A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;))

    • pieprz6 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 24.09.04, 14:13
      Och strasznie się bałam, ale udalo się big_grin 13 sierpnia urodziłam moją córcię (3550g i 57 cm) bez nacięcia! Właściwie to myślałam, że sie nie uda, ale jednak. Poród był (niestety) wspomagany oksytocyną, bo odeszły wody, skurczów nie było przez 5 godzin, a potem były za slabe. Okres parcia był bardzo długi. Co więcej rodziłam z obcą położną, którą grzecznie poprosiłam o ochronę krocza (ona powiediała ok, ale tak jakoś bez przekonania, że już myślałam iż nic z tego nie wyjdzie). A jednak udało sięsmile Mało tego ta pani przyjmowała poród bez nożyczek na wierzchu, przynajmniej mój mąż nie wiedział ich winkZałożono mi 2 szwy, bo niestety pękłam (ale nie dużo), które sie rozpuściły po 16 dniach. 2 godziny po porodzie mogłam sie bez problemów umyć i wszystko robić przy dziecku. Z siedzeniem też nie było problemów wink

      • imbirka pieprz6 - a gdzie rodziłaś? n/t 29.09.04, 11:10
        • pieprz6 Re: pieprz6 - a gdzie rodziłaś? n/t 02.10.04, 22:38
          rodziłam na Żelaznej w Warszawie z p. Agnieszką Pilaszek.
      • wellanna Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.11.06, 10:31
        up!
    • silije.amj Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 29.09.04, 20:30
      Wiecie co, z żalu, że dwa razy dałam sie naciąć (czyt. nieskutecznie się
      obroniłam) chyba sobie trzecie dziecko zrobię, żeby tym razem się nie dać wink
      Niby nie mogę narzekać, bo też wstawałam pod prysznic 3 godziny po porodzie,
      dobrze siedziałam i chodziłam, ale współżycie z mężem było NIE DO POMYŚLENIA
      przez 3 miesiące w obu przypadkach. Za drugim razem dziecko miało 4 kilo, więc
      lekarka miała wytłumaczenie, żeby się nie starać.
    • betty761 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 30.09.04, 17:32
      Dopisuję się. Rodziłam bez nacięcia. Krocze pękło w minimalnym stopniu, ale za
      to szyjka macicy popękała mi obustronnie. 2 godziny po porodzie chodziłam.
      Bolało tylko trochę i minimalnie ciągnęły szwy.
      Następnym razem mam nadzieję rodzić też bez nacięcia...no i zabieram kółko smile
      • myelegans Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 03.10.04, 05:56
        Dopisuje sie i ja. Mieszkam w USA i tu tez rodzilam. W mojej klinice, jak
        zreszta w wiekszosci szpitali w Stanach nie robi sie rutynowych naciec, tylko
        wtedy jezeli konieczna jest interwencja z zewnatrz, uzycie kleszczy albo
        proznociagu. Urodzilam naturalnie i bardzo szybko, caly porod od momentu
        poczucia pierwszych skurczow trwal 5 godzin, parlam przez 15 minut. Troche
        popekalam, ale tylko sluzowka dlatego, ze bylo tak szybko i tkanki nie zdazyly
        sie rozciagnac. Chodzilam juz godzine po porodzie, po dwoch godzinach poszlam
        wziac prysznic, pozniej juz normalnie chodzilam i siedzialam, szwow nawet nie
        czulam. Szwy rozpuszczalne nawet nie wiem, kiedy odeszly. Teraz w miesiac po,
        nawet nie moge tego miejsca szycia wymacac.
        Tak nawiasem mowiac, moj lekarz powiedzial, ze naciecie z zewnatrz nie pomaga
        dzidziusiowi, tylko lekarzom na zewnatrz i w tej chwili nie ma absolutnie
        zadnych argumentow "za" chyba, ze wymagane jest uzycie instrumentow (kleszcze,
        proznociag).
    • aleksandrynka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 03.10.04, 20:57
      Dziewczyny, jak ja Wam zazdroszczę!
      Moję cięcie to dla mnie nadal trudna, nie do przebolenia sprawa. Jestem tak
      wściekła na tamtą sytuację, że postanowiłam drugie dziecko (kiedyś tam) rodzić
      w domu, a najchętniej sama. Wtedy ja rządzę, ja decyduję... Ktoś mi pewnie
      powie, że na porodówce też bym mogła... Oby! Ale jak trafić? Póki co jestem ZA
      rodzeniam w domku, po kryjomu, żeby mnie żadna z nożycami nie dorwała, na łóżko
      nie kładła, nie naciskała (tego nie miałam), nie cięła pępowiny ot tak, nie
      wypychała łożyska, pozwoliła z maluchem poleżeć, dała mu poszukać cyca, i tak
      dalej. Chcę pierwotnie, instynktownie, po mojemu, na luzie, bez machinalnej,
      instytucjonalnej przemocy, ja, dzidzia i nasz poród. I gdzieś tam mój mąż.
      Chcę!!!!!!!! chcę, chcę, chcę!!!!!
      I co? Jak znowu zaciążę, to napiszę, jak się sprawy mają. Ale chyba nieprędko,
      póki co! smile))
      • buniuch Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 05.03.07, 12:46
        Ja jestem w podobnej sytuacji, ale nie zazdroszcze. Ciesze sie ze sa kobiety,
        ktore moga normalnie mowic o rodzeniu. Dla mnie, tak jak dla Ciebie,
        aleksandrynko, sprawa jest jak bolesna rana, choc minelo juz piec lat.
        Jesli sie kiedykolwiek zdecyduje na dziecko jeszcze jedno tez sobie przysieglam,
        ze chce sama w domku, bez nikogo. Ja bede sama decydowac o wszystkim!
        Moja babcia byla we wsi akuszerka, odbierala porody kobietom z wlasnej i z
        sasiednich wsi, mowila, ze ona nie wiee, co to jest pekniecie, nie mowiac o
        nacinaniu. Niestety zmarla zanim ja zaszlam w ciaze.
        To jest totalnie nienormalne, ze sie jeszcze nacina kobiety, to jest brutalne
        okaleczenie, w imie czegoi? tych paru groszy, ktore szpital dostaje?
        Kiedys kobiety do konca pracowaly w polu, w polu rodzily, zawijaly dziecko w
        chudstke i dalej pracowaly, bo przeciez nic ich nie bolalo, ani nie ciagnelo.
        A teraz chce nam sie wmowic, ze jestesmy nie idealne, ze natura tworzac kobiete
        sie pomylila i oczyms zapomniala, ze sobie bez interwencji nie poradzimy! To
        jakas groteska! Niby, ze zwierzeta potrafia, a my nie?
        Pozdrawiam wszystkie szczesciary!
    • brn Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 03.10.04, 23:27
      Starannie przygotowywałam się do porodu i rozmawiałam z wieloma położnymi z
      różnych szpitali - m.in. na temat nacięcia. Rzeczywiście większość położnych
      nie zadaje sobie trudu ochrony krocza i raczy zdezorientowane pacjentki
      historyjką o ekstremalnym pęknięciu. Kiedy słyszałam taką "gadkę" albo
      widziałam jak traktuje się pacjentki w danym szpitalu, odwracałam się na pięcie
      i szukałam dalej.
      Zależało mi na tym, żeby położna, która odbierze poród była doświadczona, nie
      była młodsza ode mnie (trochę by mi było głupio, chociaż sama jestem sporo
      przed trzydziestką), nie odzywała się do mnie per "mamuśka", była osobą o dużej
      kulturze osobistej - słowem, żeby była profesjonalistką.
      Polecono mi szpital św. Zofii, spośród pracujących tam położnych wybrałam Jolę
      Miłek. I wiecie co? Udało się. Żadnego nacięcia, żadnego pęknięcia. A Jola ma
      wszystkie "atrybuty profesjonalnej położnej wg brn".
      Poród miałam wywoływany, bo po odejściu wód czynność skurczowa była zbyt słaba
      i nieefektywna. Miałam założone zzo (rewelacja) - to informacja dla tych,
      którzy twierdzą, że przy zzo TRZEBA naciąć, nie trzeba. Poród trwał 4 godziny i
      10 minut! Nie zdążyłam się zmęczyć. Córeczka ważyła 3kg.
    • ewunia_uk Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 03.10.04, 23:49
      Dopiero teraz zauwazylam ten watek, bo raczej nie zagladam na "Ciaze i porod" -
      trzeciego potomka raczej nieplanuje (a przynajmniej na razie wink )

      Obydwa porody bez nacinania. Mieszkam w UK, gdzie nacinanie nie jest
      wykonywane rutynowo.

      W obydwu porodach polozna dyrygowala parciem ("przec"-"nie przec"-"sapac"-
      "teraz troche poprzec"-"teraz stop"). Dzieci co prawda nie byly duze (3050 i
      3200), ale ja tez jestem drobnej budowy.

      Nie mialam pekniec. Wszystko "na dole" wrocilo do normy w przeciagu doslownie
      paru dni. Po drugim porodzie w ogole bardzo szybko bylam na nogach (w UK teraz
      mozna isc ze szpitala do domu juz po paru godzinach), i 24 godziny po porodzie
      mialam caly dom gosci, ktorych raczylam szampanem tudziez tradycyjna angielska
      herbatka. Dwa dni po porodzie bylam na spacerze. Taki ze mnie "gieroj" hehe.

      W obydwu ciazach cwiczylam yoge i specjalne cwiczenia dla ciezarnych. W
      ostatnich kilku tygodniach przed porodem pilam herbatke z lisci malin dwa razy
      dziennie.
      • olida Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 04.10.04, 09:04
        Ewunia-uk, a po co ta herbatka z malin, jeśli mogę zapytać??
    • ewunia_uk Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 03.10.04, 23:55
      Acha, zapomnialam dodac, ze nie mialam znieczulenia zewnatrzoponowego. Do
      zlagodzenia bolu uzywalam tylko Etonoxu i TENS. Nie wiem, czy ma to jakies
      naczenie przy ochronie krocza - tak na zdrowy rozum pewnie ma, bo przy ZZO
      jednak czucie jest ograniczone, wiec moze latwiej o urazy krocza? Ale byc moze
      sie myle.
    • zelda34 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 04.10.04, 10:37
      Ja juz sie chwalilam w oddzielnym watku, ze mi sie udalo bez naciec, ale
      pochwale sie jeszcze raz, zeby nie zanizac liczebnosci w tym smile. Urodzilam bez
      naciec i pekniec trzy tygodnie temu na Zelaznej, z polozna Magda Witkiewicz.
      Chodzilam od razu (tzn. po dwoch godzinach), nastepnego dnia siadalam w
      skrzyznym siadzie, krocze bardzo szybko doszlo do siebie - rewelacja. Zasluga
      poloznej, ktora - tak jak to juz dziewczyny opisywaly - mowila mi, kiedy mam
      przec, kiedy steknac, kiedy oddychac. Ale takze, jak sadze, cwiczen z epi-no
      (tym balonikiem rozciagajacym krocze) przez ostatnie tygodnie przed porodem.
      Pozyczone specjalnie kolko do plywania wrocilo do domu nieuzywane... czego i
      waszym kolkom zycze!
      Pozdrawiam
      Zelda
    • vase Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 04.10.04, 16:15
      Witajcie! To i ja sie dopisze. Rodzilam 2 lata temu. Porod 5 godz (ostatnie 2 w
      szpitalu), faza parcia - 20 min. Rodzilam na kleczaco (na podlodze), opierajac
      sie na lozku lokciami. (Prawie, ze siedzialam na podlodze smile) Kiedy juz bardzo
      chcialam przec, pytam poloznej czy moge (madra bylam, bo chodzilam do szkoly
      rodzenia i wiedzialam, ze jak nie ma pelnego rozwarcia to nie mozna) A polozna
      mi na to: "Rob co ci dyktuje cialo" No to ja dawaj przec! Synek sie urodzil
      zdrowiutki jak rybka smile 2840g, obwod glowki - 35cm. Mialam minimalne
      pekniecie, polozna pytala czy zgadzam sie na szwy (bo w sumie nie sa konieczne)-
      mnie tam wszystko jedno. Wiec zalozyla mi 2 malutkie. (wchlanialne) Wszystko
      zagoilo sie idealnie. Szybko i ladnie. Wyglada, jakbym nigdy nie rodzila.
      Acha, tez pilam herbatke z lisci malin (ok 2 tyg przed porodem). Podobno moze
      przyspieszyc porod. Nie wiem ile w tym prawdy. Ja urodzilam dokladnie w dniu na
      kiedy mialam termin.
      • maagdaa2 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 06.10.04, 13:54
        Witam wszystkie Mamuśki!
        Termin porodu mam wprawdzie na luty, ale przyznaję, że temat nacinania krocza
        budzi we mnie chyba najwięcej emocji. Prawdopodobnie będę rodziła w szpitalu nr
        2 w Sosnowcu. Czy znajdzie się jakaś dobra dusza która poleci mi jakąś dobrą
        położną (która dba o krocze)z tego lub innego szpitala na terenie Sosnowca?!
        Temat ciąży i porodów śledzę w niemieckiej TV i jak to wszystko oglądam, to
        dochodzę do smutnego wniosku, że my tutaj w Polsce mamy do czynienia ze
        strasznym zacofaniem. Jak już wiele dziewczyn pisało, mogę to potwierdzić, na
        zachodzie nacinanie nie jest traktowane tak rutynowo jak u nas.
        Ja mam zamiar walczyć o moje krocze!
        Pozdrawiam serdecznie!
    • bazylea1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 07.10.04, 16:19
      przyczytałam i zazdroszczę - ja dałam się naciąć, połozna stwierdziła że przy
      pierwszym porodzie tak się robi. a rodziłam w Śródmiejskim w Warszawie.
      następnym razem się nie dam, zresztą nie będę rodzic w tym szpitalu. czy trzeba
      miec swoją położną żeby nie dać się naciąć?

      ale mam inny, większy żal - o wywoływanie porodu po odejsciu wód. w PL ma się
      obowiązek urodzić w ciągu 24h od tego. wiem że za granicą to są nawet 3 doby.
      poród na oksytocynie był koszmarnie bolesny, wydaje mi się że naturalne skurcze
      byłoby łatwiej zniesc. dlaczego w Polsce tak szybko się wywołuje a gdzie
      indziej nie?
      • mkrzatala Re: Może rodziłaś na Wołoskiej bez nacinania? 02.11.04, 14:50
        Córeczkę urodziłam 1,5 roku temu, niestety byłam nacinana. Nie miałam na ten
        temat zbyt dużej wiedzy, nie walczyłam. Bałam się chyba tych opowiadań o
        głębokim pękaniu. Teraz gdy poczytąłam, co piszą wszystkie Mamy, które nie były
        nacinane to wiem, że tego mi trzeba. Jestem dopiero w 16tg, ale prócz zdowia
        mojego dziecka myślę tylko o tym.
        Może któraś z Was rodziła na Wołoskiej bez nacinania. Czy mam szansę rodząc tam
        uniknąć nacięcia? Moze możecie polecić jakąś położną, która chroni krocze.
        • bebewawa Re: Na Żelaznej bez nacinania 02.11.04, 15:11
          I ja się przyłączam, miesiąc temu rodziłam na Żelaznej, był to mój pierwszy
          poród, który odbył się bez nacinania, miałam jedynie niewielkie pęknięcie w
          okolicy cewki moczowej (kiedyś tego by nie zszywano). Siedzieć mogłam już po
          porodzie kilka godzin, i gdyby nie komplikacje po zzo to poród bym wspominała
          super.
          • neti87 Re: Na Żelaznej- komplikacje po zzo??? 02.11.04, 15:19
            A jakie miałaś komplikacje po znieczuleniu??? Prosze napisz. Czy można ich było
            uniknąć?
          • jamajka04 Re: Na Żelaznej bez nacinania 02.11.04, 15:28
            A z jaką położną rodzilaś na żelaznej? I dlaczego były komplikacje po zzo...?
            brrrr... mam nadzieję, że już przeszły

            pozdrawiam jamajka
            • bebewawa Re: Na Żelaznej bez nacinania 02.11.04, 15:54
              Niestety podczas wkłuwania doszło do przekłucia opony rdzenia (spowodowane albo
              moim poruszeniem się albo drgnięciem ręki anestezjologa), co skutkowało tym że
              przez ponad 10 dni miałam okropny ból głowy, który nasilał się przy zmianie
              pozycji ciała, po 2 dniach od porodu musiałam znowu wrócić do szpitala, gdzie
              bombardowano mnie kroplówkami. Nie było to przyjemne. Myślę, że tych
              komplikacji można by było uniknąć gdyby wkłucie zzo było zrobione wcześniej, a
              nie w momencie gdzie skurcze były już naprawdę bolesne. Co do położnej to nie
              miałam swojej wyszłam z założenia, że na Żelaznej i bez opłaty zajmą się mną
              profesjonalnie no i się nie pomyliłam, a rodziłam z panią Kasią (nazwiska
              niestety nie pamiętam).A te komplikacje to podobno występują u 1 na 10
              rodzących.
              Całe szczęście dzisiaj po bólu głowy już tylko pozostałe nieprzyjemne
              wspomnienie.
              Pozdrawiam
              Magda
      • kuleczek Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 04.11.04, 22:45
        Bo w Polsce to chyba mamy jeszcze epoke komuny i strasznego zacofania. Lekarzom
        i poloznym malo sie placi wiec wychodza z zalozenia, ze po co sie starac.
        Przeciez to nie ich krocza tylko cudze. Dla nich najwazniejsza jest ich wygoda
        i szybki porod a dla nas rowniez dobre samopoczucie po porodzie. Jestem ciekawa
        jak to bedzie ze mna. Czy uda im sie mnie polozyc na plecach-ha,ha,ha!!! Skoro
        liczba naciec maleje podczas porodow w pozycji kucznej lub nawet na stojaco to
        po co kaza kobietom lezec w pozycji zupelnie nienaturalnej i niezgodnej z
        silami grawitacji. Wtedy sie utrudnia i porod nie nazwalabym naturalnym. POROD
        NATURALNY wg mnie to taki w ktorym umozliwia sie kobiecie dogodna pozycje.
        Kiedys kobiety nie rodzily na lozkach tylko jak im dyktowal instynkt. Bede
        walczyla o swobode ulozenia ciala i nie nacinania zadnym zelastwem moich
        najintymniejszych miejsc. Apeluje o to samo do innych kobiet bo dopoki my
        bedziemy milczaly jak grzeczne owieczki podczas NASZEGO porodu dopoty sytuacja
        w Polskich szpitalach sie nie zmieni.
    • inka2001 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 02.11.04, 18:26
      Też należę do tych, którym nacięcie zostało oszczędzone. I bardzo sobie to
      chwalę. Zaraz po porodzie mogłam normalnie usiąść w fotelu i zjeść zaległą
      kolację smile))
      Następnego dnia rano gotowa byłam już rodzić powtórnie, żadnych złych
      wspomnień, żadnych dolegliwości poporodowych.
      Rodziłam w lipcu na Żelaznej. Następne dziecko też tylko tam smile))
      • wieczna-gosia dopisywac sie!! 24.11.04, 09:41
        linuss i reszta, uaktualnijmy liste kobiet bez naciec. Wpisujemy jak przebiegal
        porod, jak polozna chronila krocze, w jakiej pozycji rodzilyscie, jesli bylo
        pekniecie to jakie i jak wam sie wydaje dlaczego.
        • linuss1 Re: dopisywac sie!! 24.11.04, 10:09
          Wieczna Gosia - moze zalozymy klub walczacych?
          Ale dzieki za pomysl bo swietny!

          Ja juz dopisuje moja zone!
          Otoz porod w szpitalu na Kamienskiego we Wrocławiu.
          Zona uparta i nastawiona, ze woli peknac na pol niz dac sie naciac.
          Ja przymuszony do rzecznikowania w tej sprawie mialem wczesniej
          rozkaz bic każdego, kto sie do niej zblizy ze skalpelem.
          Dodam, ze rozkaz taki dostalem takze od babci zony oraz kilku innych
          babc w tym takze moich, ktore pytalem o to czy kiedys slyszaly
          by jakas kobitka rodzaca w latach 40. i 50. pekla. I starszaki w ogole nie
          slyszaly o czyms takim!!! A w ich czasach na szczescie nie nacinano!
          No wiec ogolnie zona sie tez uparla na pozycje fizjologiczne bo przeczytalismy w
          wielu zrodlach,z e takie pozycje najlepiej chronia tkanki rodzacych. Gdyz glowka
          nawet jak jest duza rownomiernie uciska cale krocze. A jesli kobitke polozyc na
          wznak to glowka naciska ostro na tkanki pod spodem czyli w przypadku lezenia na
          te czesc, ktora graniczy z odbytem (moze stad te mrozace krew w zylach opowiesci
          o pekaniach, ktore przypominam w naturalnych pozycjach zdarzaja sie nieczesto).
          No i sie udalo! Zonka nie pekla, dziecina nasza pierwsza elegancko zrobila bez!
          Zna usmiechnieta, krocze nienaruszone, bez szwow, ciagniecia etc. a zona jak
          sarna biegala po sali chwile po porodzie.
          I w ogole pozniej namawiala wszystkie babeczki oczekujace na final zeby sie nie
          daly. I ja tez namawiam zwlaszcza,z e prawo i badania naukowe swiadcza na nasza
          strone.
          No dodam tylko, ze zona sie przygotowywala - masaze + balonik epi no +
          przekonanie zeby sie nie dac zastraszyc.
          Takze zycze wszystkim zeby sie nie daly niepotrzebnie kaleczyc. Dla wlasnej
          wygody i komfortu po porodzie bo sil tzreba potem ogrom. I zal mi babeczek,
          ktore w szpitalu nie mogly normalnie usiasc a urodzily dzieciaczki male i same
          byly mlode po dwadziescia pare lat.
          W ogole to postanowilem skrzyknac kobitki z forum: edziecko zeby sie podzielily
          nazwiskami poloznych, ktore chronia krocze kobiety. I moze wspolnymi silami uda
          sie stworzyc liste polecanych poloznych, ktorym dobro pacjentek lezy na
          wzgledzie i wtedy uruchomimy mechanizmy rynkowe, ktore zmusza czesc personelu -
          nazywany przez mnie zabetonowanym - do jakichs ruchow aby wreszcie polskie
          babeczki rodzily tak jak rodza Kanadyjki, Brytyjki czy Amerykanki.
          To z korzyscia dla nas wszystkich, a zwlaszcza mam i dzieci!
          Takze pozdro!
          linuss
          • agawa5 Re: dopisywac sie!! 24.11.04, 10:18
            Linuss jestes moim idolem. Wieczna Gosia oczywiście również i to od dawna.
            Pozdrawiam Wassmile
            • linuss1 Re: dopisywac sie!! 24.11.04, 10:44
              Agawa jakbys kiedykolwiek potrzebowala wsparcia to od razu daj znac!!!
              Przypedze jak batman!
              linuss
              • agawa5 Re: dopisywac sie!! 25.11.04, 08:42
                Dzieki Linuss, bede o tym pamietała.
                Pozdrawiam smile
        • falafala Re: dopisywac sie!! 20.07.05, 13:19
          Nie mialam naciecia, a pekniecie male, (jeden supelek) podobno cora pociagnela
          mnie z lokcia wink, rodzilam na czworaka, polozna rozgrzewala mi krocze ciepla
          mokra szmatka. MOja kolezanka nie miala zadnego pekniecia i rodzila w kucki.
          Acha jeszcze jedno jest troche badan o nacieciu krocza i dowodza one ze
          pekniecia samoistne sa najczesciej mniejsze i lepiej sie goja niz naciecia.
          Tylko nieznaczny odsetek kobiet zeczywiscie potrzebuje naciecia.
          • wellanna Re: dopisywac sie!! 18.08.06, 18:37
            up!!!!
            • aneta-mama Re: dopisywac sie!! 18.08.06, 20:40
              pierwszy poród nacięcie i kleszcze-koszmar.drugi rewelacja bez naciecia żadnych
              pęknięć.To naprawde zależy od prowadzącej poród i oczywiście wskazan ,bo czasem
              poprostu nie da sie inaczej(koleżanka z pokoju popekała az do odbytu bo połozna
              za wszelką cene chciała uniknąć naciecia)
        • wellanna Re: dopisywac sie!! 04.02.06, 08:13
          Up!
        • wellanna Re: dopisywac sie!! 11.08.06, 12:13
          smile))
    • linuss1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 24.11.04, 15:23
      Podnosze watek specjalnie dla Asieki, ktora wlasnie poinformowala, ze dolaczyla
      do niniejszej listy!!!!
      linuss
      • jutka7 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 25.11.04, 13:01
        Linuss, robisz świetna robotę, wielkie podziękowania! Ja wprawdzie nie jestem
        jeszcze w ciąży (a może jestem? czekam z nadzieją...), ale już teraz wiem, ze
        nie dam sie naciąć! Mam jeszcze techniczne pytanie- wyczytałam, ze najbardziej
        sprzyjającą porodowi pozycją jest pionowa- czyli jaka? Jak rodząc np. w kuckach
        położna może czuwac nad przebiegiem porodu? Chyba, ze zabrakło mi wyobraźni do
        tej pozycji pionowej...
        • linuss1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 25.11.04, 13:13
          Jutka,

          Zaocznie wpisalas sie na liste niecietych, ale trzymam Cie za slowo (i mam
          nadzieje, ze wkrotce dolaczysz do tego klubu)!
          Faktycznie pozycje pionowe sa najlepsze dla rodzacej, a mniej wygodne dla
          poloznych i lekarzy.
          A wiadomo,z e personel szpitala chcialby wszystko miec na oku. Nawet niestety
          kosztem kobitek.
          Sek w tym, ze z braku kasy nasze oddzialy nie sa przystosowane do tego zeby bylo
          wygodnie kobiecie i jednoczesnie zeby lekarz mial dobre pole widzenia.
          W szkole rodzenia, do ktorej chodzilismy z zona, polozne jednak namawialy do jak
          najwiekszej pionizacji ciala.
          W ogole ta szkola byla super i polozne super (szkola Sage-Femme we Wroclawiu
          polozna Asia Syrek-Rawiak) takze kazdemu z Wrocka polecam.
          Niestety w wielu szpitalach ponoc ograniczaja swobode kobiet w finalowym
          momencie porodu. Ale wiesz tu juz pisaly niektore babeczki, ze nikt na sile nie
          bedzie Cie ladowal na loze madejowe! Wiec jesli bedziesz czula, ze ta pozycja
          jest najlepsza to zdaj sie na instynkt i nie sluchaj nikogo procz siebie!
          Info o pozycjach, ktore mozesz wykozrystac znajdziesz na stronce:

          www.rodzicpoludzku.pl/porod/pozycje.html
          trzymaj sie !
          ps.
          tutaj Ci jeszcze skopiowalem info o zaletach pozycji pionowych:
          Zalety pozycji wertykalnych

          Przyspieszenie rozwierania szyjki
          Przy zachowaniu pionowej pozycji ciała rodzącej kobiety, główka dziecka mocniej
          naciska na szyjkę macicy i przyspiesza rozwieranie.

          W pozycji horyzontalnej ucisk główki na szyjkę jest minimalny, zatem proces
          rozwierania jest wolniejszy i trudniejszy. Taki poród wymaga dużo większego
          wysiłku, zarówno ze strony matki, jak i dziecka.

          Zwiększenie regularności i intensywności skurczy
          W pozycji pionowej skurcze macicy są bardziej regularne, silniejsze, częstsze.
          Badania brytyjskie dowiodły, że czas porodu w pozycjach wertykalnych w
          porównaniu z porodem tradycyjnym skraca się nawet o 40%! Skrócenie czasu i
          wzrost dynamiki porodu nie wymaga większego wysiłku, także dlatego, że mięśnie
          krocza pozostają rozluźnione.

          Lepsze dotlenienie dziecka
          Gdy poród odbywa się wertykalnie, łożysko jest lepiej ukrwione, a co za tym
          idzie dziecko otrzymuje więcej tlenu. Natomiast podczas leżenia na plecach
          uciśnięta zostaje aorta zstępująca i żyła główna wewnętrzna. Wielogodzinne
          pozostawanie w tej pozycji w I okresie porodu powoduje niemal całkowite
          zamknięcie światła żyły. Zablokowanie odpływu krwi może spowodować hipotensję i
          krwawienie u matki.

          Ułatwione oddychanie
          Przy pionowym ułożeniu ciała kobieta może wykorzystać swobodny i głęboki oddech
          do zmniejszania bólu. W tej pozycji łatwiej jest jej zapanować nad rytmem porodu
          poprzez dostosowanie rytmu oddechu do skurczy. W czasie leżenia na plecach
          oddech staje się na tyle płytki, że wykorzystanie przepony jest praktycznie
          niemożliwe.

          Mniejsza potrzeba uśmierzania bólu
          Kobiety rodzące w pozycjach wertykalnych odczuwają mniejszą potrzebę
          farmakologicznego uśmierzania bólu. Częściej korzystają z naturalnych metod,
          takich jak masaż czy kąpiel w ciepłej wodzie, pozwalających zachować pełną
          świadomość i kontakt z własnym ciałem. Leżenie "na wznak" - z powodu
          ograniczonej aktywności - powoduje uzależnienie od pomocy innych osób i wzrost
          znaczenia środków przeciwbólowych.

          Zmniejszenie lęku i napięcia
          Pozycje wertykalne zmniejszają lęk i napięcie rodzącej. W organizmie kobiety
          wydziela się mniej adrenaliny hamującej skurcze, na rzecz naturalnej oksytocyny.
          Dzięki temu poród przebiega szybciej i regularniej. Unieruchomienie na łóżku
          porodowym spowalnia lub nawet zatrzymuje akcję porodową, ponieważ wzmaga
          niepokój, który zakłóca równowagę hormonalną i mechanizm porodu.

          Efektywniejsze wykorzystanie sił
          Pozycje wertykalne zachęcają kobietę do aktywnego poszukiwania najwygodniejszych
          pozycji także w czasie przerw między skurczami. Lepszy odpoczynek pozwala na
          większą mobilizację sił w czasie parcia. Gdy kobieta leży na plecach, jej
          wysiłek jest niewspółmierny do efektów i zmęczenia.

          Ułatwienie parcia Zasadnicza różnica pomiędzy porodem na plecach a porodem w
          pozycjach wertykalnych wynika z ułożenia kanału rodnego. Gdy kobieta stoi, kuca
          lub siedzi kanał rodny skierowany jest do dołu. Na przesuwające się dziecko
          działa więc dodatkowa siła - grawitacja - która wzmacnia siłę skurczy.

          Leżenie na plecach powoduje, że kanał rodny skierowany jest skośnie do góry.
          Mięsień macicy pracuje pokonując dodatkowy opór siły ciążenia, która zamiast
          pomagać, przeszkadza. Dziecko z trudnością przesuwa się w kanale rodnym w stronę
          ujścia, gdyż "przyciskane" jest siłą grawitacji do kręgosłupa matki.

          Zwiększenie wymiaru miednicy
          W pozycji pionowej kość krzyżowa jest ruchoma, więc podczas przechodzenia główki
          dziecka połączenie krzyżowo-guziczne cofa się, co pozwala na zwiększenie
          przednio-tylnego wymiaru miednicy aż o 30 %. W pozycji leżącej kość krzyżowa
          jest całkowicie unieruchomiona, a otwór dolny miednicy zwężony.

          Zmniejszenie ryzyka pęknięć krocza Zachowanie pionowej pozycji w czasie parcia
          zmniejsza ryzyko pęknięć krocza i potrzeby jego nacinania, gdyż w trakcie
          wyrzynania się główki tkanki wokół krocza naciągają się równomiernie.
          W pozycji "na wznak" główka dziecka najmocniej napiera na krocze w okolicach
          odbytu. W tej sytuacji, nawet mimo ewentualnego nacięcia, możliwe jest pęknięcie
          śluzówki lub ściany pochwy.

          Ułatwienie samoistnego odklejania łożyska
          Pozycja pionowa korzystna jest również w III okresie porodu. W czasie wydalania
          łożyska łatwiejsze jest jego samoistne odklejanie i samooczyszczanie macicy.
          Także w tym przypadku działanie siły ciążenia może pomagać lub przeszkadzać.
        • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 26.11.04, 10:24
          poczytaj sobie tu wypowiedzi- dziewczyny pisza jeszcze ze rodzily na boku.
          Generalnie trzeba sie zdac na cialo w czasie parcia. Ja w domu rodzilam w kucki
          pupa do poloznej oparta na siedzacym mezu.
          Przema rodzilam na takim fajowym lozku porodowym ktore zamienialo sie w
          tron wink) oparcie bylo pionowo, a pod nogi mialam podporki tak ze tez w zasadzie
          kucalam wink
    • asieka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 25.11.04, 15:15
      To i ja sie dopisuje wink
      Pierwsze dziecko, okazalo sie ze mozna urodzic bez naciecia, choc stanowilo to
      spora sensacje na oddziale (pani w dyzurce pielegniarek "pierwiastka?
      nienacieta? jakim cudem?", doktor podczas obchodu "aaaa, to pani sie nie dala
      naciac!" wink)
      Tak mi sie wydaje ze osoby zdecydowane na nienacinanie warto by rodzily z
      mezem/ TZ - juz on przypilnuje nadgorliwy personel.

      pozdrowienia
      Asieka
      • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 26.11.04, 10:20
        asieka opowiedz w jakiej pozycji rodzilas, czy robilas cos przed porodem w celu
        nie bycia nacieta i jak wygladalo samo parcie i polozna... no wiesz... jak
        najwiecej informacji wink) ile pamietasz oczywiscie wink)
        • asieka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 26.11.04, 18:41
          Pozycja- na lozku, na siedzaco, choc czasami sie kladlam na plecy- bylo mi
          wygodniej. Przed porodem w miare mozliwosci uskutecznialam masaz z mascia
          nagietkowa (atlantis75 gdzies ladnie opisala jak to sie robi). Na temat samego
          parcia nie potrafie zbyt duzo powiedziec, staralam sie tylko robic to co mi
          polozna kazala, a wiec na przemian oddychac "jak bym zdmuchiwala swieczke",
          przec, oddychac, nie przec (niekoniecznie w takiej kolejnosci oczywiscie wink)
          Wiecej grzechow nie pamietam wink)
        • weronikaglow Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 10.12.04, 11:45
          Dzien dobry,
          podciagam ten link bo jest dla mnie dowodem, ze mozna zwalczyc rutyne. Rodze w
          marcu przyszlego, teraz zaczelam masaze polecane w wypowiedziach z kilku
          pierwszych postow i mam nadzieje, ze sie dopisze do tej fajnej listy.
          Pozdrawiam wszystkie mamy!
          weronika
      • agawa5 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.12.04, 10:09
        Asieko, powiedz czy mialas położną która sie starała ochronic krocze czy nie? Z
        Twojego opisu wynika ze wzięłas wszystko na siebie. Pytam bo zastanawiam sie,
        czy jesli nie znajde kompetentnej połoznej, to wystarczy mi tylko przygotowac
        swoje ciało na poród i uda mi sie uniknąć pękniecia. W moim szpitalu nacina sie
        wszystkie pierwiastki wiec pozostaje mi jedynie sie temu sprzeciwic i liczyc na
        to ze dobrze przygotowałam swoje krocze do urodzenia dzidziusia.

        A tak w ogóle ile wazył Twoj maluszek po urodzeniu??

        • asieka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 10.01.05, 10:25
          Hmm. Trudne pytanie wink Jak rozmawialismy z pania polozna przy okazji zwiedzania
          porodowek i decydowania sie na szpital to na pytanie o nacinanie odpowiedziala
          niemal standardowo, a wiec ze jest to zabieg ktory ma ulatwic kobietom
          urodzenie dziecka, ze mozna popekac itd, ale tez ze jak sie nie chce byc
          nacietym to ona sie postara nie naciac. Na moj gust podczas samej akcji troche
          za szybko lapala za nozyczki i trzeba bylo jej tlumaczyc ze chcemy sie obejsc
          bez tej przyjemnosci. Nie wykluczam ze faktycznie w moim przypadku jakies tam
          wskazania do lekkiego naciecia byly, bo pekniecia jakich sie dorobilam doktor
          zszywal ze 40 minut wink) i dostalam potem do podpisania papierek ze sie nie
          zgodzilam na naciecie. Ale jak bym miala powtorzyc calosc to tez trzymalibysmy
          pania nozycoreka z dala od tak wrazliwych miejsc wink
          A Grazynka byla (i jestwink) dzieckiem w normie- 3400 g, 55 cm, obwod glowki 33
          cm.
          • asieka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 10.01.05, 10:32
            Aaa, skleroza- pani polozna oczywiscie mowila kiedy przec a kiedy nie, choc
            sluchanie jej i stosowanie sie do polecen (skurcze rzadza sie swoimi prawami,
            psiakrew wink) to inna sprawa.

            pozdrawiam z Tobołkiem na kolanach
      • magda1975 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.12.04, 19:31
        Świetny wątek!!!
        Dopiero teraz w całości go przeczytałam, ale warto było.
        Poród przede mną - teraz jestem w 32 t.c. Mam więc czas na ćwiczenia Kegla i
        masaże. Niektórzy też pisali o baloniku epi no, że pomaga. Co to takiego?
        I jeszcze jedno - herbatka z liści malin - od kiedy, aby nie za szybko?

        Pozdrawiam
        Magda
        • falafala Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 20.07.05, 13:27
          Hej mialam to urzadzenie, Epi-no to taki balonik z papka, ktory sobie wkladasz w
          krocze i codziennie papujesz coraz wiecej i cwiczysz z nim. Mozna go stosowac
          dopiero pod koniec ciazy by uniknac ewentualnego wywolania wczesnego porodu. Ja
          zbyt wczesnie sobie go kupilam bo pozniej okazalo sie ze mam streptokoki a przy
          tym nie mozna stosowac go by nie spowodowac ewentualnego wczesnego pekniecia
          blon plodowych. Wiec do niczego mi sie nie przydal, a cena tez duza wiec moim
          zdaniem lepiej zostac przy masarzach.
    • agapat73 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 26.11.04, 00:50
      Za kilka dni rodze i nie wiem co to znaczy mieć wysokie krocze, i czy to prawda
      że przy porodzie przy wysokim kroczu i przy wywołaniu porodu jest nieuniknione
      jego nacięcie. Lekarz powiedział mi, ze przy mojej budowie będą rozległe
      nacięcia
      • linuss1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 28.11.04, 13:14
        Agapat73,

        Sledzę wszystkie te posty uważnie, ale Twoj mi jakos umknął.
        Tzn. nie odpowiem na Twoje pytanie, bo nie znam odpowiedzi, no i określenia
        "wysokie krocze" nigdy nie słyszałem.
        Na Twoim miejscu skontaktowałbym się z:

        Biurem Informacji i Interwencji Fundacji Rodzić po Ludzku
        Ul. Nowolipie 13/15, 00-150 Warszawa
        Tel.0-22 635 30 92

        Tam będziesz mogła posłuchać porady fachowców w dziedzinie rodzenia.
        pozdrawiam,
        limuss
    • bietka2 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 26.11.04, 11:14
      To i ja sie dopisuje. Pierwszy porod - naciecie, zupelnie nie wiem po co.
      corcia wazyla 2880 i mierzyla 52 cm, ale wczesniej naczytalam sie tych
      wszytkich opowiesci rodem z horroru, co sie stanie jak nie zostane nacieta,
      utwierdzila mnie w tym jeszcze moja gin i polozna u ktorej rodzilam w szpitalu
      na Karowej.

      Przy drugim porodzie bylam madrzejsza i pomimo, ze rodzilam w oslawionym z cc
      Damianie to nikt mnie nie nacinal, synek urodzil sie po 8 min parcia, a mi
      tylko lekko pekl naskorek na jeden szef. Po godzinie moglam siedzie, a
      nastepnego dnia nie czulam tam kompletnie nic, nie mowiac, ze jak tylko polog
      sie skonczyl moglam normalnie wspolzyc, co po pierwszym porodzie przez pewien
      czas nie bylo mozliwe ze wzgledu na silny bol.
      Nie mialam tez w tym przypadku zadnych innych problemow z fizjologia, co
      niestety mialo miejsce poprzednio.

      Teraz bede rodzic trzeci raz i mam nadzieje, ze jezeli nie bedzie naprawde
      koniecznosci urodze bez ciecia.
      • monikaj1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 26.11.04, 21:07
        I mnie się udało bez nacięcia, z czego bardzo się cieszę. Pękłam na 2 szwy przy
        rodzeniu barku, ale ponoć "w dobrą stronę". Żadnych dolegliwości ze strony
        krocza nie odczuwam, od początku bez problemu siedzę (urodziłam 17 listopada).
        Pozdrawiam,
        Monika
        • asia255 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 30.11.04, 12:00
          Kiedy rodzilam pierwszego syna nacieto mi krocze, oczywiscie bez mojej zgody.
          Odczulam to bolesnie, nie mowiac o zakladaniu szwow. Dlatego kiedy zaszlam w
          druga ciaze to wlasnie naciecie krocza spedzalo mi sen z powiek - tego tylko
          sie balam. Urodzilam piec tygodni temu - 24. 10. Podczas porodu polozna juz
          szykowala sobie ten "magiczny zestaw" choc bole parte jeszcze sie nie zaczely i
          wlasciwie nie bylo wiadomo, jak przebignie druga faza porodu. Stanowczo
          zaprotestowalam, a ze byl ze mna maz musiala wziac to pod uwage. O dziwo Kuba
          Urodzil sie gladko w dwoch skurczach, a mnie nic ale to nic sie stalo -
          sluzowka w dwoch miejscach otarta i nic wiecej, Po trzech godzinach normalnie
          chodzilam i siedzialam. Dziewczyny nie pozwalajcie sie ciac jezeli nie ma
          prawdziwej potrzeby, a tym bardziej jesli sie tego boicie jak ja. Naciecie
          krocza to najczesciej pojscie na latwizne przez polozna czy lekarza, bo taki
          porod przebiega szybciej i latwiej jest go odebrac.
          Pozdrawiam
          Asia - mama Bartka(12.01.2001) i Kuby(24.10.2004)
    • weronikaglow Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 03.12.04, 11:56
      podciagam ten watek bo warto to wiedziec.
      weronika
    • magda1975 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 16.12.04, 19:23
      Nie wiem dlaczego, ale mój list pojawił się nie na końcu, ale gdzieś w śwodku,
      dlatego jeszcze raz piszę:
      Świetny wątek!!!
      Dopiero teraz w całości go przeczytałam, ale warto było.
      Poród przede mną - teraz jestem w 32 t.c. Mam więc czas na ćwiczenia Kegla i
      masaże. Niektórzy też pisali o baloniku epi no, że pomaga. Co to takiego?
      I jeszcze jedno - herbatka z liści malin - od kiedy, aby nie za szybko?

      Pozdrawiam
      Magda
    • tyagata Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 17.12.04, 09:21
      Wieczna Gosiu moj porod wygladal w skrocie tak:
      1) pozycja do parcia oczywiscie na lezaco, na slynnym łozu madjowym (fajnie
      ktos to ujął) z lampa niemal miedzy nogami,
      2) oczywiscie wsrod okrzykow: szybciej przyj, juz konczymy!
      3) nastepnie bylo ciach! nozyczkami, co poczulam, bo lekarz nie wstrzelil sie w
      skurcz i pozniej uslyszalam tylko: o cholera! i lekarz pognal o starszego kolege
      4) ból byl bardzo duzy tak, ze sie rozplakalam i dostalam dreszczy, telepawek
      nog i rak i w ogole to byl najokropniejszy moment mojego porodu,
      5) polozna wyciagnela moje dziecko i pozniej byla dalsza męka przy szyciu
      6) na koncu sie dowiedzialam, ze ponoc mialam takie tkanki, ktore sa podatne na
      rozdarcia i to byla ostateczna wina tego, ze po nacieciu moje krocze peklo
      dalej i znacznie rozleglej niz sie spodziewali w szpitalu
      7) po wszystkim mialam okropne klopoty z czynnosciami fizjologicznymi - siku
      wylacznie pod prysznicem, o wyproznianiu nie wspomne - raz, ze bol, a dwa opory
      psychiczne - wydawalo mi sie, ze zwyczajnie pekne na pol w wc
      Do innych atrakcji, ktore zawdzieczam nacieciu dodam tylko - klopoty z
      siedzeniem - dlugie, duzo dluzsze niz opisywane przez niektorych do zdjecia
      szwow, krocze mialam zszywane dwa razy po rana sie nie goila po pierwszym
      zeszyciu, o opiece nad dzieckiem nie wspomne - moja mama byla pierwsza mama
      mojego dziecka bo ja moglam wylacznie lezec !
      blizne mam do dzisiaj sporą, w sumie kilka dobrych miesiecy musialam
      przechodzic rekonwalescencje - nasiadowki, leki, przemywania, odkazania, masci,
      wietrzenia, wizyty u kolejnych lekarzy - kazdy mial inne zdanie ale wiekszosc
      pytala: kto pania tak pokiereszowal? i kiedy podawalam nazwisko - lekarz jest w
      moim miescie dosyc znany to zazwyczaj bylo milczenie.
      I tak jakos mi sie nie chce wierzyc, ze bylam jedyna. Kiedy zapytalam, czy
      szpitale prowadza statystyki osob, ktore po nacinaniu maja takie klopoty to
      oczywiscie nie bo ta sprawa juz nie dotyczy porodu. Rana poporodowa to osobna
      historia.
      Ale czytajac to forum widze, ze wiele kobiet ma problemy po tym zabiegu.
      Ja uwazam, ze w moim przypadku:
      mogla to byc wina skory (moglo tak byc chociaz nie mam zadnych sklonnosci do
      nadmiernego pekania skory, jakichs bliznowcow czy czegos w tym stylu)
      wina na pewno lezala po stronie pozycji do parcia - na połlezaco czyli
      niefizjologicznie (przeciez wiekszosc dzieci ustawia sie do porodu glowka do
      dolu - PIONOWO, my tez poruszamy sie PIONOWO i wedlug opisow roznych osob
      wlasnie porod PIONOWY jest fizjologiczny)
      moj obecny lekarz uwaza, ze wina lezala glownie po stronie pozycji - gdybym
      rodzila w pionie (o czym w szpitalu wtedy nie bylo w ogole mowy) to glowka by
      rownomiernie uciskala cale krocze a nie tylko dolna jego częsc!
      I daltego teraz robie sobie masaze, szukam poloznej, ktora przynajmnije bedzie
      sie starala nie nacinac z wygody czy przyzwyczajenia i oczywisice nie wleze na
      to cholerne loze!
      Mam nadzieje, ze porod bedzie fizjologiczny i bez komplikacji. Pierwszy taki
      byl ale zostal zepsuty przez rutyne albo niewiedze.
      Bo niby zawsze lekarze powtarzaja, ze w szpitalach strasznie boja sie bledow
      ale wiemy przeciez jak trudno ukarac lekarza za popelnione bledy.
      I jeszcze uwazam, ze gdyby kobietom, ktore sa przeciez ssakami natura sprawila
      za waskie krocze do rodzenia to chyba w ciagu calej ludzkiej przeszlosci, gdy
      nie bylo nozyc ani nici wszystkie kobiety by poumieraly albo chodzily z ranami
      szarpanymi. A jakos tak nie bylo. I dodatkowo moze na tym forum jest ktos po
      weterynarii i moglby odpowiedziec, czy jakiekolwiek ssaki podczas porodu np.
      instynktownie nadgryzaja sobie krocza zeby zapobiec peknieciom?
      Wydaje mi sie, ze nie bo nie ma takiej potrzeby.
      Ja sie bardzo ciesze, ze teraz o tym sie mowi i ze sie mowi takze o tym,z e ten
      zabieg moze przyniesc wielkie szkody kobiecie. I mam nadzieje,z e to wszystko
      zmierza do tego zeby w szpitalach dzieci rodzily sie zgodnie z fizjologia i bez
      niepotrzebnego okaleczania matek.
      Moze nalezaloby zrobic nowy watek z sonad: kobiety po nacieicach, ktore pekly,
      mialy klopoty z trzymaniem moczu, seksem, opieka nad dzieckiem etc.
      Bo ja osobiscie mam zal do lekarza i do poloznej. Bo przy takiej obsadzie to
      krocze powinno byc naprawde ciete w razie koniecznosci medycznej a nie tak
      sobie dla tradycji czy nie wiem czego.
      Agata
      • wellanna Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.03.06, 21:02
        Ku przestrodze. Straszne.
    • aluc Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 09.01.05, 12:03
      podciągam do góry i dopisuję swój drugi poród - też bez nacięcia

      znów rodziłam na boku, w pozycji półleżącej, najważniejsze okazało się chyba
      dokładne stosowanie się do wskazówek położnej, kiedy przeć a kiedy nie (mimo
      skurczu) - chłopak 4050g, obwód główki 37 cm, założony jeden szew - nawet nie
      wiem gdzie, bo nie czuję smile))

      dwie godziny po porodzie siedziałam w fotelu i piłam herbatę - pewnie wcześniej
      też bym usiadła, ale przypadkowo leżałam jeszcze z kluską na brzuchu, a potem
      przy piersi smile)) wyszłam ze szpitala w drugiej dobie i od tego momentu w
      zasadzie funkcjonuję na pełnych obrotach
    • nordynka1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 11.01.05, 14:31
      wyciągam wątek na górę bo odkąd go odkryłam (wczoraj), zaginął na 3 str
      Ojejku..rodzę pierwszą dzidzię w marcu, mam zamiar wydrukować Wasze posty i
      pokazać położnym. Namierzam się na poród w wodzie, w Wojewódzkim w Gdańsku, ale
      na 100% nie wiadomo czy się uda dostać na tę salę. Jedna z babeczek tu już
      napisała, że w tym szpitalu gadka to jedno a praktyka swoją drogą się odbywa.
      CZyktoś rodził tam w wodzie ? I jak kwestia nacinania wtedy tam wygląda ?
      dziękuje za temat i Wasze posty
      Aga
    • daga1q2 urodziłam bez naciecia 14.01.05, 14:17
      Ja sie dopisuje bo mi sie udalo urodzic bez naciecia!
      Syneczek 4370! Piekny i zdrowiutki!!! Wczoraj wrocilismy ze szpitala.
      W sumie tylko poprosilam na poczatku akcji polozna by zastosowala ochrone
      krocza. I o dziwo kobieta sie zgodzila.
      Takze pozniej lekarz zartowal, z eteraz idzie nowa moda, ze dziewczyny chca byc
      piekne z kazdej strony i bez blizn.
      A szpital niby wykonuje naciecie rutynowo.
      W kazdym razie mialam tez to oswiadczenie, ze nie wyrazam zgody na nacinanie,
      ale ono sie nie przydalo bo moja prosba zostala uszanowana. No i mialam tez ze
      soba meza, ktory mial miec oko na nozyczki i reagowac.
      Dodam, ze masaze robilam ale tylko witamina E + olejkiem z kielkow pszenicy w
      kapsulkach + zwyklym olejem jadalnym z migdalow. Masaze robilam gdzies przez 1 -
      3 minuty i rodzilam w kucki. Maz trzymal mnie pod pachami.
      Ciezko to bylo wytrzymac ale sie udalo. Mozna tez bylo stanac bo mi nie
      narzucali pozycji!
      Takze dziewczyny, ktore chca uniknac naciecia nie bojcie sie tylko pytajcie i
      mowcie wyraznie o co wam chodzi! No i trzymam kciuki zeby ta lista rosla!
      No i jeszcze dziekuje Wiecznej Gosi, Joli wie i innym dziewczynom, ktore ten
      temat poruszyly bo po porodzie czulam sie znacznie lepiej niz wiekszosc
      dziewczyn z pokaleczonym kroczem. Krocze i tak przypominalo wieka rane i nie
      wyobrazam soebie zebyl miala jeszcze w tej ranie jakies ciagnace i piekace szwy!
      Zycze wszystkiego najlepszego!
    • daga1q2 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 14.01.05, 14:21
      Aha zapomnialam napisac, ze moj synek to moje pierwsze dziecko.
      pozdr
      • eva-a Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 14.01.05, 14:29
        No i pięknie smile Cieszę się że ten wątek przynosi takie dobre skutki i większą
        świadomość przyszłych mamuś smile
      • imbirka do daga1q2 15.01.05, 17:50
        Dago, gratuluję - napisz jeszcze, gdzie rodziłaś, i z która położną.
        Pozdr. Imb.
    • justa0103 a moze ktoras "pekla" przy porodzie??? 14.01.05, 14:30
      witam troche jest tych postowwink)) mam wrazenie ze wszystkie postuluja by rodzic
      bez niepotrzebnych ran- ja tez bym tak chciala- jestem prawie w 35tc. ale boje
      sie tego ze moga nastapic komplikacje i pekne-a wtedy rana o wiele gorzej sie
      ma. dlatego wybrac czy ryzykowac i zachwac krocze czy lepiej naciac dla
      swietego spokoju... ja juz glupieje a wy??? smile)))
      pozdrawiam
      justyna i patrycja 34/35tc
      • ciaczek Re: a moze ktoras "pekla" przy porodzie??? 15.01.05, 13:48
        Według mnie, nie ma co decydować z góry. Tzn. nastaw się, że może być różnie, a
        decyzję możesz podjąć, że nie chcesz nacięcia rutynowego. Porozmawiaj z
        położną, że wolałabyś bez nacięcia i żeby chroniła krocze, a gdyby się nie dało
        nie nacinać to niech ci o tym powie, albo zadecyduje sama, że to jedyne wyjście.
        Przecież w trakcie porodu się okaże, czy potrzebujesz nacięcia, czy obędzie się
        bez. Byle to nacięcie, to nie było pójście na łatwizne, bo wydaje mi się że
        czasem parę minut parcia dłużej jest warte braku blizny na kroczu. Na pewno
        jednak nie można wszystkiego przewidzieć i kategoryczne nie godzenie się na
        cięcie jest też bez sensu, bo są sytuacje, w których np ze względu na stan
        dziecka trzeba poród przyspieszyć.
        No i na pewno ważna jest pozycja przy porodzie, rodząc pionowo masz większą
        szansę, że się obędzie bez nacięcia i popękania i dzidziuś jest lepiej
        dotleniony.

        Pozdrawiam
      • wieczna-gosia Re: a moze ktoras "pekla" przy porodzie??? 15.01.05, 16:21
        sluchaj wlasnie dlatego zalozylam ten watek.
        Bo tajemnica poliszynela jest to, ze kobiety nie ciete pekaja i to po odbyt.
        Dlatego prosze o wypowiedzi kobiet ktore NIE BYLY CIETE natomiast jak
        najbardziej oczekuje na te ktore pekly, mialy komplikacje, klopoty. Ale uwaga,
        NIE KOLEZANKI, SIOSTRY ITP TYCH PEKNIETYCH ALE JE SAME. Bo tylko one moga
        oprocz opisu horroru zagwarantowac diagnoze- dlaczego tak sie stalo.

        A jednak ten watek dowodzi ze te mityczne pekniecia po odbut sa jak legendy-
        jest w nich ziarno prawdy, ale zobaczcie jak przytlaczajaca wiekszosc opowiesci
        o niecietych jest pozytywna.

        Osoby ktore naciecie mialy- prosze o wypowiedzi w watku dotyczacym nacietych
        kobiet, ktorych jest pare- tu jest zgromadzona wiedza o tym kto ciety NIE byl,
        ok?
      • fiordilligi Re: a moze ktoras "pekla" przy porodzie??? 21.01.05, 13:04
        Ja się dopiszę.
        Rodziłam na Orłowskiego, pierwszy raz w 2000 roku. Teraz rodzę na Ślasku.Samego
        porodu traumatycznie nie wspominam, ale nacięcie do dziś wraca w sennych
        koszmarach.
        Urodziła się glówka , wszystko było pięknie, położne zdecydowały się wtedy
        naciąć, nie wiem po co. Chlasnęły mnie nożyczkami i okazało się właśnie dopiero
        wtedy, że nacięcie pęknie dalej. Więc mnie jeszcze raz i jeszcze raz zupełnie
        bez opamiętania. Dla wyjaśnienia : mała ważyła 3500kg więc tragedii nie bylo z
        wielkością dziecka. Lekarz który przyszedł mnie szyć zbladł. Był bardzo
        delikatny i miły. Szycie nie bolało, jeden moment był taki mało
        przyjemny...Jeszcze w trakcie szycia zaczął wdawać się obrzęk. Po prostu
        organizm jakoś reagował na rozcięty do połowy niemalże pośladek.
        Po godzinie od porodu mialam między nogami coś w rodzaju przysłowiowego
        armatniego mięsa w chwili bezpośrednio po wybuchu. Stał nade mną cały skład
        personelu lekarskiego a jedna studentka prawie wywinęla orła od tego
        widoku.Drapali się w głowę i usiłowali być mili.Okłady z lodu, lignokaina itp.
        Ponieważ ból powodował zamroczenie, tylko kątem oka widziałam, jak sąsiadki z
        łóżek obok piastują swoje maleństwa. Ja tej przyjemności nie miałam.W pierwszej
        dobie nie byłam w stanie ruszyć żadną nogą.
        Leczyłam się intensywnie trzy miesiące. Po sześciu siadłam na rower. Zaczęłam
        się kochać z mężem. Leczenie zakończyłam też sesjami u psychiatry, ponieważ
        popadłam w depresję z powodu skutków okaleczenia mnie podczas porodu - nie
        żartuję.
        Mój przypadek niech was nie zraża. Przed ciążą trenowałam trzy lata pływanie w
        AZS UW. Byłam jednym z gorszych przypadków z moim umieśnionym, mało elastycznym
        kroczem. Ale wierzę, że można było tego uniknąć, a ewentualne peknięcie byłoby
        łatwiejsze do rehabilitacji. Zaczęłam pękać dopiero po nacięciu.

        Doceniam ten wątek i uważam, że brak nacięcia jest lepszy. Teraz będę walczyć o
        ochrone mojego krocza, bo chcę się cieszyć maleństwem, szybko kochać z mężem i
        pięknie wyglądać. Nie dla mnie niepotrzebne cierpienie.
        pozdrawiam i życzę porodów bez nacięć.
        • bamboo Re: a moze ktoras "pekla" przy porodzie??? 18.02.06, 08:37
          Ooo, Boże.. Tego wątku nie da się przejść za jednym razem - zbyt drastyczny.
          Przede mną to wszystko, ale teraz to normalnie zrobiło mi się słabo.
    • hanyszka A ja bylam nacinana... 15.01.05, 14:19
      i tez bylo Ok - paracetamol wzielam tylko w pierwszej dobie, w drugiej kolko
      juz mi nie bylo potrzebne, poza tym zadnych boli, zadnego ciagniecia i
      pieczenia. Po prostu komus sie chcialo zrobic to fachowo i delikatnie, a nie
      ciac "na wyrost". Samo ciecie poczulam leciutko, szycia nie czulam w ogole.
      Moze wiec zamiast bezwarunkowo potepiac naciecie, warto byloby powalczyc, by po
      prostu lepiej je wykonywano - technicznie lepiej, a poza tym nie naicnac
      rutynowo, tylko w razie koniecznosci.
      Przyznam ze ja balabym sie ryzykowac "naturalnych" pekniec.
    • e_r_i_n Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.01.05, 16:27
      Ja nie bylam nacinana, ale niestety popekalam (przede wszystkim dlatego, ze po
      podaniu srodka p/blowoego bardzo szybko rozwierala mi sie szyjka - w ciagu 10
      minut od 2,5 cm do pelnego). Peknieta byla tez sama szyjka, niestety, dlatego
      szyto mnie prawie 1,5 godziny.
Pełna wersja