
          • amele Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 08.09.04, 15:55
            z radością donoszę, że 6 tygodni temu urodziłam córeczkę w szpiltalu w
            Wołominie i obyło się bez cięcia i bez żadnego pęknięcia. Poród odbył się do
            wody - co bardzo polecam. Zaraz po urodzeniu łożyska mogłam sama wstać,
            siedzieć i bez problemu korzystać z toalety. Dwa dni po porodzie już tylko
            krwawienie i spory brzuch przypomoinał mi o porodzie bo w zasadzie nic mnie już
            nie bolało. Przy okazji gorąco polecam sam szpital i wspaniałą położną p.
            Sobiech

            pozdrawiam

        • knabino lekarz sadysta 16.01.06, 15:31
          gota, nie umiem się powstrzymać przed komentarzem na temat tego lekarza - ja na
          twoim miejscu chyba bym marzyła o tym, zeby zrobić mu małą operacyjkę na
          siusiaku, też bez znieczulenia. i jak tu mówić w Polszcze o cywilizacji??? do
          niektórych nie dotarła...
    • limes1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 08.09.04, 10:09
      Zazdroszczę, właśnie się dowiedziałam, że w szpitalu, gdzie będę rodzić
      (prawdopodonie tam ze względu na bliskość miejsca), nacięcie jest postępowaniem
      rutynowym. Z drugiej strony położna w szkole rodzenia opowiada historie o
      kobiecie, która w trakcie porodu skutecznie popękała aż do odbytu i teraz
      biednych lekarzy po sądach ciąga.
      • elve Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 08.09.04, 14:23
        położne w szkole rodzenia opowiadają takie historie jakie im pasują. tyle samo
        kobiet pęka do odbytu mimo nacięcia, co nienacinanych.
        a na nacięcie możesz sie po prostu nie zgodzić. na piśmie. ja mam takie
        oświadczenie w torbie do szpitala "i nie zawaham się go użyć" wink.
        • stanowcza Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 20.01.06, 23:11
          a co napisałaś w takim oświadczeniu? czy wystarczy, że się nie zgadzasz, czy
          trzeba to jakoś umotywować albo coś w tym stylu?
          Też nie chcę być nacinana, termin mam już za tydzień, a w moim szpitalu tną
          wszystkie jak leci, czy trzeba, czy nie trzeba. Przeraża mnie to!
      • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 08.09.04, 20:22
        Limes kazda polozna posiada taka opowiesc w zanadrzu.

        Jak znam zycie to- jak to sie u nas niestety praktykuje- ktos jej sie na brzuch
        walnal w czasie parcia na lezaco jeszcze w dodatku i w zasadzie po takiej akcji
        mozna sie skladac z samych szwow.
        Przy rodzeniu bez naciecia wazna jest ochrona krocza. Polozna musi pilnowac
        jego napiecia, dyrygowac parciem. Najlepiej w pozycjach w okolicy pionu bo
        wtedy nawet jak cos peknie to tyle ile musi a musi niewiele wink)
      • bogada Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 26.11.04, 01:26
        limes1 napisała:

        > Zazdroszczę, właśnie się dowiedziałam, że w szpitalu, gdzie będę rodzić
        > (prawdopodonie tam ze względu na bliskość miejsca), nacięcie jest postępowaniem
        >
        > rutynowym. Z drugiej strony położna w szkole rodzenia opowiada historie o
        > kobiecie, która w trakcie porodu skutecznie popękała aż do odbytu i teraz
        > biednych lekarzy po sądach ciąga.


        jejku-ten sam problem co Ty mam.....identyczny!!!!!!! (na lubelszczyźnie rodzisz ?)
    • herotilapia Re:Jak to jest z nacinaniem w szpitalu na Solcu 08.09.04, 20:42
      Przepraszam za szybko

      Jak ta sprawa wygląda w szpitalu śrómiejskim?
      Wstępnie umówiłam się z położną Iwoną Oksiędzką ale tak byłam zaaferowana tym
      co się działo i wogóle szpitalem (nie lubie nie lubie nie lubie po 100-kroć!!!)
      że zapomniałam zapytać, he.
      Wiem że nie jest zwolenniczką znieczuleń ale nie sprzeciwia się jak sobie
      życzysz.
      Pomyślałam, że ten papier nie wyrażam zgody na nacinanie to dobra sprawa tylko
      co wtedy, gdy rzeczywiście okaże się to konieczne???
      Pozdrawiam
      Karolina
      • wieczna-gosia Re:Jak to jest z nacinaniem w szpitalu na Solcu 08.09.04, 21:28
        moim zdaniem wiekszosc nie nacina rutynowo. Za wszystkie nie recze ale co do
        Iwony Oksiedzkiej jestem prawie pewna i co prawda u niej nie rodzilam, ale gdy
        przyjechalam na porodowke z cisnieniem ponad 200 wlasnie ona sie mna dluzszy
        czas zajmowala i przy okazji innymi rodzacymi i mysle ze krocze chroni
        chetnie wink))
        Bardzo w porzadku prowadza porody- faktycznie chyba nie pala sie do znieczulen
        ale placisz to masz wink) Lezalam tam przez 2 tygodnie przed porodem i bede ich
        reklamowac ile sie da uwazam ze bardzo rozsadny personel. Mysle ze karteczka
        nie bedzie ci potrzebna.
        • herotilapia Re:Jak to jest z nacinaniem w szpitalu na Solcu 09.09.04, 17:42
          Dzięki za odpowiedź smileCieszę się że tak to wygląda.
          Powiem szczerze że strasznie się tego bałam, bo już nie chodzi o gojenie
          tydzień i po sprawie, ale o to jak ja będę się czuła ze świadomością że ktoś
          uszkodził mnie wbrew mojej woli, bez pytania i to w taki sposób.
          Pozdrawiam Karolina
    • elve tu kolejna kobieta bez nacięcia 21.09.04, 20:12
      bardzo się cieszę, że mogę się wpisać w tym wątku - bo długo nie miałam na to
      nadziei. w szpitalu wojewódzkim w Gdańsku kobiety są niestety - mimo zapewnień
      innej treści - nacinane rutynowo (od 80 do 99% pierworódek). na szczęście
      tydzień przed porodem zdecydowałam się rodzić w Pucku - tamtejsze położne
      mówią, że bez potrzeby nie nacinają i jakoś tak były w tym przekonujące, że im
      uwierzyłam. podpisałam nawet zgodę na nacięcie w razie konieczności.
      próbowaliśmy wielu pozycji, w tym w wodzie, ale ostatecznie rodziłam na worku
      sako - inne pozycje nie dawały takiej możliwości zatrzymania małego w połowie
      drogi, a trzeba to było zrobić, bo młody się cofał - był owinięty pępowiną. w
      końcu po 1,5 h skurczy partych urodziłam małego - popękałam w arcygroźnym wink
      kierunku odbytu, ale to były małe pęknięcia 1 stopnia, dzięki powściągliwości
      położnej mięśnie mam całe! mam kilka szwów, chodzę i siadam już normalnie, za
      parę dni zdjęcie i nie przeczuwam kłopotów. wszystkim bardzo polecam rodzenie w
      Pucku - położne i lekarze są super, mają znakomite podejście, są pomocni i
      fachowi a przy tym traktują Cię jak człowieka... personel po porodzie jest też
      świetny - pomocny, serdeczny wręcz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka