mama-donna
05.03.10, 10:16
Pomyślałam sobie, że podzielę się swoimi wrażeniami z porodu. Może kogoś to
zainspiruje pomoże lub uspokoi

Przepraszam z góry za wszelakie literówki,
znaki interpunkcyjne i brak polskich liter, ale nie jestem jeszcze na tyle
wypoczęte, żeby się całkowicie skupić i nie pominąć niczego.
Tak więc...:
Była to pewnego rodzaju przyjemność. Poród trwał w całości 8 godzin.
Parłam raptem 1 godzina i 15 minut. Zaczęło się około 16 a mała przyszła na
świat 3 minuty po północy. Na porodówkę pojechaliby ze skurczami co 5 minut.
Droga trwała jakieś pól godziny. Dotarliśmy tam kolo 20. Rozwarcie bylo już na 5
cm. Zaoferowano mi wannę wiec wskoczyłam w cieplutka wode, dostaliśmy napoje z
lodem wiec sie trochę poczułam jak na wakacjach. Skurcze stały sie mniej bolesne
i jeszcze dzwoniłam do mamy, zeby powiedzieć jak sie sprawy maja

Maz moj był w
totalnym stresie i zanosił sie łzami co chwile ale dzielnie polewał brzuszek
woda żeby bylo mi ciągle cieplo. Ciężko było mu na począku znieść widok mnie
cierpiącej z bólu, choć wcale tak bardzo nie cierpiałam. Tak to sobie sama
ciagle tłumaczyłam w głowie. Opieka byla rewelacyjna, ani na moment nie
bylismy sami. Polożna siedziała obok i sobie z nami rozmawiała o roznych
pierdółkach. Jak kończyła się jej zmiana przychodziła inna. Po okolo 2
godzinach skurcze stały sie hmmm...stanowczo bardziej
uporczywe i częstsze. Tak bym to określiła, ze zaczęły odbierać mi mowe. Zrobiło
mi się niekomfortowo w wannie i postanowiłam sie wytoczyć. Wyladowalam na łózko
i próbowałam znaleźć odpowiednia pozycje. Zapasowało mi klęczenie na kolanach i
opieranie się o pionowo wzniesione oparcie łóżka na poduchach. Poklęczałam
jakies pol
godziny i nogi zaczely troszkę odmawiac posłuszeństwa. Na plecy nie było szans
bo dostawałam boli w krzyzu. No to wylądowałan na lewym boku z noga podparta u
góry o jakies coś

Zaczely sie parte, ale nie do końca wszystkie parcia były
odpowiednie, wiec należało znalezc kolejna pozycje i okazalo sie ze bardzo dobra
jest siedzaca, plecy dosc mocno w pionie i jak nadchodził skurcz to musiałam
lapac ramionami nogi pod kolanami i ciągnąć mocno do siebie i na boki,
broda do klatki piersiowej i plecy w kształt luku i pushhhhhh

jak na siku a
nie kupke

No krzyczałam dość głośno żeby się wyładować jak juz mialam dosyć.
Nie trzymalam żadnych emocji w sobie. Miedzy skurczami głębokie wdechy nosem i
wydechy ustami, mimo, ze bolitrzeba miarowo i rytmicznie i naprawdę jest
lepiej gdy się dobrze skupi na oddechu i próbuje relaksowac, zamknąć oczy.
Parłam na bezdechach, próbując jakby powietrze przepchnac z gory w dol
ku "wyjsciu"

Polecam jak macie możliwość dotknąć główki jak się rodzi. Niesamowite uczucie.
Wtedy dostaje sie jeszcze większej mocy

ktora i tak jest niewyobrazalna i
pamietajcie w trakcie, myslcie o tym, ze to wasze dziecko przychodzi na swiat i
ze to jest cos czego nie musicie robić ale chcecie i słuchajcie swego ciala

Bol mija w momencie jak sie widzi dziecko i nic ważniejsze. Po wszystkim byłam
okrutnie glodna. Przynieśli mi kanapke i herbatę a mąż jako pierwszy ubierał
mała. Piękny widok...
P.S. Noworodki tak pięknie pachną, ale zaraz po wyjściu z brzucha mają
nieciekawy kolor i kształty

co wraca do normy po niedługim czasie.
Pozdrawiam wszystkie kobitki, które są wciąż przed tym wielkim dniem, dniem,
który stanie się najpiękniejszym dniem zycia