A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;))

    • tyagata Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.01.05, 16:42
      Mnie natomiast fachowcy i spece tak nacieli,ze peklam dalej. Nie chce do tego
      wracac bo leczylam sie miesiacami i szczerze mowiac do tej pory odczuwam skutki
      tego ciecia.
      Uwazam, ze jest o co walczyc tzn. konsultowac z polozna ew. lekarzem przebieg
      porodu i wolac o ochrone krocza.
      A jesli zajdzie uzasadniona koniecznosc to kazdy sie zgodzi na ciecie, tak jak
      sie kobiety zgadzaja na lezenie miesiacami dla dobra dziecka, czy np. na cc.
      Slyszalam tez, ze zbyt szybki porod nie jest dobry wiec moze w Twoim przypadku
      wlasnie tak bylo. Twoj organizam nie zdazyl sie zaadaptowac do rodzacego sie
      dziecka. W tym przypadku dziwi postawa lekarzy bo powinni od razu reagowac.
      Przeciez od tego sa a nie czekac az popeka Ci szyjka!
      Gdzie Ty rodzilas?
      Natomiast ja uwazam, ze mnie skrzywdzono wlasnie przez rutyne. Bo moj porod byl
      calkowicie fizjologiczny i podejrzewam, ze wsytarczylo zaczekac zamiast mnie
      kroic jak kotleta.
      Co do perfekcyjnego ciecia i szycia tez mam watpliwosci bo wiele sprzaw wychodzi
      dopiero po pologu np. przy seksie. I wiele kobiet sie skarzy, ze czuje
      dyskomfort a niekiedy nawet bol.
      No i dziwne tez jest to, ze sa kraje, gdzie sie ciecia nie praktykuje. Ale o tym
      to juz bylo tu 10000000 wypowiedzi.
      W sumie to sprawy tu nie rozstrzygniemy.
      Ja uwazam, ze mamy wolnosc wyboru i szpitale tez te wolnosc powinny nam
      gwarantowac.
      Jesli ktos chce byc ciety to niech bedzie, jesli ktos tego sobie nie zyczy to
      tez jego sprawa - ma do tego prawo. Przeciez np. wyznawcy Jehowy nie chca
      przetaczania krwi i ich wole szpitale respektuja. dlaczego wiec mialyby nie
      szanowac woli kobiety, ktora chcialaby rodzic z ochrona?


    • kaja781 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 20.01.05, 12:52
      świetny ten wątek i bardzo pouczający - teraz już wiem jak mam walczyc o swoje
      prawo do ochrony krocza - mam tylko nadzieję że mi uda, bo jakoś nie wierzę że
      we wszystkich polskich szpitalach da się namówić położną czy lekarza żeby nie
      nacinali. boje się że będe do tego zmuszona...
      a propos, może któraś z was wie czy w Poznaniu na Polnej można sprzeciwic się
      nacinaniu czy raczej zmuszają. będę wdzięczna za info.
      • weronikaglow Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 21.01.05, 11:36
        Byl tu kiedys cytowany artyklu o nacinaniu krocza. Tekst byl tlumaczony z
        angielskiego i ukazał sie w czasopismie: Medycyna Praktyczna - Ginekologia i
        POloznictwa, 6/2000.
        Komentarz do artykulu napisal dr hab. med. Andrzej Klejewski Ordynator Oddziału
        Położniczo-Ginekologicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Poznaniu.
        MOze wiec tam warto uderzyc? Bo ten lekarz stwierdzil, ze:
        "Wielu autorów przychyla się do zdania, że rutynowe nacięcie krocza
        powinno zostać zarzucone, ponieważ nie odnotowano ewidentnego wzrostu częstości
        występowania urazów krocza i uszkodzeń zwieracza odbytu w związku z
        ograniczeniem stosowania tej procedury".
        Zreszta tu wklejam caly komentarz:

        "Komentarz
        Nacięcie krocza jest jedną z najbardziej powszechnych procedur chirurgicznych.
        Do praktyki klinicznej zostało wprowadzone na podstawie sugestii o możliwej
        roli ochronnej tkanek krocza, bez jednoznacznych naukowych przesłanek.
        Nacięcie krocza, w odniesieniu do klasyfikacji pęknięć krocza, odpowiada
        pęknięciu drugiego stopnia, zatem ma ono chronić przed wystąpieniem pęknięcia
        trzeciego i czwartego stopnia. W niektórych przypadkach, jak na przykład
        podczas porodu kleszczowego, porodu płodu o masie ciała większej niż 4000 g czy
        porodu płodu w ułożeniu politycowym tylnym, profilaktyczne nacięcie krocza, w
        szczególności środkowe, nie zawsze zapobiega pęknięciu krocza trzeciego
        stopnia.
        Roberto i wsp. po przeprowadzeniu analizy licznych wieloośrodkowych badań
        stwierdzili, że selektywne nacięcie krocza może o 9% zredukować częstość
        występowania poważnych urazów krocza, jednak ten wynik zmienia się w zakresie
        pomiędzy 40% redukcją a 38% wzrostem w zależności od przeprowadzonych badań.
        Natomiast rutynowe nacięcie krocza wydaje się, że nie jest korzystne w
        odniesieniu do zmniejszenia częstości występowania urazów krocza.
        Analiza długoterminowych korzyści z nacięcia krocza, takich jak prawidłowe
        napięcie mięśni dna miednicy czy profilaktyka nietrzymania moczu i kału,
        również nie świadczy na korzyść dobroczynnych efektów tego zabiegu. Na
        podstawie badań elektromiograficznych przeprowadzanych 3 miesiące po porodzie,
        stwierdzono lepsze napięcie mięśni dna miednicy u pacjentek po porodzie drogami
        naturalnymi bez nacięcia krocza (nawet u pierwiastek) i po cięciu cesarskim niż
        w grupie kobiet po porodzie drogami naturalnymi z nacięciem krocza.
        Nietrzymanie moczu i kału u kobiet, u których nie rozpoznano uszkodzenia
        zwieracza po porodzie, tłumaczy się uszkodzeniem nerwu sromowego, występującym
        w około 16% po porodzie drogami naturalnymi. Do uszkodzenia dochodzi w czasie
        drugiego okresu porodu, poważnych uszkodzeniach krocza, instrumentalnych
        porodach i makrosomii płodu, raczej niż w nacięciu krocza.
        Kobiety po nacięciu krocza miały większe dolegliwości bólowe w czasie stosunków
        seksualnych i odczuwały mniejszą satysfakcję ze współżycia w porównaniu z
        kobietami, które nie odniosły obrażeń krocza podczas porodu lub doznały
        spontanicznych urazów krocza. Nacięcie krocza jako procedura chirurgiczna
        wymaga rutynowego chirurgicznego odtworzenia anatomii przeciętych tkanek, co
        zwiększa dyskomfort pacjentek i koszty opieki medycznej. Powyższa analiza nie
        wykazuje ewidentnych medycznych korzyści związanych z rutynowym nacięciem
        krocza. Wielu autorów przychyla się do zdania, że rutynowe nacięcie krocza
        powinno zostać zarzucone, ponieważ nie odnotowano ewidentnego wzrostu częstości
        występowania urazów krocza i uszkodzeń zwieracza odbytu w związku z
        ograniczeniem stosowania tej procedury".
        • agawa5 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 21.01.05, 13:31
          moze i warto , ale pod warunkiem ze Dr. Klejewski bedzie przy porodzie. Inaczej
          wiadomo jak jest - każdy lekarz ma swoje poglądy i robi po swojemu. Moja
          przyjaciółka rodziła tam dwie 2,5 kg dziewczynki i ciachali ją rutynowo, wiec
          chyba nie bardzo sie ktokolwiek przejmuje coma do powiedzenia pan ordynator.
    • agalubian Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 21.01.05, 09:35
      Podnoszę wątek (choć niestety nie mogę jak dotąd dopisać się do listy).
    • w_ania Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 02.02.05, 09:51
      o.k jedna z koleżanek poprosiła abym się dopisała do tego postu więc to czynię.
      Mój 2 poród bez nacięcia trwał 6 godzin od odejścia wód a od skurczy 2 godziny.
      Dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe które w tym przypadku przyspieszyło
      automatycznie poród praktycznie po zastrzyku dostałam bóle parte. Trafiłam też
      na super położną na dyżurze (nic nie załatwiałam wcześniej z połoznymi i
      lekarzami), która sama zaproponowała mi że rodzimy bez nacięcia. Powiem iż
      opłacało się pocierpieć te parę minut dłużej dla tego komfortu. Inne
      samopoczucie kobitki jestem na chodzie od samego początku po porodzie mogę
      siedzieć !!!! Niby taka mała rzecz a jak cieszy.
      Mam porównanie bo o pierwszym porodzie (8 godzin)pocięli mnie dość mocno i 3
      tygodnie leżenia bo rana mi się babrała miałam nakłówaną ropsko wychodziło
      pomimo wietrzenia wysiadywania w korze dębu. Tak że jak widać reguły nie ma.
      pozdrawiam
      Ania
    • lechickachata Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 05.02.05, 21:38
      Hej!
      W maju rodzę w Bielsku-Białej. Czy może ktoś polecić mi położną, która ochroni krocze?
      Pozdrawiam wszystkie Mamy!
      Gosia i Maleństwo

      www.TickerFactory.com/ezt/d/1;1;115/st/20050510/dt/6/k/5a71/preg.png
    • kajagrafik Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 12.02.05, 21:18
      Dwa porody bez nacięć, przy pierwszym lekkie pęknięcie, delikatny szew na
      zewnątrz - nie wiem kiedy pękłam, szyto mnie pod lekkim znieczuleniem
      miejscowym, karmiłam na siedząco dwie godziny później. Drugi poród rok później
      bez nacięć i bez pęknięć. W czerwcu będzie trzeci raz, niestety tym razem w
      państwowym szpitalu, gdzie być może nie będą mnie pytali o zdanie. Trochę się
      boję.
    • e_stella Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.02.05, 09:54
      Przy pierwszym mnie nacięto, rutynowo, nikt się nie zastanawiał. Siedziałam
      normalnie, te szwy schowały sie w środku, nie bolalo nic. Przy drugim mnie nie
      nacinali, nie pęklam, oczywiście też nic nie bolalo. Ale jak mam być szczera,
      to nie widzę różnicy między nacinaniem i nienacinaniem. I tak najgorsze jest to
      pakowanie tamponu z jodyną w wiadome miejsce.
      • majowa-panna A po co jest ten tampon z jodyną???? 15.02.05, 09:55
        • barbs Re: A po co jest ten tampon z jodyną???? 28.02.05, 11:38
          Podciągam bo spadło okropnie daleko, a to bezcenne żródło wiedzy. Ja niestety
          na razie z tych ciętych, ale wierzę, że dzięki wiedzy zdobytej w tym wątku w
          lipcu stanę się pełnoprawną członkinią smile
          Barbs
      • weronikaglow urodziłam bez nacięcia :o)) 10.03.05, 19:26
        Dopisuję się do listy nienaciętych!
        Czynię to z wielką przyjemnością, gdyż w ciągu mojej obecności na tym forum
        wypowiadałam się głównie o nacięciach.
        Ta monotematyczność wynikała trochę ze strachu przed nacięciem, a trochę z tego,
        że na podstawie przeczytanej przeze mnie literatury oraz m. in. wypowiedzi
        zawartych w tym wątku uważam ten zabieg za przeżytek.
        W czasie mojego porodu miałam jednak chwile załamania i pomimo dołączonego do
        dokumentacji okazanej w izbie przyjęć oświadczenia (o nie wyrażeniu zgody na
        nacięcie) w pewnej chwili sama przystałam żeby mnie nacięli!
        Ale wówczas o dziwo położna sama zaproponowała próbę ochrony. Ta ochrona to była
        po prostu rezygnacja z nacięcia, bo nie było żadnych okładów z gorącej wody ani
        niczego innego.
        W każdym razie podczas wypierania - niestety w pozycji horyzontalnej - kiedy
        tylko pokazał się kawałek główki położna kazała mi przestać przeć. Jedno parcie
        się wstrzymałam i wydawało mi się, że położna wówczas jakby pomogła mojej skórze
        naciągnąć się - ale tego pewna nie jestem (mąż tego momentu też nie pamięta więc
        w sumie nie wiemy).
        Następnie urodziła się główka i dosłownie w sekundę dziecko całe wyślizgnęło
        się. Dodam, że w dokumentacji obwód główki wynosił 34 cm.
        Ja śladowo pękłam tzn. śluzówka i mam założone dwa szwy, których w ogóle nie czułam.
        Po porodzie czułam się wyśmienicie. Urodziłam małą o 1.55 w nocy z soboty na
        niedzielę, a w niedzielę rano zeszłam po moją rodzinkę, siedziałam po turecku,
        mogłam swobodnie zajmować się dzieckiem itp.
        Została także satysfakcja, że przynajmniej tyle udało mi się zrealizwoać z moich
        wyobrażeń o porodzie.
        Polecam wszystkim takie rozwiązanie i radzę nie bać się tylko rozmawiać z
        położną w czasie porodu o rezygnacji z nacięcia. Jest dużo czasu na rozmowy a
        sama zauważyłam, ze kiedy podjęłam próbę dialogu (przerywaną moimi krzykami i
        jękami) to położna stała się milsza i bardziej otwarta na moje sugestie.

        Dodam też, że dziewczyna, z którą leżałam w sali była nacinana i czuła się dużo
        gorzej ode mnie. Przez wszystkie spędzone wspólnie dni narzekała głownie na ból
        krocza i ciagnięcie szwów.
        Rodziła we Wrocławiu w szpitalu na Kamieńskiego w pokoju porodów rodzinnych!
        Pozdrawiam wszystkich!
        • lillika Re: urodziłam bez nacięcia :o)) 10.03.05, 21:24
          Przede wszystkim gratulacje!!!!!!!!!!! smile)))))))

          Mam też prośbę: czy mogłabym wysłać maila?
          pozdrawiam
          • jamajka04 Re: urodziłam bez nacięcia :o)) 11.03.05, 11:21
            urodziłam bez nacięcia na zelaznej - chlopaka 3900
            mialam switna polozna ale tez cala ciaze cwiczylam kegla a od 36 tc wkroczyly
            masaze mascia nagietkowa, oklady z kawy a potem jeszcze wiesiolek i wit. e - i
            podobno to wszystko bardzo uelastycznilo moje krocze.
            czuje sie swietnie i polecam ochrone krocza
            sorki za brak znakow ale karmie

            pozdrawiam
          • weronikaglow Do Lilika 11.03.05, 19:04
            Lilika!
            Jasne, że możesz wysłać maila! Chętnie odpowiem na każde pytanie.
            Pozdrawiam
            ;O))
        • imbirka Re: urodziłam bez nacięcia :o)) 11.03.05, 13:39
          Gratuluję i pozdrawiam-n/t
        • mama5plus Re: urodziłam bez nacięcia :o)) 11.03.05, 14:01
          kiedy
          > tylko pokazał się kawałek główki położna kazała mi przestać przeć. Jedno
          parcie
          > się wstrzymałam i wydawało mi się, że położna wówczas jakby pomogła mojej
          skórz
          > e
          > naciągnąć się - ale tego pewna nie jestem (mąż tego momentu też nie pamięta
          wię
          > c
          > w sumie nie wiemy).

          Weroniko, ogromne gratulacje przede wszystkim. A co do powyzszego cytatu...na
          tym wlasnie polega najbardziej prawidlowa ochrona krocza!!smile
          Mi tez nikt zadnych okladow nie robil. Juz w szkole rodzenia natomiast mowiono
          nam o tym chwilowym wstrzymaniu parcia przy tzw crowning (nie wiem jak to sie
          fachowo po polsku nazywa i czy ma swoja nazwe) i wtedy polozna ma mozliwosc
          delikatnego `odchylenia` brzegu skory tak by moglo wydostac sie czolo dziecka
          (o ile dobrze pamietam) bez narazania tego brzegu na nadmierna presje.

          jeszcze raz gratuluje i wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Malenstwa
          B
    • mamaaga5 Re: Up! 06.03.05, 14:42
      Podciągam wątek, jest fantastyczny. ja jestem zdecydowana w 100% na ochrone,
      wszystko umówione z położną (choć jeśli sytuacja będzie tego wymagać, to pozwole
      na nacięcie, ale TYLKO w razie niezbędnej konieczności). Teraz dzięki wam
      jeszcze zajmę się miksturami do masażu. wink

      pozdrawiam i wielkie dzięki za ten wątek
      • andaba Re: Up! 06.03.05, 14:51


        mamaaga5 napisała:




        to pozwol
        > e
        > na nacięcie, ale TYLKO w razie niezbędnej konieczności).

        Ciekawe jak będziesz wiedziała, że to akurat niezbędna konieczność... No i jak
        się nie zgodzisz? Uciekniesz?
        Ciągle mnie zastanawia dlaczego kobiety, które lepiej się znają na odbieraniu
        porodów od lekarzy i położnych nie decydują się rodzić w domu, w obecności
        jedynie męża. Przecież to byłoby idealne rozwiązanie.
        No i bez nacięcia!!!
        • mamaaga5 Re: Up! 06.03.05, 15:10
          w taki sposób, że mam położną, której ufam w 100% i jeśli ona poinformuje mnie o
          takiej konieczności, to nie będę robiła problemów. A rodzę w szpitalu a nie w
          domu właśnie na wypadek takich nieprzewidzianych okoliczności.
          • andaba Re: Up! 06.03.05, 15:15
            Wydaje mi się, że położne nie są znowu takie chętne do cięcia, jeżeli nie ma
            konieczności. Niektóre są po prostu skłonne więcej ryzykować. Mnie jedno
            dziecko odbierała koleżanka i właśnie ona mnie nacięła - nie przez złośliwość,
            ale właśnie dlatego, że uznała taką konieczność. Może i obeszłoby się bez tego,
            a może i nie... Dobrze, że nie sprawdzała.
        • falafala Re: Up! 20.07.05, 13:34
          A dlaczego niby w/g ciebie porod w domu to porod tylko z mezem? Rodzilam w domu
          i byla i polozna i lekarz i nikt mnie nie nacinal. Wiesz jakos filozofia
          nacinania krocza zostala, jak sie okazuje, wprowadzona bez zadnych
          poprzedzajacych to badan i bardzo dlugo w krajach europejskich polozne i lekarze
          starej szkoly walczyli z tym "odkryciem". Na szczescie teraz wycofuja sie z tego.
    • wio_sna Re: do góry - dopisujcie się! n/t 31.03.05, 22:03
      Pierwsze z nacięciem, siedziałam po kilku godzinach
      drugie bez nacięcia, pozycja niemal pinowa, żadnej ochrony bo położnej przy mnie
      nie było, choć z usg wiadomo było, że dziecko jest duże (4130)
      Urodziło się z rączką przyciśniętą do główki i owiniętą pępowiną.
      Pękłam do odbytu, założono mi 6 szwów
    • mifka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 31.03.05, 22:08
      przy pierwszym dziecku nie bylam nacinana, nie peklam. po dwoch godzinach od
      porodu bylam zupelnie sprawna i nieobolala.
      • gazelaczek Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 12.04.05, 15:33
        Ja wlasnie marze o porodzie bez nacięć, ale zobaczymy...

        Wio_sna - a jeśli można zapytac jak wygląda leczenie po takim pęknięciu? Ja
        wlasnie slyszalam o tych porodach z rączką przy główce i tutaj nic sie nie da
        przewidzieć - dopiero w trakcie porodu widać... Im blizej porodu tym więcej
        obaw, czy ćwiczenia Kegla, masaże i położna to wystarczające zabezpieczenie. Z
        drugiej strony, nie chce aby ktoś mnie okaleczał sad
    • elene Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.04.05, 15:12
      Słyszałam i to nie z byle jakiego żródła no bo od dr. ginekologii ze jak się
      nie zrobi nacięcia to pochwa się bardzo rozciąga i pózniej nie ma przyjemności
      z sexsu, a przynajmniej takiej jak mogłaby być gdyby odrazu nacieli i nie
      dopuścili do jej rozciągnięcia, dowiedziałam się również ze mięsnie się
      rozciągają i w pózniejszym wieku nie można utrzymać moczu.Co Wy na to?
      • imbirka do elene 15.04.05, 18:59
        Wybacz, ale ta dr ginekologii ma cokolwiek przestarzałą wiedzę. Przeczytaj
        poniższe wątki - napisano w nich chyba już wszystko, co o nacięciu krocza warto
        wiedzieć, wydrukować i dr ginekologii pokazać.

        Pozdrawiam Imb.


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=17092739
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=19533263
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=18458516&a=18458516
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=18047848&a=18047848
      • ewunia_uk Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.04.05, 19:19
        elene napisała:

        > dowiedziałam się również ze mięsnie się
        > rozciągają i w pózniejszym wieku nie można utrzymać moczu.Co Wy na to?

        Jak to, to ten dr ginekologii chce miesnie Kegla nacinac, zeby sie nie
        rozciagnely??? Nie rozumiem.

        A w ogole to ten dr ginekologii chyba nie czytal zadnej literatury fachowej
        wydanej po 1950 roku. Moze z tej samej szkoly co ten z watku ponizej, ktory
        jakoby powiedzial pacjentce, ze w 6 tygodniu ciazy to juz raczki i nozki
        widac smile))))
      • kmiszka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.04.05, 22:27
        elene napisała:

        > Słyszałam i to nie z byle jakiego żródła no bo od dr. ginekologii ze jak się
        > nie zrobi nacięcia to pochwa się bardzo rozciąga i pózniej nie ma przyjemności
        > z sexsu, a przynajmniej takiej jak mogłaby być gdyby odrazu nacieli i nie
        > dopuścili do jej rozciągnięcia,


        Ze wskazań medycznych miałam naciete krocze, i zapewniam Cię - zero przyjemności
        z seksu przez ponad 8 miesięcy. I nie było żadnych komplikacji z gojeniem, po
        prostu przy kazdym stosunku czułam gdzie mam bliznę, rwało mnie. Takie sa
        właściwości naszych tkanek - to co było rozciete i zszyte już nigdynie bedzie
        takie, jakby było całe. Skóra w tym miejscu nie będzie elastyczna (podwyższone
        ryzyko peknięcia przy kolejnycyh porodach) i może dawać dolegliwości przy
        rozciaganiu czy np. przy zmianie pogody.

        Pozdrawiam i życzę wiekszego szczęścia do dr ginekologii.

        Lekarze nie gadajcie bzdur!!!
        • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.04.05, 07:04
          elene ale krocze tnie sie przy maksymalnym rozciagnieciu, wiec lekarz
          ginekologii troszke ci zafantazjowal wink)
      • majowa-panna Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.04.05, 23:57
        Dziewczyny dopisujcie się, bo wpadnę w depresję sad
        • agawa5 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.04.05, 08:58
          Ja jestem po rozmowie z położną (wczoraj) u nas nacinają 100% pierworódek chyba
          ze złoże pisemne oswiadczenie ze sie nie zgadzam. Buuuuuuuuu sad(((( Strasznie
          sie boje brac odpowiedzialności na swoje barki. Myslicie ze warto zaryzykowac?,
          bo ja chyba tak, po tym co tu czytam. Masuje sie od 3 tygodni, do porodu mam 1.5
          miesiąca. A jednak boje sie ze to nic nie dasad
          • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.04.05, 15:05
            a bierzesz sobie polozna osobna?
            Bo jesli tak, to moze pogadaj z nia ze ok ok rozumiesz ze nacinaja, ale czy
            gdyby sie okazalo ze ladnie wspolpracujesz, ze przeciez sie masujesz itd czy
            zgodzilaby sie sprobowac bez. I i wazne jak tam z wyborem pozycji. Czy na lezaka
            czy mozna rodzic siedziac np.

            Jesli z pozycja polozna bylaby odporna, niechetna i miala gdzies- ja nie
            zaryzykowalabym oswiadczenia. Vide odpowiedz wiosny- rodzila pionowo, fajnie
            fajnie nie bylo ochrony krocza i pekla ( co za swinie swoja droga....). Po
            prostu balabym sie ze polozna "odegra sie" za moj upor. Urodzenie bez naciecia
            wymaga spelnienia paru warunkow i polozna jest jednym z istotnych elementow.....

            Jak sie nie uda to sie nie martw-ja mam schize na punkcie nacinania, ale
            niektore dziewczyny nie narzekaja az tak wink) wazne by bylo zdrowe jak to mowia.
            • agawa5 do wiecznej-gosi 20.04.05, 11:51
              Tak Gosiu biore sobie położną - ale chyba poszukam innej. Ta powiedziała mi
              równiez ze nie podejmuje sie odbierac porodu inaczej niz w poz. półsiedzącej.
              Nie potrafi sad Chronic krocze i tak by sie starała ale nie chce odpowiadac za
              efekt i tyle mam sie nastawic na naciecie. Mysle ze skoro nie jest przekonana do
              takich "nowości" to lepiej poszukac połoznej ktora bardziej wierzy w to co robi.
              Tym bardziej ze skoro dla mojego lekarza odebrac poród w kucki to zaden
              problem!! i sam twierdzi ze to najlepsza pozycja to chyba położne powinny byc
              bardziej wyuczone.
              • gazelaczek Re: do wiecznej-gosi 21.04.05, 21:51
                agawa - szukaj innej położnej!

                Położna musi znać jakieś metody ochrony krocza. To jest bardzo łatwo wypiąć się
                na pacjentkę i stwierdzić, żeby sama wzięła odpowiedzialność za ewentualne
                pęknięcie. Kurcze, przecież to chore! Czasami mnie zastanawia że w niektórych
                specjalizacjach "spece" tak sie rozpaskudzili, że nijak nie można ludzi
                poprzestawiac [patrz - urzedy skarbowe i czekoladki... bleee...]
      • falafala Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 20.07.05, 13:37
        Chroncie nas przed taka "ginekolog"
    • j04nn4 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.04.05, 17:35
      polozna w szkole rodzenia powiedziala ze naciecie to naprawde dobry ofc u
      pierworodek jezeli jest duze dziecko bo przy rodzeniu duzego dziecka lub malego
      rozwarcia przez parcie mozna doprowadzic do np takiego naciagniecia sie
      pecherza moczowego ze po urodzeniu nigdy on nie wroci do poprzedniego stanu
      czego skutkiem jest nie trzymanie moczu i wlasnie od tego sa u starszych juz
      teraz pan wypadajace macice i jak kobieta przychodzi do porodu wystarczy
      spojrzec na jej krocze i odrazu widac jaki miala pierwszy porod ja nie mam nic
      przeciw ani mnie to ziebi ani piecze to po pierwsze nic nie boli bo jest
      robione podczas skorczu ewentualnie piecze a szycie jest pod znieczuleniem
      jezeli to ma mi pomoc nie widze problemu wole byc nacieta kontrolowanie niz
      peknac nie kontrolowanie jeszcze w strone odbytu ale zdazaja sie pekniecia w
      strone lechtaczki nie wyobrazam sobie tego bolu i oddawania moczu wiadomo ze
      mozna za pierwszym razem rodzic i nie peknac ale ja uwazam ze polozna robi
      wszystko aby ulatwic nam porod nie nacina nas po to by zrobic nam krzywde tylko
      ulzyc pozdrawiam asia i 29 tyg brzusio
      • elza78 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.04.05, 18:38
        dziwne jest ze w mojej szkole rodzenia polozna twierdzi inaczej... ze wszystko
        zalezy od staran wlasnie poloznej przy porodzie i pozycji porodowej, jak w
        pozycji wertykalnej sie rodzi to kanal rodny jest szerszy
        o okolo 30% w stosunku do porodu na plecach... wtedy na prawde rzadko naciecie
        jest potrzebne gdy ma sie dobra polozna ktora ochroni krocze a nie natnie dla
        swietego spokoju...
        od nas natomiast zaleza masaze i trening krocza przed porodem...
        • agawa5 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 20.04.05, 11:54
          Masaze o.k robie - a o jakich Cwiczeniach krocza wam mówiono??
          • elza78 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 21.04.05, 22:56
            o epi-no... konkretnie
            ale to na chyba 6 tygodni przed conajmniej trzeba zaczac, ja nie kupuje,
            darowalam sobie i tak nie wiadomo czy bede rodzila naturalnie czy przez cc bo
            maly sie nie obrocil...
            • ciaczek Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 28.04.05, 15:41
              Z epi - no należy zacząć na 2 tyg przed terminem.
              • elza78 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 28.04.05, 19:00
                tak, i nalezy zapytac lekarza czy w ogole mozna
                • ciaczek Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 03.06.05, 16:07
                  To ja się dopisuję !!! smile))
                  Wpisałam się w osobnym wątku, ale tutaj przekopiuję, żeby się nie zgubiło.

                  Całą ciążę śledziałm wątki o nacinaniu. Bardzo chciałam, eby mnie to nie
                  spotkało! Pamiętam moją koleżankę, która została i nacięta i popękała i jeszcze
                  długo po porodzie nie umiala się pozbierać. Powiedziała mi, zę poród jest do
                  zniesienia, ale nie była przygotowana na ten ból potem.
                  Dlatego postanowiłam zrobić wszystko, żeby z porodu wyjść cało.
                  Kupiłam balonik epi -no i ćwiczyłam zawzięcie - nawet jeszcze w dniu porodu
                  (doszłam do 10 cm średnicy = ok 31 cm obwodu), piłam herbatkę z liści malin -
                  również w czasie porodu. Umówiłam się też z położną, że chcę rodzić w pozycji
                  pionowej - najlepiej w kucki - oczywiście w miarę sił. Moja położna była
                  zdania, że to bardzo dobra pozycja. Powiedziała mi, że leżenie podczas parcia
                  to przeżytek i tak się już nie rodzi(nawet jak rodzaca nie ma sił - podnoszą
                  łóżko i jest na pół leżąco, albo rodzi na leżąc na boku). Umówiłyśmy się też na
                  ochronę krocza. Moja położna uspokoiła mnie, że w tym szpitalu (
                  Świętochłowice) bardzo rzadko nacinają i że ona będzie w razie czego wiedziała
                  czy to jest konieczne.
                  Dla dobra sprawy, zeby mieć pełną kontrolę nad parciem zrezygnowałam z zzo.
                  Poród był wywoływany - 13 dni po terminie. I faza trwała 6 godzin.
                  Parłam rzeczywiście w kucki i mogę śmiało powiedzieć, że inaczej sobie tego nie
                  wyobrażam. Z tyłu opierałam się o męża, z przodu trzymałam za przedramię
                  położną. Pani położna kazała mi się wstrzymać z parciem podczas skurczu, kiedy
                  główka już wyszła do połowy i przeć po skurczu. Moja córeczka wyskoczyła na
                  świat po 10 min smile. Okazało się, że pękła mi tylko śluzówka na 1 szew. Założono
                  mi szew wewnętrzny i od tej pory nie wiem, że go mam ( może się już rozpuścił).
                  Po porodzie czułam się fantastycznie. Żadnych dolegliwości, pieczenia, bólu
                  krocza. Siedziałam od razu na całej pupie. I oczywiście mogłam się od razu
                  zajmować małą. Godzinkę po opuszczeniu porodówki wzięłam prysznic, przebrałam
                  się i czekałam na gośći smile.

                  Dziewczyny - naprawdę się da, nawet przy pierwszym dziecku. Nie słuchajcie
                  bajek. I naprawdę warto!!!
                  Ale dobrze jest się wcześniej do tego przygotować i wybrać właściwy szpital.
                  Jeśli czytają to mamy z okolic Katowic, to z całego serca polecam szpital w
                  Świętochłowicach. Wspaniały personel, zwłaszcza położne. Bardzo dobre
                  wyposażenie ( jest nawet wanna), oddział świeżo po remoncie, więc jest
                  przytulnie i miło.
                  I jeszcze jedno nie dajcie się kłaść! Można rodzić na łóżku - tak jak ja, ale w
                  kucki! Sama sprawdziłam, że jak się leży na plecach, to dziecku spada tętno.

                  PS. Agatka- moje pierwsze maleństwo urodziłą się 21.05.2005r. Obwód główki 34
                  cm.
      • imbirka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.04.05, 20:53
        j04nn4 napisała:

        > polozna w szkole rodzenia powiedziala ze naciecie to naprawde dobry ofc u
        > pierworodek jezeli jest duze dziecko bo przy rodzeniu duzego dziecka lub
        malego
        >
        > rozwarcia przez parcie mozna doprowadzic do np takiego naciagniecia sie
        > pecherza moczowego ze po urodzeniu nigdy on nie wroci do poprzedniego stanu
        > czego skutkiem jest nie trzymanie moczu i wlasnie od tego sa u starszych juz
        > teraz pan wypadajace macice i jak kobieta przychodzi do porodu wystarczy
        > spojrzec na jej krocze i odrazu widac jaki miala pierwszy porod ja nie mam
        nic przeciw ani mnie to ziebi ani piecze to po pierwsze nic nie boli bo jest
        > robione podczas skorczu ewentualnie piecze a szycie jest pod znieczuleniem
        > jezeli to ma mi pomoc nie widze problemu wole byc nacieta kontrolowanie niz
        > peknac nie kontrolowanie jeszcze w strone odbytu ale zdazaja sie pekniecia w
        > strone lechtaczki nie wyobrazam sobie tego bolu i oddawania moczu wiadomo ze
        > mozna za pierwszym razem rodzic i nie peknac ale ja uwazam ze polozna robi
        > wszystko aby ulatwic nam porod nie nacina nas po to by zrobic nam krzywde
        tylko ulzyc pozdrawiam asia i 29 tyg brzusio

        Radziłabym Tobie oraz tej połoznej zajrzeć do atlasu anatomii i przyjrzeć sie
        jak jest zbudowana kobieta! Nie ma mozliwosci rozciagnięcia pęcherza moczowego
        parciem, za małym rozwarciem, za dużym dzieckiem. Ciąża powoduje zmiany w
        obrębie miednicy i rozciąganie mięśni. Opadaniu narządów i nietrzymaniu moczu
        można zapobiec poprzez regularne ćwiczenia mięśnia Kegla w czasie ciaży i po
        porodzie, a nacięcie krocza nie ma tutaj nic do rzeczy, i badania naukowe już
        dawno wykazały że przekonanie, iż zapobiega ono takim dolegliwosciom to mit!
        Szkoda, ze mit z taką lubością powtarzany przez położne i lekarzy.
        • majowa-panna Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.04.05, 21:56
          Imbirka, jak ja lubię twoje posty - konkretne, rzeczowe i poparte argumentami.
          A nie chciałabyś zostać położną? smile Jeśli tak to ja rodzę z tobą choćby zaraz wink
          • imbirka do majowej-panny 19.04.05, 22:11
            To jedna z najmilszych rzeczy, jakie ktoś mi napisał/powiedział smile Myślałam
            wiele razy wink Ale mam już inny zawód i z wielu rzeczy musiałabym zrezygnować,
            żeby teraz rozpocząc nowe studia. Pozdrawiam
            Imb.
        • mama5plus Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 20.04.05, 12:36

          Nie jestem pewna czy ten link juz byl:
          www.changesurfer.com/Hlth/episiotomy.html
          Wszystko na temat mitow o nacieciu wink

          A swoja droga zadziwiajace jak te mity uporczywie wracaja pomimo, ze
          w tym jednym watku juz `n` razy bylo wyjasnione doglebnie.
          A jednak... pekanie po sam odbyt, wypadanie narzadow, popuszczanie moczu,
          problemy z seksem...i tak `w kolo macieju` wink
          AAAAAAAAAAAAAA!!! wink
          • e.kadziela Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 16.06.05, 16:17
            Drogie Mamusie,
            wszystko jeszcze przede mną - 30 tc smileAle mam nadzieję, że najdalej za niecałe
            3 miesiące będę się mogła dopisać do tej listy jako "nie nacięta"!!! Będę
            walczyć jak lwica (z pomocą męża oczywiście!).
            Planuję poród w wodzie na Ujastku w Krakowie i w związku z tym, mam ogromną
            prośbę o to żeby napisała do mnie jakaś kobitka, która już tam rodziła, a
            jeżeli jeszcze na dodatek rodziła w wodzie - to już w ogóle będzie pełnia
            szczęścia smile. Podaję maila: e.kadziela@wp.pl
            Zastanawiam się czy przy porodzie w wodzie też można przybierać jakieś inne,
            niż tylko półsiedzącą, pozycję?
            Pozdrawiam serdecznie wszystkie Mamy (te obecne i te przyszłe).
            Ewa z Mają w brzuszku
            • weronikaglow Trzymamy mocno kciuki 17.06.05, 08:19
              I oprócz trzymania kciuków życzę z całego serca żeby wszystko dobrze poszło i
              abyś jako zadowolona i szczęśliwa mama dopisała się do tego super wątku.
              pozdr.
              wink
            • ptys345 do e.kadziela 18.07.05, 17:28
              Goraca prosba - ja mam identyczne zamiary co do porodu (teraz 29tydz., wieco o
              wanne na Ujastku walczyc nie bedziemywink - podziel sie informacjami, ktore
              uzyskasz, BAAARDZO PROSZE!!! No i Twoimi przezyciami tez...
              Pozdrawiam serdecznie!
              Tez Ewa
              • e.kadziela Re: do e.kadziela 18.07.05, 23:10
                Nie ma problemu - jak już będę "po" na pewno napiszę, mam tylko nadzieję, że
                będą to pozytywne wspomnienia i że nie będę musiała z nikim o tę wannę
                walczyć smile)
                pozdrawiam

                Ewa z Mają
                tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20721;30/st/20050903/dt/7/k/89cd/preg.png
    • mama_wojtusia2 raz nacięcie, raz bez 20.04.05, 09:46
      za pierwszym razem z nacięciem, ale jakoś źle tego nie wspominam.
      Teraz urodziłam bez nacięcia i bez pęknięcia i po porodzie było
      o niebo lepiej. Czekałam przepisowe dwie godziny, żeby wstać. Mały dyskonfort
      oczywiście jest, ale nic nie boli.
    • asieek Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.06.05, 01:00
      Do góry!!!! Temat mnie bardzo interesuje, czy ktoś jeszcze się dopisze??
      Pozdrawiam Asieek w 13 tc.
      • e.kadziela Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 17.07.05, 17:04
        Doświadczone Mamusie,
        mam małe pytanko: jak to jest z nacinaniem krocza przy porodzie w wodzie?
        Pytam, bo słyszałam już wiele sprzecznych opinii.
        Zawsze wydawało mi się, że wtedy nie ma nacięć, ale gdzieś trafiłam na
        wypowiedzi dziewczyn, które twierdzą, że owszem - zdarza się...
        Będę wdzięczna za odpowiedź.

        pozdrawiam
        Ewa z Mają

        tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20721;30/st/20050903/dt/7/k/89cd/preg.png
    • egz77 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.07.05, 17:41
      Mam nadzieję, że mi się też uda bez nacięcia. smile Zastanawia mnie jak to możliwe
      że można nie nacinać wieloródek jeśli nacina się pierworódki rutynowo. Przecież
      jeżeli mięśnie zostały nacięte nie są już tak elastyczne. Tak mi się
      przynajmniej wydaje. Więc skoro można nie nacinać wieloródek pomimo że były
      nacięte za pierwszym razem to myślę że za pierwszym razem nacięto bez potrzeby.
      Tak sobie gdybam smile)
      Ja porodu też boję się właśnie tylko przez to głupie nacięcie. Będę rodzić w
      Poznaniu w św. rodzinie więc jeśli ktoś tam rodził i zna położną która ochroni
      moje krocze to proszę o info na meila. smile)
      • hanka17 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.07.05, 10:14
        Dziekuje Wam za ten watek, wprawdzie jescze mi nie pomógł, bo jestem tuż przed
        porodem ale mnie uświadomił, do tej pory jak wiele kobiet uważałam nacięcie za
        mniejsze zło, zwłaszcza ze moja mama jest też zwolenniczką nacięć, przez wiele
        lat wiele rzeczy widziała na oddziałach których pracowała a sama miala taką
        przygodę - kiedy ja sie rodziłam - poród odbyl sie błyskawicznie (samo parcie
        chyba z 15 min) i jak twierdzi - niestety nie zdążono jej naciąć i wtedy pękła
        tak paskudnie że przez 2 tygodnie nie mogła sie ruszac - leżała w szpitalu a
        przez 3 następne miesiace musiała leczyć sie w sanatorium, borowiny nie borowiny
        itp, bo nie była w stanie chodzić siedzieć, miała też operacje (chyba nie jedną)
        zaraaz po porodzie na hemoroidy które w trakcie tego porodu popękały.
        Wszystko jak twierdzi przez to że położna dosłownie nie zdązyła jej naciąć....
        ------------------------------------------------------------------------

        Ja w tej chwili po przeczytaniu opisów porodów, wiem że to dlatego że poród był
        tak szybki, nie było położnej która by go spowolniła, przez zatrzymanie parcia -
        tak jak tu dziewczyny piszą nawet na 2 skurcze, wtedy czy sie tnie czy nie -
        wszystko pęka, więc to podstawa aby połozna wiedziała co jak kiedy i nie
        spieszyła się z porodem

        Ja strasznie boję się co będzie ze mną. Byłam w szpitalu gdzie będę rodzić, i z
        tego co się dowiedziałam jest tam nacinanie, jest też ta sama połozna która
        odbierała poród mojej mamy (oddziałową). I widze że nie za bardzo się garnie do
        oszczędzania krocza. Dlatego zdecydowałam się na poród do wanny - z ostatnia
        fazą - urodzeniem dziecka do wanny - położne odradzały mi aby do końca być w
        wannie, gdyż twierdzą że w tej ostatniej fazie jestem zdana na siebie i one nie
        mogą mi wtedy pomóc, tak jak bym była na łóżku, ale we mnie łózko budzi straszne
        obawy i wrecz nie mogę na nie patrzec. Wole zdać się na naturę i myślę że jakoś
        w tej wannie będzie łatwiej a to że będę zdana na siebie moze oszczędzi mi cięć
        - choć mówiła że w wannie równiez je robią !!!!!!!!!!!!!

        Cwiczę mięśnie, rozciąganie miednicy, mieśni i pachwin i smaruję się mam
        nadzieję że to coś wniesie w tej sprawie.

        Napisała też sobie OŚWIADCZENIE WOLI - SKORO TO JEDYNA METODA ABY USZANOWANO
        MOJE ZDANIE I NIE ZAWAHAM SIE GO PRZEDSTAWIĆ POŁÓZNYM, jeśli pęknę to będzie to
        samo co cięcie a nawet nie, bo tna głęboko i bez wyczucia, bedzie tylko troche
        wiecej roboty przy szyciu i modle sie zeby trafić na życzliwą osobę, która
        bedzie chciała mi pomóc, wierze że bedzie ok.

        Pozdrawiam
        • e.kadziela Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.07.05, 10:37
          Cześć,
          ja też zdecydowałam się na poród do wody - przy decyzji brałam pod uwagę różne
          czynniki, ale też m. in. i to, że wtedy nie ma nacięć. Ty piszesz, że się
          zdarzają - w jaki sposób, może wiesz coś więcej? Bo jakoś woda i żelastwo
          raczej mi do siebie nie pasują.
          Ja też będę miała przygotowane takie oświadczenie smile)

          pozdrawiam

          Ewa z Mają
          tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20721;30/st/20050903/dt/7/k/89cd/preg.png
          • hanka17 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.07.05, 18:28
            Hej Ewa smile

            ja już wczoraj wydrukowałam ośiwadcznie woli i leży przy torbie do szpitala jako
            dokument najwyższej wagi wink

            Więc również byłam przekonana że nie ma nacięć bo w końcu jak je fizycznie
            zrobić kiedy kobieta pół metra pod wodą, w wodzie bakterie wiadomo... myślę że
            ta woda tak do końca nie będzie czysta chyba ze będą co chwila zmieniać, wiadomo
            że są bakterie na skórze, na wannie, w otwiorach jaccuzi etc.

            Więc byłam w moim szpitalu, obejrzeć wannę itp, wanna fajna, pokoik świetny taki
            domowy, w odróżnieniu od typowych boksów na lądzie wink które zrobiły na mnie
            straszne wrażenie, ale

            Pani oddziałowa na moje pytanie, w zasadzie to była pewność - że wodzie nie ma
            nacięć tak mnie zaskoczyła że nawet nie zdążyłam zareagować, po prostu mnie
            zatkało. Mówi, "nie nie - no nacinamy, nacinamy. Wtedy woda sie zabarwi krwią
            ale właczam lampę i coś tam widzę, nie tak jak na łóżku ale widać"

            Dla mnie ta wizja już była taką schizą ayobraziłam sobie tę krew w wannie i już
            nie zdołałam wydusić słowa, teraz żałuję że nie zapytałam czy nie ma innego
            wyjścia, ale JA I TAK NIE MAM WYBORU, MUSZĘ RODZIĆ W TYM SZPITALU.

            Przedłożę oświadczenie i tyle, będę liczyła na położną która będzie chciała mi
            pomóc a jak nie to po prostu będę rodzić sama do wody, własnymi siłami z pomoca
            Bożą a one przynajmniej będą czuwać nad stanem dzieciątka.

            Nie dam się ciąć, ryzyk fizyk, pęknięcia i tak lepiej się goją, a jak pomyśle że
            one mogą mnie ciać w wodzie bez czucia swojego czyli głęboko, to już wole rodzić
            w lesie.

            Kupiłam wiesiołek i wit E i samruję się, a na noc będę ten wiesiołek aplikować
            dopochwowo, od dziś, może w środku się trochę uelastyczni, wiem że mam drobną
            budowę i będzie ciężko, ale zaryzykuję. Pozdrawiam, napisz co Ty wiesz .... Czy
            to Twój 1szy poród ?



          • hanka17 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.07.05, 19:18
            hejka,

            jeszcze raz, przeczytałam Twój post i odpowiedzi położnej i troszke sie
            dodatkowo przeraziłam zdałam sobie sprawe jak to naprawde jest - ze nacianie to
            odgórny przymus szpitala i wszystkie robią podobnie nie zastanawiając sie czy to
            konieczne bo po prostu nikt nawet tego nie rozważa tylko sie TNIE... Z drugiej
            strony co tu miec pretensje do tych młodych dziewczyn, skoro są takie - za
            przeproszeniem - stare baby (oddziałowe) którym nie chce sie nic poczytac i każą
            wszystkim ciąć a nie nauczą niczego mądrego - to sama taka młoda dziewczyna skąd
            ma sie nauczyć, jak w szpitalu sie czegoś (ochrony krocza) nie praktykuje...
            Przeciez nie będzie sie na własną rękę dokształcać, zresztą z książek ciężko sie
            czegoś tak typowo wymagającego praktyki nauczyć w teorii...Ech, szkoda gadać.

            Widzę że marne szanse nawet z oświadczeniem w zębach, boje sie że to nic moze
            nie dać... W mojej sytuacji jest o co walczyć, bo mam znamiona barwnikowe i
            wszelkie niepotrzebne ingerencje w tych rejonach są zdecydowanie niewskazane,
            dlatego tak sie boję.

            Chyba podzwonie jeszcze po pobliskich szpitalach i zrobie wywiad bo wypowiedź
            połoznej mnie przeraziła - ta że zalecenie szpitala i lekarza jest ciąć i nie ma
            zmiłuj. jemu łatwiej sie szyje z cięcia niż z pęknięć i nie będzie dodatkowej
            roboty odwalał a położna ma mu w tym pomóc - a nie Tobie pomóc urodzić... Koniec
            kropka. Co tu robić...?
            • e.kadziela Do hanka17 19.07.05, 22:02
              Hej,
              oczywiście oprócz tego oświadczenia, staram się jeszcze jakoś przygotować ciało
              do tego żeby jednak mnie nie nacięli. Przede wszystkim ćwiczę codziennie (no
              prawiesmile) mięśnie Kegla i wykonuję inne ćwiczenia rozciągające, staram się
              robić masaże krocza (olejkiem z migdałów + witamina E) 2 razy dziennie (nie
              zawsze się udaje, ale raz - to mus!). Od 36 tc. będę jeszcze piła herbatę z
              liści malin (podobno ohydna), a potem zacznę stosować wiesiołek. Przed samym
              porodem albo nawet w trakcie jeszcze wapń i magnez (podobno dobrze działa na
              mięśnie przy skurczach - akcja może szybciej postępować smile). W trakcie samego
              porodu przede wszystkim porozmawiam z położną i poproszę ją o ochronę krocza -
              jeśli się zgodzi, to jeszcze poproszę o ciepłe okłady na krocze (jeśli nie ją,
              to Męża) - to oczywiśie jeszcze przed wejściem do wody albo między jednym a
              drugim zanurzeniem się w wannie.
              Myślę, że bardzo ważna jest kwestia zaufania do położnej i jej chęć na ochronę
              krocza, a nasze ćwiczenia i cała reszta zabiegów mogą tylko temu pomóc.
              Nie martw się - wydaje mi się, że jeśli uda nam się dostać do wanny, to i tak
              jesteśmy w dużo lepszej sytuacji, bo tych nacięć rzeczywiście robi się niewiele
              przy tego typu porodach!
              Moja gin wręcz mi zapowiedziała, że w szpitalu, w którym chcę rodzić nie ma
              praktyki nacinania w wodzie i ile pęknę, tyle pęknę - o, i takie podejście
              lubię smile)
              Trzymaj się - na pewno sobie poradzimy (ja mocno w to wierzę).
              Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to możesz pisać na priva.
              pozdrawiam

              Ewa z Mają
              tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20721;30/st/20050903/dt/7/k/89cd/preg.png

              • hanka17 Re: Do hanka17 19.07.05, 22:45
                hejka, ja juz jestem chyba bliżej TEGO DNIA bo u mnie już tuż tuż. Od dawna
                smaruję się oliwą z oliwek i linomagiem, a od jakiegoś czasu też dodatkowo wit e
                i tym wiesiołkiem. Nie rozumiem tylko jak stosować go do wewnątrz, bo te kapsuły
                rozpuszczają sie tylko pod wpływem enyzmów trawiennych wiec nie ma sensu
                stosować ich od dołu smile ja po prosu aplikuję ten olejek troszke głębiej ale już
                po wypuszceniu z kapsułki. To podobno są drobiazgi - najważniejsza jest położna.
                Wapń i magnez tez czytałam, chyba z tej samej stronki co Ty.
                Masz fajnie z tym swoim szpitalem, u mnie do takiej cywizlizacji jesczcze nie
                doszli i tego sie najbardziej boję, w dodatku zadzwoniłam i dowiedziałam sie ze
                2 faza czesto odbywa sie poza wanną, ale nie dam sie z niej wyłowić, jeśli tylko
                sie na nią załapię. Też cwiczyłam i bardzo mi te ćwiczenia już pomogły,
                rozciąganie krocza i miednicy - przeszły mi bóle pachwin, które były
                niewyobrażalne.Napiszę jak będzie po, bo to już u mnie lada moment, wierzę że
                będzie ok. Pozdrawiam serdecznie smile
                • e.kadziela Re: Do hanka17 20.07.05, 11:07
                  W takim razie życzę szczęśliwego rozwiązania, bez niepotrzebnego okaleczania !!!
                  Napisz koniecznie jak już będziesz "po".
                  Mocno trzymam kciuki żeby wszystko poszło po Twojej myśli.
                  pozdrawiam

                  Ewa z Mają
                  tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20721;30/st/20050903/dt/7/k/89cd/preg.png
    • beti1970 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 09.08.05, 11:23
      1 poród - syn 2650 wagi - cięcie i 14 szwów, bezsens totalny - cięcie nic nie
      dało - skurcze parte sie skończyły, akcja sie skończyła a syn został w brzuchu,
      przyszła wielka pielęgniara i wygniotła mi go z brzucha, poturbowała mnie,
      uszkodzili mi kość ogonową (tak mnie zgniotła do kupy). syn 2 apgara,
      zamartwica. 13 godzin poród. koszmarny ból krocza i gojenie sie przez 2
      tygodnie. powrót do seksu - koszmar.
      2 poród - syn 3600 wagi - nie cięli bo nie zdążyli, zero pęknięć i innych
      nieprzyjemności , syn wyskoczył jak korek - przy drugim partym był na świecie -
      kilogram wiekszy niż pierworodny, z większą główką, 10 apgara, zero bólu krocza
      po porodzie. wstałam po 6 godzinach, po 3 dniach byłam w domu - zero
      dolegliwości bólowych. powrót do seksu - bez problemu (juz po 4 tygodniach).
      3 poród - po 12 letniej przerwie (teraz 24 lipca 2005 poród) - absolutnie nnie
      wyraziłam zgody na cięcie. poród rodzinny - mąż pilnował aby nikt nic nie
      majstrował. miałam super położna "chroniacą krocze". nie nacięli mnie, skóra mi
      lekko pękła (w zasadzie otarcie naskórka), połozna spytała czy chcę 1 szewek
      kosmetyczny - rozpuszczalny - zgodziłam się. córka 3350 wagi 10 apgara. zero
      dolegliwości bólowych po porodzie. wstałam po 5 godzinach. siedziałam na tyłku
      tego samego dnia wieczorem. po dwóch dniach byłam w WC ze stolcem - na luziku
      bez bólu i innych. samopoczucie rewelacyjne.

      absolutnie jestem przeciwnikiem cięcia - i jak teraz przyszłam do szpitala i
      pytam lekarza który mnie przyjmował - jak to jest z tym cięciem - a on na to że
      pierwiastki raczej tna, a wieloródki tylko w razie potrzeby, ale jak się nie
      zgadzam to że mnie nie natną. i tyle.

      komfort po porodzie bez nacięcia jest ogromny - w zasadzie po 2 dniach juz nic
      nie czuć. po 1 porodzie bardzo się ucierpiałam, wracałam ze szpitala płacząc z
      bólu w aucie, jadąc na półleżac na rozłozonym fotelu. teraz jechałam 85 km
      (tyle mam do krakowa z domu) i nic - luzik, siedziałam swobodnie i piłam
      soczek.
      półzartem !!!

      tu ktoś kiedyś napisał że powiedział lekarzowi że da sobie naciąć krocze jak
      pan dr sobie natnie wiadomo co smile i mi sie to bardzo podobało i mnie
      rozbawiło. jak by każde dziecko urodzone z cieciem krocza mamy zaznaczać karbem
      na interesie tatusia - to panowie lekarze albo byli by bezdzietni albo by nie
      pozwolili za wszelką cenę ciachac swych żon!!! smile
      • wellanna Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 21.10.06, 11:26
        UP!!!
    • mama5plus Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 14.08.05, 23:19
      Dopisuje sie raz jeszcze. Tym razem na goraco smile
      Dzis o godz 0.50 urodzilam bez naciecia malego kolosa o wadze 4.590kg. W
      dodatku z ostra dystocja ramion i przez pepowine. Zadna z obecnych 5 poloznych
      nie widziala potrzeby ciecia choc w planie porodu zaznaczylam, ze moga
      swobodnie ciachac o ile zajdzie potrzeba. Najwyrazniej nie zaszla smile
      Faza parcia trwala 5 minut. Nie peklam po odbyt ani nawet na milimetr ;-P
      Zero szwow oczywiscie.
      Jestesmy juz w domu i jak najbardziej w dobrej formie. Zarowno dziecie jak i
      mamasmile
      • gonia28b Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 15.08.05, 21:41
        Gratulacje!!!
        Ja jestem dopiero w 13 tc. Mam nadzieję, że będę mogła wpisać się tu gdzieś w
        lutym. Ale widzę, że ten wątek funguje tutaj już jakieś półtora roku smile)).
        Trzymajcie się zdrowo big_grin. Pa
    • sotto_voce Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 03.10.05, 11:46
      To ja też się dopisuję. Pierwsze dziecko (cudownego synkabig_grin) urodziłam bez
      nacięcia i bez pęknięcia krocza. Lekko pękła mi tylko śluzówka - położna
      powiedziała, że w zasadzie szycie nie byłoby konieczne, ale jak zszyje będzie
      mniej szczypało. Bardzo mi zależało, żeby obyło się bez rany krocza, więc
      ćwiczyłam mięśnie dna miednicy, piłam malinki, łykałam wiesiołka i przez 6 dni
      ćwiczyłam na epi-no (więcej nie, bo poród się zaczął). I chyba najważniejsze -
      słuchałam położnej w czasie II fazy porodu (przyj, nie przyj, tylko oddychaj,
      pokasłaj - takie były komendysmile
      • wieczna-gosia wyciagam bo widze nowe do raportu :) 09.10.05, 00:38
        meldować sie:

        jak urodzily bez naciecia?
        co robily zeby rodzic bez naciecia?
        co robila polozna zeby nie naciac?

        i tak dalej smile

        i czy pekly po odbyt. Jak pekly prosze sie tez wpisywac, porod opisywac, moze
        pozycja byla zla, albo polozna niezbyt troskliwa, zeby bylo wiadomo na co uwazac.
        • lucy_cu Re: wyciagam bo widze nowe do raportu :) 09.10.05, 11:49
          No to się melduję: pierwszy syn-wredna położna,wredne nacięcie (3
          tyg.cierpień "po"),parcie na leżąco,pod górkę,nacięcie czysto rutynowe,synek
          był mały-3 kg... Drugi syn-zero nacinania,malutkie pęknięcie,pełny
          luz "po",żadnych cierpień,normalnie wstałam pół godz.po porodzie.I na deser
          córeczka-zero nacinania,żadnych pęknięć,mimo,że poród pośladkowy! Rewelacja.Mam
          wrażenie,że te dwa komfortowe porody bez nacięć to zasluga dyrygujących całą
          akcją położnych i lekarzy.Sama jestem leniwa,wcześniej nie stosowałam żadnych
          ćwiczeń,baloników,masaży.Mam porównanie,więc śmiało mogę powiedzieć-bez
          nacinania duuużo milej wink)) Pozdrawiam
        • jedynaa Re: wyciagam bo widze nowe do raportu :) 09.10.05, 20:31
          melduję:
          cztery lata temu rutynowe nacięcie u pierworódki, ok 4-6 szwów
          trzy tygodnie wyjęte z życiorysu - rana nie chciała się goić, paskudziła się,
          nie mogłam zajmować się dzieckiem, ból większy od porodowego - w pamięci
          pozostanie na zawsze

          w styczniu 06 r. będzie tak:
          jak się któraś z nożyczkami zbliży do mojego krocza - rozstrzelam wink)) albo
          zrobi to mój mąż smile))
          takiego wątku mi było trzeba - dzięki dziewczyny
          pozdrawiam
          jedyna
        • wieczna-gosia wieciej szczwegolow kobietki 10.10.05, 09:05
          jaka pozycja, jak bylo prowadzone parcie, co wam pomoglo, co przeszkadzalo. Zeby
          nastepne mogly skorzystac.
          • gosiuls Re: wieciej szczwegolow kobietki 11.04.06, 08:23
            super wątek!
    • bluebebe Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 09.10.05, 11:40
      pierwszy poród, wybrana położna, które powiedziała: nacinamy jesli jest to
      konieczne. (Bo inna połozna w pierwszym szpitalu, który odwiedziałam
      powiedziała - raczej taaaak, tniemy wszystkie pierworódki)
      Było bez cięcia, ale córeczka była nieduża (2900g) i sama wychodziła na świat.
      Wcześniej nie ćwiczyłam, nie masowałam. Pękło ujście pochwy na 2 szwy. W dzien
      porodu siedziałam, nie wiem co to ból krocza. Tantum rosa się nie przydało.
    • ezrapound Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 10.10.05, 08:51
      Urodzilam pierwsza coreczke bez naciecia - bylo wspaniale! Mialam lekkie
      pekniecie sluzowki, siadalam juz kilka godzin po porodzie, po dwoch tygodniach
      zagoilo sie bez sladu. Nie robilam wczesniej zadnych masazy, nie cwiczylam
      rozciagania krocza, po prostu wiem o tym, ze kazda kobieta, oprocz jakichs
      naprawde wyjatkowych sytuacji, moze urodzic bez naciecia. Pozdrawiam!
      • ezrapound Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 10.10.05, 08:55
        Dodam tylko, ze udalo mi sie uniknac naciecia na moje wyrazne zyczenie - mam
        wazenie, ze polozna miala ochote ciachnac, ale pilnowal maz, ktory jest
        lekarzem i wielkim przeciwnikiem nacinania krocza.
        • dorothyw1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 10.10.05, 14:15
          czesc dziewczyny

          mam moje malenstwo na rekach wiec wybaczcie forme...
          urodzilam bez naciecia !!!
          wczesniej czesto czytałam to forum i poglad swoj ksztaltowałam duzo na jego
          tresci . dzięki Wam wszstkim co pisałyscie na przełomie 12.2004 - 05.2005 udało
          mi się postąpić mądrze i poród moge wspominac wspaniale!
          mam bardzo ochote podzielic sie moim doswiadczeniem jak wywalczyłam sobie pród
          bez cięcia, ale w dzien trudno pisac z dzieckiem na rekach, moze w jakis
          najblizszy wieczór mi sie uda.

          jedno powiem od razu, nie wyobrazam sobie sytuacji gdyby położna lub lekarz
          ciachneli mnie bez powodu ...
          rodziłam w wodzie


          do usłyszenia
          trzymam kciuki za wszystkie swiadome "za i przeciw" i te które dokonują wyborów
          dobrych dla siebie nie poddają się rutynie
          • diara Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 10.10.05, 15:49
            dorothyw1 napisała:

            > mam bardzo ochote podzielic sie moim doswiadczeniem jak wywalczyłam sobie pród
            >
            > bez cięcia,

            Koniecznie napisz jak Ci sie to udalo. Ja mam bardzo niemile wspomnienia po poprzednim nacinaniu i teraz zrobie wszystko zeby tego uniknac. Tylko ze w moim szpitalu niestety tna wszyskie rutynowo. Jak przekonac polozna zeby jednak nie ciela?
            • dorothyw1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 11.10.05, 13:58
              Witam wszystkich gooooorąco!
              po pierwsze dołanczam do grona NIE NACINANYCH!!! smile
              można by pisać i pisać....
              z gory przepraszam za chaotyczność ale nie mam za duzo czasu teraz na
              siedzenie w Internecie a bardzo chce napisac cos od siebie .
              To forum bardzo mi pomogło więc myślę ze kilka przyszłych mam chętnie
              przeczyta. Czasem jestem radykalna co będzie widać …ale taka już jestem 

              tak na poczatek to myslę, że dylemat nacinać czy nie, to kwestia calej
              filozofii życia dwóch grop na jakie dzielą sie ludzie. Czyli lekarze oraz ich
              zwolennicy - przyjmujący podstawową zasatę mydycyny (PRZEDE WSZYSTKIM NIE
              SZKODZIĆ). I druga grupa -patrz- lekarze którzy wolą jak się im nie patrzy na
              rece (zawsze chowają sie za rutyną, która chroni przed ewentualnymi konfliktami
              z pacjentami przy "pomylkach" w sztuce lekarskiej) i ich zwolennicy którzy wolą
              lepiej nic nie wiedziec i przyjmuja filozofię - lekarz nie zrobi mi zadnej
              krzywdy on wie zawsze lepiej. To są te dwie grupy lekarzy ktorym przypisane są
              dwie grupy ludzi o odpowiedniej filozofi. Ja należe do osób które wolą
              zaczynać od metod majmniej inwazyjnych,

              Jest mnóstwo kobiet, ktorym kompletnie nie przeszkadza taki final ich porodow
              (rutynowe nacięcie) i przyjmuja to jako coś, co przecież przyjęte jest przez
              caly "cylwilizowany" świat... więc z "dobrem" dla pacjenta...
              Są i takie które zrugały mnie że poród bez nacięcia to brak odpowiedzialności,
              że to nie boli –wiec czemu nie (może w chwili nacięcia nie…ale o tym co po
              porodzie to już zaden lekarz się nie martwi.) To że ja przez miesiąc z okładem
              walczyłam ze łzami w oczach o naturalne karmienie{bo pewne naturalne mechanizmy
              karmienia piersią w szpitalu zostaly zaburzone, bo nikt w szpitalu nie raczył
              już pomyśleć o tym, że jasne dokarmimy malucha smoczusiem buteleczką bo ma się
              zmieścić w siatce centylowej dla niemowlat karmionych sztucznie (czyli szybciej
              tuczących się a nie indywidualne nabieranie masy konkretne dla każdego dziecka
              jak ma to miejsce przy naturalnym karmieniu) nie o tym już żaden lekarz nie
              pomyślał co będzie ze mna i moim dzieckiem jak znajde się już sama w domu }) i
              oczywiście nikt nie był w stanie poinstruować jak karmić
              dziecko ,jak „rozbujać” laktację…yhhhhhh jak człowiek sam o czymś nie pomyśli
              to niech nie liczy na to że ktoś inny się będzie starał, a lekarze przede
              wszystkim chyba wagarują na zajęciach z etyki…. I stąd wiele wiele problemów..
              I że nacinanie bo dziecko mniej cierpi…
              Moje zdanie jest takie : większość porodow może odbywać się tak jak natura to
              dyktuje a skoro dziecko tak bardzo cierpi przy fizjologicznym porodzie- to
              zazalenia do Pana Bogoa , czy Matki Natury może proszę kierować!
              Ja uważam że scenariusz naturalnego porodu czemuś sluży, że dziecko często
              naturalnie się odśluzowywuje , że uwalnia się cała lawina dyskretnych
              mechanizmów mających głęboki sens i uzasadnienie przy takim porodzie …tego już
              Ci wszyscy mądrzy nie zauważają.
              No cóż jakby świat daleko nie był rozwinięty i jakie postępy medycyna by nie
              osiągęła jednak Natura co rusz i tak udowadnia że czegoś od niej doskonalszego
              nie ma.
              Nie wiem jak to jest ale jakoś nie moge sobie poukładać tego, że sa i takie
              kobiety które trąbią o odpowiedzialności za dziecko a zaraz słysze że w
              szpitalu to jest super , bo wszystkim się zajmą i nie trzeba się dzieckiem
              przejmować tylko odpoczywać. Nie wiem ja tam chciałam być z moją Mała na
              nonstopie i przecież po to ją rodziłam żeby nie zaprzepaścić zadnej chwili jaka
              została mi podarowana….ale to po raz kolejny jak zwykle kwestia filozofi


              - Byłam już w szpitalu. Rodzilam. Widziałam. Wiele kobiet miałam wrażenie że
              całkowicie dla nich było naturalne że rodzić inaczej się nie da. Ale żadnej z
              naciętych nie zazdrościłam jakoś. A ja prawie biegałam po korytarzu a nie one.
              Jak teraz o tym mysle (a porod pozostaj e we wspomnieniach na bardzo długo) to
              jakoś wole mieć stan mojego krocza taki jak przed porodem (jak widać dalo się)
              nie wiem, jakoś fajniej chyba nie mieć blizny jak się da jej uniknąć …ja jestem
              estetką i jednak wole prezentować się mojemu meżowi w takiej formie.
              Co do zachowania „wąskości” w całej pochwie- to jasne- „zaszywamy dla męża na
              dziewicę (takie teksty podobno tez da się słyszeć)” ale przecież szyje się
              tylko wejście do pochwy a nie pochwe na całej długości , co zatem z szerokościa
              pochwy na całej jej długości niech już szyja po szyjke macicy skoro tak
              poprawiają…..
              My z mężem jakoś nie mamy problemu z satysfakcja w naszym seksie
              -po porodzie
              -po „naciągnięciu ”
              - bez szycia „na dziewicę”
              - jakoś sprawia nam to nawet teraz duzo wiecej przyjemności i radości niż przed
              nie wyobrażam sobie powrotu do seksu z raną gorsza niż miałam. nie ukrywam
              czułam się dość obolala po porodzie i dość długo byłam wyczulona i wrazliwa w
              tamtych okolicach mojego ciała, ale z drugiej strony dzięku czułości mojego
              meza mogliśmy być ze sobą bez przeszkod i mieć z tego frajde wink
              jakos nie załujemy ze nie podarowano nam tej całej blizny która i mi miala
              pomagac i mojemu meżowi

              Kolejna kwestia do przemyślenia- to co najmniej dwa razy zdarzyło mi się na
              obchodzie słyszec od (OCZYWIŚCIE KOBIET GINEKOLOGÓW A NIE MĘŻCZYZN) że
              zazdroszczą mi takiego stanu krocza i żywotności po porodzie
              Cyt. „ja też chciałabym tak wyglądać i czuć się po porodzie jak pani”
              „a pani to jakby w ogóle nie rodziła”
              w ostatni dzien pobytu usłyszałam „a pani to już jest „przezdrowiona”
              to już pani nie będziemy ogladac
              oczywiście panowie ginekolodzy nigdy nie komentowali, wrecz traktowana byłam
              jak odosobniony przypadek (jak wyczytałam w Internecie mój przypadek to bład w
              sztuce lekarskiej – pierworódka i nie nacinana …o zgrozo … nie naznaczona…wink
              dodam ze rodziłam w szpitalu który reklamuje się ze porody w wodzie to i
              owszem mają można można… ale potem traktuja to jako dziwactwo (ginekolodzy
              bardzo nie lubią takich porodów) uwierzcie dało się to zauważyć , jak również
              nie cierpią jak kobieta przejmuje inicjatywę i chce rodzić w inne pozycji niż
              na leżąco z nogami pod lampą

              Ja jestem już po porodzie i wiem że gdybym sama o siebie nie zadbała, nie
              przesiedziała w książkach i internecie kupe czasu (czuje się jakbym odbyła
              studia z tematu - Ciąża) to bylabym rozorana chyba wcale niezbyt przyjemniei to
              nie tylko w kroczu ale w psychice również (należę do tych co mają swój świat,
              swoje poglady, swoją intymność w szerokim tego słowa zaczeniu i nie lubię jak
              jak mi się miesza tam bez przyczyny)

              Prawda jest taka że rutynowe podejcie do pacjenta(co jest nieodłączne w
              szpitalach) to prosta możliwość wymigania się przed większą odpowiedzialnością
              Medyków (swoją drogą jak się chce, to z kazdym rokiem praktyki zawodowej można
              procent ryzyka (przy podejciu indywidualnym do pacjenta) ograniczać do
              minimum...ale trzeba żeby się chcialo. prawda jest taka ze większości ludzi się
              najzwyczajniej nie chce, czyli lekarzom i polożnym również - to moje osobiste
              zdanie, można się nie zgodzić i pewnie wiele "poczciwców" zjezy się na mnie że
              przecież lekarz to LEKARZ...on przysięga...on leczy i chroni... -jak mowiłam są
              różne filozofie )
              Zeby zgorszyć jeszcz ekilka "poczciwych dusz" ufajacym naszym cywilizowanym
              czasom, to dodam, że moim marzeniem było rodzenie w domu w intymności w
              skupieniu w ciszy w półmroku, z mężem ...no niestety...okazalo się że wszyscy
              umywaja ręce....bo się w Polsce tak nie robi...(choć Anglia, Belgia tudzież
              kraje nie calkiem cofnięte w rozwoju jakoś "rodzą" w domu z powidzeniem...
              anyway...

              chcialabym zaznaczyć że wszystko co napiszę, wszystkie moje pomysły rodziły się
              w oparciu o prawidłowy przebieg calej ciąży (nigdy n
              • dorothyw1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 11.10.05, 14:06
                chcialabym zaznaczyć że wszystko co napiszę, wszystkie moje pomysły rodziły się
                w oparciu o prawidłowy przebieg calej ciąży (nigdy nie ryzykowalabym gdyby były
                przeciwskazania !!!) i takie przypadki chyba tu bierzemy pod uwagę, bo mówimy o
                fizjologicznych porodach

                co do mojego porodu (jestem gó..arka-26 lat, pierwszy poród):
                - już od 4 miesiąca ciąży wzięłam się ostro za szukanie wszystkiego na temat
                porodu, książki, internet wertowanie w tą i spowrotem
                -pierwszy pomysł: "rodzę w domu", nie zaciągną mnie do szpitala, nie zrobią z
                mojego intymnego witania maluszka przedstawienia na min. 7 osób , nie będą celi
                mojego krocza żeby podciągnąć mnie pod Ogół - bo tak się rodzi...
                - poród w domu odpadł z różnych pobocznych przyczyn- wiec było szukanie
                szpitala gdzie bede rodzić tak jak ja potrzebuję!
                -potem- szukanie położnej która będzie w stanie popracować ze mną nad
                fizjologicznym porodem bez zbędnej chemi
                (uważam że często ona zakluca i powoduje komlikacje(nazwane w większości
                przypadków nieprzewidzianymi- tyle się ci nasi lekarze uczą i sympozjuja a
                jakoś nie są w stanie przyjąć do wiadomości że pewne farmaceutyki powodować Mogą
                (choć nie zawsze muszą, ale Mogą)te wlasnie nieprzewidziane komplikacje)kazdy
                człowiek jest inny więc reakcje są na początku trudne do przewidzenia ale
                podciąga się to pod rutynę większości, nie "szkodzi" więc jak jednej
                zaszkodzi ...to się nic nie stanie ot, przypadek (wpisany w ryzyko medycyny )

                szukałam wiec położnej ktora nie jest za bardzo objedzona pączkami (sic) czyli
                ma predyspozycje do ruchów schylania się jak zajdzie potrzeba [wiele położnych
                matron to -szybki poród, rach, ciach nacinamy , wyciskamy, zaszywamy rece
                czyste i polowa dyżuru ogładamy "M jak milość" zajadamy poczusie i jest
                extra wink] ...
                więc szukanie położnej która nie ma problemu ze schyleniem się jak bede chciała
                przeć w innej pozycji niż "klasyczna" (sic! nie mylić z pozycją seksualną smile
                tamta jest całkiem przyjemna, ale w wypadku akcji porodowej dla kobiety raczej
                nie ułatwiająca...)
                uwaga ! nie każdej położnej chce się pracować inaczej niz na siedząco !

                -znalazłam polożną z powolaniem dobra położna to pooooolowa sukcesu a moze
                więcej niz połowa wink -była cudowna. Tak w ogole to rodzilam w wodzie.
                Oczywiście zaplacilam za indywidualna opiekę ale inaczej sobie nie wyobrażalam.
                dzięki temu moglam spokojnie zająć się rodzeniem, a nie nerwami nad nie
                odpowiadającą mi osobą.
                Rodziliśmy z mężem w wodzie przy zgaszonym swietle (swiecilo się tylko swiatło
                w wannie). Położna przychodzila do nas co jakis czas, tłumaczyła co obecnie
                mamy, polewala mój brzuszek wodą pocieszała, instruowała ...Na moje piskanie
                cichutkie między szkurczami "boli" odpowiadała konkretnie "tak, wiem dorotko,
                mamy to i to, jeszcze tyle a tyle jest dobrze, jeszcze kilka skurczy"
                Moja położna masowała krocze między skurczami i na sam finał pomagała jeszcze
                główce chyba od strony odbytu (szczerze mówiąc bardziej mnie chyba bolał odbyt
                po porodzie niż pochwa wink)



                długoby opowiadać
                urodziłam dorodne dziecko sama gigantką nie jestm i przed ciążą ważyłam 48 kg.
                nasza Olga ważyła 3630 g , długość 60 cm. obwód glówki 33 cm.
                Z relacji położnej:
                „O nacinaniu nie mogło być mowy, było na tyle dużo miejsca , ze nie było
                mnjmniejszego sensu.
                Ale- jak się potem dowiedziałam to gdybym rodziła na fotelu to :
                Raz : rozcieliby mnie równo
                Dwa: dziecko by mi wypchnęli (pisałam chyba już o tym że pracie u mnie troszkę
                trwało- podobno dla pierworódku godzina to normalne, ale tak jak w przypadku
                siatek centylowych w odniesieniu do noworodków, tak tutaj jeśli by mnie
                przecieli, oczywiście ze szybciej bym urodziła (choć nie jest pewne czy nie
                byłoby dodatkowo próżnociągu , kleszczy, wyciskania dziecka…wink ale nie wiem czy
                o to ZAWSZE NATURZE chodzi ze dziecko ma się urodzic za pierwszym skurczem
                partym….o czyms takim jak dekompresja główki dziecka też mało co środowisko
                medyczne słyszało…i szybki porod to nie zawsze jest takie szczęscie dla
                dziecka…wink

                Ja bylam traktowana w szpitalu jak kosmitka bo rodziłam w wodzie bo bez
                nacięcia . .. i parłam prze godzinę . oj nioslo się po oddziale. Pielęgniary
                tylko dopytywały „a to pani cwiczy jogę prawda ?” yhhhhh !!! NIE, jeszcze nie
                cwiczę- ALE MAM ZAMIAR


                Ja po moich „studiach” na temat porodu jasno wiedziąlm ze chce rodzić bez
                nacięcia jak się da oczywiście
                - stosowałam masarze krocza (olejek migdałowy +wit. E + wiesiołek)
                - dodatkowo masowałam wnętrze pochwy plynna parafiną
                - pod koniec ciąży łykałam ciesiołek w kapsulakch i pilam herbatę malinową (z
                liści nie mogłam nigdzie dostać)
                - ćwiczyłam Kegle
                dla mnie poród to zaledwie ponad 4 godziny skurczy w szpitalu (6 godzin w
                domu nie liczę bo było to tylko delikatne smyranie  ) (akcja bardzo szybko się
                posuwala może dlatego Mała przeciągnęła parcie bo dla niej to było za szybko )
                i godzina parcia .


                Reasumując;
                Jak się da czegoś uniknąć to uważam ze warto się starać, po co sobie stwarzać
                więcej problemów. Ale ważne jest też chyba całe nastawienie psychicze wiara w
                siebie w zdolność natury (oczywiści przyjmuje do wiadomości że czasem SA
                komplikacje …ale „na Boga” nie traktujcie lekarze każdej rodzącej jak ciezko
                chorej, która sama nie da rady urodzić bo to ponad ludzkie możliwości)czasem
                potrzeba tylko checi cierpliowosci umiejętności słuchania patrzenia. Ktos może
                powiedziec ze to ciemnogród bo to zdanie się na żywioł … Ja myślże to raczej
                zaufanie głębokiej podświadomości, intuicji, wiara w siebie, możliwości jakie
                natura dała kobiecie

                I najważniejsze chyba : jeśli kobiety chcą to je tnijcie – bo takie mają
                przekonanie i tak wolą.

                Ale jak NIE ŻYCZYMY SOBIE TEGO TO WEŹCIE TO POD UWAGĘ !!! jak wolimy rodzić
                naturalnie i wolimy „popekać po odbyt” do dajcie nam takie prawo( ale żaden
                lekarz nie powie ze da się tego unikać w bardzo bardzo bardzo dużym procencie
                jak się rodzi w pozycji wertykalnej , jak się rodzi „dłuzej” żeby się mieśnie
                zdazyły przystosować i naciągnąć powoli a i dziecko może na tym zyskać, jak się
                najzwyczajniej poszuka czynnikow wspomagających ochronę krocza… nie o tym żaden
                docent nie powie )

                WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ OD TEGO ZE TRZEBA CHCIEĆ!!!

                Potrzebna jest tez jakas osobowośc trzeba wiedziec czego się chce i samemu
                wziąć za siebie odpowiedzialność . Powiedziec sobie : wolę pęknąć troszkę ale
                to moja własna decyzja , chce żeby mnie nikt bez potrzeby nie okaleczał! Mamy
                do tego prawo
                Zdecydowanie nie lubie być traktowana jak en- ty przypadek
                Może nie wymagajmy od szpitali az tak wiele – to tylko dość masowa
                instytucja . ale cholera niech przynajmniej nas uczciwie informuja i dają
                możliwość wyboru. A nie do statystyk w szpitalu podciągają pod ogólne
                rozwiązania a co pacjent przeżywa po powrocie do domu. …to już NIKOGO nie
                interesuje …ewentualnie skierowanie do psychiatry bo ból po nacięciu …to
                kwestia siły sugestii… to tak jak do niedawna jeszcze operowali mądrzy tego
                swiata niemowlęta bez znieczulenia….bo one i tak nie czują … no comments….

                Myslę ze medycyna jeszcz dlatego się tak dużo myli (mimo pewnych osiągnięć- ale
                to bardziej osiągniecia możliwości poznawania danych mechanizmów w organizmach
                żywych niż skuteczne ingerowanie w nie bez skutków ubocznych. Tak naprawde
                znamy np. może mechanizmy uładu hormonalnego ale ingerując w jego naturalne
                działanie często „sypie się” cos innego w organizmie” …co już leczy inny
                specjalist )
                Wg mnie ta samo jest z porodem dużo o nim wiedzą lekarze ale skomplikowaność
                tego procesu może otrzec się o zawrót głowy
                Moja mama przeżyla 3 porody i chyba żadnego dobrze nie wspomina…jak jej
                opowiadam o moim doswiadczeniu to si
                • dorothyw1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 11.10.05, 14:08
                  Moja mama przeżyla 3 porody i chyba żadnego dobrze nie wspomina…jak jej
                  opowiadam o moim doswiadczeniu to się za głowe łapie ze tak się dało….ze ja tak
                  drobna ze dziecko takie dorodne ze nie cieli …

                  Dobra koncze już te moje wywody
                  Jeszcze raz przepraszam za chaotyczność
                  Jak macie jeszcze jakies pytania to zapraszam: dorothyw1@gazeta.pl

                  Ja jestem usatysfakcjonowana tym co wynegocjowałam w szpitalu.
                  To mój indywidualny przypadek, ale szukajcie Panie swoich rozwiązań na miare
                  Waszych indywidualnych potrzeb !!!

                  Pozdrawiam
                  • niess Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 31.10.05, 11:53
                    Jestem kolejną osobą, której nie nacięto podczas porodu. Był to poród w wodzie
                    i sądzę,że dzięki temu nie byłam nacięta (ciepła woda zrobiła swoje). Co prawda
                    popękałam trochę, ale szycie było(jak to określiła położna) sprawą kosmetyczną.
                    Po 3 dniach odpadły mi 2 szewki. Co do boleści, to nie odczuwam żadnych, tylko
                    mały dyskomfort. Najbardziej dokuczają mi hemoroidy, które miałam jeszcze przed
                    porodem, a po powiększyły się bardzo. To tyle. Tak wygląda moja historia z
                    kroczem wink
                    • falka32 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 21.11.05, 00:05
                      Dopisuję się.
                      Przy pierwszym dziecku zaliczyłam nacięcie ze wskazań - poród pośladkowy u
                      pierwiastki, więc nawet Św Zofia nie odważyła się zajmować ochroną krocza. Ok.
                      nie mam pretensji tutaj.
                      Drugi poród po 12 latach od tamtego, w pażdzierniku: Inflancka. Bez nacięcia i
                      bez pęknięć. SZczegóły:
                      - nic nie ćwiczyłam a ni nie masowałam wcześniej, nie piłam nic ani w ogóle nic
                      w tym kierunku nie robiłam
                      - w karcie wpisałam, że wyrażam zgodę na nacięcie krocza tylko w razie konieczności
                      - poprosiłam położną o ochronę krocza, ładnie poprosiłam
                      - odbyłam nierówną walkę o pozycję na fotelu. Najpierw nie chciałam na niego
                      wsiąść, ale położna była bardziej asertywna ode mnie - "jak mam chronić krocze,
                      to muszę mieć dostęp i już, za gruba jestem żeby się schylać" (racja, była i to
                      mnie przekonało smile. Potem zrobiłam scenę, że oparcie jest za nisko a nogi za
                      wysoko i że jest mi niewygodnie i w ogóle zachowywałam się, jakby fotel mnie
                      parzył w tyłek, więc wynegocjowałam podniesienie oparcia na maksa, opuszczenie
                      podpórek na nogi i przestałam dopiero po zapewnieniu, że wyżej już się naprawdę
                      nie da tego fotela podnieść. Złapałam się tylko drążków kurczowo. Położna siadła
                      między moimi nogami na taborecie jak do dojenia krów smile)), wzięła na łapy oliwkę
                      i robiła mi rozciągający masaż, dyrygując jednocześnie "przyj - nie przyj". No i
                      poszło, nie mam pojęcia, ile to parcie trwało (w moim odczuciu ze 3 minuty ale
                      mogło to być równie dobrze pół godziny) - zupełnie nie miałam poczucia czasu i
                      miałam kurczowo zamknięte oczy cały czas, żeby się nie dekoncentrować. W każdym
                      razie po zakonczeniu akcji obejrzały mnie z lekarką, stwierdziły, że nie ma nic
                      do szycia i wynocha z fotela z dzidziusiem smile)))))). Następnego dnia wywalili
                      mnie ze szpitala do domu.

                      Zastnawiając się, co zrobiłam inaczj niż chciałam -wykazałam się brakiem
                      asertywności przy tym fotelu, ale już czułam główkę między nogami, więc
                      spieszyło mi się smile) - a naprawdę wczśniej zamierzałam upierać się przy rodzeniu
                      w pionie. Z drugiej strony źle na tym nie wyszłam, bo położna tej postury, co
                      moja rzeczywiście miałaby problem z wczołganiem się pode mnie smile)))) a chronić
                      krocze umiała.
                      • yoasia01 Re:bez nacięcia poród w wodzie 29.11.05, 12:35
                        Rodziłam w wodzie na Żelaznej bez nacięcia i bez znieczulenia. To był pierwszy
                        poród a mały ważył 3500. Poród trwał 2,5h. Ze względu na ochronę krocza parcie
                        wymagało trochę cierpliwości ale było warto. Położna założyła szwy
                        powieszchownie. Nie czułam żandych dolegliwości od strony krocza poza
                        hemoroidamisad Od pierwszego dnia siadałam nawet "po turecku" i nie miałam
                        problemu z "kaczym chodem". Polecam.
                        • s79 Re:bez nacięcia poród w wodzie 29.11.05, 14:40
                          Dzięki za wątek. Nic bardziej nie spędza mi snu z oczu, jak myśl o nacinanym
                          kroczu.. (6 m-c) Na pewno dam znać, jak było. mam nadzieję, ze obejdzie się
                          bez..
    • justi_x Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 30.11.05, 12:58
      Witajcie.
      Ja również urodziłam pierwsze dziecko bez nacięcia. Nic nie pękło, nic nie
      trzeba było zszywać. Mam nadzieję, że drugie (w połowie kwietnia) urodzę
      również bez cięcia.
      • kramarka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 30.11.05, 19:52
        PIerwsze dziecko dwa lata temu - bez nacięcia z WIELKĄ prośbą do położnej -
        wynik - ani nie pękłam ani nic mi się nie stało - za to po porodzie siedziałam
        po turecku, swobodnie biegałalm do telefonu, swobodnie zajmowałam się synkiem
        inie musiałam gnać na zdjęcie szwów no i nikt mnie nie zszył "na baleron" (jak
        o lekarzach nieudolnych krawcach mówi moja koleżanka, którą tak zszyli, że o
        sexie musiała zapomnieć na długo).
        Teraz druga ciąża (4 miesiąc) i też nie dam się naciąć!
        Tak trzymać! Super wątek!
    • amwaw Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 30.11.05, 20:08
      1 szy poród na Żelaznej. Bez nacięcia, bez pęknięcia, lekkie obtarcie. Zero
      problemów z siadaniem itp po porodzie. Po tygodniu nie pamiętałabym, że rodziłam
      gdyby nie mały wyjec w domuwink
      Pozdrawiam
      • e_madziq Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 02.12.05, 11:24
        Kobitki, ponawiam prośbę Gosi o wiecej szczegółów, a dokładnie interesuje mnie
        pozycja przy parciu. O ile jestem (tak myśle)w stanie przekonac lekarza,
        położna itp do nienacinania krocza o tyle podejrzewam, ze bedę zmuszona rodzić
        jednak w pozycji pólleżącej. Wiele jest wypowiedzi, ze przy nienacinaniu nie
        bylo powazniejszych peknieć, ale nie wiem w jakiej pozycji rodziłyście??
        Oczywistym mi sie wydaje, ze nienacinaniu służy poród w wodzie lub w pozycji
        spinizowanej. A jak jest z pozycją horyzontalną??
        Proszę odpiszcie, bo za 5 m-cy rodzę i chcę rodzić bez nacięcia, ale jak
        narazie to wydaje mi sie to dobrym rozwiązaniem przy porodzie w wodzie itp, a
        nie w klasycznej.
        Dodam, ze pierwszego synka rodziłam z nacieciem, synek 3 kg naciecie 2-3 szwy-
        nie wspominam tego jakoś źle, ale jesli bym mogła to wolę uniknać naciecia.
        Pozdrawiam, magda
        • mag32 Jak urodzić bez nacięć w szpitalu ? 02.12.05, 20:45
          Mam rodzić za 2 misiące, wiele ostatnio czytam i dowiaduję sie w sprawie tego
          naciecia,bo spędza mi to sen z powiek.Dzisiaj od mojej ginki (jest to bardzo
          dobra lekarka, młoda ,która urodzila sama dwójke dzieci) dowiedziałam się,ze w
          innych krajach z tego powodu nie nacinaja krocza (np w Stanach),bo szykuja
          sobie przyszłe pacjętki do operacji plastyki krocza. Kobieta nie nacinana, a
          rodząca dziecko powyżej 3,5kg ( a teraz rodzą sie duże dzieci) pęka na
          kształt "gwiazdy" i mają przyszła chetna na operacje plastyki krocza.Hmm... i
          co wy moje Panie na to ?? jak duże dzieci udało sie wam urodzić, bez nacięcia??
          Piszcie o wadze dzieci które urodziłyście!
          Pozatym chcę rodzić w wodzie- jak wiemy taki poród bardzo łagodzi ,ból i tak
          rozpręża ,że nie ma potrzeby nacinać.A tu proszę ,dowiedziałam się ,ze w
          szpitalu gdzie mogę taki poród odbyć ( Wojejwódzki w Gdańsku) wszystkie,ale to
          wszystkie ,pierwiastki bez wyjątku są nacinane, obojętnie czy rodza w wodzie
          czy nie!!! Taki jest wymóg ordynatora szpitala i nikt z personelu się temu nie
          sprzeciwi !! I co ja mam zrobić? Pewnie iść urodzić w krzaki !!
          • mag32 Jak urodzić bez nacięć w szpitalu ? 02.12.05, 20:49
            A i jeszcze jedno ,popytajcie się swoich lekarzy ginekologów czy wiedzą co to
            jest balonik do ćwiczeń mięśni krocza "epi-no" ,a zobaczycie jakie beda mieli
            zdziwione miny . Ja pytałam 2 ginekologów i żaden o czyms takim przedtem nie
            słyszał smile

            pozdrawiam,
            Magda
          • haganna Re: Jak urodzić bez nacięć w szpitalu ? 02.12.05, 22:09
            Nie mam pochlebnego zdania na temat "gdańskiej szkoły" ginekologiczno-
            położniczej. Może dlatego uciekłam do Wuwy... wink.
            A tak na poważnie - masz super szpital - bodajże w Pucku. Trzecie miejsce w
            rankingu "rodzić po ludzku" - moje koleżanki ze studiów bardzo go sobie
            chwaliły. Opłacało się jechać z 3miasta aż tam.
          • karolcia86 Re: Jak urodzić bez nacięć w szpitalu ? 02.12.05, 22:42
            Mnie niestety w Pucku pocięlisad, ale poza tym było OK. Pozycja pionowa,
            dowolna, pomoc przy karminiu , miła obsługa. Żadnego welflonu na "dzień
            dobry".jak na Zaspie. Porównując z innymi gdańskimi szpitalami to super. Teraz
            też idę rodzić do Pucka, mam nadzieję, że uda się bez cięcia.
          • gonia28b Re: Jak urodzić bez nacięć w szpitalu ? 06.12.05, 22:03
            Też nad tym ubolewam. W naszym kraju nacinanie krocza u rodzących jest
            RUTYNOWA!!! Dowiedziałam się, że w szpitalu, w którym planuję rodzić - podobnie
            jak u Ciebie - 99% pierworódek jest nacinane sad((

            Mam wielką nadzieję, że tego uniknę. A wiesz dlaczego?
            Oto moje argumenty: moja Mama urodziła dwoje dzieci - mnie (3,75 kg) i mojego
            Brata (3,65 kg) BEZ NACINANIA KROCZA. Były to lata 60-te i 70-te. Wtedy to
            nastała "moda" na nacinanie, która trwa do dziś. Urodziła bez nacinania, bo już
            na porodówce użyła takiego oto argumentu: Jej Mama (czyli moja Babcia) urodziła
            4 córki również BEZ NACINANIA KROCZA.
            Należy dodać jeszcze, że ani jedna ani druga nie miały później żadnej operacji
            plastyki krocza, ani nie miały żadnych problemów z wypadaniem narządu rodnego.
            Tak więc uzasadnienie przez lekarzy po co nacina się krocze jest po prostu
            NĘDZNE.

            Ja mam termin na 20 lutego. Czytałam też gdzieś, że w szpitalu podpisuje się
            jakąś zgodę o niewykonanie zabiegu epizjotomii. Opatrzony jest ten papier w
            klauzulę, że ma się świadomość o "niekorzystnych następstwach" niniejszej
            decyzji. Jeżeli okaże się, że to prawda z tymi papierkami to chyba podpiszę coś
            takiego. Za dużo historyjek naczytałam się też tutaj o źle wykonanym nacięciu
            i "spapranym kroczu" z tej okazji. Nie wiem czy widziałaś wątek Fruwajki.
            Każdemu lekarzowi i położnej poleciłabym taką lekturę, ciekawe co oni na to.
            Skądinąd więm, że Fruwajka mieszka w tym samym mieście co ja i rodziła w
            prywatnej klinice. Odszukam może ten wątek i wkleję link w następnym poście.

            Pozdrawiam gorąco. Trzymaj się. Damy radę.
            • gonia28b Re: Jak urodzić bez nacięć w szpitalu ? 06.12.05, 22:11
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=32775063&a=32775063
          • weronikaglow Re: Jak urodzić bez nacięć w szpitalu ? 17.01.06, 14:32
            zapytaj te pania lekarkę, która opowiada tego rodzaju historyjki, co wie np. o
            grupie Cochrane (ang. Cochrane Collaboration).
            To grupa stworzona przez specjalistów, naukowców o uznanym dorobku, praktyce
            badawczej etc., którzy wspólnie zabierajś głos w sprawach m.in. praktykowanych
            zabiegów medycznych.
            Otóż według nich rutynowe nacinanie krocza jest zabiegiem szkodliwym, nie
            przynoszącym ani matce, ani dziecku żadnych korzyści. Ponadto jest zabiegiem o
            udowodnionej NIESKUTECZNOŚCI. I dlatego w USA od tego zabiegu się odchodzi, o
            czym świadczą statystyki szpitalne dostępne w sieci.
            pozdrawiam i radzę się nie przejmować tym, co ta pani mówi!
        • amwaw Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 02.12.05, 21:55
          Ok- poród aktywny-1sza faza piłka, chodzenie, przy parciu pozycja
          kuczna(trzymałam się rękami łóżka), a ostatni etap parcia(heh- całość parcia
          trwała 10 minut więc tych póz niezbyt dużo naprzyjmowałam)-klęk na łóżku(
          dziecko asekurowała z tyłu położna i podała mi dołem). Przed porodem robiłam od
          30 tc masaż krocza- bardzo pomógł. Z pomocy w fazie 1-szej polecam ściskanie
          przez partnera miednicy w czasie skurczu- u mnie zmniejszało ból o jakieś 30-50%.
          powodzenia
          • mag32 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 06.12.05, 19:21
            A mogę bardzo prosić o podanie na forum przepisu o ten specyfik jakim masowała
            pani krocze od 30 tc ??
            • gonia28b O masażu krocza: 06.12.05, 22:12
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=29115929&a=29229538
    • wieczna-gosia hop do góry 16.01.06, 13:34
      wszystkie ktorym sie udalo bez naciecia niech sie wpisuja- jak rodzily, jaka
      pozycja, zy popekaly, jak wygladala opieka poloznych itd.
    • monika_oli ja też miałam to szczęście... 16.01.06, 15:20
      ... ale dopiero za drugim razem. Rodziłam na łóżku porodowym, na plecach i
      wcale specjalnie nie prosiłam położnej o nienacinanie - po całym dniu było mi
      już to obojętne. Ale teraz jestem wdzięczna położnej że mnie nie nacinałasmile
      • wellanna warto urodzić bez nacinania 18.01.06, 15:51
        3 tygodnie temu urodziłam swoje pierwsze dziecko - synka (3800g).
        Poród był bez nacięcia.
        Podczas przyjęcia do szpitala powiedziałam, iż nie chcę zostac nacięta
        i zapytałam, czy można moje życzenia wpisać do karty przyjęcia.
        Pielęgniarka na to odpowiedziała, że się tego nie wpisuje ale mogę sama na
        osobnej kartce napisać, że nie chcę nacięcia. Tak też zrobiłam.
        Podczas porodu jedna z położnych chciała mnie mimo to naciąć ale jak tylko
        zobaczyłam nozyczki to powiedziałam, że kategorycznie nie chce naciecia.
        Wtedy usłyszałam - to jak pani chce ale..... tu posypały sie rozne opowiesci
        horrorki
        na szczescie maly w trakcie wyskoczyl na swiat.
        Nie bylo pekniec, jedno większe otarcie ale nie trzeba bylo szyc.
        Dziwnie bylo raczej potem, juz na bloku poporodowym. W trakcie obchodzow
        slyszalam uwagi o rewelacyjnym stanie krocza!
        Wiec jednak to, co pisaly dziewczyny w tym watku jest prawdą. Nie trzeba sie
        bac i walczyc o swoje dobro i dobro dziecka. jako jedyna z sali, w ktorej
        lezalam po porodzie moglam bez problemow z chodzeniem opiekowac sie moim
        malutkim.
    • dziamdzia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.01.06, 18:09
      Ja też nasłuchałam sie sporo jakie to nacinanie jest świetne dla kobiety
      (pęknięcia aż po odbyt, nierówne pęknięcia, nietrzymanie moczu, rozciągnięte
      krocze itd), ale mając w pamięci ból po pierwszym porodzie, walczyłam o nie
      nacinanieniczym lwica wink Położna obiecała, że spróbuje oszczędzić mi tej
      "przyjemności" ale stwierdziła, że i tak wszystko będzie zależeć od
      okoliczności... I udało się - pęknięć i otarć BRAK. Rodziłam w pozycji
      półsiedzącej, po oksytocynie i z ZZO, które na czas parcia było jakby
      zredukowane, tak ze czułam bólsad(

      Różnica, w porównaniu do pierwszego porodu jest niesamowita, w godzinę po
      porodzie mogłam bez problemów siedzieć, a dzień po porodzie wypisałam się do domu.
Pełna wersja