A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;))

    • gunda24 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.01.06, 18:17
      Drogie Mamy bez cięcia!
      Nie wiem jak to jest, że ja mimo naciętego krocza..

      (stało się to w sekundę i nic nie czułam, zorientowałam się tylko dlatego, że
      ranę polano środkiem dezynfekującym a to piekło - to był najmniej przyjemny
      moment z całego porodu)

      ..sama zlazłam z łoża porodowego i z moim maleństwem na rękach przeszłam na
      swoją salę.Nie miałam też problemu ze wstawaniem, chodzeniem, czy I
      wypróżnieniem w szpitalu. Wszystko to sprawiło,że nie mam negatywnego stosunku
      do nacinania i ta kwestia nie jest dla mnie istotna przy rozmyślaniu o
      przebiegu porodu.

      Jestem jednak zdania, że nikt nie ma prawa przymuszać rodzącej do zgody na
      cięcie, jeśli ona sobie tego nie życzy, a ma świadomość konsekwencji.
      Jej ciało - jej decyzja!
      Pozdrawiam!
      • wellanna Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 21.01.06, 20:07
        Gdzie rodziłaś? Pytam bo pierwsze słyszę żeby kobiecie po porodzie pozwolili
        zejść samej z łóżka porodowego i przejść samej do "swojej" sali!
        Po porodzie obowiązuje 6 godzinna kwarantanna, podczas której nie wolno wstawać
        bo to grozi omdleniem. POza tym po porodzie kobieta jest badana przez lekarza i
        sprawdza sie m.in. stan krocza a po nacieciu zawsze sie je zszywa! Przed szyciem
        kobieta najczęściej jest przenoszona na drugie łóżko i nie ma mowy o
        samodzielnym wstawaniu.
        Dziwny ten twoj szpital...

        • gunda24 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 22.01.06, 15:01
          Oczywiście,że nie od razu,ale po 2 godzinach od urodzenia dzieciątka.
          A było to w Kowarach w szpitalu "na Bukowcu".

          Nie wiem czy wyleżałabym 6! godzin?- Jak piszesz.
          Po czułam się naprawdę dobrze, pomimo nieprzespanejsmile nocy. Nie wiem skąd we
          mnie tyle siły.
          Zmęczenie dopadło mnie dopiero na trzecią dobę.

          pozdrawiam
    • stanowcza Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 21.01.06, 00:28
      up
    • kajo145 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 07.02.06, 17:50
      witam
      mam troje dzieci
      pierwsze 3500g urodziłam z nacięciem nie czułam cięcia i po porodzie tez nie
      narzekałam na krocze zagoiło sie szybko i bezboleśnie
      drugie(4800)rodziłam z ochrona krocza lekko pękłam i też dobrze się goiłam
      trzecie 3600 równierz bez naciecia
      jestem położna i sama nieraz staje przed dylematem czy nacinac.i czesto to nie
      jest łatwa decyzja..często wprost czuje sie pod palcami jak tkanka sie pruje...
      trzeba naciąć niezaleznie który poród. są różne "rodzaje" krocz- przy kroczu
      tzw niskim (mała ilość tkanki między odbytem apochwą) ryzyko cięzkiego
      pęknięcia krocza wraz z odbytem jest większe czasem trzeba szybko przyspieszyć
      proces wyrzynania się głowki(spadek tętna itp)i wtedy nacięcie pozwala na
      szybszy porod....
      kobiety które chcą rodzić bez nacięcia muszą równiez poza masażami zadbac o
      brak stanów zapalnych które niszczą sluzówkę i sa przyczyną wielu peknieć
      • wieczna-gosia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 17.02.06, 00:52
        > jestem położna i sama nieraz staje przed dylematem czy nacinac.i czesto to nie
        > jest łatwa decyzja..często wprost czuje sie pod palcami jak tkanka sie pruje...

        dopoki polozne maja watpliwosci, czuja pod palcami jak sie pruje czy ratuija
        dziecko- niech tna na zdrowie. I takich poloznych nam trzeba.

        Jesli jednak w spzitalu nacina sie 100% pierworodek i wiekszosc wielo- trudno
        polozne w tym szpitalu podejrzewac o jakas glebsza refleksje na temat tego, czy
        sie pruje, no nie?

        no dopisywac, dopisywac smile
        • oldzinka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 17.02.06, 11:47
          kobiety! wczoraj trafiłam na to forum i ten wątek i jestem pod wielkim
          wrażeniem. wcześniej nie wierzyłam że samym chciejstwem mogę ochronić krocze. w
          końcu co kobieta ma do gadania. ale po przeczytaniu waszych żarliwych relacji
          głęboko wierzę, że można i trzeba walczyć o swoje prawa podczas porodu.
          będę rodzić w małej miejscowości, gdzie 99% pierwiastek nacina się rutynowo
          (ten 1% to zapewne porody tak szybkie,że po prostu nie zdążyli ciachnąć).

          co z przypadkami, gdzie pomimo ustaleń i obietnic o ochronie krocza, kobieta
          była nacinana z nienacka, przez zaskoczenie i wyraźnie bez jej zgody a czasem
          nawet wbrew wyraźnym prośbom (błaganiom)? czy my kobiety mamy jakieś formalne
          narzędzia do obrony przed taką sytuacją? czy istnieje jakieś prawo regulujące
          te kwestie? czy jestśmy w stanie przed sądem wykazać, że nie było wskazań do
          nacięcia a położna zrobiła to dla własnej wygody czy z przyzwyczajenia???
          • gonia28b Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.02.06, 10:56
            Oczywiście, że mamyformalne narzędzia do obrony przed taką sytuacją. Podpisuje
            się na izbie przyjęć odpowiedni papier.

            Rozmawiałam ostatnio z położną ze szkoły rodzenia, z którą mam zamiar rodzić
            (a będzie to już lada dzień). Nie zaprzeczyła, że prawie wszystkie pierworódki
            są nacinane, ale ze swoimi argumentami dlaczego tak, to moim zdaniem plątała
            się w zeznaniach.
            Moim najważniejszym jest fakt, że moja Mama dwoje dzieci, wcale nie małych
            (znajdziesz w moich postach powyżej) urodziła BEZ nacięcia. Tymczasem pani
            położna odpowiedziała mi na to, że tak owszem, da się rodzić bez nacięcia,
            ale - uwaga cytuję: "jak te krocza później wyglądają". Kurde fiks, ręce mi już
            w tym momencie opadły, nie miałam siły użerać się z tą kobitą. Mówię jej
            przecież o mojej własnej Matce, z którą codziennie się widzę i rozmawiam,
            jesteśmy dla siebie najbliższymi kobietami, i chyba moja własna Matka
            powiedziałaby mi o tym, że np. dzisiaj, po 30 latach żałuje, że tego,
            że broniła swojego krocza jak lwica, bo niby coś się jej tam teraz dzieje
            niedobrego. Nie uważacie tak?
            Ostatnim, chyba najważniejszym "argumentem" pani położnej jest fakt,
            że niewykonanie nacięcia krocza jest karalne w sytuacji jeżeli krocze rodzącej
            popęka. Dlatego też tnie się te krocza tak na wszelki wypadek. Tak więc - tak
            jak napisałam wyżej: nie chcesz nacięcia - musisz podpisać odpowiedni dokument
            na izbie przyjęć. I ja to z całą pewnością zrobię.
            Nie mam zamiaru później cierpieć tylko dlatego, że jacyś "mądrzy" panowie
            pozbawieni wyobraźni, wymyślili taki świetny przepis.
            Pozdrawiam.
            • oldzinka Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 18.02.06, 15:59
              to naprawdę strasznie kretyński przepis, że niewykonanie nacięcia jest karalne
              jesli krocze popęka. przecież często pęknięcie jest minimalne (i goi się tak
              samo dobrze albo i lepiej). dużo mniejsze niż nacięcie.
              moim zdaniem dużo położnych po prostu nie potrafi chronić krocza i jest to dla
              nich mniej wygodne niż nacięcie.
              a apropos tego papierka podpisywanego na izbie przyjęć to przecież chyba nie
              podpisuję że kategorycznie w żadnym przypadku nie zgadzam się na nacięcie w
              żadnych okolicznościach itp. może się chyba zdarzyć ten 1 na 100 przypadków że
              będzie konieczne a okaże się to w ostatniej chwili.
              gonia współczuję, że będziesz rodzić z położną która traktuje krocza kobiet jak
              jakieś okazy.
              życzę mimo wszystko łatwego porodu i zdrowej dzidzi
              pozdrawiam
              • nikomu_nieznajoma Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 19.02.06, 13:45
                Co za głupoty ta połozna ci opowiada, ze brak nacięcia krocza jest karany. Moim
                zdaniem tępe i głupie i niedouczone babsko, którego edukacja skończyła się warz
                z odebraniem dyplomu szkoły pielęgniarskiej. Chyba jest coś w
                powiedzeniu "głupia piguła", stosowanym przez lekarzy nota bene wink. Przepraszam
                panie połozne, że tak nisko Was oceniam , ale ta wasza podległośc wobec
                doktorów i brak samodzielności w podejmowaniu sensownych decyzji bardzo źle o
                Was świadczy. Krytykuję po to, żebyście wzięły się w garść i stosowały swoja
                wiedzę i doświadczenie do ochrony, a nie okaleczania bliźnich.

                Ja równiez rodziłam bez nacinania w wałbrzyskim szpitalu i zadbałam o komfort
                psychiczny zespołu szpitalnego i aby zminimalizować ich strach przed panem
                prokuratorem za brak nacięcia sama napisałam pismo, że na podstawie tego i tego
                artykułu ze szczegółowym podaniem podstawy prawnej (chodzi o to, że nic bez
                mojej woli) odmawiam nacięcia krocza i nie życze sobie takiej interwencji
                chirurgicznej. Nadmieniłam także, że zostałam poinformowana przez lekarza
                prowadzącego ciąże i panie położne ze szkoły rodzenia o wadach i zaletach
                takiego postępowania i w przypadku, gdy nastąpi peknięcie III lub IV stopnia,
                lub drugiego stopnia w kilku miejscach spontanicznie, nie będę rosciła sobie
                niczego od personelu medycznego. Podpisałam i w izbie przyjęc zostawiłam za
                ptwierdzeniem.
                I dopisuje się do tej sondy. Urodziłam bez nacięcia, w wodzie. Położne
                uszanowały moją decyzje i pomagały urodzic bez pęknięć. Ani jednego szwa, a
                krocze miałam nie takie znów wymęczone.
                Przyznaje, że przez całą ciąże przygotowywałam krocze na poród, dwa razy
                dziennie masaże krocza przez dziesięc minut rano i wieczorem, smarowałak krocze
                i wejście do pochwy, wiamina A i E plus olivka dla dzieci i olej z kiełków
                przenicy. Oczywiście Kegel codziennie kilka razy. Na początku ćwiczeń czułam
                pieczenie i cholerne napięcie, a potem lekki ból przez około godzinę, ale po
                tygodniu było coraz lepiej. Mięsnie krocza jak kazde poddawane stosownym
                cwiczeniom fizycznym stały się bardziej elastyczne i wytrzymałe, tak jak przy
                uprawianiu stretchingu, żadna tam nowośc i jakies odkrycie. Potem juz nie
                miałam zadnych objawów ubocznych. Ponadto od 35 tygodnia ciaży stosowałam epi-
                no, doszłam do 10 cm. Więc pracowałam na to ok. 8 miesięcy, osiem miechów
                regularnych treningów, więc prawdopodobieństwo ze pękne było nie za duże, a
                pęknięcie III i IV stopnia według moich odczuć niemalze niemozliwe. Brałam pod
                uwagę, że może pęnąc moja śluzówka, bo tak się zdarza. Nie mogłam zgodzic sie
                na nacięcie, musiałam szanowac siebie i swoje starania, reguralną pracę i
                wierzyć, że kobiece ciało jest perfekcyjnie przygotowane przez naturę do
                porodu. Nie mogłąm sobie pozwolić, aby ktoś ze względu na swoje widzimisie
                zniweczył moje wysiłki. Druga faza porodu to była dla mnie pestka, nawet gdyby
                połozna mnie olała, myslę, że wszystko byłoby ok. Nie czułam az tak bardzo
                nadmiernych sensacji z napieraniem główki dziecka na krocze i rozciąganiem się
                tkanek. Po porodzie byłam w bardzo dobrej formie, po dwóch godzinach wzięłam
                prysznic i do roboty wink przy małej, chodziłąm i siadałam na tyłku bez problemu,
                karmiłam dzidzię po turecku lub na siedząco, w każdej pozycji było ok. Mogłam z
                powodzeniem iśc do domu.
                • wieczna-gosia hop do gory 28.02.06, 23:26
                  nowe nienacinane prosimy o opisanie doswiadczen- jak wspolpraca z polozna, jaka
                  pozycja, jak parcie- wszystko co wam przychodzi do glowy.

                  Chcialam jeszcze dodac ze wprost nieprzyzwoicie ten watek wyglada- tak polozne i
                  lekarze strasza tymi pekaniami po odbyt a w tym watku co?? Dwie osoby jakos
                  bardziej pekly?? wstyd wstyd.....

                  smile
                  • wellanna do góry!!!! 21.03.06, 20:17
                    • wellanna Amerykanie nie nacinają rutynowo 10.04.06, 12:31
                      Ważny link do świeżego artykułu nt. nacięcia krocza
                      www.acog.org/from_home/publications/press_releases/nr03-31-06-2.cfm
                      (Aga1000 dzieki!)
                      • wellanna up i moze jeszcze ktoś nienaciety dopisze się ;)) 28.04.06, 11:12
                  • ag.at.ka Re: hop do gory 20.04.06, 11:28
                    Witam wszystkie mądre mamy, których wypowiedzi wciągnęły mnie jak literatura
                    najlepszej próby!!! Aż postanowiłam się zarejestrować, żeby też móc do Was
                    papunię otworzyć smile
                    A więc: jestem potrójną mamą, oczekującą 4-tej latorośli (początek dopiero). Z
                    moich 3 porodów bez nacięcia odbył się trzeci - właśnie "wodny" poród. To
                    logiczne, no bo niby jak mieliby naciąć mnie pod wodą? - musiałby położnik
                    wystąpić w stroju nurka wink Urodziłam dość łatwo i przyjemnie, pękł mi
                    delikatnie naskórek - w miejscu, gdzie po poprzednim nacięciu była blizna i
                    jakiś zrost (!!!). Goiło się świetnie (1 czy 2 szwy - ponoć można by się bez
                    nich obyć; tak stwierdził położnik, ale jednak je załozył) i szybko byłam na
                    chodzie. Jeśli chodzi o dwa poprzednie "cięciowe" porody, to pokrótce: przy
                    pierwszym lekarzowi zależało na jak najszybszym wydobyciu dziecka, gdyż wody
                    okazały się zielone (czyli niedotlenienie dzieciątka), było więc przebicie
                    pęcherza płodowego, oksytocyna i cięcie (i stół do cesarki z oprzyrządowaniem w
                    pogotowiu!). Udało się naturalnie; Mały (no nie taki znowu mały - 3920g) był
                    niedotleniony, bo szczelnie oplątał wokół siebie dłuuugą pępowinę. Rana zagoiła
                    się szybko, idealnie, bez śladu (było to cieplutką wiosną, więc często
                    wystawiałam krocze na słoneczko smile) O ile tutaj jestem skłonna nacięcie
                    usprawiedliwić, to przy drugim porodzie było typowo rutyniarskie, nikt się
                    nawet nie zastanawiał nad tym czy trzeba, czy nie. To nacięcie goiło się dużo
                    gorzej i dłużej, pozostawiło też zrosty i bliznę, także w sferze psychicznej,
                    gdyż czułam się jakaś uszkodzona, "popsuta"...
                    Gdyby położnicy przejawiali więcej dobrej woli, pewnie obeszłoby się bez tych
                    nacięć, ponieważ jestem z gatunku "elastyn", po trzech porodach mam tylko kilka
                    rozstępów na brzuchu, głównie w okolicy blizny po wycięciu wyrostka, tak, że
                    gdy będąc po raz 3 w ciąży trafiłam do nowego lekarza gin. - myślał, że to
                    moja pierwsza ciąża!!! (czy to mógł być dobry lekarz?! wink)
                    Gehennę przeżyłam za to z piersiami (i te niestety nie wyglądają jak u
                    pierwiastki wink...
                    Dziewczyny, a co myślicie o wyduszaniu i wyciąganiu z nas łożyska? Tak 2 razy
                    postąpiono ze mną; nawet nie zaczekano na skurcze pomagające urodzić łożysko.
                    Skutek: konieczność łyżeczkowania macicy. Nigdy nie przeżyłam czegoś równie
                    nieprzyjemnego i bolesnego - to zmora moich 2 ostatnich porodów.
                    Pozdrawiam i pozostaję wierną czytelniczką i, od teraz, dyskutantką.

                    PS Wysyłam tę wiadomość drugi raz, jako że z impulsu odpowiedziałam na jakiś
                    post z dość dawnych czasów (czytam wszystkie od początku..) i uplasowałam się
                    gdzieś w roku 2004 chyba smile A przecież mamy już 2006!!!
    • beatkadaniela Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 21.03.06, 21:54
      Ja dwa porody. Przy pierwszym nacięcie, rutyna, Damianek był mały (3000g, 52
      cm), dwa tygodnie chodziłam zgięta w pół.
      Drugi poród - bajka. Bez nacięcia, nie popękałam, 2 godziny po byłam pod
      prysznicem, mogłam siedzieć i wszystko inne.
      • madzia_2222 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 28.03.06, 23:13
        Witam wszystkich serdecznie!!!
        Jestem w 27 tygodniu ciąży.W czerwcu rodzę.Wciąż dręczy mnie pytanie "z
        nacięciem czy też bez"??Bardzo chciałabym urodzić bez naciecia ale obawiam się
        znacznego pękniecia.Jestem osoba drobną a maluch jest juz duzy-proszę o
        pomoc.Doradzcie mi proszę.....
        z gory dziekuje za odpowiedz
        Madzia
    • gaba36 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 28.03.06, 23:24
      Ja również rodziłam bez nacięcia. Jakoś jak byłam w ciąży sprawa ta mnie nie
      nurtowała, po prostu uznawałam nacinanie jako sprawę naturalną i wiedziałam, że
      jak będzie trzeba to będę nacinana, nie ja pierwsza, nie ja ostatnia. I dobrze,
      że tak luzacko podchodziłam do tego (obce mi były pytania i o nacinanie i o ból
      przy porodzie, nie rozumiem ciężarnych zadających te pytania), bo i tak nie
      byłam nacinana, a tak to bym się jak głupek denerwowała. Nic nie robiłam, nic
      nie ćwiczyłam, z wyjątkiem dobrego sexusmileMoże w innym szpitalu by mnie
      nacinali, na Żelaznej nikt nie miał takiego pomysłu. Za położną nie płaciłam. W
      piątej dobie po porodzie jeździłam na rowerze.
      • corneliss Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 12.05.06, 22:42
        urodzilam niecale 2 tyg. temu, bez naciec, bez zadnych naderwan, w takiej
        pozycji jak chcialam - najpierw na krzeselku, pozniej juz ostatnie parcia na
        lozku (rodzac o 22.30 nastepnego dnia o 14 bylam juz w domu)
        porodu nie wspominam jako horroru, wszelki bol mija zaraz po wyciagnieciu
        Malucha smile mialam ten komfort ze rodzilam w Holandii we wspanialych warunkach
    • edyta.23 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 12.05.06, 22:58

      A czy którejś z Was udało się urodzić bez nacięcia PIERWSZE i DUŻE dziecko?
      tzn. takie ważące ponad powiedzmy 4200 g z dużym obwodem główki?
      Jest to możliwe?
      Z tego co tu czytam większość z Was, którym się udało, rodziła po raz któryś
      lub jeśli był to pierwszy poród dzieci były raczej malutkie
      • 13kot13 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 12.05.06, 23:04
        Oczywiście!Pierwszego synek:4500g obwód główki 35cm.Drugi 5250g obwód
        główki36cm.Nie popękałam,miałam tylko lekkie otarcia i 1szew.smile
        • edyta.23 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 12.05.06, 23:18

          ło matko, mi też szykuje się mały olbrzymek, ale 5250 siłami natury chyba nie
          dała rady bym urodzićwink Gratuluję!
          A w jakiej pozycji rodziłaś? Robiłaś wcześniej ćwiczenia lub jakieś masaże
          krocza?
          • 13kot13 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 13.05.06, 08:27
            Ja też nie wiedziałam,że będzie 5kilo.Trzy dni przed porodem miałam USG i lekarz
            poinformował mnie,że będzie "kruszynka"4kilowa smilePrzed porodem ćwiczyłam
            aerobik5lat 3 razy w tygodniu+siłownia i rower przez cały rok do końca ciąży
            także.Mój drugi poród był ekspresowy(1:50),nawet nie zdążyli mnie podłączyć do
            KTG,spacerowałam po korytarzu,na fotelik porodowy wskoczyłam 3razy poparłam i
            młody był na świecie.Za 10 dni obchodzimy roczek,moje "maleństwo" waży już
            ok.14kg.Wszystkim brzuchatkom życzę takich lekkich porodów jak ja
            miałam.Pozdrawiam smile
      • onion75 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 13.05.06, 00:03
        edyta.23 napisała:
        > A czy którejś z Was udało się urodzić bez nacięcia PIERWSZE i DUŻE dziecko?
        > tzn. takie ważące ponad powiedzmy 4200 g z dużym obwodem główki?

        moze nie tak duze, bo "tylko" 4050, obwod glowki 35cm. Nie nacinano mnie, lekko
        popekal mi naskorek ale nie czulam po porodzie zadnego dyskomfortu. Moglam
        siedziec w jakiej pozycji tylko chcialam.
    • joana.mz Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 13.05.06, 21:50
      Rodziłam 1 raz i nie byłam nacięta z czego jestem bardzo zadowolona. Szkoda
      tylko, że musiałam "molestować" położną o to by mi oszczędzono tej wątpliwej
      przyjemności.
      pozdrawiam
    • 1stkasia Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 14.05.06, 08:32

      • dorothyw1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 22.05.06, 04:12
        bez nacięcia
        dziecko sporawe 3630 g, dł. 60cm, główka duża (po tacie). poród pierwszy.
        wszystko extra -a to dlatego ze położnej się chciało!!!
        • wellanna do góry! 05.06.06, 11:28
          • earl.grey Re: do góry! 05.06.06, 13:10
            czy mozna prosić jeszcze informacje, czy położne stosowały jakieś aktywne metody
            ochrony krocza? (np. odpowiednie ustawienie główki dziecka, dyrygowanie parciem
            - na "wydychanie dziecka", odradzanie silnego parcia w momencie pojawienia się
            główki)?
            • wellanna Co powinna zrobić położna :o) 06.06.06, 11:59
              Już to opisywałam ale odpowiem chętnie jeszcze raz:
              moja położna po pierwszym skurczu partym kazała mi wstrzymać się od parca w
              czasie kolejnego skurczu - w tym czasie jakby "naciągnęła" tkanki mojego krocza
              równomiernie na główkę dziecka, którą juz było widać (ja rodziłam leżąc, nie
              było mowy o pionie niestety). Potem był kolejny skurcz i dziecko wyprysnęło jak
              z procy.
              Z książek wiem, że położne na Zachodzie:
              1) w czasie porodu robią ciepłe okłady (np. zanurzony w ciepłej wodzie mały
              ręczniczek, lub mają specjalne termoforki na krocze, świetne są ponoć okłady z
              ciepłych fusów kawowych).
              2) podobnie działa ciepła woda, która relaksuje i uelastycznia tkanki.
              Ale dodam, iż tkanki zdrowej kobiety uelastyczniają się samoistnie pod wpływem
              hormonów wydzielanych od początku porodu, dodatkowo, by dziecko mogło swobodnie
              wyjść na świat mięścnie zmieniaja swoja strukturę z poprzecznych na gładkie -
              rozciągliwe. Więc te okłady to pomoc w przypadku niezbyt elastycznych tkanek.
              U nas ponoc to naciągnięcie tkanek na główkę jest najpopularniejsze, bo wieści o
              dobroczynnych okładach jeszcze się nie upowszechniły. No i niestety nadal
              pokutuje rodzenie na leżąco. Gdyby kobieta mogła zachować pion, to główka sama
              odpowiednio - równomiernie ułożyłaby się w kroczu.
              No ale mimo tego leżenia mi udało się urodzić pierwsze dziecko bez nacięcia i
              bez jakiegokolwiek urazu krocza.
              Na oględzinach krocza kilka tygodni po porodzie mój gin zapytał, czy ja miałam
              cesarkę, bo krocze wygląda jak przed porodem.
              • earl.grey Re: Co powinna zrobić położna :o) 06.06.06, 15:09
                dzięki, Welanno.
                Staram sie ocenic ryzyko rodzenia bez zgody na nacięcie (tak jak ty pisemnie bym
                się nie zgodziła). niestety nie mogę liczyć na jakąkolwiek pomoc położnych (w
                Poznaniu i okolicach uważają, że bez nacięcia się nie da, a jak nie chcę to moja
                sprawa i sama zobaczę, jak to się skończy). Zastanawiam się więc, czy jest
                szansa na uratowanie krocza bez pomocy połoznej, a nawet trzeba by powiedzieć,
                że wbrew niej.
                • wellanna Re: Co powinna zrobić położna :o) 07.06.06, 15:15
                  Z tego, co wyczytałam w Medline kobieta z przecietną rozciągliwością tkanek na
                  niecałe 2% szans na poważny uraz krocza.
                  Dobra położna powinna ocenić możliwość poważnego pęknięcia patrząc np. na kolor
                  skóry napinanego krocza (jeśli krocze bieleje to należy wstrzymać się od parcia
                  i naciąć tkanki, jeśli nie bieleje wówczas mozna spoko rodzić bez nacięcia).
                  Może zasiegnij języka wśród położnych poznańskich i wypytaj o takie, które
                  przyjmują lub przyjmowały porody w domu (pewnie nie będą się chciały przyznać
                  ale one ponoć nigdy nie kroją bez potrzeby). Może uda Ci się wybrać położną,
                  która uszanuje Twoja wolę i bez konieczności nie natnie - czego Ci z serca
                  życzę i tzrymam kciuki.
                  Ps. kiedys krażył tu artykuł napisany przez jakiegoś poznańskiego ordynatora z
                  jakiegoś szpitala lub kliniki położniczej. Facet pisał tam powołujac się na
                  autorów zagranicznych, ze czas skończyć z rutynowym nacinaniem. Szkoda, że do
                  położnych tekst nie dotarł. Kiedys się zastanawiałam nad tym, czy by nie wysłać
                  do szpitali położniczych wydruków z artykułami i in. informacjami o
                  szkodliwosci rutynowego nacinania. Moze wówczas by coś drgnęło.....
                  • earl.grey Re: Co powinna zrobić położna :o) 07.06.06, 15:39
                    wysłanie wydruków to pomysł genialny! Tylko trzeba się poważnie zastanowić, do
                    kogo konkretnie adresować - ordynator może zagubić wśród kilogramów innej
                    korespondencji, położne moga zlekceważyć. Tym niemniej trzeba próbować. pewnie
                    wiesz, że Fundacja Rodzić po Ludzku wydała taka książeczkę o ochronie krocza,
                    zawierająca też badania w tym temacie. Równie dobrze można wysłać książeczkę,
                    wraz z informację, że Fundacja prowadzi kursy dla położnych, ale to już chyba
                    dla Fundacji do przemyślenia. Ja mam wizję, że idę z tą książeczką do wybranego
                    szpitala, ale juz sobie wyobrażam ciąg dlaszy - obraza majestatu i zwoływanie
                    całego szpitala, żeby zobaczyli co za księżniczka przyszła, nie może rodzić tak
                    jak wszystkie.
                    Ja szukam już drugi raz, niestety bezskutecznie. Odpada najprostsza metoda
                    (przez Izbę Pielęgniarek i Położnych), bo u nas nie można oficjalnie (na lewo
                    tak) umówić się z połozną na poród w szpitalu, traktowane jest to jak
                    łapownictwo i gdzieniegdzie z tolerowane, a gdzieniegdzie wprost tępione.
                    Zupełnie sobie nie wyobrażam, który to ordynator mógłby byc w Poznaniu, sądząc
                    po szpitalach - żaden.
                    • wellanna Ten ordynator to dr hab. A. Klejniewski 08.06.06, 08:56
                      Ordynator Oddziału Położniczo-Ginekologicznego
                      Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Poznaniu

                      Sprawdziłam i znalazłam. Co prawda nie jest aurtorem tego artykułu. Autorami są
                      E. Eason, M. Labrecque, G. Wells, P. Feldman. Ale Klejniewski napisał
                      komentarz, który to skopiowałam.


                      Komentarz

                      Nacięcie krocza jest jedną z najbardziej powszechnych procedur chirurgicznych.
                      Do praktyki klinicznej zostało wprowadzone na podstawie sugestii o możliwej
                      roli ochronnej tkanek krocza, bez jednoznacznych naukowych przesłanek.
                      Nacięcie krocza, w odniesieniu do klasyfikacji pęknięć krocza, odpowiada
                      pęknięciu drugiego stopnia, zatem ma ono chronić przed wystąpieniem pęknięcia
                      trzeciego i czwartego stopnia. W niektórych przypadkach, jak na przykład
                      podczas porodu kleszczowego, porodu płodu o masie ciała większej niż 4000 g czy
                      porodu płodu w ułożeniu politycowym tylnym, profilaktyczne nacięcie krocza, w
                      szczególności środkowe, nie zawsze zapobiega pęknięciu krocza trzeciego
                      stopnia.
                      Roberto i wsp. po przeprowadzeniu analizy licznych wieloośrodkowych badań
                      stwierdzili, że selektywne nacięcie krocza może o 9% zredukować częstość
                      występowania poważnych urazów krocza, jednak ten wynik zmienia się w zakresie
                      pomiędzy 40% redukcją a 38% wzrostem w zależności od przeprowadzonych badań.
                      Natomiast rutynowe nacięcie krocza wydaje się, że nie jest korzystne w
                      odniesieniu do zmniejszenia częstości występowania urazów krocza.
                      Analiza długoterminowych korzyści z nacięcia krocza, takich jak prawidłowe
                      napięcie mięśni dna miednicy czy profilaktyka nietrzymania moczu i kału,
                      również nie świadczy na korzyść dobroczynnych efektów tego zabiegu. Na
                      podstawie badań elektromiograficznych przeprowadzanych 3 miesiące po porodzie,
                      stwierdzono lepsze napięcie mięśni dna miednicy u pacjentek po porodzie drogami
                      naturalnymi bez nacięcia krocza (nawet u pierwiastek) i po cięciu cesarskim niż
                      w grupie kobiet po porodzie drogami naturalnymi z nacięciem krocza.
                      Nietrzymanie moczu i kału u kobiet, u których nie rozpoznano uszkodzenia
                      zwieracza po porodzie, tłumaczy się uszkodzeniem nerwu sromowego, występującym
                      w około 16% po porodzie drogami naturalnymi. Do uszkodzenia dochodzi w czasie
                      drugiego okresu porodu, poważnych uszkodzeniach krocza, instrumentalnych
                      porodach i makrosomii płodu, raczej niż w nacięciu krocza.
                      Kobiety po nacięciu krocza miały większe dolegliwości bólowe w czasie stosunków
                      seksualnych i odczuwały mniejszą satysfakcję ze współżycia w porównaniu z
                      kobietami, które nie odniosły obrażeń krocza podczas porodu lub doznały
                      spontanicznych urazów krocza. Nacięcie krocza jako procedura chirurgiczna
                      wymaga rutynowego chirurgicznego odtworzenia anatomii przeciętych tkanek, co
                      zwiększa dyskomfort pacjentek i koszty opieki medycznej. Powyższa analiza nie
                      wykazuje ewidentnych medycznych korzyści związanych z rutynowym nacięciem
                      krocza. Wielu autorów przychyla się do zdania, że rutynowe nacięcie krocza
                      powinno zostać zarzucone, ponieważ nie odnotowano ewidentnego wzrostu częstości
                      występowania urazów krocza i uszkodzeń zwieracza odbytu w związku z
                      ograniczeniem stosowania tej procedury.


                      dr hab. med. Andrzej Klejewski Ordynator Oddziału Położniczo-Ginekologicznego
                      Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Poznaniu

                      • earl.grey Re: Ten ordynator to dr hab. A. Klejniewski 08.06.06, 11:19
                        strasznie ci dziękuję. lektura pouczająca, cóż z tego, skoro nie jestem w stanie
                        przemówić do rozsądku lekarzom i połoznym, którzy wiedzą swoje, a badania
                        naukowe w końcu poważnych autorów i instytucji naukowych traktują, jakby to
                        były... moje badania. "Pani zawsze musi wszystko lepiej wiedzieć", alno "te
                        najmądrzejsze to zawsze najgorzej znosza poród".
                        A najlepsze, że na Lutyckiej (w tym właśnie szpitalu wojewódzkim) też pytałam o
                        prowadzenie porodu, nacięcie itp. i co - oczywiście - na drugą fazę na łóżko i
                        pierworódki tniemy. Chyba musiałabym być prywatna pacjentką ordynatora, ale może
                        to jest warte przemyślenia.
                        • agawa5 Re: Ten ordynator to dr hab. A. Klejniewski 11.09.06, 10:43
                          ordynator wyleciał z tego szpitala z hukiem juz jakis czas temu, za naciąganie
                          pacjentek na grube pieniądze min za cesarki ale nei tylko. Poczytajcie na
                          forum: biały ginekolog.
    • edyta.23 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 10.06.06, 14:35

      No to jestem następnasmile
      urodziłam 6 czerwca synka z wagą 3500 g, obwód główki 37 cmsmile a więc chyba
      spory.
      Jest to moje pierwsze dziecko.
      Rodziłam w pozycji półsiedzącej. Przed porodem zarzekałam się, że będę rodzić w
      pionie, ale podczas parcia nie miałam na to siły, podziwiam kobiety, które mogą
      przeć na tojąco czy w kuckiwink jak widać nie miało to jednak znaczenia.
      Miałam zaledwie delikatne obtarcie.
      Brałam zzo.
      Z kroczem przed porodem nie robiłam nic.
      Polecam. I tak jestem ogólnie obolała po porodzie (kręgosłup, piersi wrrr) i
      nie wyobrażam sobie mieć jeszcze jakieś ciągnące szwy.
      • earl.grey proszę piszcie, czy położne coś pomagały 10.06.06, 14:54
        w ochronie krocza podczas porodu, czy po prostu "sie udało", a cała ochrona
        ograniczyła się tylko do nienacinania.
        • edyta.23 Re: proszę piszcie, czy położne coś pomagały 10.06.06, 15:15

          w moim przypadku to zasługa przede wszystkim położnej.
          Jeden mały minusik ochrony krocza, parcie się trochę przedłuża, przynajmniej
          dla mnie parcie było najgorszym i bardzo bolesnym momentem porodu,
          (znieczulenie już nie działało) więc strasznie się przy tym namęczyłam, podobno
          z nacięciem było by połowę krócej, a tak wyszła w sumie godzinka mękismile ale
          warto było.
          • nanna75 Re: proszę piszcie, czy położne coś pomagały 10.06.06, 20:37
            Ja rodzilam 2 razy bez nacinania. Oba porody w innym kraju. I tam nikt nawet
            nie pomyslam o tym, ze moga nacinac rutynowo. Pierwsze dziecko sie zaklinowalo
            i musieli uzyc proznociagu i mimo to nie nacinali mi krocza. W obu przypadkach
            troche popekalam, zalozyli mi kilka rozpuszczalnych szwow i kilka dni po
            porodzie nie bylo juz sladu. Oba porody byly ze znieczuleniem i w pozycji
            lezacej, bo taka tylko moglam zniesc. Teraz jestem w trzeciej ciazy i kolejny
            raz sie nie damsmile
            Pozdrawiam. Nanna
            • egz77 Re: proszę piszcie, czy położne coś pomagały 10.06.06, 21:42
              Ja niestety nie uniknęłam nacięcia bo rodziłam wcześniaka i nawet nie
              dyskutowałam o ochronie krocza, ale na szczęście miałam swoją położną która
              zrobiła małe nacięcie, lekarz mnie dobrze pozszywał i już dwa tygodnie po
              porodzie śmigaliśmy z mężem na motorze. wink)
    • luciii nacięta przy pierwszym i zadowolona! :D 10.06.06, 21:54

    • lolinka2 Re: Drugi raz bez nacięcia 11.06.06, 14:08
      i jest CUDOWNIE. To właśnie siódma doba mija a ja od upłynięcia niespełna
      godziny po porodzie jestem nieźle sprawna (teraz już całkiem). Siadłam na tyłek
      zeby zjeść kolację tuż po urodzeniu dziecka, chodziłam sama do wc (po pierwszym
      porodzie musiała mnie zawlec położna i oporządzić), w dwie godziny po siedziałam
      u córeczki na OIOMku noworodkowym, ogólnie luksusowo. Aha, a w piątej dobie
      byłam w pracy - dwie godziny tłumaczenia ustnego na twardym stołku barowym....
      Generalnie gdyby nie biust to mogłabym zapomnieć ze rodziłam (oczywiście Małej
      nie wliczając)...
    • pinka2403 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 12.06.06, 21:13
      7-06 o 23-14 urodzilam synka moj Louisek jest zdrowiutki sliczniutki porod przebiegal aktywnie nie bylam nacieta i nawet nie peklam ani nie mialam nawet otarcia sluzowki nawet polozna sie dziwila tzn pochwalila moja prace nad kroczem i podczas porodu dzielnie go bronila i dbala o to aby nie nacinac lekarz chcial oczywiscie ciachnac ale mialam prywatna polozna i mial gowno do gadania po lozysku dostalam lekki krwotok ale zaraz mnie wyczyscili i bylo super i nie bolalo to czyszczenie a po porodzie najgorzej ze nie moglam zasnac przez 2 godziny i meczylam sie a malutki lulal sobie i na drugi dzien siadalam sikalam chodzilam przewijalam synka karmilam i nadal to robie i nic nie boli poza brzuchem tak jak na okres i jest dobrze i warto bylo sie pomeczyc aby spojrzec na buzke tej bezbronnej istotki i miec ja przy sobie
    • pinka2403 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 12.06.06, 21:21
      oczywiscie szwow nie mialam zakladanych bo nie dylo na co
    • wellanna Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 28.06.06, 14:52
      Kilka informacji o nacięciu krocza:
      Możesz spotkać się z wieloma pozytywnymi opiniami o nacięciu krocza - że chroni
      pochwę przed pęknięciami i nadmiernym rozciągnięciem, zapobiega wypadaniu
      narządów rodnych i urazom główki dziecka. Badania naukowe jednak nie
      potwierdzają słuszności tych twierdzeń:




      1. Nacięcie krocza nie zapobiega dalszym, poważnym uszkodzeniom.



      Aby rozerwać mocno napiętą tkaninę, wystarczy naciąć jej brzeg. Podobnie
      jest z tkankami krocza - ich nacięcie sprzyja dalszym pęknięciom krocza i
      poważnym obrażeniom sięgającym odbytu.




      2. Nacięcie krocza nie zapobiega obniżeniu napięcia mięśni dna miednicy,
      wypadaniu narządów oraz wysiłkowemu nietrzymaniu moczu.



      Główne czynniki obniżenia mięśni dna miednicy, wypadania narządów oraz
      nietrzymania moczu to predyspozycje genetyczne, ciąża, poród oraz nacięcie
      krocza. Zapobieganiu dolegliwościom przypisywanym porodom bez nacięcia służy
      regularne wykonywanie ćwiczeń mięśni dna miednicy w czasie ciąży i po porodzie.




      3. Nacięcie krocza nie zapobiega urazom główki dziecka



      Nie udowodniono związku nacięcia krocza ze stanem dziecka po porodzie. W
      szpitalach, w których znacznie spadł odsetek nacięć krocza, nie stwierdzono
      wzrostu przypadków niedotlenienia lub uszkodzenia mózgu u noworodków. Krocze
      zbudowane jest z tkanek miękkich, więc napieranie główki dziecka nie powoduje
      jej urazów.




      4. Nacięcie krocza nie jest łatwiejsze do zaopatrzenia i nie goi się łatwiej
      niż pęknięcie.



      W porodach prowadzonych z ochroną krocza, nawet jeśli dochodzi do
      pęknięcia krocza, jest to fizjologiczne pęknięcie skóry i śluzówki. Tymczasem
      nacięcie odpowiada pęknięciu II stopnia i obejmuje również mięśnie krocza i
      pochwy, jest więc uszkodzeniem głębszym niż fizjologiczne pęknięcie. Krocze po
      porodach z nacięciem goi się dłużej, jest bardziej bolesne i podatne na infekcje
      niż w przypadku porodów bez nacięcia lub z niewielkim pęknięciem.






      5. Nacięcie krocza nie zapobiega rozluźnieniu pochwy po porodzie i
      pogorszeniu się jakości współżycia seksualnego



      Nacięcie krocza wykonywane jest w momencie, gdy tkanki krocza są
      maksymalnie rozciągnięte przez wyłaniającą się główkę. Aby zmniejszyć ich
      rozciągnięcie, zabieg ten musiałby być wykonywany dużo wcześniej, gdy główka
      znajduje się wyżej w kanale rodnym. Nacięcie osłabia mięśnie i utrudnia ich
      powrót do stanu przed porodem. Częste powikłania po nacięciu krocza, takie jak
      dalsze pęknięcia, infekcje rany, bolesne szwy mogą wpłynąć na utrudnienie
      współżycia po porodzie. Bolesne gojenie ogranicza również swobodę ruchów i
      utrudnia opiekę nad dzieckiem.





      Czy wiesz, że utrata krwi na skutek nacięcia jest porównywalna z utratą krwi
      przy cesarskim cięciu?





      Nacięcie krocza zwiększa ryzyko:

      *
      dodatkowego pęknięcia skóry i mięśni
      *
      infekcji
      *
      przedłużonego gojenia się rany
      *
      przedłużonej bolesności krocza oraz problemów w podjęciu współżycia
      seksualnego po porodzie.
    • elve Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 28.06.06, 18:12
      z przyjemnością wpisuję się już po raz drugi smile
      na moją prośbę nie byłam nacinana, pęknięcia były minimalne, mam 3 rozpuszczalne
      szwy, których nawet nie czuję. od razu po porodzie chodziłam, siadałam - jak
      przed porodem. zero ciągnięcia i bólu. i - uwaga, niespodzianka! - nie pękłam do
      odbytu! big_grin wink
      dziękuję pani Ewie i dr Szafranowi ze szpitala wojewódzkiego w Gdańsku za
      uszanowanie mojej woli i dobry poród smile
      • donkaczka no to i ja się dopiszę 01.07.06, 18:40
        rodziłam w Niemczech, tutaj nie musiałam prosić o nie nacinanie, ale pewności
        czy nie pęknę nie miałam
        masaż krocza mąż mi zrobił może z pięć razy, bardziej dbałam o brzuch żeby
        rozstępów nie było
        urodziłam Mariannę po północy, poród był dość ciężki bo mała utknęła 2 cm przed
        końcem i popychali mnie oksytocyną przez 4 godziny, ale udało się
        nie pękłam, zero szwów, otarcia tylko
        o 17 wyszlismy do domu, piekło mnie nieco przy sikaniu, ale siadałam nromalnie i
        po turecku, bólu prawie nie czułam
        pieczenie ustało po 5 dniach

        aha rodziłam w pozycji półleżącej na boku, mąż zapierał mi jedna nogę, połozna
        drugą, w innych pozycjach już nie miałam siły przeć

        gdy mała zdecydowała się wyjść, położna kontrolowała końcówkę parcia, każąc mi
        zatrzymywać parcie lub wypychac małą leciutko - w ten sposób chroniła mnie przed
        pęknięciem
        i udało się
        • kasinekg Re: no to i ja się dopiszę 24.07.06, 15:32
          dopisuję się dopiero teraz (temat znów mi bliski), choć rodziłam dwa lata temu,
          moja recepta na brak nacięcia i pęknięcia:
          masaż krocza olejkami
          ćwiczenia na epi-no
          dobra położna

          mam nadzięję, że tym razem ten przepis znów zadziała
          • wellanna Up!!! Up!!! Up!!! 28.07.06, 13:53
            • donkaczka to jeszcze raz ja :) 28.07.06, 15:12
              od porodu minął miesiąc i mogę dopisać:
              pieczenie zniknęło po tygodniu, mrowienie w dole ciała po kolejnym
              po trzech tygodniach seks i choć bałam się trochę, to okazało się że odczucia
              super, żadnego rozciągnięcia, żadnego bólu no rewelka
              teraz czekamy na jajko kolejne i następnego bobasa smile
              moge rodzić, żadnej traumy, żadnego strachu
    • gosia45671 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 28.07.06, 15:50
      drugie bez naciecia i trzecie tez mimo ze duze bo prawie 4200 nic nie peklo i
      czulam sie jakby ten wielki ludek wogole tamtędy nie wyszedł
      • demonii Re: ja też bez :-) 29.07.06, 08:10
        Ja też bez nacięcia, rodziłam cztery razy, ale bez nacięcia tylko raz sad
        Minęło 2,5 mies. od ostatniego porodu, mały ważył ponad 4 kg, a położna bardzo
        cierpliwa i stanowcza, co na 100% ułatwiło mi poród. Oczywiście ćwiczenia mięśni
        też robią swoje. A ja...cóż rewelacyjnie się czułam juz 1 dzień po porodzie
        (jeśli chodzi o krocze)
        pozdrawiam
        • bazylia_am dwa porody bez nacięcia 11.08.06, 13:34
          Chyba taka moja uroda bo nic specjalnie nie ćwiczyłam, nie masowałam.
          Pierwszy poród - w 1998 roku, lekko pekłam, miałam 2 szwy, wszystko ładnie się
          wygoiło.
          Drugi poród odbył się w maju 2005. Dwie godziny po porodzie siedziałam na
          szpitalnym stołku! To było cudowne uczucie móc siedzieć, normalnie poruszać
          się smile
          Pozdrawiam.
      • atrakcyjna2 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 27.07.07, 23:18
        Rodziłam bez nacięcia pierwsze duże dziecko.
    • 24lena bez naciec ;)) 10.09.06, 18:30
      Pierwszy porod,udalo sie bez znieczulenia i bez naciecia.
      Naderwalo mnie delikatnie,ale nie na zewnatrz tylko w srodku.
      Wystarczyly 4 rozpuszczalne szwy,chodzenie niebylo problemem,siadanie
      tez,zreszta po 17 godzinach wyszlam do domu i wzielam sie za sprzatanie
      lazienki wink
      • agnieszkas72 Dopisuje się-4 porody bez cięcia 11.09.06, 09:40
        Rodziłam w domu,pod opieką położnej,w pozycji klęczącej,dzieci powyżej
        4000g.Przy pierwszym lekkie otarcie naskórka-miałam potem coś przykładac ale nie
        miałam czasu,wygoiło się samo,bez szycia i leczenia.Nastepne porody nie
        zostawiły po sobie żadnego śladu w miejscach intymnych D.Nie czułam też zadnego
        dyskomfortu.
        Moim zdaniem najwazniejsza jest pozycja w fazie parcia-nie dajcie się połozyć na
        plecach!Wtedy główka dziecka trafia w miejsce,w którym krocze jest wyjątkowo
        nieelastyczne i oporne.
        Nie przygotowywałam nigdy krocza do porodu,nie masowałam-jest to zbędne wg mnie.
    • leeloo2002 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 12.09.06, 01:01
      na razie rodzilam raz, nie bylam nacinana, tylko rowniez delikatnie peklam i
      zostalam pieknie zszyta przez polozna. Po porodzie normalnie chodzilam. Zadnych
      skutkow ubocznych.


    • niunciaplus Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 27.09.06, 10:18
      ja bylam nacinana,11 szwow.nie bylo najgorzej.zaczelam chodzic 2 godz po
      porodzie,bylo ciezko,ale dalam rade. w szpitalu nawet nikt nie spytal, czy pani
      chce
      • k.sg Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 01.10.06, 01:03
        Nie byłam nacinana. Śluzuwka tylko lekko popękała. Po porodzie mogłam normalnie
        siadać.
    • iwta Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 07.11.06, 12:00
      Rodziłam dwa razy. Za pierwszym razem byłam nacinana i po porodzie dopóki mi
      szwów nie zdjęli to była męczarnia. Wyłam z bólu. Mocno mnie zszyli i nic do
      zdjęcia szwów nie dało się z tym zrobić. Przy drugim porodzie nie zostałąm
      nacięta i dwie godziny później praktycznie nie czułam że urodziłam dziecko.
      Oczywiście dyskomfort był no bo przecież nie było łatwo,ale porównując oba
      porody znacznie lepiej wspominam poród bez nacięcia.Gdybym miała rodzić raz
      jeszcze( chociaż nie planuję) to tylko bez nacinania pomimo utrudnionej II fazy
      porodu. Pozdrawiam
    • aga.knobel Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 22.01.07, 21:37
      Ja dopiero bede za jakies 3 miesiace mama, ale jestem szczesciara, bo mieszkam
      w Niemczech i tutaj bede rodzic i w zadnym ze szpitali nie wykonuje sie
      rutynowo naciecia krocza, tylko w naglych wypadkach i tylko za zgoda rodzacejsmile
      W zaleznosci od szpitala liczba naciec krocza w stosunku do ilosci porodow
      wynosi od 5 do 10 %.
      Jesli w NIEMCZECH JEST TO MOZLIWE TO DLACZEGO ZABIEG TEN WYKONUJE SIE W POLSCE
      RUTYNOWO?!
    • asikkol1 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 16.02.07, 08:57
      Witam, rodziłam 4 lata temu i miałam bardzo ciężki poród. To znaczy nic nie
      zapowiadało takiego. Przyjechałam do szpitala ze skurczami co 20 min, miałam
      rozwarcie na 2 palce. bole miałam i z brzucha i z krzyża. Koszmar. Po jakiś 2
      godznach akcja sie zatrzymała i nie miałam już rozwarcia. Podano mi kroplówkę -
      bóle wściekłe mialam nadal. Po kilkunastu godzinach akcja sie wznowiła. Jednak
      rozwarcie bylo znów na 2 plce tylko. Koniec końcow, po ok 9 godzinach rozwarcie
      zaczęło się zwiększać, miałam już 9, 10 palcow - poród. Byłam tak wymordowana z
      bólu że dano mi zzo (bez tego bym chyba nie przezyla), mialam te 10 palcow a
      urodzić nie moglam. Na cc bylo za późno a sil juz nie mialam wcale. No i
      usłyszałam KLESZCZE. To już zwątpiłam .Ale w tej sytuacji to już bylo naprawde
      konieczne. KTG synka bylo coraz słabsze. Ale wszytsko skonczyło sie
      szcześliwie, synek 10 pkt a ja nawet NIE BYŁAM ROZCINANA ani nic nie popekało.
      Tutaj kłaniam sie położnej ze szpiatala na Solcu, bo zrobiła wszytsko i
      pozszywała mnie przecudnie. Gdyby nie znieczulenie moglam juz smigac po
      szpitalu kilka h po porodzie. Wyszliśmy do domu w Wigilie a 1 dzien po swietach
      byłam już w sklepie na spacerze. Nawet lekarz byl w szoku ze tak pieknie mnie
      zszyto. Naprawde, żadnych bóli, pieczenia, zadnych okładów. NIC. Pozdrawiam
      wszystkie kobitki.
    • padthai BRAWO, to mi sie podoba :))))) 16.02.07, 11:43
      skonczmy z dyktatem koniecznych naciec krocza, bo to technika ktora miala
      pomagac w niektorych przypadkach, a stala sie rutyna i faktycznie najwiecej
      mowia o takiej koniecznosci kobiety ktore byly nacinane i lekarze ktorzy
      nacinaja. Polozna ostanio mi powiedziala ze 99% pierowrodek sie nacina - dane
      chyba z wlasnego doswiadczneia wziela tongue_outPPPPPPP

      Ja chce rodzic bez naciecia.
      • mama-in-spe Re: BRAWO, to mi sie podoba :))))) 17.02.07, 10:58
        Najlepszy sposób na brak nacięć to cesarka - polecamsmile
        • buniuch Re: BRAWO, to mi sie podoba :))))) 05.03.07, 13:16
          Czy cesarka jest rzeczywiscie najlepszym wyjsciem? Przeciez my kestesmy storzone
          do porodu. Przez tysiaclecia kobiety rodzily i nic ise nie dzialo. Dawniej nie
          bylo interwencji, bo bylo to traktowane jako cos zupelnie normalnego, bo
          przeciez takie wlasnie jest! Gdyby te polozne, co rutynowo nacinaja i lekarze,
          ktorzy twierdza, ze to jest dla zdrowia kobiet, dawniej kobiety bylyby
          schorowane i wszystkie chodzilyby posiusiane, a przeciez tak nie bylo. Moja
          babcia urodzila 5 dzieciakow, wszystkie sama w domu i do konca zycia byla
          sprawna i nie miala zadnych problemow urologicznych. Zatrwarzajace jest to, ze z
          takiej normalnej rzeczy i naturalnej zabrano nam wszystko, a teraz musimy
          walczyc o to, co przeciez jest naszym naturalnym prawem! Przeciez, gdybysmy nie
          rodzily przez wieki, ludzkosc by wymarla! I to jeszcze zanim jakis oswiecony
          facet wytmyslil, ze zrobi na tym interes! Ja zawsze wszystkimfacetom powtarzam,
          kiedy mi mowia, ze to moze jest dobre dla kobiety i dla dziecka, zeby dali sobie
          pociac zoladz, zalozyc szwy i czuli sie swietnie, czujac, ze to dla ich dobra.
          A samo ciecie cesarskie jest przeciez tez ingerencja w twoj organiz i lekarze
          dostaja za to jeszcze wiecej kasy.
          Ciecie cesarskie jest krzykiem o pomoc i swiadoma decyzja, o tym, gdzie wolimy
          byc ciete i krzywdzpone. Poniewaz zas brzuch jest miejscem mniej intymnym,
          wolimy, zeby tam nas cieto, niz zeby cieto nasze najdelikatniejsze organy.
          Jednak to dalej pozostaje cieciem i nie rozwiazuje problemu!
          Porod jest rzecza naturalna i nalezy walczyc o to, aby swiadomosc ludzi
          (lekarzy, poloznych i samych kobiet)zmienila sie natyle, ze przestana to
          traktowac jako cos co wymaga niesamowitej interwencji chirurgicznej!
          I to my same powinnysmy o to walczyc i nie pozwalac im w akcie zadoscuczynienia
          dawac sie pociac gdzie indziej!
          • aurelkax Nigdy nie zostały potwierdzone zalety nacinania... 26.03.07, 15:05
            Jako ciekawostka:
            nacięcia maja swoje zródło w pomysłach pewnego lekarza, chyba amerykanskiego,
            ktory gdzies na pocz. XX wieku opublikowal, ze porod to patologia i wymaga
            interwencji chirurgicznej. Jego pomyslem bylo uspienie kobiety, glebokie i
            rozlegle ponacinanie jej krocza i wyjecie dziecka kleszczami.... Super pomysl,
            nie ma co...
            Niestety tezy tego lekarza byly szeroko popularyzowane i doszlo do tego , ze juz
            w latach przedwojennych w krajach anglosaskich nacinanie stało sie zabiegiem
            oczywistym w kazdym porodzie. Zalety nacinania nigdy nie zostały potwierdzone
            zadnymi badaniami, wrecz przeciwnie badania wykazaly szkodliwosc tego zabiegu i
            na Zachodzie juz sie dawno od tego odchodzi. Natomiast w Polsce zdecydowana
            wiekszosc lekarzy i poloznych ignoruje wyniki badań i tnie nadal.
            Absurd i ignorancja...
    • wellanna Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 26.03.07, 22:16
      Ja się już raz wpisywałam. A teraz drugi - drugie dziecko bez nacięcia i bez
      pęknięcia. Szpital na Kamieńskiego we Wrocławiu. POlecam poród bez nacięcia, jak
      i szpital, w którym położne odeszły od rutyny i nie kaleczą już niepotrzebnie
      kobiet.
      pozdrawiam
    • misinka81 Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 27.03.07, 09:08
      Jesetem kolejną kobietą bez nacięć smile Urodziłam pierwsze dziecko (synka)w
      Lublinie na Kraśnickiej, podawano mi oksytocynę, bo wody odeszły, a skurczów
      nie było. Nastawiałam się na nacinanie, bo dość mała kobietka jestem winkJednak
      może mam elastyczną skórę, może dlatego, że synek był mały (2900), a może
      położne dobrze pokierowały akcją (też miałam zalecenie, by w pewnym okresie
      czasu nie przeć) i nic się nie stało. Miałam tylko małe uszkodzenia, na które
      nałożono chyba 2 szwy wewnętrzne, rozpuszczalne. Teraz czekam na drugie
      dziecko i liczę, że po pierwszym jestem już uodporniona nieco winki może też
      obedzie się bez narzędzi tnących smile
      • ewa-krystyna Re: A moze mala sonda- kobiety bez naciec ;)) 04.04.07, 01:39
        zaluje,ze nie znalazlam waszego watku w grudniu,kiedy to na moje zdziwienie,ze
        jeszcze sie robi nacinanie krocza podczas porodu zostalam przez grono innych
        forumowiczek z ciezarna polozna wsrod nich zakrzyczana jakie to jest dobroczynne
        dla kobiet a nienacinanie ryzykowne... jakie to pozniej ma sie klopoty z
        wypadajaca macica... jakie sa powiklania jak sie popeka w strone odbytu i jak
        pozniej takie samoistne pekniecie ciezko pocerowac... itp...itd.... horror...
        mieszkam w Kanadzie i na razie jestem na etapie staran,ale duzo czytam na temat
        ciazy i porodu,wiec wyczytalam,ze tu sie nie stosuje naciec,tylko pozwala
        kobietom urodzic naturalnie... zawsze chcialam rodzic w szpitalu pod bacznym
        okiem lekarza,ale pod wplywem waszych wypowiedzi chyba zmienie troche zdanie i
        poszukam sobie raczej dobrej poloznej - tutaj lekarz nie musi byc przy porodzie
        wystarczy polozna z odpowiednimi uprawnieniami....
        bardzo wam dziekuje za wasze wypowiedzi,teraz bede mogla podawac was za przyklad
        na poparcie w razie podobnych dyskusji...
Pełna wersja