Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstwa :)

19.02.04, 14:20

MACIERZYŃSTWO I OJCOSTWO A ILOŚĆ POTOMKÓW


Macierzyństwo (i ojcostwo) zmienia gruntownie twoje życie. Ale i twój
stosunek do macierzyństwa zmienia się z każdym kolejnym dzieckiem.

TWOJE UBRANIA
I-sze dziecko - nosisz stroje dla kobiet ciężarnych odkąd lekarz potwierdził,
że jesteś w ciąży.
II-gie dziecko - nosisz swoje zwykłe stroje jak długo się da.
III-cie dziecko - stroje dla kobiet ciężarnych to już twoje zwykłe stroje.

IMIĘ DLA DZIECKA
I-sze dziecko - przeglądasz kalendarze i dobierasz kombinacje imion
sprawdzając jak to brzmi.
II-gie dziecko - ktoś powinien nadać dziecku imię po ciotecznej babce, więc
możesz to być ty.
III-cie dziecko - otwierasz spis imion, zamykasz oczy i w co trafisz palcem,
to będzie.

WYPRAWKA
I-sze dziecko - pierzesz świeżo kupione ubranka, dobierasz kolorami i
starannie układasz w szafce przeznaczonej tylko do tego celu.
II-gie dziecko - sprawdzasz, czy ubranka są czyste i wyrzucasz tylko te z
najciemniejszymi plamami.
III-cie dziecko - kto powiedział, że chłopcy nie mogą mieć różowych śpioszków?

ZMARTWIENIA
I-sze dziecko - przy pierwszej oznace niezadowolenia (kwękanie, skrzywienie)
bierzesz dziecko na ręce.
II-gie dziecko - podnosisz je tylko wtedy, gdy krzyki grożą obudzeniem
pierworodnego.
III-cie dziecko - uczysz starsze huśtania kołyską.

AKTYWNE FORMY SPEDZANIA CZASU
I-sze dziecko - zabierasz je na gimnastykę dla niemowląt i terapię grupową
dla prawidłowego rozwoju.
II-gie dziecko - zabierasz je na gimnastykę dla niemowląt.
III-cie dziecko - zabierasz je do supermarketu i pralni chemicznej.

OPIEKUNKA
I-sze dziecko - gdy pierwszy raz zostawiasz dziecko z opiekunką, dzwonisz do
domu 5 razy.
II-gie dziecko - wracasz się od drzwi bo zapomniałaś zostawić opiekunce
numer, pod którym będziesz osiągalna.
III-cie dziecko - prosisz opiekunkę by zawiadomiła cię tylko jeśli zaistnieje
konieczność wezwania pogotowia.

SMOCZEK
I-sze dziecko - jak smoczek spadnie, to go myjesz i wyparzasz.
II-gie dziecko - smoczek opłukujesz lub strzepujesz.
III-cie dziecko - nie protestujesz, gdy pies poda dziecku smoczek

W DOMU
I-sze dziecko - spędzasz większą część dnia wpatrując się w dziecko.
II-gie dziecko - spędzasz większą część dnia patrząc czy twoje starsze
dziecko nie robi krzywdy młodszemu.
III-cie dziecko - spędzasz większość część dnia chowając się przed dziećmi.

    • ulala72 Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 19.02.04, 15:09
      Super! Podpisuję się obiema rękami. Z własnego dwudzieciowego doświadczenia
      dorzucę jeszcze:

      SPACERY
      I-sze dziecko - spacerujesz gorliwie przepisowe 3 godz. w najgorszą pogodę i
      koniecznie po parku, a nie wzdłuż ruchliwej ulicy
      II-gie dziecko - spacer załatwiasz razem z zakupami i odbiorem starszego z
      przedszkola, ew. wysikaniem psa
      III-cie dziecko - chyba już w ogóle nie wychodzisz, bo nie masz czasu, a
      dziecko weranduje się na balkonie lub starsze pcha wózek jeżdżac na rolkach

      DIETA
      I-sze dziecko - trzymasz się pilnie tabeli żywienia i celebrujesz każdą nowość
      II-gie dziecko - są dwa wyjścia: albo je to co akurat starsze (ew. starsze je
      to co młodsze), albo małe jedzie na cycu tak długo jak się da, bo nie masz
      czasu (i specjalnej ochoty) szykować dla niego osobnego żarełka
      III-cie dziecko - wieczorem starasz się sobie przypomnieć co i czy w ogóle
      jadło w ciągu dnia

      FORUM
      I-sze dziecko - dzień bez postu w sprawie Twojej ciąży lub niemowlaka jest
      dniem straconym
      II-gie dziecko - przechodzisz do grupy doradców
      III-cie dziecko - już nie masz dostępu do kompa, bo okupuje go najstarsze

      Pozdrawiam. Dopisujcie dalej.
    • marta_i3 Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 19.02.04, 15:53
      DOSKONAŁE!

      Wyjazd
      I-sze dziecko - zabierasz dziecko i masę niepotrzebnych rzeczy
      II-gie dziecko - zabierasz dzieci i tylko to co niezbędne
      III-cie dziecko - zwracasz uwagę czy zabrałaś wszystkie dzieci.

      Marta
    • aluc Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 19.02.04, 16:03
      smile)))
      jednakowoż już przy pierwszym reprezentuję wiele zachowań matki bardzo
      wielodzietniej z powyższych zestawień smile))
      • mamamarka Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 19.02.04, 16:49
        No właśnie... ja też... smile
        • mamaoli Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 19.02.04, 23:16
          Rewelacja! Dawno sie tak nie usmialam!!!! Jestem wprawdzie "dopiero" w ciazy z
          drugim, ale mam objawy jak przy trzecimwink Buziaczki. Marta.
      • wieczna-gosia Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 00:52
        HA!
        A ja mam nadal dostep do kompawink)))
        A np takie spacery to mi sie znacznie poprawily przy trzecim- przy dwojce
        pierwszych zalatwialam spacer w ramach pojscia na bazar (no dobra... okrezna
        droga...). Kiedy pojawilo sie trzecie dwa pierwsze byly na tyle duze zeby zywo
        protestowac przeciw tej formie spacerow wink))
    • adzia_a Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 08:47
      Prtestuję wink Ja przy drugim dziecku spędzam przepisowe trzy godziny dziennie
      na spacerach...

      ...załatwiając sprawy związane z kredytem, latajac do skarbówki i wybierając
      płytki do łazienki wink))) tudzież depilację brwi wink))
    • mamadwojga Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 09:13

      Dawno się tak nie uśmiałam. Takie to prawdziwe...
      Całuski
      • jola.wie Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 09:57
        skonstatowałam, że przy drugim zachowywałam się tak jak przy trzecim. Ciekawe,
        czy przy trzecim te zachowania jeszcze ewoluują? Nie zarzekam się, nie miałam
        zamiaru "wyręczania" starszych pociech w opiece nad Maleństwem. Tym bardziej,
        że nie mogą się tego wprost doczekać! smile)) Zastanawiam się jednak nad
        ewentualnymi sposobami podtrzymywania w nich tego ognia zapału, który
        przewiduję, że w konfrontacji z rzeczywistością zacznie przygasać.... Może
        spiszę z nimi jakąś umowę? Macie jakieś inne sugestie?
        (tekas wyjściowy tego wątku przypomniał mi się kiedy niedawno kupowałam
        koszulkę różową, niebieską i białą, no bo jeszcze nie wiem, kto zacz we mnie
        siedzismile))
    • reszka2 Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 11:59
      Dopiszę dalej.


      PZREZIĘBIENIE.
      I-sze dziecko - stawiasz na nogi wszelkie możliwe służby medyczne,a pediatrzy
      zderzają się w drzwiach.
      II-gie dziecko - podajesz lek p/gorączkowy dopiero gdy temperatura ciała
      dziecka przekroczy 38.5"C
      III-cie dziecko - zaczynasz doceniać właściwości lecznicze syropu z cebuli.


      PORZĄDEK
      I-sze dziecko - nie zaśniesz póki wszystkie zabawki nie staną na właściwych
      półkach, pogrupowane rodzajami
      II-gie dziecko - wieczorem przesuwasz nogą zabawki ze środka pokoju pod ścianę,
      w słusznym założeniu że jutro też dziecko będzie się nimi bawić
      III-cie dziecko - opanowałaś do perfekcji slalom z herbatą pomiędzy
      rozrzuconymi zabawkami.
      • farelka2 Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 19:42
        BOmba!


        Dieta
        I dziecko - jesz tylko gotowanego kurczaka i popijasz kompotem z jabłek o pepsi
        i czekoladzie nie śmiesz nawet pomysleć
        II dziecko - kurczaka smażysz z cebulką, a pepsi i czekoladę masz zawsze w
        szafce, uważasz tylko, żeby cie mąż nie przyłapał
        III dziecko -zapomnij o pepsi i czekoladzie - nie masz szans, Twoje starsze
        dzieci je pochłoną zanim zdążysz pomyśleć
    • mama5plus Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 20:09
      Eee, no..A co to za limity???!
      Trzecie. Tez cos!
      Nowa seria z 3+ w takim razie

      SKARPETKI

      1sze dziecko-dbasz o to by byly kolorystycznie skoordynowane
      z reszta garderoby
      2gie dziecko-co tam koordynacja kolorystyczna?! Wazne, ze sa czyste!
      3cie dziecko-O! Dwie w tym samym rozmiarze. Coz z tego, ze nie od pary?!
      4te, 5te and counting - Skarpetki??? A co to sa skarpetki??!

      Reszte dorzuce jak mi dzieci pozwo...fhkgdghc bn ngjk________________
    • alfa36 Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 20:15
      REWELACJA!!!!!!!!!! Ja tez dawno się tak nie śmialam pozdrawiam asia
    • mama5plus Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 20:23
      Jeszcze przy okazji cos w pokrewnej tematyce.
      Wolne (i koslawe) tlumaczenie artykulu, ktory pomogl mi ukoic wyrzuty sumienia
      gdzies na przelomie drugiego i trzeciego dziecka wink
      W kazdym razie wtedy, gdy na takie tlumaczenia mialam jeszcze czas wink

      Mamo perfekcjonistko-wyluzuj sie

      Dawno, dawno temu, w czasach gdy jeszcze swiecie wierzylam w bajki o doskonalej
      mamie, zmienialam ubranko mojemu dziecku, gdy tylko zauwazylam na nim
      najmniejsza plamke. Zadne slinienie sie, ulewanie, plamka z papki marchewkowo-
      jablkowej, nic takiego nie umknelo memu krytycznemu oku. Zmienilam nie tylko
      zabrudzona ,wierzchnia czesc garderoby ale i koszulke pod spodem a nawet
      skarpetki. Nie bylo mowy abym pozwolila memu dziecku nosic ubranie w
      nieskoordynowanych kolorach.


      Dzis jestem zadowolona jesli moje dzieci wogole maja cos na sobie (a
      jesli jest cieplo to i bieganie na golasa po mieszkaniu nie kole mnie w oczy.)
      Mowiac krotko, pofolgowalam nieco moim zasadom. Juz nie piore dzieciecych
      rzeczy osobno, uzywajac specjalnego proszku. Kapiel odbywa sie jedynie raz czy
      dwa razy w tygodniu. Nie boje sie zarazkow gdy ktos obcy trzyma mojego
      noworodka. Czasem wysylam starsze dzieci do przedszkola z cieknacym nosem.
      Pozwalam na podjadanie w salonie. Nawet czasem kupuje te gotowe deserki z
      galaretka.
      Nie tak latwo przyszlo mi zrezygnowac z moich zelaznych zasad
      wychowawczych. W moim przeszlym (bezdzietnym) zyciu bylam wrecz chorobliwa
      pedantka. Robilam listy, planowalam na przyszlosc, zawsze wyrabialam sie w
      terminach .... a juz napewno nie nosilam ubran wysmarowanych dzemem ( jak to mi
      sie zdarzylo nie dalej jak wczoraj).
      Gdy moja zagoniona kolezanka z pracy zwierzyla mi sie pewnego razu, ze
      czasem zamiast kapieli serwuje swej coreczce powierzchowne mycie z uzyciem
      gabki i wody, bylam zgorszona. Moje wlasne (wowczas nieistniejace) dzieci beda
      zawsze wypucowanymi do rozowosci cherubinkami, ktore, wyskakujac z pienistej
      kapieli, zostana owiniete w snieznobiale, puszyste szlafroczki frotte prosto z
      katalogu mody. Gdy tylko zaszlam w ciaze,zaczelam studiowac zasady pielegnacji
      niemowlat, zupelnie jakbym przymierzala sie do egzaminu. Przeczytalam wszystkie
      ksiazki, dwa razy z rzedu zaliczylam kursy w szkole rodzenia. Jednak, jak
      mowia, doswiadczenie jest lepsza szkola zycia.
      Pewnego dnia odkrylam, ze dzieci nigdy nie sa dostatecznie brudne by sie
      zakwalifikowaly do ceremonii codziennej kapieli, ze karmienie idzie szybciej
      jesli nie podgrzewa sie mleka i, ze butelki nie musza byc sterylizowane w
      wielkim garze na kuchni. Nauczylam sie, ze bedzie o wiele latwiej jesli poloze
      jedzenie bezposrednio na tacy krzesla i pozwole mojej dziesieciomiesiecznej
      coreczce najesc sie bez mojej pomocy (nawet jesli polowa obiadu wyladuje na
      podlodze). Uswiadomilam sobie, ze dzieci, ktore chca codziennie jesc na kolacje
      twarozek, nie nabawia sie jakiejs choroby i ze od biegania nago po mieszkaniu
      jeszcze nikt nie umarl. Herezja? Mozliwe. Ja wole to nazywac instynktem
      samozachowawczym.
      Moj nowy sposob na zycie wyrasta na gruncie lenistwa, zmeczenia,
      pragnienia przetrwania i komfortu psychicznego. Im dluzej jestem w `biznesie`
      tym bardziej sie rozwijam. Jako matka trojga dzieci wiem doskonale w czym moge
      sobie pofolgowac ( bez niebezpiecznych nastepstw) a o co warto toczyc bitwe.
      Teraz np. mysle: "Hm, wilgotna gabka zamiast kapieli...Musze to
      wyprobowac". Czy ma to w koncu znaczenie jesli moje dziecko nie bedzie
      korzystalo z nocnika przed ukonczeniem 3 lat? Czy rzeczywiscie musze upierac
      sie przy rytuale odsiusiania sie w "cywilizowany sposob"? Czy ma to znaczenie
      ile brudnych naczyn uzbieralo sie w zlewie albo,ze salon wyglada jak "Toy
      story" po spotkaniu z mikserem? W kazdym razie nie dla mnie.
      Wczoraj Macius, ktory ma prawie 5 lat, marudzil, ze chce ogladac "101
      Dalmatenczykow", pomimo, ze niecala godzine temu wlasnie poraz tysieczny
      obejrzal je juz sobie. Popatrzylam na deszcz za oknem i wspomnialam wlasne
      dziecinstwo gdy wiedzialam, ze tego typu rzeczy nie wypacza mojej psychiki (na
      tyle na ile potrafilam to ocenic). Robilo nam sie juz niedobrze od klockow i
      malowania farbkami. Czy naprawde stanie mu sie krzywda gdy poraz n-ty obejrzy
      sobie to video z pieskiem "Spot"?
      Nie wszystkie z tych ustepstw przyszly mi z latwoscia. Tak sie sklada, ze
      lubie ladnie ubierac moje dzieci (nawet jesli nie robie tego tak czesto w ciagu
      dnia jak to mialo miejsce niegdys). Dzieki szczodrosci babc i matek chrzestnych
      ich szafa jest o wiele bardziej wypchana niz moja wlasna.
      Szczesliwie Macius zawsze byl gotow ubrac to, co przed nim polozylam.
      Jednakze moja 2,5 letnia Marysia to juz zupelnie inna historia. Ledwo zaczela
      chodzic gdy pojawila sie u niej szczegolna awersja do pewnego podkoszulka z
      Kubusiem Puchatkiem. Wkrodce zaczela sie rozbierac i ubierac po 12 razy na
      dzien, przymierzac przerozne wlasnego wyboru czesci garderoby. Wszelkie moje
      wysilki w kierunku zachecenia jej do moich ulubionych sweterkow, komplecikow i
      wdzianek spalily na panewce. Nieodmiennie palala sympatia do przedziwnej
      pstrokatej mieszaniny tkanin przypominajacej oslone ekranu w moim komputerze.
      Probowalam na wszelkie sposoby. Ona wytrwala. Naciskalam. Ona w placz.
      W koncu gdy wyjechalam na 3 dni, moj maz dal upust upodobaniom konfekcyjnym
      Marysi. Przezylam torture gdy wyjechali po mnie na dworzec.
      Moja ukochana coreczka miala na sobie zolta, kwiecista sukienke, wciagnieta na
      seledynowy golf swego brata, do tego legginsy w seledynowe paski, fioletowe
      buty i turecki czepek ubrany na lewa strone. No ale byla zadowolona a ja tak
      szczesliwa,ze ja widze,ze poraz pierwszy w zyciu nie obchodzilo mnie co sobie
      ludzie pomysla.
      Teraz pozwalam jej pofolgowac nieco jesli chodzi o te upodobania. Czasem
      to wyglada przerazajaco ale, o ile jest odpowiednie na pogode , przymykam na to
      oko i pozwalam jej na te fanaberie. I wiecie co? Poranki sa odtad o wiele
      spokojniejsze.
      Oczywiscie sa rzeczy przy ktorych upieram sie nieodmiennie. Podczas
      jazdy dzieci musza byc przypiete pasami. Przepisane lekarstwo musi zostac
      polkniete. Wszystkie srodki chemiczne trzymane sa pod zamknieciem, gniazdka
      zabezpieczone a uchwytu rondli odwrocone tak, ze nie stanowia niebezpieczenstwa.
      Bycie na luzie nie oznacza, ze nie mam tez scislych zasad. Nie pozwala
      sie w tym domu na zadne bicie, uderzanie po glowie czy uzywanie brzydkich slow.
      Ciagle rowniez sa rzeczy, z ktorych nie udalo mi sie zrezygnowac. Dotad jeszcze
      usiluje przekonac cala rodzine do wspolnego zasiadania do stolu. Marza mi sie
      obiadki zywcem wziete z filmu "Waltonowie" :krotka modlitwa, rodzinna
      pogawedka podczas posilku. Ale gdy pomysle o tym realistycznie....nigdy jeszcze
      przy stole Waltonow nie zasiadalo dwoch przedszkolakow i niemowle.
      Nie jestem dostatecznie uparta jesli chodzi o mycie zebow i przysiegam,
      ze kiedys wreszcie uda mi sie ich powstrzymac przed sciaganiem tych poduszek z
      sofy i budowniem z nich fortecy.
      Jest to bardzo indywidualna decyzja gdzie rodzic wyznaczy granice. I
      tak, choc juz nie przeszkadza mi ciagly balagan w mieszkaniu to nie moge zniesc
      widoku dziecka ze smoczkiem w buzi (choc podejrzewam,ze pojscie na ustepstwo w
      tej kwestii bardzo ulatwiloby mi zycie). Najwazniejsze aby kazdy z nas odnalazl
      wlasna definicje satysfakcji.
      Jesli wolisz karmic dziecko lyzeczka to czemu nie? Jesli kapiele
      stanowia dla was wiecej przyjemnosci niz zamieszania, ciesz sie widokiem swego
      wypucowanego bobasa. Z drugiej strony, jesli nie przeszkadza ci kilka plam na
      sweterku, karmienie dziecka gotowymi papkami to czemu nie? To jest tylko i
      wylacznie twoja decyzja.




      Od momentu napisania tego artykulu uplynelo kilka miesiecy. W miedzyczasie
      autorka urodzila kolejne dziecko- co moze oznaczac, ze jej sta
    • praktycznyprzewodnik Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 20:40
      Oto mój post z sierpnia zeszłego roku, nie moge się powstrzymać, zeby go nie
      przekopiować.

      "Wniosę zapewne - jako Matka Piątki dawno wyrosłej z dreptusiowego wieku -
      nieco
      ozywienia w ten wątek. Przed Wami, Mamy Małych Dzieci, jeszcze cudowne lata
      szkolne i kolejne mutacje zmartwień i radosci...

      Martwiłam, że Pierwsze nieprawidłowo trzyma długopis i nie potrafi rozwiązac
      równania z X-em! Moze jest "dysmatematyczne", a może trzeba z nim iść do
      psychiatry? Jego wypracowania w stylu "opiszę ogórek" wydawały mi się zbyt
      płytkie i zadreczałam się po nocach pytaniem, co pomysli sobie o nich - w
      konsekwencji o naszej rodzinie - pani nauczycielka. Czy nie odbierze nas jako
      ludzi mało wykształconych ?
      No i skrzypce czy nauka włoskiego ? A może jazda konna ?
      Przy nastepnych było jakby lzej. Ale jakże cierpiałam widząc Drugie idące do I
      Komunii nieostrzyżone ! (ono jest po kleszczowym, u fryzjera dostawało
      spazmów). Czy z powodu tej fryzury Siostra ustawiła je w ostatnim rzedzie, czy
      dlatego, ze nie chodzilismy na próby ? Ale jak je miałam sprowadzić, skoro nie
      pytając o pozwolenie poleciało "na górki" , a ja w brzuszku kołysałam już
      siedmiomiesięcznego numer 5? Co ta Siostra sobie o nas pomysli, zadręczałam
      się, bo przecież chciałam wyjść na rodzine pobożną i matke odpowiedzialną.
      A przecież przyszedł dzien, że ogoliło się na łyso. I wygladało jakby
      wypuszczone z ruskiego wiezienia,paliłam sie ze wstydu za nie na ulicy. Rok
      później chciało rzucać szkołe i wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Na szczescie
      okazało sie , że tam trzeba znac francuski !
      Po Trzecim dochodzimy do stadium, że pusta lodówka i pietrzące się
      zastarszająco wezwania płatnicze przestaja na nas robic jakiekolwiek
      wrażenie.Podobnie zresztą jak niedomykające sie szafki i cieknące krany.

      I przychodzi, naprawdę przychodzi dzień, gdy Piate decyduje się wybrac po
      korzonki do lasu i samo je ugotować i podać. Bierze sprawy w swoje ręce, bo
      Mama robi studia podyplomowe ! Serwisu dawno przestalismy uzywać - przecież i
      tak najczesciej jadamy kanapki sporzadzone przez - dającą wyraznie dowodu
      przedwczesnie rozwiniętego instynktu macierzynskiego - Czwarte.

      Przychodzi czas, gdy stosy dziecinnych książeczek, naręcza spioszów, majtek z
      powyciąganymi gumkami zastąpione zostaja zwolna stosami koszmarnie niegustowej
      odzieży,a gumowe zabawki do kapieli - kosmetykami dla nastolatek - to Trzecie
      bierze sie za działalnośc gospodarczą. Staje się konsultantką Avenu ! Gorzej -
      Czwarte wymalowane tymi kosmetykami i do tego z gołym brzuchem rusza do
      koscioła.
      Przychodzi wreszcie dzień, że już tylko sie patrzy, obserwuje z fascynacją
      swoje dorastające dzieci - tak jak niegdys noworodka.
      To jest ponoc najfajniejszy etap, choć nie znaczy, ze sie jest uodpornionym na
      wszelkie kłopoty. Ostatnio dzieci kupiły psa wilczura".

      • pesteczka5 Re: Może już było? Macierzyństwo a ilość potomstw 20.02.04, 23:16
        Super!

        SPANIE
        1. Pierwsze dziecko - wózek nie gra kolorystycznie z gamą barw w salonie, co za
        pech... Do garażu!

        2. Drugie dziecko - wózek w salonie, gabinecie, kuchni, dodatkowe wyrko na
        stałe rozłożone w gabinecie... byle tylko spało

        3. trzecie - dojrzeję do wspólnego barłogu dla całej rodziny nie zgranego
        kolorystycznie z niczym.


        MAMA w wersji 'do ludzi'
        1. Pierwsze dziecko - do pracy: szczupła, w kostiumie z minispódniczką,
        umalowana i uczesana.

        2. Drugie dziecko - z kosmetyczką w ręku, blada jak ściana. Coraz cześciej z
        niej nie korzystam

        3. trzecie - mam nadzieję, ze zdążę mimo wszystko wziąć przysznic przed
        wyjściem z domu

        Dodam, ze moje dzieci od niemowlęctwa najadają się same, a pomoc psa w
        zabawianiu przyjmowana jest życzliwie.

Pełna wersja